Zbliżają się Święta a wraz z nimi mój coroczny wyjazd w rodzinne strony. Ostatni raz byłam w Domu kilka miesięcy temu z okazji pogrzebu mojego Ex. Kilka dni po pogrzebie napisałam list do rodziców zmarłego z wyrazami współczucia. Rodzice mojego Ex zawsze traktowali mnie bardzo dobrze i wiem, że pokładali we mnie duże nadzieje. Byliśmy razem przez 5 lat i mimo, że pomiędzy nami nie raz było źle, to w jego domu zawsze witano mnie z uśmiechem. Po napisaniu przeze mnie wspomnianego listu zadzwonił ojciec B., rozmawialiśmy kilkanaście minut, ale była to dla mnie bardzo trudna rozmowa. Obiecałam, że ich odwiedzę w okresie świątecznym - zostali sami, mój Ex był jedynakiem. Problem natomiast polega na tym, że boję się tego spotkania. Nie wiem, co mam im powiedzieć, nie wiem jak dodać im otuchy... boję się, że kompletnie się rozkleję, że wrócą bolesne wspomnienia... że więcej będzie z tej mojej wizyty tam szkody niż pożytku. A z drugiej strony wiem, że zostali sami i chcę ich jakoś też wesprzeć.
Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji. Nie wiem jak powinnam się zachować? czy iść lepiej samej czy zabrać kogoś ze sobą? czy zaoferować im swoją pomoc na przyszłość, czy może lepiej będzie jeśli się od tego odetnę? Jestem też osobą bardzo bezpośrednią, więc boję się, że palnę coś w przypływie emocji, czego będę później żałować.
Dajcie proszę znać, jak mogę się przygotować do tej rozmowy i wizyty?
Pozdrawiam
Iguana