Miłość... nie mogę pojąć tego uczucia. Nie wiem czy to właśnie chodzi o to przywiązanie, zrozumienie, a może wizualne przyciąganie. Często spotykam się z różnymi facetami, ale ostatecznie zawsze coś mi nie pasuje. Np. mam takiego bliskiego kolegę, z którym mogę gadać o wszystkim, nigdy nam się nie kończą tematy do rozmów, zawsze umie mnie rozśmieszyć... ale z wyglądu mi się w ogóle nie podoba, ja wiem że wygląd to nie wszystko... Chciałabym, żeby to wszystko było takie łatwe jak w tych wszystkich filmach. Tylko, że jak mam poznać, że to właśnie to uczucie... Boję się, że w tych wszystkich poszukiwaniach, mogłam ją przegapić
Podobne tematy
Nie, nie, kiedy kogoś pokochasz (czy raczej, na początku, się w kimś zakochasz), na pewno tego nie przegapisz, spokojnie
Wiesz, jedną z rzeczy, których nauczyłam się w swoim dorosłym życiu, od mniej więcej 20 roku życia do teraz, jest to, że... ludzi, którzy do nas pasują, jest naprawdę mniej niż tych, których poznajemy i którzy wydają się do nas pasować tylko na pierwszy rzut oka.
Żeby trafić z wyborem, czuć się przy mężczyźnie dobrze, swobodnie, ciekawie, pięknie... i żeby go kochać i być przez niego kochaną, trzeba naprawdę czasem całych lat poznawania różnych ludzi i zbierania doświadczeń. Chociaż znam też wiele udanych związków ludzi, którzy nie musieli tak długo siebie nawzajem szukać
To po prostu trochę kwestia szczęścia, trochę pracy nad sobą, trochę zbierania doświadczeń, trochę światopoglądu...
Powtarzam: raz na jakiś (jaki? różny) czas spotykamy osobę, która sprawia, że chce nam się śmiać, że życie staje się lepsze. Która nas - o dziwo, w przeciwieństwie do poprzedników - naprawdę akceptuje. I którą my - o dziwo - też lubimy mieć blisko. Jeśli do tego dojdzie szczypta zachwytu i jakiegoś przyciągania... to jest dobry początek relacji.
Generalnie: nie ma tak, że miłość można określić w dwóch słowach albo ją od razu rozpoznać. To się raczej rozwija w czasie... I trzeba dać sobie czas ![]()
Jeśli przy nim czujesz się sobą, to jest to dobra droga do miłości ![]()
Mówi się, że miłością się nie najesz.
Kiedy spotkasz tą wielką miłość to pewnie będziesz wiedziała że to akurat ta osoba. Choć małe wątpliwości i obawy są jeśli pomyśli się rozumem. Tylko ona przychodzi po czasie kiedy całe to zakochanie i zauroczenie minie..
I oczywiście zrozumiesz oto te proste słowa:
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłości nie szuka się na siłę..możesz spotykać się itd...itd ale ona i tak " Przyjdzie sama". Tak było w moim przypadku:-) kiedy żadnego faceta nie chciałam widzieć na oczy..a miłość jednak roztopiła lody=)
A wierzycie w istnienie tzw. drugiej połówki? Czy naprawdę jest ktoś kto jest nam "pisany"? Jeżeli tak byłoby to tak naprawdę jest tylko jedna osoba na świecie, która jest akurat dla nas:) a co jeśli się jej nie spotka? Może przecież żyć na drugim końcu świata:)
A może właśnie jest inaczej? Wtedy można byłoby kochać nawet 10 osób tak samo:) tak samo pasowałyby do nas.
Ja nie tyle się boję, że nie rozpoznam tego jedynego, ale własnie ze np będę przekonana, że to ten jedyny, a np kilka lat po ślubie okaże się że poznam kogoś, kto całkowicie przewróci moje życie do góry nogami.
Albo jak już rodzina mnie będzie męczyć, żebym nie została starą panną (niestety już słysze takie teksty) i np zwiążę się z rozsądku (chociaż mam nadzieje ze tego nie zrobie:))
A wierzycie w istnienie tzw. drugiej połówki? Czy naprawdę jest ktoś kto jest nam "pisany"? Jeżeli tak byłoby to tak naprawdę jest tylko jedna osoba na świecie, która jest akurat dla nas:) a co jeśli się jej nie spotka? Może przecież żyć na drugim końcu świata:)
Hmm, ja nie wierzę w to dosłownie. Wychodzę z założenia że na swojej drodze spotykamy rożnych ludzi,ale to my decydujemy o tym kto ma zostać..
Tak to rozumiem..
nie istnieje zaden powód do miłości, kocha sie za nic
piękne i prawdziwe. więc po prostu będziesz wiedziała kiedy miłosć zawita u Ciebie ![]()
Nie, nie, kiedy kogoś pokochasz (czy raczej, na początku, się w kimś zakochasz), na pewno tego nie przegapisz, spokojnie
Wiesz, jedną z rzeczy, których nauczyłam się w swoim dorosłym życiu, od mniej więcej 20 roku życia do teraz, jest to, że... ludzi, którzy do nas pasują, jest naprawdę mniej niż tych, których poznajemy i którzy wydają się do nas pasować tylko na pierwszy rzut oka.
Żeby trafić z wyborem, czuć się przy mężczyźnie dobrze, swobodnie, ciekawie, pięknie... i żeby go kochać i być przez niego kochaną, trzeba naprawdę czasem całych lat poznawania różnych ludzi i zbierania doświadczeń. Chociaż znam też wiele udanych związków ludzi, którzy nie musieli tak długo siebie nawzajem szukać
To po prostu trochę kwestia szczęścia, trochę pracy nad sobą, trochę zbierania doświadczeń, trochę światopoglądu...
Powtarzam: raz na jakiś (jaki? różny) czas spotykamy osobę, która sprawia, że chce nam się śmiać, że życie staje się lepsze. Która nas - o dziwo, w przeciwieństwie do poprzedników - naprawdę akceptuje. I którą my - o dziwo - też lubimy mieć blisko. Jeśli do tego dojdzie szczypta zachwytu i jakiegoś przyciągania... to jest dobry początek relacji.
Generalnie: nie ma tak, że miłość można określić w dwóch słowach albo ją od razu rozpoznać. To się raczej rozwija w czasie... I trzeba dać sobie czas
Mega mnie pokrzepiłaś tą wypowiedzią.;)
Mówi się, że miłością się nie najesz.
Naprawdę coraz bardziej podziwiam Twój tok myślenia! ![]()
A wierzycie w istnienie tzw. drugiej połówki? Czy naprawdę jest ktoś kto jest nam "pisany"? Jeżeli tak byłoby to tak naprawdę jest tylko jedna osoba na świecie, która jest akurat dla nas:) a co jeśli się jej nie spotka? Może przecież żyć na drugim końcu świata:)
Jeżeli by była mi taka osoba pisana to na pewno bym ją spotkała. Pisana czyli gdzieś by było zapisane, że ją spotkam.:D
A może właśnie jest inaczej? Wtedy można byłoby kochać nawet 10 osób tak samo:) tak samo pasowałyby do nas.
Wiesz miłość jest nieprzewidywalna i czasami jest tak, że kochamy raz na zawsze, a czasami potrafimy się zakochać na nowo, czasami nawet mocniej.;)
Ja nie tyle się boję, że nie rozpoznam tego jedynego, ale własnie ze np będę przekonana, że to ten jedyny, a np kilka lat po ślubie okaże się że poznam kogoś, kto całkowicie przewróci moje życie do góry nogami.
Albo jak już rodzina mnie będzie męczyć, żebym nie została starą panną (niestety już słysze takie teksty) i np zwiążę się z rozsądku (chociaż mam nadzieje ze tego nie zrobie:))
Jeśli będziesz szczęśliwa ze swoim mężem to żaden inny Ci nie będzie chodził po głowie, bo wszystko czego będziesz potrzebowała będzie miał Twój mąż.
I nie wychodź nigdy za mąż z rozsądku.;)
Ja mam bardzo podobne dylematy do Twoich, ale wierzę, że będzie dobrze i że znajdę miłość swojego życia.;)