Witajcie..No właśnie..krótko - może któraś z Was bądź któryś z Was miał taki dylemat... Być z kimś tylko dlatego,że jest dla Ciebie dobry, szanuje Cię, szaleje za Tobą, zrobi dla Ciebie wszystko...a Ty go tylko lubisz...nie czujesz przyspieszenia serca kiedy go widzisz, nie tęsknisz gdy wyjeżdża...ale jest dobry, naprawdę. czy lepiej odejść? Jestem za tym drugim coraz bardziej...ale wiem,ze o okrutnie zranię. a po drugie... może nie powinnam taki wybrzydzać??? miał ktoś podobny problem??? co zrobiliście? nadmienię tylko,że On wie o moim dystansie i niepewności...jestem z Nim szczera.
Podobne tematy
A długo już ze sobą spotykacie się? Może potrzebujesz więcej czasu..
3 2013-01-11 20:22:54 Ostatnio edytowany przez Vold (2013-01-11 20:24:04)
Ja miałem podobną sytuację tylko z tej drugiej strony.
Byłem totalnie zakochany w przyjaciółce, nie chciała mnie stracić, ale nie chciała związku. W końcu nie wytrzymałem i urwałem kontakt, po kilku miesiącach... zmieniła zdania i stwierdziła że wcześniej popełniła wielki błąd. Dla niej z mojego punktu widzenia było jednak juz "too late".
Takze zastanów się dwa razy
.
Jestem w bardzo podobnej sytuacji, nie wiem co robić. On tak bardzo się zaangażował a ja go tylko chyba lubię, bo już sama nie wiem co czuję ;(
Odejdź, bo prędzej czy później i tak odejdziesz i zranisz jeszcze bardziej.
A długo już ze sobą spotykacie się? Może potrzebujesz więcej czasu..
Znamy się od lata,ale spotykamy gdzieś 2 miesiące. Wczoraj z Nim rozmawiałam na ten temat,mówiąc mu wszystko co i jak...a On "ale czy Ty sądzisz,że ja o tym nie wiem?że ja tego nie widzę?". Ręce mi opadły.... Byłam w szoku,że nie wstał , nie poszedł i nie trzasnął drzwiami...Ja bym pewnie tak zrobiła, będąc na Jego miejscu...
Jak bym czytała o sobie... Nie wyszedł nie powiedział dziewczyno daj mi już spokój sama nie wiesz czego chcesz to po prostu się odczep. Został...
Bardzo mu na Tobie zależy dlatego tego nie zrobił. Tylko co dalej... Wiesz już może? Bo ja nie znalazłam na to pytanie odpowiedzi a z dnia na dzień jest coraz gorzej
Odejdź, bo prędzej czy później i tak odejdziesz i zranisz jeszcze bardziej.
popieram
No i tak właśnie zrobiłam. Odeszłam. Bardzo mi go żal, ale nie można być z kimś z litości... Powiedziałam,że ja tak nie dam rady,że "męczy" mnie, to,że On wie jaka jest sytuacja, a mimo wszystko pozwala sobie na takie traktowanie.Wiem,że mu zależy niemiłosiernie...ale to chyba będzie lepsze...Trochę mi smutno, bo nie powinnam była w ogóle dopuścić do takiej sytuacji...Jakie to wszystko pomylone...