..cześć , jestem tu nowa , 3 tygodnie temu rozstałam się z chłopakiem. jest mi cięzko , cholernie cięzko. Nie powiedział swojej Mamie o tym , że jestem po rozwodzie i że mam Syna , tymczasem wiedziała o tym jego starsza siostra , ktora także ma dzieci , kóre uwielbiają mnie i ja uwielbiam je. Chciał abym nic nie mówiła i jadła obiad z jego mamą patrząc jej w oczy i grając kogoś innego . Powiedziałam więc jej sama. Spotkałam się z nią ,powiedziałam jej że mam Syna i że cierpię ponieważ nie potrafię tak funkcjonowac, nie jestem kłamcą , Ona powiedziała że narazie nie powiemy tego im , a kiedy zadzowniłam że chcę powiedzieć bo ja nie umiem kłamać ,poprosiła żebym nie mówiła że poczekamy , bo dla niej jest to trudne. Zaskoczył mnie telefonem ,że zrobiłam mu świństwo i jak mogłam nie uszanowac jego decyzji i jak mogłam mu nie powiedzieć o tym . rzeczywiście , żle postąpiłam bo wpadłam w pułapkę uczciwości , nie wytrzymałabym i tak powiedziałabym mu , ale uszanowałam zdanie jego Mamy . dziś czuję się jakby to byla moja wina , wiem że zle postąpiłam ukrywając to przed nim , ale nie dlatego że powiedziałam o dziecku , ponieważ nie wyprę się mojego dziecka ! , Zresztą mojego letniego Syna też ie chciał poznać ...człowiek który był w moim życiu codziennie, nagle wyrzucił mnie ze swojego życia twierdząc że nie chce mnie znac , nie chce abyśmy byli parą , przyjaciółmi nawet znajomymi .
czy to rzeczywiście świństwo ? Weszłąm w jakąś dziwną relację , ale szokiem było dla mnie to kiedy jadąc na obiad z jego Mamą dowiedziałam się że o moim dziecku nic nie wie, a potem chciał abym udawała kogoś kil mnie jestem , to był człowiek który nigdy nie był w związku dłużej niż 6 mies, ze mną 11 ...zawsze mowił o zasadach , wartościach .
Zastanawiam się czy powinnam tu coś zrobić ,ale cisza ...cisza jest najgorsza. Jego siostra nie odpisuje ani nie odbiera telefonu , nie chcą mnie w swoim życiu , czuję się totalnym kupsonem .
Podobne tematy
Może jeszcze nie poznałaś najważniejszej osoby w swoim życiu? Może dopiero go poznasz?
Jak widzisz prawda o dziecku spowodowała, że zostałaś odrzucona. Może miejsce gdzie byłaś nie było dla Ciebie właściwe.
...wiem , nigdy przed nim nie ukrywałam że mam dziecko , jego siostra z którą jest w niezwyklej więzi również to wiedziała , wpuścili mnie do swego życia , wiele razy bywaliśmy u jego siostry która mieszka daleko ,ona jest od nas starsza , rozmawiałam z nią o tym , nie godzac się z takim stanem rzeczy odpowiedziała że "ich Mamę trzeba urobić " coś na zasadzie "najpierw Cię polubi". Teraz nie odzywają się do mnie , czy powinnam szukac winy w sobie ? Przecież ja wiem że zrobiłam dobrze , jednocześnie nie poiwedziałam mu o tym ze powiedziałam Matce , ona zrobiła to za mnie , Matkę można wytłumaczyć , rozumiem ją , nie zaakceptowała mnie ale dlaczego oni chcieli abym grała w jakimś teatrze
...widac pomyliłam się co do nich , manipulacja jakaś ...dostrzegałam w nich to , co istnieje we mnie - uczucia, szczerość , wrażliwość . Nie mogę się rozczulać nad sobą , ale masz racje ..to nie był ktoś dla mnie .
...wpadłam w pułapkę uczciwości...
...Weszłąm w jakąś dziwną relację...
...zawsze mowił o zasadach , wartościach...
Ola...
3 fundamentalne wartości w związku wiesz jakie są. Chciał być z Tobą w związku ale ukrywając przed Jego matką fakt, że jesteś po rozwodzie, że masz dziecko i Ty miałabyś się godzić na te Jego "zasady"?
A wyobrażasz sobie sytuację, w której to Jego matka nakryła by Was na ulicy w 3 z dzieckiem?
Tu nie tyle chodzi o miłość, wierność czy uczciwość w związku, ale o prawdę. Prawdę, którą byście oboje "serwowali" Twojej - na chwilę obecną - przyszłej teściowej.
Gdzie tu widzisz tą pułapkę uczciwości, w którą niby wpadłaś? W żadną pułapkę nie wpadłaś a stanęłaś w prawdzie i uczciwości względem Jego matki, mówiąc Jej o tym, co on zamierzał ukrywać przez jakiś tam czas.
Jak to mówią kłamstwo ma krótkie nogi a prawda obroni się sama.
Ja Cię bardzo przepraszam ale jakie On wyznaje zasady? Jakie wartości?
Żyć w prawdzie czy w zakłamaniu? Jakie to zasady On wyniósł z domu rodzinnego?
Ukrywając ten fakt przed teściową umiałabyś spojrzeć sobie w oczy przed lustrem? Jak byś się wtedy czuła, gdyby to się wydało?
Sama mówisz, że miałaś "kaca moralnego" mając świadomość, że teściowa nic nie wie o Tobie, gdy siedziałaś z Nią przy stole.
No to może matka rządzi całym tym towarzystwem. Może nawet dobrze, że jesteś z dala od nich.
Ale jeśli on Cię kocha, to pewnie się do Ciebie odezwie. Poczekaj tydzień, dwa, miesiąc. Zobaczysz co będzie. Trzymaj się prawdy a w teatrzykach udziału nie bierz.
..dziękuję że piszesz ..to dla mnie bardzo ważne.
Masz rację , paradoks zaprosili mnie na święta , zanim jeszcze to wszystko się stało....czy myśleli że przyjadę bez dziecka? Nie zdąrzyłam już zadać tego pytania ...
On i jego siostra żyją w jakiejś dziwnej symbiozie, wielokrotnie jej zdanie było ważniejsze , zawsze było wazniejsze...tylko wiesz ja jestem osobą , która mówi co myśli, nie potrafię okłamywać a jednak okłamałam jego- nie powiedziałam mu o rozmwie z jego Matką , obiecałam jej to . O to mnie poprosiła . I tak bym nie wytrzymała, przecież jak mogłabym mu patrzeć w oczy , ale ona na kilka dni po rozmowie z nią , zadzwoniłam do niej mówiąc że tak nie potrafię że chce aby wiedział ...i tu jest pułapka uczciwości - tak bardzo chciałam być w porzadku a przed num to ukryłam , mam o to złość do siebie .
czy nie uważasz to za akt desperacji że powiedziałam jej ? Ale ja naprawdę nie potrafiłam już ...Mam szacunek do każdej Matki , ktoś jest dla mnie dobry a ja mam to deptać ? Nigdy. Wiadomo , w naszym życiu przeplatają się jakieś małe kłamstwa ale uwierz... ja nawet nie potrafię , nie umiem ..wolę najgorsza prawde od kłamstwa , tym bardziej ją doceniam , tak idę przez życie . Wiem , że każdy może mieć swoje powody ale uważam że miał na to tyle czasu aby jej powiedzieć że mam dziecko , strasznie rozgoryczona jestem też postawą siostry , ktora jest od nas starsza i ma swoje dzieci - teraz nie odzywa się do mnie , zadzwoniłam , napisałam , cisza . Nie chce mnie w swoim życiu. Musze odpuścić ..tylko wiesz... nigdy nie potrafiłabym kogoś tak z dnia na dzień skreślić , tym bardziej jeśli moje uczucie czy przyjażn byłyby prawdziwe, przecież trzeba nie mieć serca aby tak się zachowywać ...Podejrzewam że nigdy nie myślał o mnie poważnie . Ale po cóż wpuścił mnie do swego życia , po co tracił i swój i mój cenny czas...ciągle mówił że zalezy mu na poważnym związku , ja doświadczona życiem nie skaczę z kwiatka na kwiatek , zaufałam mu a tu ..zonk.Boli .
ban... Matka mieszka zarówno od jednego jak i drugiego kilkaset km . Wiem z ich opowieści że potrafi być przykra , ja miałam przykrego Ojca i wiem że trzeba się nauczyć "rozmawiać czy życ" z takim człowiekiem. Matka przyjęła mnie db , gorzej potem telefonicznie powiedziała mi , że to dla niej trudne, że myślała że jestem panienką , że lepiej gdybym miała małe dziecko ..a nie nastolatka( zaszłam w ciąże jak byłam b. młoda , więc mój Syn wygląda jak brat
. zasugerowała:" pozwolisz, ze nie będę Cię już pozdrawiać ...."Sama mu powiedziała , wiem , pewnie sama bym na jej miejscu nie wytrzymała, ale przeciez prosiła mnie abym zachowała to w tajemnicy ...może miała swój plan wyeliminowania mnie ...ale przecież to są dorośli ludzie , przecież nie wiadomo czy bylibyśmy dalej razem , przecież nie mieliśmy stanąć na ślubnym kobiercu ...by the way a propos ...przecież są rozwody kościelne i mam jak najbardziej szansę go dostać - byłabym w stanie zrobić to dla drugiej połowy jesli bardzo by chciał ...Matka sama dała mi przepustkę do wyjawienia prawdy , kiedy skwitowała inna relacje znaną z opowieści jej córki .."oni powinni się rozwieść " skąd więc to wszystko .....
8 2012-12-28 19:17:34 Ostatnio edytowany przez ban (2012-12-28 19:19:26)
W tej rodzinie wszystko jest totalnie pogmatwane. Uczciwość to nie jest prawda za wszelką cenę -- czasem trzeba milczeć. Matka nimi wszystkimi rządzi -- albo będzie tak jak ona chce, albo muszą z nią całkowicie zerwać kontakt.
To że masz kilkunastoletniego syna i jesteś z tym synem w dobrych relacjach to tylko dobrze o Tobie świadczy.
Jeśli oni zerwali z Tobą kontakt tak gwałtownie, to chyba powinnaś poczekać -- jeśli kocha to się odezwie. Może to nawet trwać rok. Ale teraz masz wolną chwilę -- idź do kina, do kawiarni. Skup się na pracy. Idź z życiem do przodu. Ktokolwiek z Tobą będzie to i tak musisz mieć swoje życie.
Przez życie chyba powinno się iść razem, a nie on w twoim życiu, albo Ty w jego życiu.
Nie ma rozwodów kościelnych... jest tylko i wyłącznie unieważnienie - stwierdzenie nieważności - zawartego małżeństwa poprzez sąd biskupi - to tak na marginesie, bo znam ten temat jako "jeszcze" sakramentalny mąż.
Karcisz i obwiniasz siebie za coś, za co nie powinnaś mieć pretensji do siebie. Wiedział o Tobie wszystko a jednak chciał nie chciał wolał to ukryć przed matką - choćby na zasadzie takiej jak pisałem wcześniej - i wplątać w to Ciebie.
Co innego gdyby też i On nie wiedział o Twojej przeszłości.
Nie wiem czy to toksyk czy nie - trudno mi w tym wyczuć, kto tu jest "dowódcą", mając w tym temacie doświadczenie - nie mniej jednak mocno pokręcona jest cała Jego rodzina.
Jedno jest pewne - nie chciałbym być partnerem w takim związku i "wiązać" się z taką rodziną.
Nie mniej jednak gdyby moja partnerka miała przeszłość taką jak Twoja, to wolałbym nie pokazać się więcej na oczy swojej rodzinie, niż przebywając z Nimi nic na ten temat nie mówić. Tak apropo Twojej obecnej sytuacji.
...nie mam wyjścia ...czas leczy rany...napiszę list .Czy Kocham ?Kocham , tylko pytanie ...czy przypadkiem nie wyobrażenie Jego . Uważam że są różne typy osobowości - trudne, łatwiejsze..ale każdy z nas ma serce..dojrzały mezczyzna przeciez nie układa sobie życia z Matką i Siostrą ...hmmm ...pokochałam go takim , jaki jest , może żyjąc w toksycznym związku kiedyś widzac pozorną normalność w tym chciałam uleczyć go , bo mam wrażenie że został w jakiś sposób skrzywdzony przez los nie wiem czy w dzieciństwie czy potem . Moze mam taki syndrom, ale zapomniałam w tym wsyztskim że nie każdy czuje jak ja , choć w naszym przypadku porozumienie dusz było wyjątkowe...jestem rozczarowana totalnie ,cóż czasem myślę że tak wiele wżyciu przeszłam złych chwil a teraz jakbym weszła w coś jeszcze bardziej toksycznego i nie potrafię się wydostać szukając winy w sobie . To błędne rozumowanie ...cały czas walczą we mnie rozum i serce...to ostatnie kierowało mną przez ostatnie miesiące...czas zmienić front
dziekuję
Nie ma rozwodów kościelnych... jest tylko i wyłącznie unieważnienie - stwierdzenie nieważności - zawartego małżeństwa poprzez sąd biskupi - to tak na marginesie, bo znam ten temat jako "jeszcze" sakramentalny mąż.
WIEM ,TAK TO UJĘŁAM , ALE DZIĘKUJĘKarcisz i obwiniasz siebie za coś, za co nie powinnaś mieć pretensji do siebie. Wiedział o Tobie wszystko a jednak chciał nie chciał wolał to ukryć przed matką - choćby na zasadzie takiej jak pisałem wcześniej - i wplątać w to Ciebie.
Co innego gdyby też i On nie wiedział o Twojej przeszłości.Nie wiem czy to toksyk czy nie - trudno mi w tym wyczuć, kto tu jest "dowódcą", mając w tym temacie doświadczenie - nie mniej jednak mocno pokręcona jest cała Jego rodzina.
Jedno jest pewne - nie chciałbym być partnerem w takim związku i "wiązać" się z taką rodziną.
Nie mniej jednak gdyby moja partnerka miała przeszłość taką jak Twoja, to wolałbym nie pokazać się więcej na oczy swojej rodzinie, niż przebywając z Nimi nic na ten temat nie mówić. Tak apropo Twojej obecnej sytuacji.
DZIĘKUJĘ ZA TE SŁOWA , CZY NIE UWAŻASZ ŻE DZIWNYM JEST IŻ 32LETNI MEŻCZYZNA NIE BYŁ W ZWIĄZKU DŁUŻEJ NIŻ 6 MIES I NIE MA ZNAJOMYCH ,PRZYJACIÓŁ JEST SAMOTNIKIEM? MIESZKA TU 5 LAT... BRDZO CHRONI PRYWATNOŚĆ ,JEST NIEUFNY DO WSZYSTKIEGO I WSZYSTKICH ..
OLAAA co do wątku który założyłaś przed chwilą, to powiem Ci tyle.Ja jestem ze swoją dziewczyną rok kochaliśmy się za każdym razem z prezerwatywą
, mi ani mojej to nie przeszkadza, mamy identyczną sytuacje w jakiej jesteś Ty
.Oboje mamy po 19 lat mimo że kochamy się z prezerwatywą to ja w niej nie kończę
zdarzyło się raz ale tylko raz, dobrze wiem już że się boisz ciąży jeśli twojemu chłopakowi to nie przeszkadza to po co masz to zmieniać a potem martwić się czy nie jesteś w ciąży ?, życie jest krótkie chcesz się bawić z chłopakiem to róbcie tak żeby nie wpaść i mieć 100% pewności że nie zajdziesz w ciąże
.My kochamy się już tak ponad pół roku 2-3 razy w tygodni i o nic się nie boimy
.Jest świetnie za każdym razem chłopak nie musi kończyć w tobie może i to większa satysfakcja ale jeśli kończyć tam to już bez prezerwatywy i jak się chce mieć dziecko, a nie potem płacz bo ,,wpadliśmy".Tyle z mojej strony myślę że pomogłem i uświadomiłem Ci to że bardzo dobrze robicie jeśli nie chcecie mieć nieplanowanego dziecka
.