Dwa tygodnie temu zdradziłam swojego faceta. W ten dzień bardzo się pokłóciliśmy,o to że nie widzieliśmy się juz miesiac,a on zamiast spotkać się ze mną wolał iść do baru z kolegami. Nie wytrzymałam, wcześniej potrafił nie odzywać sie tygodniami,kłamiąc że musiał coś robić,że był zajęty,nie odpisywał mi na smsy,nie odbierał telefonów,a jak już to zrobił to była to rozmowa na poziomie gimnazjum "aha, no,tak,nie" Miałam tego dość.Pojechałam ze znajomymi do klubu i całowałam się z kolegą. Jak się później okazało widział to wszystko jego najlepszy kumpel i jego koleżanka.O wszystkim mu powiedzieli, zerwał ze mną kontakt, nazwał szmatą. Mam dosyć,wiem że popełniłam wielki błąd,ale wcześniej też wybaczyłam mu 3 zdrady...myślałam że mi wybaczy,w sumie nawet nie wiem dlaczego to zrobiłam,to nie miało żadnego znaczenia, wypiłam troche za duzo alkoholu,ale przecież każdy z nas popełnia błędy. Bardzo żałuję,ale on przez ostatnie miesiące miał mnie w dupie,tylko koledzy i koledzy... Chyba potrzebowałam bliskości,której on mi nie dawał.Wiem co myslicie,ze taki zwiazek oparty na kłamstwach nie ma sensu,ale byliśmy razem 7 lat i nie potrafię tak z dnia na dzień zapomnieć.Kocham go bezgranicznie,mimo że przez cały nasz związek wyrządził mi wiele krzywdy, wybaczyłam mu 3 zdrady,bo go kochałam,a on mi nie potrafi wybaczyć tej jednej jedynej? Dlaczego? Czy on mnie po prostu już nie kocha? Może dlatego tak sie zachowywał w ostatnim czasie? Boje się,że nie wytrzymam i zrobię sobie krzywdę, jestem na lekach uspokajających. Wyrzuty sumienia+miłośc ogromna.. zabijają.. z każdym dniem jest tylko gorzej. On zablokował mój numer telefonu, usunął mnie ze wszytskich list znajomych i po prostu nie mam z nim żadnego kontaktu,mogłabym pójść do niego do domu i spróbować,ale to nic nie da,bo znam go i wiem że nawet mi nie otworzy.Jak mam się z nim skontaktować? Jak to przetrwać? może on potrzebuje czasu i pózniej się do mnie odezwie? POMOCY.
P.S Jak się dowiedział o zdradzie to zadzwonił do mnie i powiedział tylko że jestem szmatą ,że ma nadzieje że nigdy mnie nie zobaczy i że nie chce mnie znać.