Co myslicie na ten temat ? Czy konkubinat jest przekształceniem nowoczesnej rodziny i czy może on być powodem rozpadu więzi rodzinnych?
Podobne tematy
czym dla ciebie jest konkubinat?
zycie we dwoje, mieszkac razem pare lat?
bardzo dlugo myslalam ze nie ma to roznicy czy po slubie czy bez tego
w prawdzie uwazam ze slub pomaga gdy ma sie dzieci(gdy jest jedno nazwisko)
ale mam przyklad, moj wujek byl w konkubinacie 15lat, wszyscy wieldzieli ze zyja razem, no ale mieszkali w jej mieszkaniu mimo ze on zrobil w nim wszystko od wymiany okien po wymiane podlogi
ciocia zmarla miesiac temu, nagle... miala syna z poprzedniego malznestwa(wdowa) i co?
wujek nie ma ani mieszkani ani nic...no fakt syn wykazal sie dobra wola i taniej moze mu sprzedac te mieszkanie...
nie orjentuje sie ale ponoc w konkubinacie mozna uregulowac sprawy np dziedziczenia itp ale tak szczeze kto to robi??
przyklad mojego wujka to 15lat wsplnego zycia, mieli czas jakos sie nad tym zastanowic ale jednak tego nie zrobili...
dla tego wole slub, jakos tak wszystko ustalone
ja żyję w konkubinacie juz ponad 12 lat,czy mi to przeszkadza?właściwie to nie,czasami są tylko problemy w urzędach nic więcej
dzieci i nazwisko? przecież nawet po ślubie dzieci mogą mieć nazwisko ojca, a ja dalej swoje lub odwrotnie
mam 2 dzieci,w razie czego dom mojego faceta, będzie domem naszych dzieci
syla135 wujek remontował mieszkanie,a na kogo brał faktury? jeśli na siebie zawsze może w sądzie ubiegać się o zwrot kosztów remontu
mysle ze wujek uniesie sie honorem i zostawi wszytsko bo mimo ze cena jest atrakcyna to jednak nie stac go kupic te mieszkanie.
a faktury nie wiem na kogo brane. kto by pomysla ze w wieku 50lat bylo trzeba o tym myslec
a ty lena812 dom masz przepisany na dzieci czy to takie wam ustalenia??
co do nazwiska, zakladam ze po slubie nazwisko macie takie samo tzn ty maz i dzeci.
mam dziecko z przed malznstwa wkurza mnie to ze wiecznie musze poprawiac ze nie jestem pani"kwiatkowska" jak dziecko tylko "kowalska"
poza tym jesli zdarzy sie jakis nagly wypadek to lena nie masz praw zeby dowiedziec sie o zdrowiu partnera?
wiem ze walczy sie o uregulowanie prawne takich zwiazkow ale nie mam pojecia na jakim to etapie
ogolnie zwiazek jak zwiazek, na codzien to nie ma roznicy mnie tylko martwi ta strona prawna, dziedziczeni i prawa itp...
konkudinat jest ok do czasu!!!!!!!!
mysle ze wujek uniesie sie honorem i zostawi wszytsko bo mimo ze cena jest atrakcyna to jednak nie stac go kupic te mieszkanie.
a faktury nie wiem na kogo brane. kto by pomysla ze w wieku 50lat bylo trzeba o tym mysleca ty lena812 dom masz przepisany na dzieci czy to takie wam ustalenia??
co do nazwiska, zakladam ze po slubie nazwisko macie takie samo tzn ty maz i dzeci.
mam dziecko z przed malznstwa wkurza mnie to ze wiecznie musze poprawiac ze nie jestem pani"kwiatkowska" jak dziecko tylko "kowalska"
poza tym jesli zdarzy sie jakis nagly wypadek to lena nie masz praw zeby dowiedziec sie o zdrowiu partnera?
wiem ze walczy sie o uregulowanie prawne takich zwiazkow ale nie mam pojecia na jakim to etapieogolnie zwiazek jak zwiazek, na codzien to nie ma roznicy mnie tylko martwi ta strona prawna, dziedziczeni i prawa itp...
dom jest mojego faceta wiec automatycznie przechodzi na dzieci w razie czego,obecnie dzieci noszą nazwisko ojca,gdybyśmy wzięli ślub to ja zostanę i tak przy swoim nazwisku tyle że przyjmę też nazwisko mojego f,wszystkie polisy są na mnie,
co do nagłych wypadków powiem tak: ostatnio miałam przypadek gdzie ktoś tam wylądował na OIOMIE,poszłam przedstawiłam się jako szwagierka,informacje zostały mi udzielone od ręki,mogłam wejść na ten oddział bez problemu nikt nie spraw czy jestem ta szwagierka naprawdę ,tak więc gdyby coś mówię że jestem żoną i tyle
i tu jest tez kwestia tego kto jaką ma rodzinę,moi teście są jacy są ale wnuków na bruk nie wyrzucą,zresztą nie mogliby
Zyłam kilka lat w konkubinacie, i bardzo dobrze,wygodnie nam sie zyło,bez papierka, bez wspolnego nazwiska. No ale do wziecia "cywilniaka" zmusila nas sytuacja administracyjno-formalnosciowa,i coraz czesciej brak wspolnego nazwiska było przeszkodą,chocby we wzieciu kredytu na budowe domu
Do naszej milosci miedzy sobą nie potrzebowalismy papierka z Urzędu Stanu Cywilnego,ale papierek potrzebny był coraz czesciej jak sie ze sobą jakies interesy chce prowadzić ![]()
Na konkubinat nigdy nie narzekałam,mimo ze jest to paskudna nazwa,i ma przesłanie stereotypowe patologiczne,a jak sie szuka dziury w calym ,w tym konkubinacie to zawsze sie znajdzie
Ja w konkubinacie żyłam 7 lat, 5 m-cy temu wzięliśmy ślub.
Do tej pory wydawało mi się że ślub nic nie zmienia, przecież żyjemy razem....... otóż byłam w błędzie. Dopiero teraz czuje, że jesteśmy prawdziwą rodziną.
9 2013-01-15 12:16:22 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-15 12:17:43)
A mnie nieodmiennie zaskakuje i bawi, jak bardzo wielu z tych którzy głośno krzyczą, ze "papierek z USC nic nie zmienia", tak histerycznie się przed tym papierkiem bronią. Bawi tym mocniej, że jeszcze jakies dwa lata temu też zasilałam to grono
Teraz - z zupełnie innym panem ten papierek z USC mam właśnie dlatego, że między nami on nic nie zmienia (choc zgadzam się z przedmówczynią, że jednak jest jakoś inaczej, poważniej, bezpieczniej), a sporo ułatwia "na zewnątrz" i reguluje wiele spraw ustawowo i zastępuje wiele innych papierków. Zamiast stosów aktów notarialnych, umów, faktur (a pewnie przez lata tego się zbiera), z których sporo papierów słono kosztuje, mamy jeden, który kosztował mniej niz jeden z nich (np notarialne poswiadczenie testamentu), no i w razie czego jest niepodważalny (w przeciwienstwie do np testamentu). Zwykła optymalizacja czasu, miejsca i kosztów ten cały ślub
Lena, co do tych historii szpitalnych, to w przypadku konieczności uzyskania np zgody na zabieg, czy inne działania medyczne to już mogłabyś mieć problem aby zamknąc temat "jestem żoną". Inna sprawa jest przy planowym pobycie, gdzie pacjent sam określa komu udzielac informacji i kto jest uprawniony do takich decyzji. Ale nie zawsze do szpitala trafia się planowo, w stanie świadomym i przy pełnej przytomności. I wtedy zaczynają się schody ![]()
Ja żyje też w konkubinacie od kilku lat. Jest mi tak dobrze ,a może i wygodnie. Ta sytuacja poprostu nic dla mnie nie zmienia. Żyjemy tak jakby papierem był zupełnie nie potrzebny. Ale zastanawiając się głębiej i nawiązując do historii z wujkiem to mój partner rzeczywiście nie posiada obecnie żadnych praw. Jeśli umrę pierwsza to co ? Mam córkę z pierwszego związku , która mieszka razem z nami ,ale jak mogłaby potraktować mojego partnera nie wiem ? Cywilny pewnie by coś zmienił
A mnie nieodmiennie zaskakuje i bawi, jak bardzo wielu z tych którzy głośno krzyczą, ze "papierek z USC nic nie zmienia", tak histerycznie się przed tym papierkiem bronią. Bawi tym mocniej, że jeszcze jakies dwa lata temu też zasilałam to grono
Teraz - z zupełnie innym panem ten papierek z USC mam właśnie dlatego, że między nami on nic nie zmienia (choc zgadzam się z przedmówczynią, że jednak jest jakoś inaczej, poważniej, bezpieczniej), a sporo ułatwia "na zewnątrz" i reguluje wiele spraw ustawowo i zastępuje wiele innych papierków. Zamiast stosów aktów notarialnych, umów, faktur (a pewnie przez lata tego się zbiera), z których sporo papierów słono kosztuje, mamy jeden, który kosztował mniej niz jeden z nich (np notarialne poswiadczenie testamentu), no i w razie czego jest niepodważalny (w przeciwienstwie do np testamentu). Zwykła optymalizacja czasu, miejsca i kosztów ten cały ślub
![]()
Lena, co do tych historii szpitalnych, to w przypadku konieczności uzyskania np zgody na zabieg, czy inne działania medyczne to już mogłabyś mieć problem aby zamknąc temat "jestem żoną". Inna sprawa jest przy planowym pobycie, gdzie pacjent sam określa komu udzielac informacji i kto jest uprawniony do takich decyzji. Ale nie zawsze do szpitala trafia się planowo, w stanie świadomym i przy pełnej przytomności. I wtedy zaczynają się schody
niby tak,ale jak powiem że jestem żoną ,to co lekarz zażąda ode mnie dowodu? tak wiem w dowodzie jest wpisany stan cywilny,ale nie każdy dowód wymienia po ślubie,a po za tym jest też ochrona danych osobowych
12 2013-01-15 13:29:47 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-15 13:39:57)
Lena, powiem Ci szczerze, że nie wiem jak to jest teraz rozwiązywane, bo w nowych dowodach stanu cywilnego nie ma. Nie zawsze tez małżonkowie mają ten sam adres zameldowania. Wiem o szpitalu (bo mąż znajomej tam pracuje), gdzie żądają w takich sytuacjach udokumentowania tego, że jest się małżeństwem. Generalnie przy podpisaniu np. zgody na zabieg bardzo dokładnie sprawdzają, kto te zgodę podpisuje. Znam też jedną sytuacje, gdzie ludzie po koło 20latach bardzo zgodnego związku, mając już dorosłe prawie dzieci, wspólny dom i naprawdę szczęśliwe życie małżeńskie choc bez papierka, właśnie po niemożności wyrażenia zgody przez "nie-żone" na zabieg nieprzytomnego, zwiezionego z wypadku "nie-męża", prędko polecieli do USC nabyć ten papierek. Na tyle prędko, że pan jeszcze na wózku był po tym wypadku
Wiesz, ja tam wychodzę z założenia, że skoro mi to w niczym nie przeszkadza, a jest choć jedna rzecz w której mogłoby pomóc, to lepiej go mieć. Szczególnie, że w Pl wciąż w świetle prawa małżeństwo ma większe przywileje i możliwości niż związek bez tego urzędowego potwierdzenia.
No i ochrona danych osobowych chyba nie ma tu nic do rzeczy. Bo jeśli chcesz dokonać jakiejś czynności, czy udowodnić swoje prawo do czegoś, to konieczne jest abyś udowodniła swoją tożsamość. To jakby odmówić okazania dowodu np przy jakimś egzaminie, kiedy jest oczywiste, że musisz wykazać, że Ty to Ty.
Wynika z tego ,że lepiej mieć papierek
nocnalampka,może i tak,ale to chyba przesada,bo jeśli jest dajmy na to noc,jest potrzebna pilna operacja nieprzytomnego pacjenta,a zona ma na nia wyrazić zgodę to co lekarz będzie wołał od niej akt małżeństwa? przecież nikt tego przy sobie nie nosi,ba niektórzy w domu nawet nie mają,USC w nocy jest zamkniety,a nikt nie przyjdzie żeby specjalnie taki akt wydać,to co lekarz bedzie czekał z operacją od której zależy życie na jakiś świstek? raczej nie,bo to on dostanie po dupie że nie zrobił jej na czas w razie śmierci pacjenta
Lena, pewnie przy zabiegach ratujacych zycie jest inaczej. W sumie czesto wtedy najpierw operuja a potem nawet ustalaja tozsamosc. Ale nie wszystkie sa takimi, ktore absolutnie nie moga poczekac jakis krotki czas i o takich wlasnie sytuacjach mowilam, bo o takich rozmawialam swego czasu wlasnie z tym znajomym. Szczegoly procedur medycznych jako takich jakos mnie nie inderesowaly szczegolnie, wiec nie wiem jak to wyglada co do zasady i czy to sa jakies ogolnokrajowe wytyczne. Ale chyba nie, skoro nawet w przychodniach jest rozna polityka - w jednej powiedziano mi, ze maż "z urzędu" ma prawo dostępu do mojej karty itp, w innej podetknęli mi pod nos upoważnienie - do wynikow badan osobne, do historii leczenia osobne i do udzielania informacji medycznej w razie mojej śmierci osobne. A to tylko dwie przychodnie w ktorych w razie czego zapytalam, bo czasem chocby wyniki odebrac to maz ma po drodze, a ja nie. Wiec chyba nie ma jakiegos jednego prikazu w tej sprawie, choc pewnie bycie mężem/żoną sporo tu ułatwia.
wiadomo że ułatwia
ale jak człowiek żyje tyle lat w konkubiacie to sie w ogóle zapomina że żyje w takim związku ![]()
Pewnie i tak jest. W końcu ja też nie myślę co dzień o tym, że mój mąż jest "urzędowo" moim mężem. Do nazwiska już sie przyzwyczaiłam i jakoś tak oczywiste jest, że żyjemy razem. Choć jak o tym myślę, to właśnie świadomość, że dla Państwa jest jasne, że w razie czego chcemy o sobie móc decydować itp, daje mi jakieś takie poczucie bezpieczeństwa. I wiem, że choćby w razie jakiegoś wypadku nie będzie dodatkowego stresu i załatwiania, bo mamy ten papier, albo w razie śmierci któregoś z nas, sprawy majątkowe też są ustalone tym jednym papierem, i, że po urodzeniu dziecka, to on będzie mógł je sam zarejestrować, a mnie w czasie 7dni od porodu będzie USC ścigał, no i wiele innych sytuacji i możliwości o których człowiek na co dzień nie myśli,bo zbyt zajęty jest właśnie tą codziennością. Ale jak kiedyś usłyszłam " umowy zawiera się na złe czasy i nieprzewidziane wypadki" i dla mnie ten papier z USC jest właśnie taką umową.
Znam dużo związków w konkubinacie, źle się kojarzy ale żyję sie dobrze! ![]()
Konkubinat to feralna nazwa wolnego zwiazku,bardzo zle postrzegana,o bardzo zlych odniesieniach wrecz do patologi,nazwa prawno-sadowa.A papierek z USC moze ulatwia zycie papierkowe,ale mozna to osiagnac stalymi upowaznieniami.Dla kobiety psychicznie moze istotne USC ale w powtornych zwiazkach pojawia sie problem wrzucenia do jednego worka wspolnych majatkow,jak nie skrzywdzic swoich wlasnych dzieci,pojawia sie problem wspomnienia o intercyzie majatkowej,bardzo drazliwy obustronnie,wielce skomplikowane,moze rozdzielnosc majatkowa tez pomysl ale luki prawne.Nie ma tu zlotego srodka.
nocnalampka napisał/a:A mnie nieodmiennie zaskakuje i bawi, jak bardzo wielu z tych którzy głośno krzyczą, ze "papierek z USC nic nie zmienia", tak histerycznie się przed tym papierkiem bronią. Bawi tym mocniej, że jeszcze jakies dwa lata temu też zasilałam to grono
Teraz - z zupełnie innym panem ten papierek z USC mam właśnie dlatego, że między nami on nic nie zmienia (choc zgadzam się z przedmówczynią, że jednak jest jakoś inaczej, poważniej, bezpieczniej), a sporo ułatwia "na zewnątrz" i reguluje wiele spraw ustawowo i zastępuje wiele innych papierków. Zamiast stosów aktów notarialnych, umów, faktur (a pewnie przez lata tego się zbiera), z których sporo papierów słono kosztuje, mamy jeden, który kosztował mniej niz jeden z nich (np notarialne poswiadczenie testamentu), no i w razie czego jest niepodważalny (w przeciwienstwie do np testamentu). Zwykła optymalizacja czasu, miejsca i kosztów ten cały ślub
![]()
Lena, co do tych historii szpitalnych, to w przypadku konieczności uzyskania np zgody na zabieg, czy inne działania medyczne to już mogłabyś mieć problem aby zamknąc temat "jestem żoną". Inna sprawa jest przy planowym pobycie, gdzie pacjent sam określa komu udzielac informacji i kto jest uprawniony do takich decyzji. Ale nie zawsze do szpitala trafia się planowo, w stanie świadomym i przy pełnej przytomności. I wtedy zaczynają się schody
niby tak,ale jak powiem że jestem żoną ,to co lekarz zażąda ode mnie dowodu? tak wiem w dowodzie jest wpisany stan cywilny,ale nie każdy dowód wymienia po ślubie,a po za tym jest też ochrona danych osobowych
jak to? od kiedy w dowodzie jest stan cywilny? ja mam swoj od 5 lat i nie pisze w nim ze jestem panna.
Już dawno powinna byc uchwalona ustawa o związkach partnerskich. Nie wiadomo dlaczego jej przeciwnicy twierdzą, że byłaby ona "promocją homoseksualizmu". Przecież konkubinat też jest związkiem partnerskim! Powinny być ustalone zasady dziedziczenia, wspólnoty majątkowej, rozliczania się z fiskusem, itp. Teraz trzeba biegać po notariuszach, robić zapisy, jakieś cuda, kto o tym myśli? To przepisy powinny być dostosowywane do życia, a nie odwrotnie.
22 2013-01-16 08:47:54 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2013-01-16 08:55:37)
girl, bo za młoda jesteś żeby mieć stan cywilny w DO
W starych dowodach "ksiazeczkowych" był i stan cywilny i dzieci. Niektórzy właśnie w takich sytuacjach tych dowodow jeszcze uzywają, choc formalnie nie są one już ważne.
Już dawno powinna byc uchwalona ustawa o związkach partnerskich. Nie wiadomo dlaczego jej przeciwnicy twierdzą, że byłaby ona "promocją homoseksualizmu". Przecież konkubinat też jest związkiem partnerskim! Powinny być ustalone zasady dziedziczenia, wspólnoty majątkowej, rozliczania się z fiskusem, itp. Teraz trzeba biegać po notariuszach, robić zapisy, jakieś cuda, kto o tym myśli? To przepisy powinny być dostosowywane do życia, a nie odwrotnie.
Ale to wszystko reguluje juz instytucja małżeństwa. Więc po co mnożyć byty ponad miarę? Czym niby miałoby się różnić małżeństwo od takiego "zalegalizowanego" konkubinatu?
23 2013-01-16 09:22:03 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-01-16 09:24:13)
lena812 napisał/a:nocnalampka napisał/a:A mnie nieodmiennie zaskakuje i bawi, jak bardzo wielu z tych którzy głośno krzyczą, ze "papierek z USC nic nie zmienia", tak histerycznie się przed tym papierkiem bronią. Bawi tym mocniej, że jeszcze jakies dwa lata temu też zasilałam to grono
Teraz - z zupełnie innym panem ten papierek z USC mam właśnie dlatego, że między nami on nic nie zmienia (choc zgadzam się z przedmówczynią, że jednak jest jakoś inaczej, poważniej, bezpieczniej), a sporo ułatwia "na zewnątrz" i reguluje wiele spraw ustawowo i zastępuje wiele innych papierków. Zamiast stosów aktów notarialnych, umów, faktur (a pewnie przez lata tego się zbiera), z których sporo papierów słono kosztuje, mamy jeden, który kosztował mniej niz jeden z nich (np notarialne poswiadczenie testamentu), no i w razie czego jest niepodważalny (w przeciwienstwie do np testamentu). Zwykła optymalizacja czasu, miejsca i kosztów ten cały ślub
![]()
Lena, co do tych historii szpitalnych, to w przypadku konieczności uzyskania np zgody na zabieg, czy inne działania medyczne to już mogłabyś mieć problem aby zamknąc temat "jestem żoną". Inna sprawa jest przy planowym pobycie, gdzie pacjent sam określa komu udzielac informacji i kto jest uprawniony do takich decyzji. Ale nie zawsze do szpitala trafia się planowo, w stanie świadomym i przy pełnej przytomności. I wtedy zaczynają się schody
niby tak,ale jak powiem że jestem żoną ,to co lekarz zażąda ode mnie dowodu? tak wiem w dowodzie jest wpisany stan cywilny,ale nie każdy dowód wymienia po ślubie,a po za tym jest też ochrona danych osobowych
jak to? od kiedy w dowodzie jest stan cywilny? ja mam swoj od 5 lat i nie pisze w nim ze jestem panna.
własnie dopiero teraz sprawdziłam,że w nowym dowodzie nie ma stanu cywilnego podanego ![]()