Cześć.
mój problem w telegraficznym skrócie:
Mam 19 lat i poznałam faceta na imprezie. poszliśmy na piwo i po którymś z nich zaczął mnie całować. Później przyznał się, że ma dziewczynę i trochę ma wyrzuty sumienia.
Kilka dni później mailowo zaprosił mnie na randkę. poszłam z dwóch powodów - raz, że strasznie mi się spodobał, a dwa - chciałam zapytać, co chce zrobić.
Wyszliśmy na miasto. przystojny, elegancki i spełniający każde życzenie. rozmawiając w kawiarni postawiłam go przed ultimatum - jeśli chce rozwinąć relację, ma bezwarunkowo zerwać z obecną dziewczyną ("ja albo ona").
Na początku stwierdził, że... "ludzie zawsze prowadzili takie relacje i nie ma w tym nic dziwnego, bo moralność jest subiektywna". Poprosiłam go uprzejmie, żeby walnal sie w czerep.
powiedział, że jest z nią od niedawna, nie jest pewien czy nic do niej nie czuje, mimo, że go zraniła i że potrzebuje mojego towarzystwa niezależnie od tego, jaką formę relacji narzucę. kiedy o tym rozmawiamy,słyszę, że stara się tłumić emocje, ale jest mu ciężko.
wyszliśmy z kawiarni i poszliśmy na przystanek. wsiadłam razem z nim do autobusu (nie wiem, jak to się stało. zrobiłam to bezmyślnie.) i pojechałam do niego.przegadaliśmy cały wieczor. bezdotykowo.
Dobrze, a teraz wątpliwosci.
specjalnie dla mnie założył osobne konto na jednym z portali. mając drugie, na którym ma wszystkich innych znajomych.nie wymienił się ze mną numerami telefonów. a w komórce na tapecie ma ustawioną obecną dziewczynę.
Diagnoza wydaje mi się prosta: nie mam czego szukać.ale nie umiem stanowczo zerwać kontaktu nie mając do tego podstaw. pokazał się z dobrej strony, trzyma poziom i walczy się o mnie. zaczynam za nim tęsknić.
Ale wiem, że nie mogę sobie pozwolić na słabość w tej sytuacji, bo nie jestem ani <<do wynajęcia>>, ani <<zapasowa>>. w każdym razie uniosłam się dumą i powiedziałam mu, że musi się zastanowić.
Z drugiej strony, nawet jeśli wybierze mnie, nadal będę miała wątpliwości, czy kiedyś tego numeru nie powtórzy. komplikuje to fakt, że od dawna nie byłam w związku i choć poki co aż tak bardzo nie zalezy mi na nim, to trochę już zdązył namieszać w mojej głowie. Podpowiedzcie, jak się powinnam zachować.
zwłaszcza, że nie chcę robić dramatów ani zrywać znajomości definitywnie. mimo wszystko myślę, że jest wartościową osobą. lubię go.