Piszę na tym forum pierwszy raz. Znalazłam się w dość trudnej sytuacji jak dla mnie. A wiec zacznę od początku. W październiku rok temu poznałam wspaniałego chłopaka w grudniu byliśmy już parą. Wszystko było wspaniale, az do wakacji ja na wakacje wróciłam do domu(studiuje w innym mieścice) a on tam został. Rzadziej się widywaliśmy ale codziennie były telefony długie rozmowy w lipcu wyjechaliśmy na wakacje i wszystko było oki, ale we wrześniu cos zaczęło się psuć codzienne kłótnie przez telefon o bzdury. W październiku wróciłam i miałam nadzieje ze wszytsko się ułoży. Parę dni było dobrze, ale pewnego dnia on powiedział ze to już nie jest to samo uczucie co kiedyś. Byłm w szoku, ale po długich rozmowach stwierdziliśmy, ze chcemy to ratować i nadal wszytsko był niby tak jak wcześniej. Jednak parę dni temu zapytałam go czy coś się zmieniło odpowiedział ze nie wiec zapytałam czy jest nadzieje ze kiedyś się zmieni i dowiedziałam się ze on już nie widzi na chwile obecną tego ciągną. Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego, bardzo go kochm. Prosiłam błagałam aby dal nam jeszcze jedną szansę ale to nic nie dało. Odszedł. Chciał mieć ze mną kontakt ale ja tak nie potrafię.
Czy ktoś z Was miał podobną sytuację? Czy naprawdę miłość może tak porostu zgasnąć? Czy jest jakaś nadzieje ze wróci? proszę o jakąś rade co mam dalej robić
Podobne tematy
Szczerze Ci powiem, ciesz się ze stało sie to teraz a nie za kilka lat. Uczucia przemijają niestety, możliwe nawet, że poznał kogoś innego.
Postaraj się jaknajszybciej odpuścić sobie walke o niego, odległość jaka Was dzieli napewno Ci to ułatwi.
Zacznij patrzeć na siebie sprobój odnaleść się w tej sytuacji zacznij robić to co lubisz, pospedzaj czas z przyjaciolmi, znajomymi, staraj sie nie byc sama:)
Za kilka miesiecy bedzie Ci już lepiej.
Nie ma recepty na to co dalej robić.Każdy Ci powie ,że masz dać sobie spokój i faktycznie tak powinnaś zrobić. Wiem ,że to ciężko.Serducho pewnie Ciebie bardzo boli.Za jakiś czas będzie lepiej zobaczysz.Wiele osób przechodzi lub przechodziło to co Ty.Tak już się na świecie dzieje.Ludzie się rozstają.Teraz od ciebie zależy jak długo będziesz z tym walczyć i czy dasz radę się z tym pogodzić.Mnie to osobiście bardzo duzo czasu zabrało.Chociaz sama nie jestem pewna czy po 8 miesiącach uporałam się z tym do końca.Życzę Ci aby wszystko sie ułożyło.Bądz dzielna ![]()