Pomysł jest taki aby przedstawić książki pokazujące jak odróżnić prawdę od fałszu, książki uczące myślenia itp. Z twardej literatury mógłbym polecić dużo, ale wiem że jest ona nieprzystępna pod każdym możliwym względem, natomiast jest wiele książek które bardzo przyjemnie i lekko się czyta ,a które każdy powinien przeczytać żeby orientować się w tym co do niego dociera. Na dobry początek proponuję dwie dosyć krótkie książki fabularne:
1. Josephine Tey "Córka czasu". - Znakomita powieść kryminalna pokazująca kilka przykładów tego, jak łatwo zafałszować historię. Ranny detektyw trafia do szpitala i z nudów zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie morderstwa sprzed 500 lat. Król Ryszard III jest powszechnie uważany za potwora który zamordował swoich bratanków. W toku śledztwa detektyw odkrywa że król nie miał powodu by ich zabijać, że nie widziano zwłok, że król był w dobrych relacjach z ich matką oraz że zamordowani stanowili znacznie większe zagrożenie dla oponenta Ryszarda niż dla samego Ryszarda. Książka ciekawie opowiada o tym, jak detektyw obala pogląd że Ryszard był mordercą, a jeszcze ciekawiej mówi o tym, jak to możliwe że stał się mordercą w powszechnej świadomości, pomimo że rzekoma zbrodnia nie miała żadnego sensu.
2. Zbigniew Nienacki "Pan Samochodzik i Skarb Atanaryka".
Starsi powinni ją pamiętać. Prześwietna i przezabawna postać podstępnego historyka sztuki-detektywa, kompletnego ciamraka i wymoczka, który tonąc myśli tylko o swoim zegarku.
W tej części podróżuje jeszcze autobusem i odznacza się ugrzecznionymi manierami połączonymi z wybitną złośliwością oraz alergią na zaloty kobiet. W tej zabawnej książce znajduje się wiele pouczających komentarzy, oto niektóre z nich:
"Książki, cóż za krnąbrni i niesforni świadkowie. Zeznania jednego, każą wątpić o zeznaniach drugiego, trzeci zaś przeczy dwóm pozostałym. (...) Raz ważą ostrożnie każde słowo, czasem znowu najśmielsze twierdzenia piętrzą się jak wysoki wieżowiec, który nie ma trwałych fundamentów."
"Czy jeśli za kilka tysięcy lat archeologie znajdą u nas francuski pantofel na szpilce, to od razu muszą wyciągać wniosek że w XX wieku zostaliśmy zawojowani przez francuskich szpilkowców?"
"Tłumaczyłem ci kiedyś, że nie wolno wnioskować na podstawie jednego czy dwóch znalezisk. Konieczny jest cały zespół zabytków" (jakże to można odnieść do dowolnej dyskusji, sic!)
"Schwytali zapewne jakichś szpiegów którzy sprzedali im bajeczkę i stąd zapisy o Słowianach grających na gęślach i nieznających żelaza, (...) bo w tym czasie nad Wisłą istniały całe kombinaty produkcji żelaza"
Od siebie dodam jeszcze że fenomenalną lekturą są książki np. dwóch historyków które traktują o tym samym ale mają sprzeczne poglądy, albo lektura książki historycznej która atakuje jakąś osobę, i książka napisana na ten temat przez tę właśnie osobę. Taka lektura pokazuje jak obie strony dobierają fakty i jak różne wnioski można wyciągnąć, z tych samych zdarzeń ![]()