Witajcie! Byłam dwa lata z chłopakiem i wczoraj porządnie się pokłóciliśmy, nad ranem wyszedł z domu i gdy się obudziłam go już nie było. Dociera właśnie do mnie, że to chyba koniec, czuję się jakbym nie miała uczuć w sobie albo mózgu. Tydzień temu przyjechał na urlop, dodam, że nie widzieliśmy się dwa tygodnie. On wrócił stęskniony i spragniony miłości a ja go odpychałam. Prowokowałam kłótnie, i tak ząb za ząb się żarliwie kłóciliśmy. Do sylwestra jeszcze było ok, ale po sylwestrze już popłynęłam...tzn. jakby odpuściłam, poprostu przestało mi na nim zależeć. Byłam wściekła, gdy przychodził, gdy coś mówił, gdy widziałam jak się stara,jak się denerwuje, gdy ja go odpycham. Wyzywaliśmy się od różnych, a zwłaszcza ja go. Nie chciałam z nim sypiać, co go bardzo frustrowało...Raz tylko zrobiliśmy to oczywiście kłócąc się nawet przed tym. Wszystko to dla tego, że zrobiłam coś potwornego czego cholernie żałuje a mianowicie przespałam się z kimś innym. Wyrzuty sumienia, strach czy się wyda, gonitwa myśli co będzie z tamtym, co on czuje, gdy ja jestem z moim. Bardzo za nim tęskniłam, nie rozumiem swojego postępowania. Nie wiem teraz kogo wybrać. Mam dość kłótni z chłopakiem oraz jego nerwicy i krzyków, wyzwisk. Z drugiej strony czuje, że po tym, jak go zdradziłam nie będzie jak dawniej. Gdy wyjadę będę tęsknić za kochankiem a on za mną. Pomóżcie!!
1 2013-01-06 20:22:52 Ostatnio edytowany przez tamarka77 (2013-01-06 23:11:54)
Podobne tematy
Daj sobie spokój z jednym i drugim i nigdy nie mów swojemu facetowi o tym, co zrobiłaś. Nie obarczaj go swoim zachowaniem. Sama wiesz, że już go nie kochasz, więc odejdź od niego nie raniąc go dodatkowo swoimi wytryskami szczerości. A co do tamtego drugiego kolesia, to zastanów się, czy nie byłaś dla niego "fajnym numerkiem", czy się odzywa, pragnie kontaktu, czy brutalnie mówiąc - zrobił sobie Tobą dobrze....