witam nie chciala bm sie za bardzo rozpisywac ale tak w sktucie . moje zycie jak i zarazemmieszkanie z ojcem zaczelo sie gdy mialam 9 lat tuz po smierci mamy . ta naprawde ojca nie znalam i strasznie sie go balam dlatego wszystko robilam co mi kazal w sensie gotowanie sprzatanie itp . teraz mam prawie 20 lat a psychike mam zryta tak ze czasem mam dosc zycia
z moim ojcem nie da sie spokojjnie porozmawiac bo zawsze on wie wszystko najlepiej . ale chyba kazdy z nas chce zyc swoim zycie i uczyc sie nakazdych bledach??? czasem mam dosc mieszzkania z znim bo co bym nie zrobila to by bylo zle
mam chlopaka jestem z nim prawie 2 lata nie raz rozmawialismy o naszym zyciui jak naraze mamy plany byc razem i byc szczesliwi . mowie narazie bo nie wiemy co czas pokaze. tak jak juz wspominalam mam 20 lat i moj ojcieg ogranicza mnie co do wychodzenia zdomu , np mam czas ograniczony . fakt ucze sie jeszcze ale jak by nie bylo juzw kwietniukacze swoja szkole i mam zamiar wyprowadzic sie od niego bo juz dluzej tu nie wytrzymam moze w koncu zobaczy jak to jest jak sam musi sobe zrobic sniadanie obiadek i kolacyjke . prosze doradcie mi co moge zrobic bo juz sama nie wiem .m
boje sie ze jak teraz wyprowadze sie z domu to moj ojciec zrobi mi ladny przypal na policji bo moj ojciec jest nie obliczalny