Witajcie, chciałabym Was bardzo prosić o radę. Z Maćkiem poznaliśmy się na imprezie, później ja wyjechałam do swojego miasta na wakacje i po powrocie zaczęliśmy się spotykać. Dnia, a właściwie nocy, kiedy się poznaliśmy to było prawdziwe uderzenie pioruna, oboje byliśmy sobą zafascynowani. Później przyszły spotkania, średnio 1 na tydzień, raz były fajniejsze, raz gorsze. Generalnie cały czas waham się, czy będę w stanie go zaakceptować, cały czas wyszukuję i wypunktowuję jego wady, przekonując samą siebie, że nie powinnam z nim być. I zupełnie nie wiem dlaczego. Jest wobec mnie taki dobry, kulturalny...Chyba po prostu się boję. Mam 20 lat i nigdy nie byłam w poważnym związku. Czuję się zagubiona, nie wiem czy na każdego mężczyznę tak bym reagowała, czy to on nie wystarczająco mnie zainteresował...Cały czas wydaje mi się obcą osobą, mimo ze spotkaliśmy się kilkanaście razy. Nie wiem czy to normalne, bo wielu rzeczy nadal o nim nie wiem,ale może na tym etapie powinnam już coś czuć...A tu nagle on mówi, że się zakochał. Chwyta mnie za rękę, przytula, zwraca się do mnie "Słońce". A wszystko, co ja jestem w stanie z siebie dusić zamyka się w dwóch słowach "NIE WIEM". Nie wie czy chcę, nie wiem co czuję, jednego dnia chcę go zobaczyć, później stwierdzam, że powinnam zakończyć tę znajomość.
Uważacie, że powinnam spróbować się jeszcze otworzyć, przełamać, czy może to, co czuję świadczy raczej o tym, że to nie jest ktoś dla mnie i lepiej odpuścić już teraz? Proszę doradźcie mi, głupiutkiej i niedoświadczonej małolacie, bo sama chyba się zamęczę tym analizowaniem sytuacji!
Podobne tematy
Dlatego, że tak wnikliwie analizujesz to nie wiesz co zrobić. Spróbuj go poznać lepiej kilka spotkań to za mało, żeby stwierdzić dokładnie jaki jest drugi człowiek. Przecież spotykanie się z kimś nie musi od razu oznaczać pójścia z tą osobą do łóżka, a z tego co obserwuje to właśnie tą decyzję bardzo pochopnie wiele osób podejmuje, z drugiej strony to i tak kwestia człowieka na co się decyduje. Zabawne mi się wydaje czasem jak ludzie po kliku spotkaniach doszukują się nie wiem jakiej więzi i bliskości, takie uczucia budują się czasem całymi latami. Spróbuj lepiej poznać człowieka zanim się zdecydujesz na więcej, powiedz mu o tym na pewno zrozumie.
nie myśl tak dużo, pozwól temu wszystkiemu płynąć, Piotrek ma rację - po prostu spędź z nim miło czas. Jeżeli go lubisz, to nie widzę żadnych przeciwwskazań - a może zakochanie się przyjdzie z czasem?
sama do pewnego czasu wszystko wnikliwie analizowałam, a w głowie miałam miliard scenariuszy z cyklu 'a co jeśli'... na szczęście przestałam, bo mam teraz dzięki temu wspaniałego faceta.
a tutaj jeszcze mały link z dedykacją
http://demotywatory.pl/3924632/Nie-mysl-za-duzo
Nie nigdzie jakiegoś wyznacznika, po jakim czasie co powinno się czuć, a jak nie, to wszystko stracone - nikt czegoś takiego nie ustalił, bo się nie da
Każda relacja jest inna. Jeżeli on będzie naciskał na deklarację, to powiedz, co masz w głowie, ale delikatnie. To jest trudne, bo druga strona może sobie sama coś obiecywać. Nie ma co od razu uciekać, no chyba, że to toksyczny człowiek. Wychodzę z założenia, że warto się lepiej poznać, zanim wejdzie się w poważną relację. Niekoniecznie też potem w taką relację wchodzić trzeba. Jeśli lubisz spędzać z nim czas, to rób to
Może potem wyjść kwas, jeżeli jemu zauroczenie nie przejdzie, a Ty będziesz kiedyś pewna, że zauroczona nie jesteś, ale nie masz na to wpływu, co on będzie czuł. Może też jemu przejść i będziecie przyjaciółmi, czy znajomymi. Powiedz mu, że doceniasz jego szczerość, ale sama wolałabyś się nie spieszyć, bliżej poznać itd. Nie musisz robić czegoś wbrew sobie. Nawet gdy nie czujesz chemii, to niekoniecznie ona nie przyjdzie za jakiś czas. Ludzi się poznaje po czasie, bo wspólnych przeżyciach, jednych szybciej, innych rozgryza się dłużej. Nie ma co analizować, sama tak robiłam kiedyś, długo spotykałam się na bazie koleżeńskiej z jego deklaracją, a mi czegoś brakowało - chemii. To był idealny człowiek, ale nie iskrzyło z mojej strony. Dopiero gdy w międzyczasie poznałam chłopaka, który mnie zainteresował bardziej, zobaczyłam czego brakowało i co to jest właściwie cała ta chemia i przyciąganie ![]()
Witajcie, chciałabym Was bardzo prosić o radę. Z Maćkiem poznaliśmy się na imprezie, później ja wyjechałam do swojego miasta na wakacje i po powrocie zaczęliśmy się spotykać. Dnia, a właściwie nocy, kiedy się poznaliśmy to było prawdziwe uderzenie pioruna, oboje byliśmy sobą zafascynowani. Później przyszły spotkania, średnio 1 na tydzień, raz były fajniejsze, raz gorsze. Generalnie cały czas waham się, czy będę w stanie go zaakceptować, cały czas wyszukuję i wypunktowuję jego wady, przekonując samą siebie, że nie powinnam z nim być. I zupełnie nie wiem dlaczego. Jest wobec mnie taki dobry, kulturalny...Chyba po prostu się boję. Mam 20 lat i nigdy nie byłam w poważnym związku. Czuję się zagubiona, nie wiem czy na każdego mężczyznę tak bym reagowała, czy to on nie wystarczająco mnie zainteresował...Cały czas wydaje mi się obcą osobą, mimo ze spotkaliśmy się kilkanaście razy. Nie wiem czy to normalne, bo wielu rzeczy nadal o nim nie wiem,ale może na tym etapie powinnam już coś czuć...A tu nagle on mówi, że się zakochał. Chwyta mnie za rękę, przytula, zwraca się do mnie "Słońce". A wszystko, co ja jestem w stanie z siebie dusić zamyka się w dwóch słowach "NIE WIEM". Nie wie czy chcę, nie wiem co czuję, jednego dnia chcę go zobaczyć, później stwierdzam, że powinnam zakończyć tę znajomość.
Uważacie, że powinnam spróbować się jeszcze otworzyć, przełamać, czy może to, co czuję świadczy raczej o tym, że to nie jest ktoś dla mnie i lepiej odpuścić już teraz? Proszę doradźcie mi, głupiutkiej i niedoświadczonej małolacie, bo sama chyba się zamęczę tym analizowaniem sytuacji!
Skoro nie wiesz, to nie zawracaj głowy chłopakowi. Jak będziesz wiedziała, to daj mu znać. Szczerość, zaufanie i szacunek - to 3 fundamenty związku - czy jesteś w stanie mu to dać? Obecnie nie wygląda na to. Ani nie jesteś szczera, ani nie ufasz, ani nie szanujesz tego kim dla ciebie jest. Zastanów nad sobą kilka dni, czego chcesz i daj mu konkretną odpowiedź. Gdyby był starszy już dawno by zapytał cię o to, co ja właśnie piszę.