netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

25 odpowiedzi7 006 wyświetleńzałożony przez ToMiSlaV, 27.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Jestem samotnym chłopakiem. Zostałem porzucony eh.. czemu o tym piszę? Sam do końca nie wiem, może dlatego, że poczułem iż można się tu wygadać. Nie chcę od razu opowiadać całej historii, chociaż może powinienem. Starałem się o dziewczynę, dbałem o nią, kupowałem jej co miesiąc kwiaty i robiłem drobne prezenty. Niestety zostałem tak potraktowany jak nigdy w życiu bym się nie spodziewał. Nie wiem czy więcej się rozpisywać, bo nie wiem czy ktoś to przeczyta. Jeśli takie osoby się znajdą i chciałyby np. pogadać. To proszę napiszcie np. też na mail, bo tutaj jakoś rzadziej zaglądam.

Pozdrawiam wszystkich smile

2

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Widzę, ze jakoś nie chcecie się tu wypowiadać. Teraz zacząłem wchodzić tu częściej i sprawdzać czy ktoś w ogóle zwraca uwagę na mój post itd.
Chociaż z drugiej strony jak czytam kolejny raz swój post to dochodzę do wniosku, ze może głupio go napisałem tak bez przemyślenia, chciałem po prostu wyrzucić z siebie pewne rzeczy, które we mnie siedziały. Ale jeśli wsród was jest osoba, która chciałaby pogadać to nie ma problemu. smile

3

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

ja chętnie pogadam:)podaj wiecej szczegółów na temat rozstania zebysmy mogli obrobić tyłek twojej byłej:)

4

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Niestety to co napisałeś/aś nie bardzo jest fajne. Nikomu nie mam zamiaru obrabiać tyłka a tym bardziej osobie, którą kocham nad życie i chce o nią walczyć. Dlaczego chce walczyć? Dlatego, że nie potrzebuje eksperymentować, była moją pierwszą dziewczyną ale nie potrzebuje bycia z nikim innym. Wiem dokładnie, że to z nią chciałbym spędzić resztę życia.

5

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

nie napisalam tego zebys sie poczuł gorzej,chciałam cie tylko rozweselic:)czy jest o co walczyc skoro nie potraktowała cię fajnie?

6

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.
joluch@ napisał/a:

[...]                :)czy jest o co walczyc skoro nie potraktowała cię fajnie?

Prawda o bezinteresowności w uczuciu nie polega na tym, że sobie robimy handelek wymienny.

ToMiSlaV, pojęcie walki jest szlachetne w kontekście pracy, nauki, ćwiczeń cielesnych, gier. Walczyć o wzajemność... nie bardzo to widzę. Wytrwałość tak. Stanowczość tak. Szlachetność tak. Przebaczenie tak.

Życie i miłość jest sztuką. Tu nie wystarczy fechtunek. Walcząc o wzajemność możesz zagubić siebie, a bez Ciebie nie będzie wzajemności, nie będzie pary dwóch Osób. Walka zakłada wynik końcowy, wygraną. W uczuciu, jak w chodzeniu po linie, najważniejsza jest równowaga.

Podoba mi się Twoja determinacja. Nie mam zastrzeżeń do celu. Zweryfikuj jednak strategię i zweryfikuj zastosowane środki. Obdarowanie nie dało wyników. Może osaczyłeś i zachwiałeś równowagę.

I nie myśl o sobie, jako o samotnym chłopaku. Kto kocha, ten ma w sobie tę drugą Osobę. Szuka tylko wspólnej przestrzeni  i wspólnego czasu. Miłość jest relacją wobec i względem drugiej Osoby, więc nie ma tu miejsca na samotność.

Kiedyś zadałem sobie ważne pytanie: co lepiej - kochać, czy być kochanym? Odpowiedź uzyskana po długim namyśle mnie zaskoczyła. Lepiej kochać. Bycie zakochanym to siła, to rozwój, to wzrost. Ważne, aby tej siły nie zatracić, nie skupić jej na sobie.

Nie możesz dawać Ukochanej, zacznij dawać ludziom ze względu na Nią. Zobaczysz wtedy, jaka to konstruktywna siła, kiedy ją uzewnętrznisz. Nie czyń niczego w intencji, ale ze względu i dla...

Na nic nie licz. Zysk nie jest w tym wypadku ważny.

7

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.
joluch@ napisał/a:

nie napisalam tego zebys sie poczuł gorzej,chciałam cie tylko rozweselic:)czy jest o co walczyc skoro nie potraktowała cię fajnie?

To w takim razie przepraszam, widocznie źle zrozumiałem intencje. Pytałaś czy jest o co walczyć? Odpowiem, iż po stokroć tak. Dlaczego? Ponieważ z jednej strony wiem, że wina leży po obu stronach, ale to ja zawaliłem. Ona chciałaby żebym był bardziej twardy, pokazał, iż umiem o czymś zadecydować, że umiem postawić na swoim. Wiem, iż do miłości nikogo nie zmusze ale chce o nią walczyć bo ona jest dla mnie najważniejsza. Ja nie jestem ważny, ja potrafię nie dbać teraz przez ten czas o swoje zdrowie, bo mi na sobie nie zależy. Ale dzięki przyjaciołom, którzy mieli nawet identyczny problem jak ja i chodziło dokładnie o to samo, są teraz szczęśliwym małżeństwem. Wiem z jednej strony, że to żaden wyznacznik, chociaż takich przykładów miałem wiele ale chodzi o to, że jak nie spróbuje to nigdy nie będę wiedział a czy tak czy tak to wszystko przeżywam.

8

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.
Animus napisał/a:
joluch@ napisał/a:

[...]                :)czy jest o co walczyc skoro nie potraktowała cię fajnie?

Prawda o bezinteresowności w uczuciu nie polega na tym, że sobie robimy handelek wymienny.

ToMiSlaV, pojęcie walki jest szlachetne w kontekście pracy, nauki, ćwiczeń cielesnych, gier. Walczyć o wzajemność... nie bardzo to widzę. Wytrwałość tak. Stanowczość tak. Szlachetność tak. Przebaczenie tak.

Życie i miłość jest sztuką. Tu nie wystarczy fechtunek. Walcząc o wzajemność możesz zagubić siebie, a bez Ciebie nie będzie wzajemności, nie będzie pary dwóch Osób. Walka zakłada wynik końcowy, wygraną. W uczuciu, jak w chodzeniu po linie, najważniejsza jest równowaga.

Podoba mi się Twoja determinacja. Nie mam zastrzeżeń do celu. Zweryfikuj jednak strategię i zweryfikuj zastosowane środki. Obdarowanie nie dało wyników. Może osaczyłeś i zachwiałeś równowagę.

I nie myśl o sobie, jako o samotnym chłopaku. Kto kocha, ten ma w sobie tę drugą Osobę. Szuka tylko wspólnej przestrzeni  i wspólnego czasu. Miłość jest relacją wobec i względem drugiej Osoby, więc nie ma tu miejsca na samotność.

Kiedyś zadałem sobie ważne pytanie: co lepiej - kochać, czy być kochanym? Odpowiedź uzyskana po długim namyśle mnie zaskoczyła. Lepiej kochać. Bycie zakochanym to siła, to rozwój, to wzrost. Ważne, aby tej siły nie zatracić, nie skupić jej na sobie.

Nie możesz dawać Ukochanej, zacznij dawać ludziom ze względu na Nią. Zobaczysz wtedy, jaka to konstruktywna siła, kiedy ją uzewnętrznisz. Nie czyń niczego w intencji, ale ze względu i dla...

Na nic nie licz. Zysk nie jest w tym wypadku ważny.

Wiesz co Ci powiem? Że ja wierzę o to, że można walczyć o uczucia. Dlaczego? Ponieważ trzeba miłość pielęgnować trzeba dbać o miłość. Czuje po prostu, że ona sama w tym wszystkim się zagubiła.

Zgadzam się pewnie masz racje z tym, że każdy jeśli kocha to ma w sobie druga osobę. Tak w sumie jest bo ja ją kocham tak mocno, że całe moje serce jest jej i jest nią wypełnione.

Jak czytam Twoją wypowiedź to wszystko ma sens ale każda osoba jest inna, taki jest już świat. Pewnych rzeczy z tego co napisałeś to nie wiem czy potrafię zrobić ale są one bardzo mądrze napisane.

Co do ostatniego, "żebym na nic nie liczył". Masz racje nie mogę już na nic liczyć, ale mogę walczyć. To jest tak jak napisałem, że do miłości nikogo nie zmusze.

9

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

super,ze opowiadasz o niej z szacunkiem,nie kazda kobieta ma takie szczęście:) trzymam kciuki,czasem warto walczyc o miłość a nie kazdy potrafi

10 Ostatnio edytowany przez ToMiSlaV (2013-01-03 00:30:44)

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.
joluch@ napisał/a:

super,ze opowiadasz o niej z szacunkiem,nie kazda kobieta ma takie szczęście:) trzymam kciuki,czasem warto walczyc o miłość a nie kazdy potrafi

Nie dziekuję, żeby nie zapeszyć. Bardzo chce walczyć, szkoda tylko, że tak wszystko późno zrozumiałem. Zgadzam się, pewnie nie każdy potrafi walczyć. Ja zacząłem się zastanawiać i zadałem po tym wszystkim pytanie kumplowi tak przy piwie jak się spotkaliśmy. Czy powinienem po tym wszystkim być teraz dla kobiet sku*****nem? Przepraszam za wyrażenie ale chyba nic innego się nie nasuwa. Lecz zastanowiłem się i doszedłem do wniosku, że ja tak nie umiem, nie umiem być taki dla kobiet.

Od znajomych dowiedziałem się, że to jest piękne i o wiele lepsze i takie prawdziwe jak facet tak kocha a kobieta ma pewne wątpliwości, bo to, że facet kocha jest bardzo ważne. Oczywiscie już mówię hehe bo pewnie pojawią się takie komentarze, wiadomo, że miłość dziewczyny jest równie ważna ale chodzi mi o sam ten moment, moment (zdobywania) walczenia.

Aha jeszcze jedno chciałem powiedzieć. Wspólnie doszliśmy także do takiego wniosku, że skąd się biorą właśnie tacy faceci, że potrafią dreczyć kobiety, nie mieć do nich szacunku, wyzywać je i obrażać. Zapytacie dlaczego? Otóż od razu mówię, że wiadomo nie w każdym wypadku ale uważam, że duża ilość facetów zachowuje się tak właśnie po tym, że kiedyś byli tak potraktowani przez dziewczynę. Takie jest moje zdanie. smile

11

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Jeśli są jeszcz osoby, które tu zaglądają bardzo bym prosił o jakiekolwiek wypowiadanie się. Chciałbym z drugiej strony z kimś pogadać wyglądać się, niestety tego trochę brakuje.

12

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Zainteresował mnie temat jaki poruszyłeś, bo sama mam problem zbliżony do Twojego. Jestem z chłopakiem prawie 6 lat, teoretycznie można by powiedzieć, że jestem szczęśliwa bo kocham go całym sercem a dodam, że mam 22 lata i przy tym te 6lat to kawał czasu. Na początku wszystko było pięknie i różowo do chwili kiedy w jego życiu nie pojawiło się pasmo niepowodzeń: niezdana matura, egzamin zawodowy też niezdany, po tym wszystkim nie chciał podchodzić drugi raz i załamał się całkowicie a przy tym nasz związek też ucierpiał, owszem podjął się dalszej nauki ale już ją zakończył a pracy nie szuka bo tak się przyzwyczaił do lenistwa i do tego że ma zbyt małe wykształcenie, że osiadł całkowicie na laurach. Na nic sie zdają moje prośby, namowy. Uzależnił się bardzo od gier komputerowych i w jednej z nich spotkał kumpla który buntuje go na mnie i na jego rodziców, źle mu radzi. Mimo, że próbowalam rozmawiać z jego rodzicami żeby pomogli mi coś z tym jego położeniem zrobić mimo że się deklarowali to nic to nie pomogło. Najwyraźniej uznali, że ja powinnam. A on wpadł w szał gdy dowiedział się, że poruszyłam temat z jego mamą. Od tamtego czasu sporo się między nami zmieniło, a on za namową tego internetowego niby przyjaciela szantażuje mnie, stał się opryskliwy. Wielokrotnie słyszałam od ludzi słowa: zostaw go, nie zasłużył na ciebie i takie tam... Ja jednak nie potrafię, zabardzo go kocham i wiem, że on kocha mnie tylko tak bardzo się pogubił, że nie umie znaleźć sensu i celu w życiu. Ja również podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie życia z kimś innym i wykluczam całkowicie taką możliwość, a rozstanie się z nim też nie jest rozwiązaniem bo zwyczajnie nie miałabym dla kogo żyć. Marzę o założeniu rodziny z nim i nikt inny nie byłby w stanie wypełnić tej pustki.

13

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.
rosario91 napisał/a:

Zainteresował mnie temat jaki poruszyłeś, bo sama mam problem zbliżony do Twojego. Jestem z chłopakiem prawie 6 lat, teoretycznie można by powiedzieć, że jestem szczęśliwa bo kocham go całym sercem a dodam, że mam 22 lata i przy tym te 6lat to kawał czasu. Na początku wszystko było pięknie i różowo do chwili kiedy w jego życiu nie pojawiło się pasmo niepowodzeń: niezdana matura, egzamin zawodowy też niezdany, po tym wszystkim nie chciał podchodzić drugi raz i załamał się całkowicie a przy tym nasz związek też ucierpiał, owszem podjął się dalszej nauki ale już ją zakończył a pracy nie szuka bo tak się przyzwyczaił do lenistwa i do tego że ma zbyt małe wykształcenie, że osiadł całkowicie na laurach. Na nic sie zdają moje prośby, namowy. Uzależnił się bardzo od gier komputerowych i w jednej z nich spotkał kumpla który buntuje go na mnie i na jego rodziców, źle mu radzi. Mimo, że próbowalam rozmawiać z jego rodzicami żeby pomogli mi coś z tym jego położeniem zrobić mimo że się deklarowali to nic to nie pomogło. Najwyraźniej uznali, że ja powinnam. A on wpadł w szał gdy dowiedział się, że poruszyłam temat z jego mamą. Od tamtego czasu sporo się między nami zmieniło, a on za namową tego internetowego niby przyjaciela szantażuje mnie, stał się opryskliwy. Wielokrotnie słyszałam od ludzi słowa: zostaw go, nie zasłużył na ciebie i takie tam... Ja jednak nie potrafię, zabardzo go kocham i wiem, że on kocha mnie tylko tak bardzo się pogubił, że nie umie znaleźć sensu i celu w życiu. Ja również podobnie jak Ty nie wyobrażam sobie życia z kimś innym i wykluczam całkowicie taką możliwość, a rozstanie się z nim też nie jest rozwiązaniem bo zwyczajnie nie miałabym dla kogo żyć. Marzę o założeniu rodziny z nim i nikt inny nie byłby w stanie wypełnić tej pustki.

Na początku chciałem napisać iż cieszę się, ze jest jeszcze osoba, która przeczytała to co napisałem. Ponieważ straciłem nadzieje iż tutaj ktoś mi odpisze lub ze mną po prostu pogada (mam na myśli płeć piękna). Teraz chciałem się wypowiedzieć na temat tego co Ty napisałaś. Na samym początku powiem iż w porównaniu do mnie 6 lat to bardzo ale to bardzo długo. Z jednej strony cieszę się waszym szczęściem tzn. tym iż macie siebie ale z drugiej strony to są to naprawdę poważne problemy. Ciezko mi coś doradzić, ponieważ jest to dosyć poważna sytuacja. Tutaj albo pomoże Twoja na prawdę silna wola i chęć pomocy chlopakowi i będziesz z nim do skutku rozmawiała. Albo możesz mu doradzić rozmowę z psychologiem. Nie zrozum mnie źle, ja nawet sam się nad tym zastanawiam bo tez nie bardzo sobie umiem poradzić. Chociaż eh.. niestety ale od samego początku tego roku wszystko się psuje. Choroby w rodzinie (i to bardzo poważne), ciotka została okradziona a ja wczoraj miałem wypadek. Wszystko się pieprzy. Nie wiem co będzie dalej i boje się nawet myśleć o tym. Myśle, ze u Ciebie się poprawi sytuacja. Rozumiem Cię iż nie moglabys bez niego żyć, niestety ja bez swojej największej miłości muszę i muszę się pogodzić z tym, ze niestety ale nic już się nie zmieni. Pamiętaj iż jeśli u Ciebie może to pójść za daleko to oczywiście będziesz szczęśliwa ale.... no właśnie ale do pewnego momentu. Z jednej strony nie kieruj się tym co Ci mówią "zostaw go!" itd. kieruj się sercem ale i rozsądkiem. Możesz przemyśleć sobie za i przeciw rozstania z nim. Pozdrawiam i trzymam kciuki aby się udało.

14

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Tomislav, nie wiem, czy jest sens starać się dalej. Dziewczyna jasno okazała, że niewiele dla niej znaczysz i że nie jest Tobą zainteresowana, więc w sumie nie wiem, na co liczysz...

"Prawda o bezinteresowności w uczuciu nie polega na tym, że sobie robimy handelek wymienny"
Jeśli kolega starał się o dziewczynę i został przez nią źle potraktowany, to dla mnie logiczne, że czas odpuścić. Nie chodzi o żaden "handelek wymienny", tylko o poczucie własnej wartości i zdrowy rozsądek. Bo najwyraźniej tej dziewczynie na nim nie zależy.

Rosario, po przeczytaniu Twojego posta włosy stanęły mi dęba. Dziewczyno, Twój chłopak jest po prostu do niczego, a Ty piszesz, że chcesz mieć z nim rodzinę, żarty sobie robisz???
Podsumowując: jest leniem, uzależniony od gier, źle traktuje swoich rodziców i swoją dziewczynę, a najważniejszy dla niego jest internetowy kumpel. Niewychowany leń bez charakteru i własnego zdania. No nic tylko pogratulować wyboru chłopaka.
Piszesz, że jesteście razem 6 lat, ale poznałaś go, gdy miałaś ledwo 16 lat, byłaś niemal dzieckiem i jeszcze nie wiedziałaś, na jakie ziółko wyrośnie ten chłopaczyna. Więc 6 lat w takim przypadku to coś innego niż 6letni związek rozpoczęty w dorosłym życiu.

" Wielokrotnie słyszałam od ludzi słowa: zostaw go, nie zasłużył na ciebie i takie tam"
Może kiedyś ich posłuchasz...

15

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

W moim przypadku serce i rozsądek niestety nie idą w parze:) Faktycznie w obliczu tego co Ciebie spotyka moja historia wydaje się być dość optymistyczna. A cierpliwości mam sporo więc może tak jak mówisz wreszcie dojdę do czegoś dobrego w swoich dążeniach. Nie znam dokładnie historii Twojego związku i może to będzie słabe pocieszenie dla Ciebie ale znam parę która zaręczyła się po 14 latach związku dość burzliwego i wypchanego po brzegi rozstaniami i wracaniem do siebie a teraz są razem bardzo szczęśliwi i układa im się bardzo dobrze. A dodam że znali się od podstawówki. Z doświadczenia wiem obserwując kobiety z mojego otoczenia, że bardzo często zmieniają chłopaków w poszukiwaniu tego jedynego właściwego i owszem często się im udaje a często kończą z kilkakrotnie złamanym sercem. Może i wielokrotnie takie postępowanie wychodzi na dobre ale ja niestety należę do osób które tak naprawdę to kochają chyba tylko raz w życiu i widzę, że ty chyba również. Z tego co czytam Twoja dziewczyna podała dość mało konkretne powody zerwania i z tego co mówisz miała do Ciebie pretensje o to, że coś robiłeś źle według niej. Kobiety mają nieco inną psychikę niż mężczyźni i może według niej chciałeś ją "udobruchać prezentami" i nie gniewaj się że to mówię - po prostu wiem również na przykladzie wziętym z życia mojej znajomej która stwierdziła że jej narzeczony kupuje jej prezenty po to by nie wściekała się na niego za to że wychodzi często z kumplami. Jeśli chodzi o powody zerwania jakie podała to może spróbuj po prostu jej udowodnić, że zmieniłeś w swoim zachowaniu coś co jej nie odpowiadało. Jeśli dwoje ludzi naprawdę bardzo się kocha to jeśli to które jest mniej dumne i stanowcze niż to drugie się ugnie i spróbuje zawalczyć to może jeszcze się udać i niekoniecznie wszystko musi być stracone. Ja życzę Ci odwagi i tego byś się nie poddawał, a jakbyś kiedyś chciał pogadać to ja bardzo chętnie. Jestem taką trochę samotniczką więc chętnie porozmawiam z kimś tak miłym jak ty. W naszym wieku trudno spotkać ludzi angażujących się w związek aż tak bardzo jak my, więc chyba rozumiesz mnie lepiej niż własna najbliższa przyjaciółka:)


Do Igriany powiem  tyle, że trzeba dokładnie znać sytuacje i umieć podsumować wszystkie za i przeciw by móc w drastyczny sposób podejmować decyzje i nie wszystko co wygląda na czarne jest zawsze czarne. Ludzie mają problemy i jedni z nich wychodzą a inni nie. Ja może z nich wyjdę może nie ale bez względu na to co się stanie to itak nie będę żałować tego, że próbowałam przynajmniej. Są różne czynniki które zmieniają ludzi: depresja, brak akceptacji otoczenia... Sama o tym wiem najlepiej bo skończyłam szkołę psychologiczną i o ironio nie umiem pomóc najbliższej mi osobie mimo tego ale przynajmniej się staram i mam świadomość kiedy można spisywać człowieka na straty a kiedy jest jeszcze nadzieja, nadzieja podobno jest matką głupich ale bez niej na tym świecie byłoby znacznie więcej przypadków samobójstw niż jest. A życie bez osób które są dla człowieka najważniejsze nie jest tym samym życiem i nie zawsze ma szansę na powodzenie.

16

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Niestety ja już próbowałem niejednokrotnie walczyć i pracuje nad sobą wiem iż mam wady i mam dużo w sobie do zmienienia, wiem tez, ze ta praca będzie bardzo ciężka i może zając sporo czasu. Niestety walka skończyła się porażka. Usłyszałem słowa których się nie spodziewałem i które bolą tak bardzo, ze do dzisiaj odczuwam ich skutki ale naszczescie już tylko w sobie a rzadziej na zewnątrz ponieważ mam w rodzinie o wiele poważniejsze problemy. Ale niestety kolejne już 4 opakowanie tabletek uspokajających się kończy a moje serce jest w tak drobnych kawalkach iż nie sadze by kiedykolwiek i komu kolwiek się je udało posklejac. Poza tym eh.. Zawsze myślałem iż ja dla dziewczyn nie jestem atrakcyjny eh żadna za mną nie patrzy ani nic eh.. Niestety tak to jest. Hm.. Z drugiej strony się zastanawiam. Może ja powinienem być jednak sam? hmm

Jeśli chodzi o Twje problemy a raczej problem to tez życzę Ci wszystkiego dobrego i oby się wszystko ułożyło ale wiesz co? Z drugiej strony nie skreslalbym tak całkiem tego co powiedziała Igriana, ponieważ może coś jest w tym racji iż jeśli dla niego ważniejszy jest kumpel z internetu a nie własna dziewczyna czyli osoba najbliższa dla chłopaka to hm.. Może faktycznie on na Ciebie ie zasługuje ale miejmy nadzieje, ze jest to chwilowe i po prostu potrzebuje takiego hm.. No odreagowania. Przynajmniej przez pewien czas.

Dla mnie to pomocy już chyba nie ma a nachodzily mnie już tak czarne myśli, ze chyba nie widziałem bardziej czarnego koloru. Nigdy.

17

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Nigdzie nie jest zapisane na tym durnym świecie czy ktoś powinien być sam czy nie sam. I nie możesz tak myśleć, może to i głupie sie wydać co powiem ale w tej sytuacji powinieneś pomyśleć przedewszystkim o sobie i swoim dobru. Zająć się czymkolwiek żeby tylko nie myśleć negatywnie, chociażby przyziemnymi codziennymi zajęciami. Ja w wieku 16 lat przeżyłam dość poważne doświadczenie z chłopakiem, a jak wiadomo w takim szczenięcym wieku człowiek jeszcze bardziej się angażuje i to właśnie mój obecny chłopak wyciągnął mnie z sytuacji która wydawała się być końcem świata i pokazał że nie ma sytuacji które są bez wyjścia, wtedy jeszcze miał silny charakter i był pełny wspaniałych planów na życie. Może to też dlatego tak bardzo się z nim zżyłam, uważam jednak że ja też jestem mu coś winna bo chyba dzięki niemu żyje, dzięki temu że pojawił się w moim życiu w odpowiednim momencie. Absolutnie nie możesz uważać, że dla dziewczyn jesteś nieatrakcyjny i takie tam bzdury bo każdy człowiek na tym świecie ocenia patrząc na inne cechy i każdemu co innego może sie spodobać w tej drugiej stronie. Zresztą cóż ja mogę się na ten temat wypowiadać skoro też zawsze myślałam że faceci nie mogą patrzyć na mnie łaskawym okiem bo jestem ułożoną zbyt grzeczną dziewczynką która nie imprezuje i nie uważa za tragedię wyjscie z domu bez nałożenia na twarz kilograma tapety, jest samotniczką a ma zbyt twarde zasady życiowe i moralne które ciężko komukolwiek złamać. Może też to jest drugim powodem dlaczego trzymam się kurczowo jednego faceta dla którego straciłam głowę jako dziecko? Jednak wbrew pozorom trochę przez te 6 lat z nim dorosłam i potrafię patrzyć na pewne sprawy inaczej. Ty może też w którymś momencie życia dojdziesz do wniosku, że da się z niego wyciągnąć coś dobrego, w żadnym jednak wypadku nie możesz pozwolić sobie na załamanie. Napewno masz jakiegoś zaufanego kogoś kto Cię wysłucha, może nie zrozumie ale przynajmniej wysłucha. Ja z mojego pierwszego zerwania zaczęłam się śmiać tak naprawdę chyba dopiero po roku, a dodam że była to pierwsza miłość która do dzisiaj tkwi w sercu trochę jak zadra i nawet po upływie tak dużej ilości czasu jakiś sentyment do tego człowieka nadal pozostał i tak chyba w przypadku ludzi tak sentymentalnych jak ja pozostaje.

Odnośnie tego czy przekreślać słowa Igriany czy nie to troszkę źle zinterpretowała moje słowa. Ten kumpel z internetu nie jest jego bogiem czy coś w tym stylu tylko gnojkiem który perfidnie żeruje na robieniu komuś bałaganu w życiu. Jest wielu takich którzy niestety tak mają. A mój chłopak ślepo go nie słucha tylko po prostu sugeruje się jego zdaniem i po drodze przy tym gubi swoje, a tamtego to najwyraźniej bawi.

18

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Wiesz co Ci powiem? To walcz, walcz. Jeśli tylko uważasz iż warto i to jest właśnie to na czym Ci w życiu zależy to zrób wszystko co się da. Ale jeśli będzie się to ciągło w nieskończoność to mi się wydaje, ze niestetety ale hm.. Może nie od razu go zostawić ale dać mu ultimatum, ze jeśli nie będzie się starał zmienić to wtedy będziesz musiała od niego odejść. Mówię Ci on tez będzie inaczej się zachowywał jeśli poczuje iż może Ciebie stracić a jeśli będzie wiedział, ze taka możliwość jest to jeśli Cię bardzo kocha to nie pozwoli na odejście.

Ja u siebie tez starałem się walczyć i zmienić i wiem, ze muszę się dalej zmieniać i pracować nad sobą. Niestety moja walka nic nie zmieniła i raczej już nic się nie zmieni. No i niestety ale ja wiem o tym i tak właśnie uważam iż dziewczyna się nie podobam po prostu. sad

19

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Będę walczyć dla siebie i dla niego bo oboje chyba na to zasłużyliśmy. Liczę po części na jego rodziców bo to tak naprawdę oni mają asa w rękawie bo go utrzymują.  Nie możesz myśleć tak, że nie podobasz się kobietom i to jest wina Twoich niepowodzeń. Na rozstanie zwykle składa się szereg błędów przeważnie popełnionych przez oboje i nie możesz o to winić tylko siebie. Decyzji o rozstaniu nikt kto naprawdę kocha nie podejmuje tak pochopnie jak ona to zrobiła. Jeśli faktycznie czujesz się winny i masz co w sobie zmienić to musisz spróbować to zrobić, a ona jeśli naprawdę kochała da Ci jeszcze jedną szansę. Gorzej jeśli wymawianie Ci wad było dla niej tylko pretekstem do zerwania;/ I nie gniewaj się że to powiem ale ktoś kto naprawdę kocha zawsze próbuje rozważyć wszystkie za i przeciw. Jeśli ona tego nie zrobiła to wybacz, że to powiem, albo nigdy nie kochała albo po prostu nie dorosła do prawdziwej miłości która kieruje się wspólnym radzeniem sobie w trudnych sytuacjach i po prostu nie jest Ciebie warta. Wiem, że to okrutnie brzmi, ale jeśli nie uda Ci się nic już wskórać musisz żyć dla siebie. Pospolite jest stwierdzenie, że może jeszcze kiedyś zakochasz się w kimś innym, ale może i możliwe chociaż sam teraz sobie nie umiesz tego wyobrazić. Nowy związek wnosi do życia coś nowego a po starym niestety zostają blizny, które po jakimś czasie zaczynamy traktować tak jak te powstałe w skutek jakiegoś wypadku  i trzeba się powoli uczyć z nimi żyć, ale wiem po sobie że jest to możliwe. Mój pierwszy związek był bardzo krótki i może dlatego tak mówię, że rozstanie da się przeżyć, nie wiem jak bym się zachowała w sytuacji gdyby ten obecny się rozpadł więc nie mogę Cię pouczać. Czytając pierwsze kilka Twoich wiadomości tutaj napisanych wiem, że jesteś bardzo miłym człowiekiem i nie zasługujesz na to by tak cierpieć.

20

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Bardzo się cieszę, ze napisalas iż będziesz walczyć i dla siebie i dla niego. Tylko proszę Cię o jedno. To tez może ehh może się wydać nie za miłe co powiem. Ale po prostu chodzi mi o to iż jeśli on tego przez krótszy czy dłuższy czas nie zrozumie to nie walcz o niego tylko walcz o siebie i lepsze życie dla siebie. Ale trzymam kciuki i wierze, ze Ci się wszystko uda. Niestety ja już szans na walkę mieć nie będę. Ehh zrobiłbym dla niej wszystko no ale niestety. Powiedziała "koniec" i tyle. sad

Niestety tez nie umiem zmienić zdania o sobie iż nie podobam się dziewczyna i żadna się za mną nie ogląda nawet. Ehh może to ze mną jest coś nie tak. Ja po prostu nie umiem być chamem dla dziewczyn tylko chciałbym dla nich jak najlepiej i może to jest złe. hmm
Niestety na dzień dzisiejszy mam dużo innych problemów ehh może to wszystko daje mi do zrozumienia, ze są poważniejsze problemu. Niedawno miałem wypadek a pare godzin wcześniej uniknalem o wiele poważniejszego wypadku. Do tego jeszcze poważne choroby w rodzinie i pełno zmartwień. Ehh... sad jakoś tak no nie wesoło, a nawet nie ma Heh przysłowiowo do kogo się "przytulic". Ale dziękuje za miłe słowa.

Hm.. Jeśli jest ktoś jeszcze kto czyta te wypowiedzi i jest to np. dziewczyna i chciałaby pogadać to nie ma problemu. Piszcie śmiało. smile

21

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Chamem dla dziewczyn.. hmm jak to brzmi.. chociaż faktem jest, że niektóre dziewczyny to wykazują swoim zachowaniem, że lubią takich przysłowiowych chamów. Sama może i coś z nich mam ;p bo inna po niektórych słowach jakie usłyszałam czasem w żartach od mojego lubego najzwyczajniej dała by w twarz i tyle. No ale koniec końców ile ludzi na tym świecie tyle poglądów i nigdy nie da się w 100% tak do siebie dopasować by było idealnie. Wrażliwe kobiety z pewnością doceniają czułość taką jaką Ty okazywałeś dziewczynie i nie próbuj sobie tłumaczyć, że właśnie Twoja wrażliwość była powodem zerwania bo to już byłby absurd. Mam nadzieję, że i Tobie się jakoś uda i zdołasz wyjść jakoś z tego dołka - zawsze nawet jak jest Ci tak ciężko że wydaje się że gorzej być nie może pomyśl sobie, że to kiedyś przejdzie i czasem trzeba wiele znieść by kiedyś się pozbierać. Może za parę lat będziesz się śmiał z tych problemów które masz teraz mimo iż są straszne i będziesz je wspominać jako coś co zdarzyło się i pozwoliło zgromadzić siłę do walki.

Właśnie, jeśli ktoś ma podobne doświadczenia i chciałby się poprostu nimi podzielić lub wyżalić - piszcie:) Ja również chętnie porozmawiam:)

22

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

No widzisz może brzmi to dziwnie lub hm.. Tak kolokwialnie no ale tak to jest, ze dziewczyny takich wola tak jak kiedyś napisałem przyslowiowych "skur****i". Niestety ja tak nie potrafię. sad

Wiesz co może faktycznie byłby to absurd ale tak chyba było właśnie, ze związek się skończył przez to iż ja byłem za delikatny i za wrażliwy. sad
Czy uda mi się z tego wszystko wyjść? Eh wątpię sad

23

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

To nie jest wada tylko zaleta i guzik prawda że wszystkie kobiety lubią takich macho i cwaniaczków. No może jedynie takie które chcą się przypodobać i pochwalić "wyśmiewnym psiapsiółeczkom". Usiłowanie zmieniania sobie osobowości nawet dla ukochanej osoby jest nietrafione i prędzej czy poźniej wychodzi bokiem bo nie da się całe życie udawać i potem z tego są jeszcze gorsze zgrzyty między ludźmi. Nie miej do siebie pretensji o swoją wrażliwość i sie nie zmieniaj, ktoś to w odpowiednim momencie Twojego życia napewno doceni. Może niekoniecznie ona i nie koniecznie będzie to kobieta która akurat się w Tobie zakocha ale ogólnie przyjaciele, niektórzy pracodawcy i wogóle ludzie a raczej znaczna ich część doceniają takie cechy.

24

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Ja niestety coraz częściej uważam iż jest to moja wada niż zaleta. Hm.. ale nie tak do końca mi chodzi o zmianę mi raczej chodzi o takie pracowanie nad sobą. Eh.. Już sam nie wiem czy zmieniać czy nie. Raczej nie wydaję mi się by ktokolwiek to zauważył. Heh ja to już kawalerem będę chyba do końca życia. smile Eh.. no cóż tak to jest.

25

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Nikt nie może w 100% dokładnie przewidzieć scenariusza swojego życia i to jest czasem nawet dla wielu lepsze. Nigdy nie mów nigdy.

26

Odp: Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Chciałem się zapytać czy ktoś jeszcze zagląda na to forum? Nie było mnie tu 2 lata jak widać po ostatnim poście. Wiele się u mnie w życiu pozmieniało, ale chciałbym móc z kimś pogadać albo się w jakiś sposób zwierzyć heh smile

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Samotność, Śląsk (Jaworzno), 21 lat.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026