netkobietyWszystkie działy
Samotność

sam - ile jeszcze?

27 odpowiedzi5 657 wyświetleńzałożony przez blade, 22.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » sam - ile jeszcze?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: sam - ile jeszcze?

Witam,
tak, tak, wiem, to forum dla kobiet głównie, mimo wszystko zarejestrowałem się dlatego, ponieważ zależy mi głównie na opinii Pań (ale oczywiście też bardzo chętnie poczytam wszelkie wpisy, Panów również, jeżeli się wypowiadają na forum).

Temat pewnie bez fajerwerków, pełno podobnych w necie zaiste, aczkolwiek naszło mnie, jeśli zbytnio będzie to przeszkadzało, zawsze można usunąć, a mnie zbanować tongue
Mam 22 lata, nigdy nie miałem dziewczyny... tak zaczyna się każda historyjka smile Nie będę oryginalny, bo moja również, ale za to jestem bardzo trudnym "przeciwnikiem", ponieważ, na każde 'ale' mam odpowiedź (niestety pewnie).
Co więcej, nie miałem koleżanki, takiej prawdziwej, bo "koleżanki" tylko z nazwy, to żadne koleżanki, z którymi byłem na 'cześć' jedynie. Może dlatego też bardzo liczę na odpowiedzi i opinie kobiet tutaj... nie trollujących bo i ja nie zamierzam smile Opinie kolegów czy ogólnie facetów niestety zazwyczaj skłaniają się do tekstów typu: "zalicz w końcu coś, a nie chrzanisz..." etc. jakie to żałosne.

Jestem bardzo spokojnym człowiekiem, kiedyś nieśmiały do upadłego, totalne dno, liceum mnie nieco odmieniło (a nawet nieco bardziej), ale i tak nie przekłada się to na stosunki z kobietami (a na studiach ich u mnie nie ma ;p). oczywiście każdy mi mówi, że przy bliższym zapoznaniu jestem bardzo fajny, dowcipny, mam poczucie humoru itp. nawet w kontaktach internetowych wszyscy uważają mnie za sympatyczną osobę, szkoda, że często nie dają ludzie możliwości bym mógł to jakoś odkryć w realu. Dla dziewczyn zawsze byłem i jestem niewidzialny poza tym moje warunki fizyczne... 186 cm wzrostu i 57 kg wagi... ta chudy, ale to nie jest niczym spowodowane, jestem zupełnie normalny, nic na to nie poradzę, od zawsze taką posturę miałem. Szkoda, że dziewczyny wręcz brzydzą się chudzielcami, to przykre bo widzę, jak na mnie patrzą, dlatego nie zaczepiam żadnych (inne mankamenty fizyczne już pomińmy). Bardzo denerwuje mnie fakt, że wszyscy, których spotykam mają syndrom księcia/księżniczki... ja nie oczekuję cudów, owszem, zgodzę się, że jakieś wymagania należy mieć i ja mam, ale akurat aspekty fizyczne schodzą na drugi plan, przecież to nie od Nas zależy jak wyglądamy. Ja bardzo chętnie z każdym się spotkam, porozmawiam, przecież nikt nie każe od razu brać ślubu... oczekuję normalności, dlaczego w obecnym świecie nie ma już tego?

Kolejna rzecz to moje podejście, mam pewnie BARDZO nietypowe, jak na chłopaka, bo nie interesuje mnie takie zwykłe "zaliczanie"... to jest żałosne, nie rozumiem jak tak można? Przecież to jest zerowy szacunek do kobiet, a i do siebie bym wtedy nie miał. Nie potrafię tak i nie chcę. Każdy pewnie miał chociaż koleżankę, mnóstwo ludzi rozumie też, że nie miałem dziewczyny ok, ale strasznie się dziwią, gdy dowiadują się, że nawet się nie całowałem, nie przytulałem, ogólnie nie dotykałem kobiety.
Dochodzą do tego moje wymagania seksualne: od zawsze żyłem zasadą, że swój pierwszy raz chcę przeżyć z kobietą, której również będzie to pierwszy raz, w związku. Dla mnie to ważna rzecz, nie ot tak tylko przebrnąć to i lecieć dalej... Zbyt bardzo szanuję ludzi by dokonywać różnych takich cudów bez przemyśleń itp. Niestety nie wywołuję zainteresowania pod żadnym względem, a jak wiadomo nastały takie głupie czasy, że już w gimnazjum pewnie ciężko znaleźć "czystą" osobę.

Taak, wiem to tylko internet, każdy napisze co zechce, jak zechcą to mnie też zbanują, wyśmieją, mam tego świadomość, no ale cóż, nie mam z kim o tym porozmawiać, z kolegami jest ciężko, nawet jeśli normalnie to odbierają niektórzy. Są w związkach lub byli i nie mają tego punktu widzenia co ja.

2

Odp: sam - ile jeszcze?

Raczej Twoja postura nie wpływa aż tak na to że jesteś sam, widuję nieraz facetów albo grubych albo chudych, z partnerkami wink wiec tym sie akurat nie martw. Jeśli tak Ci przeszkadza to to możesz na siłownię skoczyć czasem, poćwiczyć, bo faktycznie szczupły bardzo jesteś. Nie dam Ci jakichś super rad bo mam podobny problem jak Ty(choć nie identyczny) i sama nie umiem go rozwiązać, ale jeśli chodzi o związek to powiem Ci że nic na siłę, wiem to po sobie. Jakiejś dziewczynie sie wkońcu spodobasz, jeśli oczywiscie będziesz dbał o siebie, ale narazie dobrze żebyś nabył doświadczeń w kwestii fizycznej czyli tego całowania i przytulania(ale pamiętaj że nie musisz mówić potencjalnej partnerce że nigdy sie nie całowałeś itp) tongue powiedz, jak z Twoim życiem towarzyskim? imprezy, spotkania ze znajomymi, jakieś czynne zainteresowania?

3

Odp: sam - ile jeszcze?

Każdy w jakimś momencie życia był w sytuacji, że nigdy nie całował i nie dotykał Kobiety. To przechodzi bezpowrotnie po pierwszym pocałunku.

Wbrew opinii cornflower, nie uważam, że trzeba to ćwiczyć. Czasami wrodzone zdolności ujawniają się zupełnie nieoczekiwanie.

Nic nie musisz. Nie musisz także się spieszyć. Jestem zwolennikiem życia uważnego, a to pozwala dostrzec zbliżającą się odmianę.

"Stosunki z kobietami", o których pisałeś, wymagają wielu wyrzeczeń, więc jeśli teraz jesteś skoncentrowany na nauce, to sobie nie miej za złe, że się nie rozpraszasz.

4

Odp: sam - ile jeszcze?

Nie chodzi o ćwiczenia tylko dobrze żeby zaczął od takich prostych rzeczy, żeby miał to doświadczenie i był pewniejszy siebie zanim spotka tą wymarzoną wink bo mnie sie wydaje że się autor wstydzi troche tego faktu że nie ma doświadczenia.

5

Odp: sam - ile jeszcze?

Siłownia byłaby ok, ale nie mam nigdzie w pobliżu, poza tym nie mam też niestety czasu często ;/ W domu ćwiczę sobie, kiedyś przez 1,5 roku dzień w dzień pompki, seria po 100 (ta, no na chudzielcu nie robi to wrażenia) tongue później mi się znudziło, bo 0 efektów jakichkolwiek, od marca br. drążek też dzień w dzień, ale to i tak nic nie daje, czasami hantle bo mam. Ćwiczenia ćwiczeniami no nie ważne.

Co do praktykowania i nabycia doświadczeń to właśnie jak ja mam to zrobić skoro żadnej nie znam dziewczyny? Przecież nie podejdę do pierwszej lepszej na ulicy i nie zacznę się do niej przytulać tongue Owszem, nie muszę mówić, że się nie całowałem, ale to i tak rzecz jasna wyjdzie, ja nawet sobie nie potrafię wyobrazić jak bym miał się zachować nawet w takiej sytuacji (a wyobraźnię raczej mam kreatywną, bo studiuję ścisły kierunek), natomiast wolę nawet uprzedzić by wszystko było jasne, myślę, że i Ona wtedy mogłaby inaczej do tego podejść.

Moje życie towarzyskie? Hmm imprez nie lubię, nie chodzę na żadne. Z 2 miesiące temu byłem w klubie na jakichś otrzęsinach studenckich bo mnie koledzy wyciągnęli wręcz siłą big_smile w sumie fajnie było, ale i tak wiem, że to nie dla mnie, nie czuję drygu do tego jednak. Na takiej stricte dyskotece byłem raz - tak sobie, nic szczególnego, w dodatku to było tak dawno temu... Znajomych kilku mam, no tylko koledzy, z liceum głównie - świetni przyjaciele, choć się widujemy rzadko niestety to zawsze można na nich liczyć, ale nie chcę też ich zagnębiać moimi problemami takiego typu, bo oni mają dziewczyny więc nie chcę im "dokuczać" sobą smile Zainteresowań mam sporo, na wiele nie mam czasu niestety, ale to akurat nie przekłada się na żadne kontakty nowe.

Wiem, że nie muszę się spieszyć ze związkami, nigdy się nie spieszyłem bo nawet tak nie potrafię big_smile Niestety to mnie martwi... tak jak wspomniałem, nie oczekuję cudów, chciałbym mieć choć na początek koleżankę, by móc się spotkać na piwo, pogadać, może Ona by miała fajne kontakty, wiadomo... Kiedyś tam tak próbowałem coś ukręcić, niestety z perspektywy czasu wiem, że to było mega żałosne. Dlatego przyjąłem inną strategię: od jakichś 3-4 lat w ogóle nie czepiam nikogo, tylko czekam. To też nie przynosi efektów, żadna różnica w sumie... no może poza tym, że nie narażam się na wyśmianie. heh mało relatywne

6

Odp: sam - ile jeszcze?

Dlatego właśnie zapytałam jak Twoje życie towarzyskie tongue bo często na imprezach(niekoniecznie kluby, bardziej właśnie domówki) dochodzi do takich sytuacji sprzyjających zbliżeniu się. Od pogadania do fizycznej bliskości czy nawet czegoś większego:)
Na chwilę obecną masz dwa wyjścia: albo poproś swoich kolegów, każdego z osobna, by zapoznali Cie z jakimiś sympatycznymi koleżankami( jeśli są spoko to powinni pomysleć np nad jakimś wypadem w grupie większej) albo zajrzyj na jakiś portal randkowy,popisz sobie z dziewczynami( ale nie mów na wstępie że nie całowałeś się).
No i właśnie co do tego całowania to nie jesteś u księdza na spowiedzi że masz każdej sie z tego zwierzać na starcie już. A jeśli już będziesz w takiej sytuacji z dziewczyną i dojdzie do tego waszego pocałunku to jeśli zobaczysz po niej że jest zdziwiona czy coś to wtedy powiedz smile jak to jakbyś miał sie zachować w takiej sytuacji? podczas całowania? to wbrew pozorom nie jest takie skomplikowane tongue
Musisz zmienić niestety strategię, bo jak będziesz tylko czekał i nic nawet nie robił, nie zagadywał to mało prawdopodobne że coś sie zmieni:) a to dziewczyny z reguły czekają aż facet zrobi pierwszy krok wink

7

Odp: sam - ile jeszcze?

jeden kolega ciągle mnie zaprasza bym przyjechał do niego na imprezę, ale zawsze odmawiam... mój social skill jest tak kiepski i do tego często mam zły humor spowodowany po części tym (takie zamknięte koło), a po części innymi problemami - głównie brakiem pracy, więc nie chciałbym im zepsuć zabawy, ale może kiedyś się wybiorę. Inni koledzy raczej nie są tacy imprezowi, a jeśli już któryś jest to mnie nie zapraszają nigdzie, no a wpraszał sam się nie będę.
Przez neta gadałem z wieloma, ojj tutaj to mam gigantyczne doświadczenie, bez przełożenia na rzeczywistość właśnie, niestety każdy ocenia po zdjęciach itp. dlatego to mnie zdemotywowało.
Domyślam się, że dziewczyny czekają aż facet coś zorganizuje, niestety ja akurat jestem takim typem człowieka, który nienawidzi się narzucać, nie chcę być nachalny czy źle odebrany, te moje czasami żałosne podchody z kiedyś tak wychodziły, że wiedziałem, iż mają mnie dość. Więc w sumie zapowiedziałem sobie, że to było złe. Tak, wiem, że należy próbować i się nie poddawać... jeszcze nad tym pracuję bo ja mam myślenie zbyt ambitne, nie potrafię przegrywać (w różnych dziedzinach) <i odpuszczać, ale to zależy kiedy i w czym>, więc jak się już na coś nastawię - nie wyjdzie zwyczajnie to rozmyślam, analizuję i się głowię. Natomiast jak do tego "nie wyjdzie" dodamy, że wyszło tragicznie, to jest mi wręcz przykro i czuję, że mam dość.

Dlatego tak jak już pisałem, ja cudów nie oczekuję: chciałbym zwyczajnie jakoś chociaż wywołać zainteresowanie, ale już NAWET niekoniecznie pod względem pożądania, lecz koleżeńskim. Nie musi mną się interesować dziewczyna pokroju np. Megan Fox, ale każda inna, ot koleżeńsko - myślę, że to by mi dużo dało, rozmowy, no zwyczajnie spotkać się czasem na piwo o duperelach pogadać, to mógłby być jakiś plus. wink

8

Odp: sam - ile jeszcze?

No to wybierz że się na ta impreze do kolegi wkońcu, hehe. Jak Ty chcesz poznać kogoś jak zamykasz sobie drogę?
Mówisz że oceniają po zdjęciach, ale na takim portalu na początku widzi się to zdjęcie właśnie, nie jest Twój wygląd dla nikogo niespodzianką przecież.. a jak z tym wyglądem u Ciebie, pomijając szczupłość?
Nie zniechęcaj sie tak tym netem, jeśli chcesz z kimś porpostu zwyczajnie pogadać na początek to właśnie to jest dobra okazja, prubuj dalej smile

9

Odp: sam - ile jeszcze?

Hard reset mózgu a potem wgrać nowe stery i być może system odpali.

10

Odp: sam - ile jeszcze?

cornflower nie no na portale randkowe nie wbijam, tam to już w ogóle wszyscy mają ten syndrom księcia, jak opisałem. Kiedyś, dawno temu się chwilę bawiłem, nigdy nikt się nie odezwał. Jak już to preferowałem inne "mądre" strony, czasem czat (ale bardzo rzadko, ostatnio wszedłem po kilku latach chyba), zażenowanie bo wszyscy tylko o jednym tam myślą ;x
Jak u mnie z wyglądem? Wysoki, przygarbiony chudzielec, trądzik (był okropny, ale już jest lepiej po 4 latach walki i wtopieniu mnóstwa kasy... i tak nie będzie lepiej raczej), do tego lekki zez bo mam wadę wzroku jakąś tam (okularów nie noszę od 6 lat bo miałem dość), jak nosiłem przez 15 tongue hmm co tam jeszcze... no jeszcze by się coś napewno znalazło, szkoda pisać bo wszyscy nawet w necie się odwrócą ode mnie big_smile
Kiedyś się czułem z tym normalnie, zlewałem, ale im starszy, im widzę jak znajomi poznają ludzi, partnerki itp. tym bardziej źle się czuję ogólnie.

Bullitt reset to ja robiłem czasem, niee dość tego big_smile

Ogólnie to ja nie jestem jakimś sztywniakiem, (bo wiele osób tak może mnie odbierać), lubię się nachlać, chodziłem (bo obecnie nie mam czasu i kasy) na mecze, inne pomniejsze przygody miewałem, jedynie względem dziewczyn zachowuję się aż nadto zachowawczo/statycznie/nieumiejętnie...

11 Ostatnio edytowany przez ogień (2012-12-23 12:25:49)

Odp: sam - ile jeszcze?

blade.. facet traktujący siebie i innych z szacunkiem to skarb.
wysoki ? i dobrze
przygarbiony ? staraj się chodzić prosto, pracuj nad tym. nie kul się, nie staraj się zmniejszyć. to Twoja zaleta. nosek do góry.
stan twarzy jak nie jest taki że nie da się patrzeć, to jest dobrze

edit:
i to jest prawidłowa kolejnośc, najpierw nauka ..a później związki..
przestań o tym myśleć bo Cię to tylko niepotrzebnie dołuje, pomiń temat, w przyszłości samo się rozwiąże.

12 Ostatnio edytowany przez blade (2012-12-23 13:17:49)

Odp: sam - ile jeszcze?

nauka i łapanie doświadczeń... no tak, tylko mi też nie odpowiada np. całowanie się z xxx partnerkami, tylko by mieć to doświadczenie (chyba, że byłbym ekstremalnie pijany, choć nawet wtedy panuję nad sobą)
Każdy mi mówi, że to przyjdzie kiedyś... tylko jeśli nadejdzie wtedy, gdy będę miał powiedzmy 50 lat (no tak przeginam, ale jestem realistą i czasami w skrajności popadam) to mnie to już nie będzie interesowało, bo przez tak długi okres czasu przyzwyczaję się do samotności.

Szkoda, że nigdy nikt mi nie powie prawdy prosto w twarz: co powinienem zmienić, co jest złe, mam takie określenie, że wolę dostać prawdą w twarz, niż kłamstwem w plecy. Dlatego bardzo chciałbym wiedzieć co o mnie myślą... a nie tylko mijają i często się głupio patrzą na mnie (ok, pomińmy dni, w których wychodzę z domu jak zombie bo spałem np. 3 h) big_smile

Największy pozytyw to chyba taki, że mam pełną świadomość, iż jestem normalny (albo inny) niż spora większość facetów, bo myślę racjonalnie, chciałbym być w normalnym związku, a nie tylko oglądać się gdzie i jak wyskoczyć w bok, z jedną, drugą, dziesiątą partnerką... mam świadomość, że to spory plus, żeby to jeszcze zauważane było heh wink

edit: a no i jeszcze te moje zasady (a właściwie to chyba jedna, opisana w pierwszym moim poście)... jedni mi mówią, że to bardzo dobrze, że takie mam, to znaczy, że się szanuję itp. , natomiast inni całkowicie to wyśmiewają i twierdzą, że to jest żałosne, głupie i bezsensowne, poza tym uważają, że i tak się nie doczekam tego co bym chciał...

13

Odp: sam - ile jeszcze?

Przeczytałam co piszesz o sobie...  Jestem podobna, z tym że nie lubię się nachlać, więc tego nie robię.

Istnieje bardzo wiele kobiet, które nie imprezują. Jak, gdzie spotykają chłopaków? W czytelni, w bibliotece, w sklepie, na ulicy, na uczelni, w szkole, w parku, w kawiarni, w internecie... Wszędzie. Wszędzie gdzie bywają ludzie.

Nie lubię głośnej muzyki, nie słyszę wtedy muzyki tylko zgiełk. Co miałabym robić na dyskotekach? Mojego mężczyznę poznałam w internecie. Nie rozumiem dlaczego ktoś, kto nie lubi dyskotek miałby tam szukać dziewczyny - przecież nawet jeśli  się umówi, będzie to osoba, do której nie pasuje. Osoba, która lubi dyskoteki, hałas...

14

Odp: sam - ile jeszcze?

No ale co tu pisać? Sam napisałeś, że wiesz, że jesteś przygarbionym chudzielcem- no to idź na siłownię, zapisz się do pracy na budowę, kup sobie pajączka czy przyklej kij do pleców. Jest teraz tyle możliwości, żeby zmieniać siebie, a Ty nic z tym nie robisz, albo robisz na pół gwizdka- ten drążęk czy pompki to przecież za mało, nie mówiąc o tym, że przy takiej wadze to Ty nie masz czego rzeźbić.

Jak się ubierasz? Czy dobierasz kroje ubrań do swojej sylwetki? Odwiedzasz fryzjera? Co robisz z pryszczami, jak dbasz o cerę?

Uważałabym również z "poszukiwaniem dziewicy". Na forum jest mnóstwo wątków zakompleksionych chłopców, którzy jęczą, że ich dziewczyny ośmieliły się mieć życie towarzyskie przed poznaniem ich. Musisz wziąć pod uwagę, że dziewczyna, którą poznasz i obdarzysz uczuciem, prawdopodobnie miała już kogoś przed Tobą.

15

Odp: sam - ile jeszcze?

Masz wspaniałe podejscie do zycia. Nietypowe i oryginalne, i jezeli jest tak jak piszesz to wielki respekt dla Ciebie
takich ludzi mało znam, i ciekawa jestem jakie masz wieksze zainteresowania smile

16

Odp: sam - ile jeszcze?

Ja sama moglabym poznać Cie, i nie rozumiem jak to jest ze ludzie nie dają oczywistego i jasnego pola do popisu dla mezczyzny.
Facet ma swoj honor i kobieta tez musi mieć. Więc nie wiem co sie w tym XXI wieku dzieje juz....

17

Odp: sam - ile jeszcze?
blade napisał/a:

Największy pozytyw to chyba taki, że mam pełną świadomość, iż jestem normalny (albo inny) niż spora większość facetów, bo myślę racjonalnie, chciałbym być w normalnym związku, a nie tylko oglądać się gdzie i jak wyskoczyć w bok, z jedną, drugą, dziesiątą partnerką... mam świadomość, że to spory plus, żeby to jeszcze zauważane było heh wink

Ojj prawda. Faceci naszego pokroju to wielka rzadkość. Ostatnio zaczynam nawet zauważać że mimo iż możemy być bardzo zabawni, sympatyczni itd to większość kobiet i tak będzie wolała uciec do tego gorszego typa którego jest od groma. Nie rozumiem tej tendencji u dziewczyn, ale tak jest. Potem się tylko słyszy jak to ją on potraktował itd. jedna wielka rozpacz

Można powiedzieć że jestem rówieśnikiem, te same podejście do tematu płci przeciwnej, zero imprez które w ogóle mnie nie kręcą. No ale picie - to u mnie z umiarem big_smile

18

Odp: sam - ile jeszcze?
busiu napisał/a:

Jak się ubierasz? Czy dobierasz kroje ubrań do swojej sylwetki? Odwiedzasz fryzjera? Co robisz z pryszczami, jak dbasz o cerę?

zupełnie normalnie, nie mam jakiegoś wymaginowanego stylu, ale nie trawię jakichś pedalskich (tak pedalskich!) stroików typu spodenki rurki, przymała bluzka i 10 kg żelu na głowie, do tego ruchy jak z gejowskiego porno... żeby nie było tongue jestem tolerancyjny, często aż do przesady, no ale tego to nie rozumiem.
No więc preferuję raczej dość sportowy styl, lubię też koszule hawajskie, jakbym miał więcej kasy to myślałbym nad rozwinięciem ogółu. Higiena to podstawa, schludnie, czysto i dość standardowo. Z trądzikiem walczę, jak już napisałem - jeszcze chwila i zbankrutuję przez to, mam dość, to mnie dobija... jakby mało problemów było.
Przez 2 lata zapuszczałem długie włosy big_smile ale tylko dlatego bo nigdy nie miałem i bardzo chciałem, wiedziałem, że długo i tak nie wytrzymam, znudziło mi się i od ponad 2 miesięcy znów standard - na krótko. Nie jestem żadnym wydziaranym dresem czy wykolczykowanym metalem (choć akurat muzykę lubię tego pokroju), do emo też nie należę.

busiu napisał/a:

Musisz wziąć pod uwagę, że dziewczyna, którą poznasz i obdarzysz uczuciem, prawdopodobnie miała już kogoś przed Tobą.

no cóż, nie to nie, trudno. Owszem taki aspekt biorę pod uwagę, ale i tak źle się bym z tym czuł, także nie spieszy mi się, poczekam ile trzeba (no wiem, że czekanie nie sprawi, że znajdę akurat taką kobietę, raczej wręcz odwrotnie). Mimo wszystko na obecną chwilę mam do tego kompletnie chore podejście, czyli mógłbym rzec stwierdzenie, że brzydziłbym się - oczywiście nie chcę by ktokolwiek się obraził, nie, nie!! Zwyczajnie mam takie odczucia moralne, chciałbym to zmienić, nie twierdzę, że nie, ale jeśli to siedzi wewnątrz mnie, to obawiam się, że gdybym mimowolnie złamał to co sobie postanowiłem, miałbym kaca moralnego nawet przez kilka lat i nie odważyłbym się tknąć nikogo... Kiedyś nieco to olewałem nawet, ale to było kiedyś... później nastał też pewien czas, gdy wierzyłem, że "po ślubie", teraz to chyba by mnie cały świat wyśmiał gdybym otwarcie przyznał, że wciąż w to wierzę ;x

bmth napisał/a:

Masz wspaniałe podejscie do zycia. Nietypowe i oryginalne, i jezeli jest tak jak piszesz to wielki respekt dla Ciebie
takich ludzi mało znam, i ciekawa jestem jakie masz wieksze zainteresowania smile

Dziękuję smile Mam wiele zainteresowań, poza informatyką oraz elektroniką, motoryzacja, sport, fotografia, speedcubing, muzyka, rysunek, biznes i kilka innych mniej lub bardziej ciekawych czy wartościowych.

btw co do tego "chlania" no nie odbierajcie mnie za menela big_smile nie upijam się jak niektórzy do zgona... nie lubię tego i chyba nigdy mi się tak tragicznie nie zdarzyło, zwyczajnie ująłem to w takim świetle by nieco rozproszyć wizję "sztywniaka", lubię iść na browar, ale lubię też jakieś tanie wino wypić... czasem smile generalnie nie jestem chyba aż tak bardzo zdemoralizowany hehe

19

Odp: sam - ile jeszcze?

Wszystko ładnie pięknie, tylko wiesz co? Gdybyś miał tzw. powodzenie, to zaraz by Ci się charakter odmienił, każdemu wówczas odbija wink Więc te wszystkie swoje zalety które wymieniasz, to nie jest żadna Twoja zasługa wink

20

Odp: sam - ile jeszcze?

nie zmieniłby mi się... dlaczego? To bardzo proste: nigdy nie będę miał takiego powodzenia więc się nic nie zmieni, natomiast gdybym miał od zawsze powodzenie to wtedy nie wiem kim bym był, może kimś innym, tego nie da się przewidzieć, a to co jest teraz, to jaki jestem... pozostanę taki, nigdy się nie zmieniałem jeśli o czymś marzyłem i to później się spełniało, także nie mam z tym akurat problemu najmniejszego i nie obawiam się tego. Jestem bardzo specyficznym człowiekiem, nietypowym, lubię mieć wszystko ułożone, zaplanowane (ale to nie ma nic wspólnego z cechą pedantyczną), nie potrafię raczej zrobić czegoś na spontan i owszem - moje zalety (jeśli takowe faktycznie posiadam) nie są moją zasługą, one są zwyczajnie wrodzone we mnie smile

21 Ostatnio edytowany przez abasaba (2013-01-03 17:20:00)

Odp: sam - ile jeszcze?

No niestey, tak ten swiat jest zbudowany, że ludzie aby zachęcić do siebie płęc przeciwną, musża sie ubierać w godowe rzeczy- przeciez i zwierzeta tak robia, czysta natura.
na mnie, jak jestem nie umalowana, nie uczesana i ubrana byle jak- nikt nie spojrzy, nigdy bym sobie chłopaka nnie znalazła, ani nie załozyła rodziny.
A Ty, skoro interesujesz sie metalem, to dlaczego nie chcesz własnie troche zainwestowac w siebie typu kolczyk w uchu, spodnie ,nie musza byc od razu rurki ale jakies fajne , koszula tu hawajska nie pasuje ale np. czerwona do czarnych dżinsów, do tego zółte trampki i ładna, nowoczesna tryzurka, ja lubie długie w kucyk lub krótkie farbowane np. na czarno z wystrzyżeniem pół głowy. Chyba żadna wtedy by Ci się nie oparła.

Moja największa miłość zycia- jak miałam 24 lata to chłopak 192 cm,przeraźliwie chudy, tez przygarbiony, do tego piegowaty ale fajnie i modnie sie ubierał i miał w sobie taki urok osobisty- jak sie usmiechał-to prawie mdłałam. Tez nie był nadzwyczaj rozrywkowy ale mozna było znim przegadac cały dzień, a jaki fajny makaron z sosem robił.

Tobie po prostu nic sie nie chce, jestes leń i malkontent z natury i już. Nic nie usiłujesz zrobić.
siłownia Ci się znudziła- to Ty jestes książę- ja chodze z mężem na siłkę od 20 lat i będziemy chodzić do konca zycia. ja 1 w tygodniu, mąz 2-4 razy. Chciałbys miesnie po pól roku, a pochoc ze 2 lata regularnie, to zobaczyc jak Ci sie kondycha i sylwetka poprawiła. I tak do końca zycia- bo to obowiązek wspólczesnego człowieka, jak mycie zebów. I mamy nieznosnego syna 15 lat, który ma taki trądzik, że az strach a dziewczyny lgna do niego jak muchy do miodu, bo jest wesoły i pełen zycia.

Sorki za błędy i literówki ale i mnie się nie chce  ich poprawiac dla ciebie.


P.s. a nie czytałes Ty w mądrych ksiązkach, że po to człowiek ma rozum aby pracował nd swoim charakterem a nie " jak mnie panie Boże stworzyłes tak mnie masz" Żałosne i nie nabijam sie tutaj przypadkiem z Ciebie. Moze to nie twoja wina a twoich rodziców, ze cie tak wychowali- na nijakiego człowieka bez charakteru.

22

Odp: sam - ile jeszcze?

Słucham muzyki z pogranicza metalu, ale nie utożsamiam się z żadną grupą społeczną, kolczyk? Chyba żartujesz! Nigdy w życiu... trampki (do tego żółte, czy nawet jakikolwiek inny jaskrawy kolor) też mi nie odpowiadają, nie lubię takiej mody, poza tym jakieś stricte wymaginowane udziwnienia mnie kompletnie nie interesują, nie zamierzam być hipsterem tylko po to by się wyróżniać... Raczej wyglądałbym jak debil, gdybym tak się ubrał -,- mnie dla przykładu śmieszą ludzie, którzy zakładają spodnie dresowe, z krokiem do ziemi i to wtedy wygląda tak, jakby założyli na nogi bluzkę, właśnie tacy ludzie jednak mnie bardzo motywująco przekonują, że nie warto robić z siebie idioty takim "stajlem", by ktoś zwrócił uwagę, ok, wolę spasować jeśli już, jakoś przeżyję, ale nie za wszelką cenę się takim sposobem "promować" hueh.

Nie mam nigdzie siłowni w pobliżu, ale owszem, jestem leniem to przyznaję. Choć to też zależne, bo jak wpadnę w ciąg (głównie przed kompem), to potrafię programować przez 3 miesiące po 15-20 h dziennie, gdybym tak jeszcze wpadał w podobne ciągi i wenę do innych rzeczy to byłoby całkiem ok.
Mój charakter jest bardzo ciężkim przypadkiem, ale nie zamierzam się zmieniać na potrzeby chwili, dla kogoś, z wyglądem fizycznym, jeśli ktoś mnie kiedyś tam umotywuje to i owszem, czemu nie, ale charakteru nikt mi nie zmieni i tyle. Nie czytałem takich "mądrych" książek, ja mam po to rozum by myśleć logicznie i potrafić pisać programy, a nie by się zastanawiać pół życia nad charakterem, którego i tak właśnie nie zmienię, mogę pewne aspekty jedynie poprawić, ale nie zmienić się całkowicie.
Czy jestem człowiekiem bez charakteru? Nie wiem, nie mi to oceniać, ja uważam, że mam cholernie posrany charakter, ale jeśli ktoś stwierdzi, że jestem bez charakteru to cóż, nie mam wpływu na oceny ludzi wink Uważam, że z moim podejściem, poglądami itp. jestem pewnie w jakimś 1% takich facetów na ziemi, więc w sumie powinienem czuć się wyróżniony.

23 Ostatnio edytowany przez abasaba (2013-01-05 03:02:03)

Odp: sam - ile jeszcze?

Piszesz, że myślisz logicznie- ponieważ jesteś jeszcze bardzo młodym człowiekiem, mam prawo tu zaprzeczyć.  Ja nie zamierzałam wmawiać Ci żadnych "wymaginowanych udziwnień". Jednak chyba to moje rozumowanie opiera sie na logice- jak napisałam na początku, sama natura tak stworzyła inne gatunki, ze przybierają rózne kolory w okresie godowym, chcąc czy nie chcąc. Więć my, jako istoty bardziej rozumne, powinniśmy brać z nich przykład  w jakimś procencie. Kolczyk rozumiem, nie każdy mężczyzna lubi takie gadżety w uchu- choć dla mnie noszenie kolczyka nie znaczy, że muszę się utożsamiać z jakąś pop kulturą. Co to znaczy - wygladać jak debil? Dla jednych byś tak wygladał a dla drugich nie. Na szczęście obecne czasu wniosły tak wiele nowoczesnosci i róznorodnosci, ze nikt juz nie wyglada jak debil. A  zyjesz w wielkim mieście przeciez, gdzie nikkt juz sie nie dziwi jak kto jest ubrany. No, może mohery, ale chyba na ich opini Ci nie zależy?  A sorki, jest jeden przypadek, niereformowalny chyba?
          Dla mnie wygląda jak debil i tu jest logika - osoba w lato w temperaturze 35o ubrana w czarny garnitur i koszule nie przepuszczającą powietrza, spocona i śmierdząca potem, jadąca autobusem lub tramwajem. 
  Ludzie pracujących w korporacjach, jezeli musza tak sie ubierać -to niech sie przebierają w pracy w uniformy a po pracy -w lato - w rzeczy jasne i przewiewne, jezeli nie stac ich na powrót do domu klimatyzowanym samochodem.
Dałam Ci tylko taki przykład te żółte trampki- moga byc i niebieskie lub zielone, co Kto lubi. Chodziło mi o to tylko, abys choc troche ubarwił swój wizerunek. A gdzie i przez kogo jest powiedziane, napisane, nakazane, jakiego koloru muszą byc trampki, koszula, spodnie.? Wszystkie kolory sa tylko rzeczą umowną. Jeżeli nie lubisz jaskrawych kolorów, mozna ubrać się tanio ale ciekawie nawet w kolorach ciemnych i stonowanych. I mnie osobiście nie podobaja sie spodnie "bluzki" do kolan-choć tak chodzi mój syn. Ale jestem osobą niezwykle tolerancyjną, więc uważam, że jak ktoś lubi, jego sprawa. Jednak zauważyłam, ze tak ubierajace sie osoby mają całkiem dobrze poukładane w głowie,( nie pisze o patologicznych wyjątkach ) nigdy nie kojarzę więć ubioru z wnętrzem człowieka. Jednak wiekszośc ludzi tak robi.  Chciałam Ci udowodnic, ze czasem warto cos zmienić w swoim życiu aby osiągnąć zamierzony cel. Jednak, bez przysłowiowego " cel uświęca środki"- daleka jestem od tego.
    Mam nadzieję, ze spotkasz niedługo osobę dla której będziesz sam chciał zmienić niektóre cechy swojego charakteru. Tak, masz racje całego charakteru nie zmienisz ale mozesz  modyfikować niektóre jego cechy, z którymi Ci jest źle żyć.

Zauważyłam u Ciebie jedną pozytywną rzecz, jestes troche zarozumiały ale to w dobrym znaczeniu tego słowa, pisząc, ze z tak posranym charakterem czujesz sie wyróźniony.
Myśle, ze ta cecha dodaje Ci wiary w siebie i pozbawi Cię w miarę dorastania reszty kompleksów, czego z serca Ci życzę.

Pisząc to- być może piszę z pozycji matki, której syn dorasta i ma zupełnie inne zapatrywania ( szczególnie na modę i muzykę ) a ta matka czyli ja jest jeszcze bardzo młoda duchem i ciałem i wie, że zmiany w człowieku dokonują się cały czas, czy tego chcemy, czy nie. I ta biedna matka uwielbiająca metal, musiała polubić hip hop i rap ( bo tym jest zafascynowany jej syn ). I niektóre utwory dały się polubić, choć nigdy nie będą mi bliskie.

24

Odp: sam - ile jeszcze?

Witaj,
Nie wiem dlaczego to piszę... Ale trochę ruszył mnie Twój post. Nie często spotyka się facetów traktujących kobietę z szacunkiem. Jeśli to co piszesz jest prawdą, to się bardzo cieszę.
Ja też jestem samotna, całe życie byłam. Nie jesteś sam w swojej samotności.
Pozdrawiam
W.

25

Odp: sam - ile jeszcze?

Musisz się spiąć i złapać nieco masy chlopie, bo faktycznie krucho. Teraz dobry wiek na to masz. To ci sie przyda w zyciu nie tylko w relacjach z babeczkami.

Mniej wiecej przypominasz mi siebie sprzed ponad 10 lat. Chociaz ja tak nie celowalem w rozwoj szarych komorek jak ty. Opamietanie przyszlo troche pozniej.

26

Odp: sam - ile jeszcze?
abasaba napisał/a:

Zauważyłam u Ciebie jedną pozytywną rzecz, jestes troche zarozumiały ale to w dobrym znaczeniu tego słowa, pisząc, ze z tak posranym charakterem czujesz sie wyróźniony.
Myśle, ze ta cecha dodaje Ci wiary w siebie i pozbawi Cię w miarę dorastania reszty kompleksów, czego z serca Ci życzę.

wiem, wiem, trochę jestem, ale generalnie od zawsze uczyłem się pokory też, nie sztuką jest opowiadać o sobie wszystko w superlatywach, pisać/mówić "ja to jestem zajebiaszczy, a inni są zerem" , to akurat jest żałosne, a wiele osób woli takim sposobem się kierować, ja natomiast wolę zdecydowanie i bezapelacyjnie być dobrym dla innych, a krytycznym dla siebie

Werri napisał/a:

Witaj,
Nie wiem dlaczego to piszę... Ale trochę ruszył mnie Twój post. Nie często spotyka się facetów traktujących kobietę z szacunkiem. Jeśli to co piszesz jest prawdą, to się bardzo cieszę.
Ja też jestem samotna, całe życie byłam. Nie jesteś sam w swojej samotności.
Pozdrawiam
W.

owszem, nie mam powodu by pisać to dla ściemy, nie czuję takiej potrzeby, nie należę też do typu facetów, który zawsze i wszędzie się chwalą ile to dziewczyn mieli itp. albo oszukują swoje wybranki pod różnym względem bo czegoś się obawiają... to jest bez sensu moim zdaniem, ja lubię prawdę i jeśli komuś nie będzie odpowiadało to jaki jestem po prostu, to trudno, nikogo też na siłę nie przekonam do siebie smile

frykas napisał/a:

Musisz się spiąć i złapać nieco masy chlopie, bo faktycznie krucho. Teraz dobry wiek na to masz. To ci sie przyda w zyciu nie tylko w relacjach z babeczkami.

Mniej wiecej przypominasz mi siebie sprzed ponad 10 lat. Chociaz ja tak nie celowalem w rozwoj szarych komorek jak ty. Opamietanie przyszlo troche pozniej.

no cóż, zobaczymy, może coś się zmieni...
ja od zawsze kierowałem się bardziej w stronę rozwoju umysłowego niż fizycznego i może gdybym mógł przełożyć to co mam w głowie na względy fizyczne, to byłoby całkiem ok (tak, wiem, może brzmieć to mało skromnie ;/ ), ale jednak jak obserwuję ludzi, to wolę mieć głowę na miejscu niż super, ekstra wygląd

27

Odp: sam - ile jeszcze?

Chłopie, z całego tematu widzę opis (nienawidzę szufladkować ludzi, ale muszę to zrobić) typowego informatyka, któremu się się nie chce wychodzić do świata zewnętrznego. Trzeba się przemóc, odstawić aspołeczność na bok i rozwinąć social skills big_smile
Przecież nie ma nic złego w poznawaniu nowych ludzi, a nie możesz czekać na gwiazdkę z nieba. Szkoda życia.

Musisz znaleźć czas dla siebie, bo inwestycja w samego siebie ZAWSZE się zwraca. Siłownia? Super. Ćwiczenia w domu też, z tym, że musisz też jeść dużo big_smile
Zapisz się na jakiś kurs, COKOLWIEK byle wyjść z domu. Nie pisz tylko, że to Cię nie kręci, nie wiesz na co byś chciał robić. Nikt inny na to pytanie Ci nie odpowie, sam musisz zdecydować. Może jakiś koncert? Cokolwiek.

Kiedyś tam tak próbowałem coś ukręcić, niestety z perspektywy czasu wiem, że to było mega żałosne. Dlatego przyjąłem inną strategię: od jakichś 3-4 lat w ogóle nie czepiam nikogo, tylko czekam. To też nie przynosi efektów, żadna różnica w sumie... no może poza tym, że nie narażam się na wyśmianie. heh mało relatywne

Oh tragedia, narażać się na wyśmianie. Trzeba mieć dystans do samego siebie bo zginiesz w prawdziwym życiu!
"Never regret. If it's good, it's wonderful. If it's bad, it's experience."

Domyślam się, że dziewczyny czekają aż facet coś zorganizuje, niestety ja akurat jestem takim typem człowieka, który nienawidzi się narzucać, nie chcę być nachalny czy źle odebrany, te moje czasami żałosne podchody z kiedyś tak wychodziły, że wiedziałem, iż mają mnie dość.

No widzisz, więc wiesz czego już nie robić - moving on!

myślę, że to by mi dużo dało, rozmowy, no zwyczajnie spotkać się czasem na piwo o duperelach pogadać, to mógłby być jakiś plus. wink

Po pierwsze musisz najpierw kogoś poznać. A po drugie mogę Cię zapewnić, że nie potrafiłbyś utrzymać czysto koleżeńskiej relacji z dziewczyną, która by Ci okazała zainteresowanie na stopniu koleżeńskim.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » sam - ile jeszcze?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026