Jestem w związku od ponad roku.Mieszkamy razem tez juz od prawie roku.Ja kocham jego a on mnie.
Niestety od dluzszego czasu wciaz sie kłócimy. On uwaza, ze to wszystko moja wina i ja prowokuje wszystkie kłótnie.
Jest w tym troche prawdy, bo jak zrobi coś nie tak to ja sie wkurzam i jestem oziebła, on dopytuje sie co jest a ja mu mówie i zaczyna sie tłumaczyc a potem jak probuje dojśc do słowa to zaczyna sie kłótnia.
Ostatnio pierwszy raz spaliśmy osobno, bo zdenerwowało mnie to, ze poszliśmy oboje na techno party (nienawidze takich imprez, ale poszłam dla niego) i on co chwila wychodził i zostawiał mnie samą ze znajomymi. Byłam nie zadowolona, ze ciagle go nie ma.Nie chciałam tanczyc i jak zapytał sie o co chodzi to mu powiedziałam.Zaczał sie tłumaczyc, ze rzadko widzi sie z kumplem i siedzi w samochodzie z nim itp. Jak mu powiedzialam, ze zle czuje sie sama to sie wkurzyl i sie poklocilismy.Stwierdził, ze jestem dziecinna, bo musze go wciaz za raczke trzymac a ja przeciez chcialam tylko, zeby nie byc tak sama podczas imprezy.Zal mi tego zwiazku.Myśleliśmy o ślubie cywilnym, ale po ostatnich kłótniach on sie lekko wycofał.Nawet dzis rano sie klocilismy, bo nie mial wyplaty i pozyczal ode mnie pieniadze, ktore szly chwilami na glupoty. On nie jest zlym facetem, jest w porzadku. Pracuje na dom i nie wypomina mi, gdy ja mam problemy z praca i pieniedzmi.Jednak roznimy sie upodobaniami, czasem nie potrafimy sie dogadac i to mnie boli.Co wiec mamy zrobić? Jak nauczyc sie zyc w zgodzie? Zna ktos jakis sposob?
Podobne tematy
kochana właśnie zamieściłam podbny wątek. Byłam w bardzo podobnej sytuacji. ciągle się kłóciliśmy, ale niestety 3 tygodnie temu się rozstaliśmy. Strasznie cierpie.
Moja rada taka mała może wrzuć troche na luz, przymikaj oko na pewnie sprawy bo widzą po własny związku, czepiałam się głupoty. wynikały z tego duże kłótnie aż w końcu nie dało się tego wytrzymać i było lepiej odejść...
a może po prostu usiądźcie i pogadajcie ze sobą ?
Takaja87 po kazdej klotni rozmawiamy i probujemy znalezc zloty srodek na te wszystkie nieporozumienia.
Nie chce go stracić. Masz racje, powinnam wrzucic na luz, ale ciezko tak.
faceci wszystko widzą inaczej niż my, dla nich nie ma tylu problemów są prości że tak powiem, a my wiecznie myślimy i mamy pełno problemów w głowie. i to przez to są te kłótnie.
także najlepiej będzie olać większość i spokonie sobie żyć. Mi się nie udało, ale może Tobie się uda ![]()
kochana właśnie zamieściłam podbny wątek. Byłam w bardzo podobnej sytuacji. ciągle się kłóciliśmy, ale niestety 3 tygodnie temu się rozstaliśmy. Strasznie cierpie.
Moja rada taka mała może wrzuć troche na luz, przymikaj oko na pewnie sprawy bo widzą po własny związku, czepiałam się głupoty. wynikały z tego duże kłótnie aż w końcu nie dało się tego wytrzymać i było lepiej odejść...
a może po prostu usiądźcie i pogadajcie ze sobą ?
Najgorsze, co można zrobić to ''przymykać oko''.
Trzeba nauczyć się rozmawiać na WSZYSTKIE tematy. Te niemiłe również.
Cynicznahipo zaczynam temat i zaczyna byc nie milo, wiec dokladnie TRZEBA SIE NAUCZYC rozmawiac.
Ale na luz tez chyba powinnam wrzucic i o wszystkie niedociagniecia sie nie czepiac.
Zależy, o co się czepiasz ![]()
Każdego denerwuje co innego.
nigdy nie pozyczaj facetowi pieniędzy ja juz rok próbuje wydębic moje zaległe 1000 PLN od byłego, które pożyczyłam mu z dobroci serca...
Mężczyźni to dziwne istoty. Oni potrzebują trochę luzu i wolności a nie, dokładnie trzymania non stop za rączkę. Ja też się ciągle kłóciłam z moim chłopakiem o byle co i odszedł. Mimo tego, że mnie kochał. Więc może porozmawiajcie w cztery oczy NA ŻYWO, nie przez telefon i wyjaśnijcie sobie pewne kwestie, ustalcie coś...
Ja chciałam kiedyś zrobić z moim chłopakiem taką ,,zabawę", ale już nie zdążyłam:P Ty i Twój chłopak, na kartkach napiszcie wszystko to co Wam w sobie przeszkadza i co Wam się podoba, następnie wymieńcie się tymi kartkami, przeanalizujcie wszystko. Zapytaj dlaczego tak jest. Ja wiem, że pewnie chciałabyś żeby on był non stop z Tobą i tak dalej... ale tak się nie da całe życie. Nie da się przymykać oka na coś co nam bardzo przeszkadza, zawodzi. Proponuję szczerą rozmowę bez zapowiedzi... może tak po prostu spotkajcie się u niego bądź u Ciebie i zacznij rozmawiać... tak będzie najlepiej.
A ja proponuję Ci żebyście spróbowali na początek nauczyć się nie używać takiego sformułowania jak 'Twoja wina'.
Czasem ciężko to zaakceptować, ale wina leży po obu stronach, różnie się rozkłada, bardziej na lewo lub prawo ale nie jest tak (pomijając skrajne patologie), że jedna osoba jest super, a druga to ta zła.
Obarczanie się wzajemnie winą nie prowadzi do rozwiązania konfliktu tylko do coraz większej irytacji. Lepiej skupcie się na szukaniu rozwiązania a nie tym, kto jest winny bo nigdy nie przestaniecie się kłócić
Popieram !
A ja proponuję Ci żebyście spróbowali na początek nauczyć się nie używać takiego sformułowania jak 'Twoja wina'.
Czasem ciężko to zaakceptować, ale wina leży po obu stronach, różnie się rozkłada, bardziej na lewo lub prawo ale nie jest tak (pomijając skrajne patologie), że jedna osoba jest super, a druga to ta zła.
Obarczanie się wzajemnie winą nie prowadzi do rozwiązania konfliktu tylko do coraz większej irytacji. Lepiej skupcie się na szukaniu rozwiązania a nie tym, kto jest winny bo nigdy nie przestaniecie się kłócić