Czy Wam też się tak zdarza, że marzycie o czymś, albo zwyczajnie chcecie, żeby coś tam się stało, i to się w mig dzieje? Mnie się zdarza na tyle często, że przestałam już się temu dziwić. Oczywiście nie zawsze i nie wszystkie moje "kaprysy" się spełniają, ale to, na czym mi zależy, raczej się realizuje.
A jak to jest u Was?
Podobne tematy
A jak sie to ma do dzialu religia?
Jezeli o mnie chodzi, to czesto sie modle i prosze zwyczajnie i az mi glupio czasem, bo te kaprysy sie spelniaja, zawsze
- ja to na Boga zwalam, ze mam co chce. Choc nie powiem, bo porzadnie tez juz w zyciu oberwalam, ale podobno co nas nie zabije, to nas wzmocni, nie?
Pozdrawiam ![]()
A jak sie to ma do dzialu religia?
bo w dziale "Kulinaria" mi nie pasowało
Intensywnie zajmujemy się jakimś tematem, marzymy o czymś, myślimy, a potem nagle z nikąd to się spełnia, to się po prostu dzieje. Nierealne staje się realne. Sam fakt "spełnienia marzenia" jest dla mnie czymś nienazwanym, przeżyciem, którego nie potrafimy zdefiniować. Czymś niematerialnym, czymś duchowym. Dlatego ten dział.
Ja uwielbiam marzyc ale za slabo wierze w marzenia żeby sie spełniły więc może dlatego.
Dla mnie marzenia to jak bajka a że bajki to nie w zyciu więc marze.
Ja mam zupełnie odwrotnie - im lepiej, z większą ilością szczegółów potrafię sobie zwizualizować, tym większą mogę mieć pewność, że będzie zupełnie na odwrót ![]()
W związku z tym, że temat nie bardzo pasował do działu ,,Religia - duchowe poszukiwania" przeniosłam go we właściwe miejsce. W przyszłości bardzo proszę nowe wątki umieszczać w odpowiednim dziale forum, w przeciwnym razie robi się nam bałagan. Z góry dziękuję i pozdrawiam. Mod. Olinka
Tak, spełniło mi się kilka marzeń. Jedne większe drugie mniejsze, ale nie było to w mig. Na wszystko czekałam. No i jeszcze nie wszystkie oczywiście się spełniły, ale trzeba być dobrej myśli, choć czasem dopada zwątpienie. Jednakże warto czekać
na spełnienie marzeń.
Jakoś ostatnio dochodzę do wniosku, że marzenia się nie spełniają... raczej sami je spełniamy
myśląc o nich, w większym lub mniejszym stopniu zaczynamy je realizować. Dziwię się, że jeszcze nikt tu nie polecił "Sekretu" Rhondy Byrne, warto przeczytać, załącza pozytywne myślenie ![]()
A ja przekonałam się kilka razy, że marzenia się spełniają. Oczywiście nie były to jakieś wielkie marzenia typu lot w kosmos, ale takie drobniejsze. Gdy miałam 12 lat marzyłam o tym żeby nosić soczewki. Rodzice się nie zgadzali. Ale w wieku lat 13-nastu już miałam pierwszą parę soczewek. Co było dla mnie ogromnym przeżyciem
Marzyłam też o tym, żeby zamieszkać w domu (przez całe życie mieszkałam w bloku), jakiś czas temu to marzenie także się spełniło. Było jeszcze kilka takich drobniejszych. Obecnie mam kilka marzeń, które staram się zrealizować. Trzeba tylko wierzyć, że się uda. Myślę, że to kwestia siły naszej podświadomości.
10 2013-03-05 18:26:56 Ostatnio edytowany przez Iwcia1988 (2013-03-05 18:29:19)
Mi się zdarza odwrotnie. Chciałbym coś ale mi się nie udaje. Dąrzę do tego konsekwentnie ale na koniec okazuje się, że mój cel ostateczny nie jest taki jaki sobie zamierzyłem lub i tak jest nieosiągalny. Jedyne co potrafię robić to niezobowiązująco spotykać się z przyjaciółkami i popijać whisky wsłuchując się w muzykę jazzową.
ja im dłuzej i bardziej szczegółowo o czyms marze to się to mniej spełnia:D Ale im pisze czarniejszy scenariusz tym dzieje sie lepiej:D