Miałam kotka nazywał się Kajtuś jutro minie 3 tygodnie jak go już nie ma.
Miał zaledwie tylko 4 miesiące jak go straciłam ktoś mi go otruł.
29 Listopada pojechałam z nim do weterynarza dał mu kroplówkę i jakiś zaszczy przeciwbólowy.
A po kilku godzinach zmarł. Wszystko mi go przypomina i nie umiem sobie z tym poradzić, ciągle płacze i się źle z tym wszystkim czuje.
Proszę o jakieś rady.
Podobne tematy
Zawsze jest nam smutno, gdy tracimy zwierzaka. W koncu to nasi mali przyjaciele.
Musi uplynac troche czasu, wtedy bedzie coraz lzej. A wtedy znajdz sobie ponownie futrzastego przyjaciela...to najlepsze lekarstwo na smutki.
Miałam wiele zwierząt. One żyją krótko w porównaniu do życia ludzi.
Za każdym razem, gdy umierał mój pies czy kot przeżywaliśmy żałobę.
I obiecywaliśmy sobie, że nigdy więcej..... Po jakimś czasie pojawiał się następny pupil...
Tak to jest.
Mój poprzedni pies był całe swoje życie ze mną (od szczeniaka, aż po naturalną jego śmierć 14 lat później). Też ciężko mi było, mimo że wiedziałam, że już był stary, że psy żyją krótko, itd, mimo to przez długi czas było mi bardzo ciężko.
Nie da się trochę kochać zwierzaka, a trochę zachować dystans do niego, dlatego tak bardzo przykro pogodzić się z utratą zwierzęcego "członka" rodziny.
Cały czas mam jego zdjęcie na tapecie w komputerze, w telefonie, na moim pocztowym profilu.
Trochę pomaga przygarnięcie nowego przyjaciela. Jest dużo zwierząt zabłąkanych, porzuconych, warto przygarnąć takie psiaka, czy kotka.
szczerze to nie wiem jak zniosę to jak mojemu kotu się zejdzie...
wydaje mi się na dzień dzisiejszy że sprawienie kolejnego jest tym najlepszym lekiem na ten ogromny smutek
a może jednak te zdjęcia jego wszędzie potęgują to uczucie ?
może zrób po prostu 1 katalog z jego zdjęciami i raz na jakiś czas oglądaj, a
nie katuj się fotkami non stop ? bo na telefon czy do komputera zaglądasz kilka razy dziennie więc to jest non stop.
może lepiej będzie jak na 10 choć raz nie pomyślisz o zwierzaku.
Nie ma innej rady, kiedyś przyjdzie taki dzień, że poczujesz się lepiej, będziesz wspominać swojego kotka z uśmiechem na ustach, ale teraz musisz to przeboleć. Taka kolej rzeczy.
Współczuje Ci <tuli>
Miałam kotka nazywał się Kajtuś jutro minie 3 tygodnie jak go już nie ma.
Miał zaledwie tylko 4 miesiące jak go straciłam ktoś mi go otruł.
29 Listopada pojechałam z nim do weterynarza dał mu kroplówkę i jakiś zaszczy przeciwbólowy.
A po kilku godzinach zmarł. Wszystko mi go przypomina i nie umiem sobie z tym poradzić, ciągle płacze i się źle z tym wszystkim czuje.
Proszę o jakieś rady.
Nie dam Ci rady ale powiem tak kot miał 4 miesiące i nie mozesz sobie poradzić a ja mam psa od 14 lat i co mnie czeka jak go zabraknie?
zapraszam do mojego wątku "tęczowy most "
Ja niestety jeszcze musialam podjąc decyzje o uśpieniu kotki, ktora była ze mną prawie 13 lat - to jest dopiero horror, chociaż wie się, że tak trzeba. Pare dni jechałam na środkach uspokajających. Czas leczy wszystko i pamiętam się zwierzaka z tych najwspanialszych momentów.
Moi teściowie po 7 latach musieli uśpić psa, bo był bardzo chory. Teściowa odchorowała to depresją......
Co można zrobić? Chyba nic. Po prostu trzeba żałobę przejść. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.
Też mam psa i chyba serce by mi pękło gdyby coś jej się stało.....