Hej wszystkim może zaczne od poczatku mam prawie19 lat bardzo szybko zaszlam w ciaze bo mialam 17lat(z mezem bylam wtedy juz w ponad 2letnim zwiazku) na poczatku nie wiedzialam co robic co na to rodzice jak oni na to zareaguja...ale moj maz zapewnial mnie ze wszystko bedzie dobrze ze sie zaopiekije mna i naszym przyszlym dzieckiem(meza mam o 8lat starszego) wszstko zaczelo sie jakos ukladac zaplanowalismy slub bo oboje tego chcielismy(przynajmniej wtedy tak twierdzil)lecz zaczalo wszystko sie komplikowac juz na drugiej wizycie u ginekologa dostala skierowanie na badania do poznania wtedy jeszcze nie wiedzilam dlaczego ale szybko sie dowiedzialam i tu sie zaczelo okazalo sie ze moja coreczka ma przepukilne przeponowa moj maz wtedy jeszcze narzeczony bardzo sie zalamal tak jak i ja ale bardzo mnie w tym wszystkim wspieral mowiono nam ze po porodzie malenka bedzia miala operacje i ze bedzie dobrze w listopadzie 2011r wzielismy slub a pozniej juz caly czas dom szpital i tak na okragło maz przyjezdzal do mnie raz nie raz dwa razy na tydzien bo do poznania mamy 100km ale mimi obawy o nasze dziecko czulam sie swietnie bo mialam kochajacego meza(w zwazku ukladalo nam sie naprawde dobrze jedyne jakie klotnie byly to tylko o jego zazdrosc) i myslalam ze juz tak bedzie do konca no bo wkoncu to mi obiecywal.no wiec termin mialam na 29.02.2012r czekalismy na to z niecierpliwoscia by wkoncu dowiedziec sie co dalej urodzilam 9.02.2012 pamietam wtedy slowa mojego meza przy lozku mamy wspanialam coreczke jest taka podobna do cb tak samo piekna:( lecz zobaczylam ja tylko chwile bo od razu wzieto ja na intensywna terapie dla maluszkow na drugi dzien poszlismy do niej razem nie moglam opanowac lez byla taka mala miala nie dowage...maz zdarzyl dojechac do domu gdy dowiedzialam sie ze nasz skarb nie zyje to co przezylam czekajac za mezem by ja ostatni raz zobaczyc bylo straszne mialam ja nie zywo przez dwie godziny a minelo jak minuta a po tem wiadomo pogrzeb depresja on mnie tak wspieral gdy w miare do siebie do szlismy i myslalm ze bedzie wszystko dobrze zaczal sie jeszcze wiekszy koszmar...Maz zaczal sie zmieniac zaczaly sie wyjazdy oczywiscie jego, ja wtedy w domu siedzialam i jak glupia czkalam za im...wybaczalam wszystko ale jast coraz gorzej nawet psychiatra mu nie pomogl zaczal mnie obrazac od su*i, szmaty,dzi*ki,grubasów(po ciazy strasznie przytylam ale nawet dla niego schudlam 30kg)ze mam wulgaryzm z domu ale zawsze mialam nadzieje ze sie ulozy kladlam sie z placzem prawie co dziennie ale teraz juz nie daje rady po urodzinach kolezanki powiedzial mi ze sie napewno wulgaryzm i po raz pierwszy zostalam uderzona w brzuch i oplul(zawsze tylko po pychal ale nie bil)wyprowadzialam sie do rodzicow ale po tygodniu dostalam tel ze mial wypadek samochodowy wiec wrocilam do domu bo obiecywal jak zawsze ze sie zmienil ze po wypadku juz wie ze zle robil uwierzylam i wrocilam bylo dobrze przez tydzien dopoki nerwy go nie wziely i znowu to samo..CO MAM ROBIĆ?????????//POMOCY:(
Podobne tematy
To koniec waszego małżenstwa mysle że powinnas się z nim rozstać , zadbać o siebie wziąść się w garść i zacząc układać nowe zycie Gdyby te problemy zaczeły się 110-25 lat po subie to można tu doszukiwac się jakiegos kryzysu szukać rozwiązan ale nie na początku małżeństwa
Bardzo szybko pokazał swoją prawdziwą twarz ,jesteś młoda bardzo młoda szkoda zebyś miała swoje życie przezyć z osobą która,Cie nie szanuje.Uderzył Cie w twarz .opluł masakra jakaś.Nic mu nie dało takiego prawa.
Najgorsze jest to ze tylko ja probuje to uratowac a jemu to obojetne jak sie wyprowadzilam to dzwonil plakal i blagal zebym wrocila bo sobie krzywde zrobi...Mieszkam z tesciami wiec wyobrazcie sobie co przezywam jak mowi tesciowa(bo tescia mam super) ze to moja wina albo nasza nigdy nie bylo ze to jego wina a jak powiedzialam co tak naprawde robi to powiedziala tylko ze mam to przemilczec a ja juz nie potrafie jak sie wyprowadzilam to stwierdzila ze JA nie dojrzalam do malzenstwa i rodziny...no ciekawe dlaczego bo nie pozwole sobie zeby tak mnie traktowano!
Opluł Cię jak śmiecia, to nie do pojęcia. To jakiś burak i damski bokser, co wyżywa się na tobie za to, że nie było tak, jak myślał - łatwo, fajnie i przyjemnie. Tu nie ma o co walczyć lub starać się, bo nawet owa teściówka lepsza niż ten co być powinien najlepszy.
Przypomnij sobie jak się czułaś wtedy kiedy Cię opluł i podejmij decyzję.
Masz racje wtedy czulam sie okropnie i winna za wszystko ale teraz juz wiem nic zlego nie zrobilam...
Tak to ma mnie w dupie ale jak jakis jego kolega powiedzial ze fajna jestem to wielce zbulwersowany byl ze inni na mnie zwracaja uwage wiec cos tu nie gra... Nawet jego kuzyn mi powiedzial ze powinnam dac sobie z nim spokoj ale kazdemu latwo sie mowi a ja sama nie wiem co zrobic:( Ucze sie wiec dla niego jak on to powiedzial jestem tylko utrzymanka i darmozjadem ...
zostaw tego czlowieka, ktory jest twoim mezem w swietle prawa......dziewczyno jedz do rodzicow, ucz sie, pracuj obojetnie co i naprawde ta tesciowa tez nie wspiera ciebie....a wiadomo,, ze duzo przeszlas....nie widze przyszlosci do ciebie w takim domu, a twoj maz to dupek do kwadratu....
Masz racje wtedy czulam sie okropnie i winna za wszystko ale teraz juz wiem nic zlego nie zrobilam...
Tak to ma mnie w dupie ale jak jakis jego kolega powiedzial ze fajna jestem to wielce zbulwersowany byl ze inni na mnie zwracaja uwage wiec cos tu nie gra... Nawet jego kuzyn mi powiedzial ze powinnam dac sobie z nim spokoj ale kazdemu latwo sie mowi a ja sama nie wiem co zrobic:( Ucze sie wiec dla niego jak on to powiedzial jestem tylko utrzymanka i darmozjadem ...
to nie bądź taka, jak cię widzi, a miej swoje zajęcia, swoje życie, zrób tak, byś ty mogła wybierać, byś podbudowała siebie, dla siebie samej.
To trudna decyzja ale uwierzcie jak bylam u rodzicow czulam sie tak dobrze tak jak kiedys tak bezpiecznie...
Pochodze z dobrego domu i moi rodzice nie moga przezyc tego co sie u mnie dzieje co dzienie do mnie mama dzwoni i mowi czy wszystko dobrze czy maja po mnie przyjechac:(
10 2012-12-05 01:40:22 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-12-05 01:40:41)
Masz dokąd - uciekaj z tego bagna! Szkoda, że nie zrobiłaś obdukcji. Jeśli rozwód będzie bez orzekania o winie, on może zażądać od Ciebie alimentów na siebie, gdy popadnie w niedostatek w ciągu 5 lat po rozwodzie. Ale bądźmy dobrej myśli, może się udać bez kłopotów.
Twoje ciało mówi do Ciebie. Jeśli dobrze Ci u rodziców, bądź tam a nie z tym glonem emocjonalnym.
To trudna decyzja ale uwierzcie jak bylam u rodzicow czulam sie tak dobrze tak jak kiedys tak bezpiecznie...
Pochodze z dobrego domu i moi rodzice nie moga przezyc tego co sie u mnie dzieje co dzienie do mnie mama dzwoni i mowi czy wszystko dobrze czy maja po mnie przyjechac:(
Gdybym była twoją matką to bym cię chyba siłą zatrzymała w domu. Dziewczyno, absolutnie nie wracaj do teściów i męża. Bierz adwokata i składaj jak najszybciej pozew o rozwód. Nie ma czego ratować, a ty jesteś jeszcze bardzo, bardzo młoda, zdążysz ułożyć sobie życie z kimś wartościowym. Nawet się nie zastanawiaj.
Donia, mozna rozważać czy wybaczyć zdradę, porzucenie, zaniedbanie, przykre słowa i wiele innych. Ale jest jedna rzecz, której nie można wybaczyć - przemoc. Jeśli uderzył Cię raz, uderzy kolejny, kolejny, kolejny. Sama popatrz, że to już u Was narosło - kiedyś tylko wyzywał, potem popychał, teraz bije. Co będzie kolejne? Szarpanie za włosy? Skopanie Cie jak upadniesz? Na to czekasz? Piszesz, że masz rodziców u których masz pełne wsparcie. Nie zastanawiaj sie! Nie czekaj na kolejny telefon z pytaniem czy po Ciebie przyjechać - Ty zadzwoń i spakuj się zanim dotrą. Wyjdź z tego bagna i zacznij nowe życie! Bez tego psychopaty, bez oskarżeń teściowej, bez kolejnych nieudanych prób składania do kupy, czegoś, co nie powinno nawet nigdy zaistnieć. Powiedz sama sobie - Zasługuję na to co najlepsze, zasługuję na szczęście - a potem zrób pierwszy krok naprzód, aby do tego dojść.
Ja trzymam za Ciebie kciuki!
Macie racje on niby zawsze jak przepraszal to mowil ze dzieci chce ze mna miec ze chce sie starac a w klotniach byl wstanie powiedziec ze nasza corka byla nie jego ze ja tylko go w ta ciaze wrobilam...
Dziewczyno, zostaw go i uciekaj jak najdalej! Pamietaj, jesli facet raz uderzył to będzie to robił już zawsze! Nie czekaj aż do końca zniszczy Twoje życie, jestes młoda, piękna, poradzisz sobie bez takiego "męża" przy boku. Postaraj się o rozwód i nie daj mu szansy, by Cię zmanipulował. Życze powodzenia i trzymam kciuki.
widze ze musisz dorosnac do tej decyzji, ze jeszcze nie dojzalas do tego aby odejsc ale czas ci pokaze ze to najlepsza droga.
bije cie powiedz mi ma do tego prawo?
obraza cie, ma do tego prawo?
dobrze ci z tym wszystkim?
on sie nie zmieni, wedlog mnie jesli sama siebie szanujesz to odejdz.
wyprowadz sie do rodzicow, ucz sie, badz nastolatka a nie stara, bita baba!!
badz znow mloda, pogodna i szanowana
uwazaj na siebie, zeby nie bylo za pozno
teraz juz wiem ze mam cale zycie przed soba i nie pozwole go sobie zniszczyc
Takiego człowieka, jeśli coś ma zmienić, to tylko ciężki wstrząs. Ale po co Twoim kosztem? Dawałaś już mu szanse, nie wykorzystał jej, nie zrozumiał co zrobił. Obiecywać to on będzie wszystko, gdy się przestraszy, a jak przyjdzie co do czego, znowu poczuje się domowym tyranem i despotą. Uderzył raz, zrobił to drugi raz, zrobi trzeci. Chroń siebie. Człowiek ma zadatki na psychopatę. A chorobliwa zazdrość nie jest oznaką miłości. On jest zazdrosny o to, co uważa za swoje. A Ty nie jesteś rzeczą. Miłość to zaufanie, wsparcie, szacunek.