... jednak trochę inny. I z naciskiem na praktykę. Bo w poprzednich pisaliście autorkom, że:
1. To siedzi w ich psychice
2. Wygląd to nie wszystko
Ad.1- wiem, że to nie moje "nieobiektywne spojrzenie na siebie", bo już wielu ludzi mi mówiło, że jestem nieatrakcyjna, koledzy zawsze traktowali mnie jak powietrze jako kobietę, traktowali mnie po prostu bezpłciowo- jak kumpla. Kto nie jest tak skrajnie nieatrakcyjny jak ja, nie jest sobie chyba w stanie wyobrazić takiej sytuacji i tego, że jest to deprymujące. Naczytałam się już dość komentarzy bagatelizujących ten problem, więc jeśli ktoś nie ma nic więcej do powiedzenia, to bardzo proszę o oszczędzenie sobie tego.
Ad.2- zdaję sobie z tego sprawę i zawsze moje życie skupiało się na tym "wszystkim poza". Ale w tej konkretnej dziedzinie czuję poważny niedobór i z tego powodu jestem bardzo nieusatysfakcjonowana. W innych sferach realizuję się świetnie, a ten temat założyłam tylko dlatego, że tu chcę się skupić na kwestii wyglądu, więc proszę, nie mówcie mi też, że jestem płytka myśląc, że tylko wygląd daje szczęście x(
Dobrze, nakreśliłam już mniej więcej problem i napisałam też, jakich kwestii związanych z tym problemem chciałabym nie poruszać. Jaki jest więc CEL tego tematu? Sprecyzuję.
1. Wyrzucenie tego z siebie
2. Chęć dowiedzenia się, czy jest możliwość, żeby "niekobieca kobieta poczuła się w końcu jak kobieta". Ja nigdy nie umiałam o siebie zadbać... Nie wiem od czego zacząć, a poza tym wydaje mi się, że np. makijaż na mojej brzydkiej i niekobiecej twarzy będzie wyglądał groteskowo, jak na twarzy transwestyty... Dodam, że czuję, że czuję się niekobieco też może trochę dlatego, że od dziecka porównywali mnie do ojca, mówiąc "skóra zdjęta z ojca", "nie wyparłby się" itp. Ojciec wychowywał mnie na typową "chłopczycę" w wolnych chwilach grając ze mną w piłkę nożną i ucząc mnie boksu (jest niespełnionym bokserem i piłkarzem-w młodości kontuzja przekreśliła jego obiecującą karierę sportową...) Na dodatek od dziecka moje towarzystwo składało się w większości z chłopców. I chyba nigdy nie nauczyłam się być kobietą
nigdy nie nosiłam sukienki, chodzę w "worach" nawet podczas upałów, bo figura też szwankuje od trzech lat (169 cm i 62 kg
) tak, że start nieciekawy. Zero doświadczenia w byciu kobietą, mając 20+ lat, nie wiadomo, w co ręce włożyć... Proszę pomóżcie! ![]()