Mija drugi rok jak go nie ma.odszedł..-umarł. ciężko mi się z tym pogodzić bo go kocham. wspólne marzenia wszystko się rozpadło. zmarł mi na oczach w momencie gdy trzymałam go za dłoń... i powiedział nie poddawaj się. daje mi to trochę chęci do życia bo spełniam jego ostatnią wolę... chodzę do niego codziennie i rozmawiam z nim. wiem że mnie słyszy ale milczy..-mówią że czas goi rany co w nie każdym przypadku jest prawda...
Podobne tematy
Czas rzeczywiście goi rany. Tylko jednemu potrzebny jest dłuższy czas, innemu krótszy.
Rany się zabliźnią, ale i tak pamięć zostanie. Zostanie też pustka, ale i ona z czasem się zapełni.
Pamiętaj o jego słowach: "nie poddawaj się". Pomyśl, że chyba nie chciałby abyś całe życie cierpiała.
Tak to jest prawda to co napisałas ..-on nie chciałby ...
Mija drugi rok. Musisz powoli zacząć żyć swoim życiem.
Nie namawiam na zaprzestanie chodzenia na cmentarz, ale może nie codziennie? Może raz w tygodniu?
Pewno sobie wtedy pomyślisz, że to tak jakbyś zapominała, ale ja nie namawiam Cię na zapomnienie tylko na zaczęcie życia na nowo.
Pamiętaj o nim i żyj szczęśliwie. Pewno cieszyłby się, chciałby żebyś była szczęśliwa.
rozumiem że jest ci ciężko,to napewno wielka tragedia.pomyśl o tym że jesteś bardzo młoda i tak naprawdę życie jest długie.z czasem zostaną ci w pamięci te dobre chwile a żałoba minie.jeżeli istnieje niebo to pewnie się kiedyś tam spotkacie