netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

25 odpowiedzi5 228 wyświetleńzałożony przez magdusia83, 04.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Witajcie...
Jestem tak zagubiona i mam taki chaos w głowie, że postanowiłam poszukać pomocy gdzieś, gdzie Ktoś, czyli Wy, może wypowiedzieć się obiektywnie, nie sugerując się kategoriami "lubię" lub "nie lubię"...

Przez 7 lat byłam z Panem M... Był to człowiek, którego pokochałam całą sobą i byłam w stanie zrobić dla niego wszystko...Gdy go poznałam był rozczarowany i zniechęcony (zdrada) swoją pierwszą miłością, długo walczyłam by w ogóle chciał mnie w swoim życiu... Ale żyliśmy bardziej koło siebie, niż ze sobą... Ciągłe kłótnie, rozstania, powroty... Jemu nie zależało wtedy by ze mną być, okłamywał mnie i często oszukiwał, nie dał nigdy odczuć że jestem dla niego ważna, często wręcz zachęcał, mówił mi, bym odeszła i znalazła kogoś, kto mi da szczęście bo on nie potrafi... Przetrwaliśmy tak 7 lat, ja robiąc dla niego wszystko, on...poprostu czasami miał dla mnie czas... Rozstaliśmy się w najcięższym dla mnie momencie życia, gdy wszystko wokół było w rozsypce... Walczyłam o niego jeszcze kolejne 2 lata... 2 lata chodziłam i prosiłam o jeszcze jedną szanse, o krótką próbę walki o nas... Kochałam go tak mocno, że nie umiałam dać mu odejść, choć często traktował mnie gorzej niż wroga... Nie ma sensu wgłębiać się w szczegóły... Ale ranił mnie na każdym kroku... Po prawie 2,5 roku zaczęłam się przełamywać, oddalać. Stałam się nieufna i zupełnie pozbawiona wiary, że miłość ma jakiś sens... Bo niby jaki, skoro moją miłością nie zaraziłam Jego? Przez 9 lat nigdy nie powiedział mi tych wymarzonych, wyczekiwanych słów...

Wreszcie...znalazłam hobby, pasję, w której utonęłam, a dzięki której po pewnym czasie poznałam kogoś... Pana S. Choć na początku zupełnie go skreśliłam, bo otoczenie szeptało, że nie jest dla mnie, bo ja szukałam stabilizacji, a on jest wiecznie roześmianą duszą towarzystwa... Jesteśmy razem 3 miesiące, od 2 tygodni mieszkamy razem. Kupił mieszkanie, w którym mieszkam od urodzenia (moja mama akurat go sprzedawała)... Zrobił to poniekąd dla mnie, bym nie musiała pakować swojego życia w kartony i przenosić się gdziekolwiek... Wierzy we mnie i nie bierze pod uwagę, że mogłabym się wycofać... Jakiś czas czułam się fantastycznie, odżyłam, rodzina, znajomi mówili że "kwitnę"... A ja uwierzyłam, że znalazłam kogoś, kto mnie docenia i przede wszystkim kogoś, przy kim czuję się stabilnie i bezpiecznie... Czuję coś do niego, ale odkąd mieszka ze mną i przeszliśmy na tryb "codzienność" już nie ma tej euforii początkowej... Jest ciepły i opiekuńczy, dobry i mogę mu ufać, nie robi nic, co mogłoby mnie zrazić czy zdenerwować...
ALE... Mój poprzedni partner, Pan M. zrozumiał, że mnie kocha i że byłam Tą, z którą chciałby spędzić życie i założyć rodzinę... Dałam szansę S. i nie chciałam już po raz setny próbować ratować przeszłości, na dłuższą chwilę odcięłam się całkowicie od M.... ale od tygodnia coraz większa tęsknota mnie ogarnia, aż chce mi się krzyczeć... Stałam się chłodna dla S, odsuwam go od siiebie, nie jestem już tak pewna czy chcę być z nim... Chyba nadal kocham M... bo czy to, co aż mnie zżera z bólu teraz w środku to może być tylko przyzwyczajenie...??
Nie wiem co robić... cokolwiek nie postanowię, to kogoś skrzywdzę... Albo moją największą miłość, człowieka z którym pragnęłam mieć dom, który w moich marzeniach był ojcem mojego dziecka... Albo człowieka, który mi teraz zaufał, tak bardzo, że kupił nam dom i chce ze mną być i ...  Czy warto wracać do tego co było...? Czy człowiek, pod wpływem mocnego "kopniaka" jakim była informacja o tym, że związałam sięz kimś innym, jest w stanie się zmienić praktycznie całkowicie, swoje podejście do życia i związku? Z człowieka obojętnego, chłodnego stał się człowiekiem, który pragnie tylko żebym go znów pokochała... Jakbym miała teraz odejść od S...zostawić go w mieszkaniu, w którym się wychowałam, w którym chciał ze mną spedzić życie... sad
Nie wiem co czuję... Serce wyrywa się do przeszłości, rozum woła o to by patrzeć w przyszłość... sad

2

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
magdusia83 napisał/a:

Witajcie...
Jestem tak zagubiona i mam taki chaos w głowie, że postanowiłam poszukać pomocy gdzieś, gdzie Ktoś, czyli Wy, może wypowiedzieć się obiektywnie, nie sugerując się kategoriami "lubię" lub "nie lubię"...

Przez 7 lat byłam z Panem M... Był to człowiek, którego pokochałam całą sobą i byłam w stanie zrobić dla niego wszystko...Gdy go poznałam był rozczarowany i zniechęcony (zdrada) swoją pierwszą miłością, długo walczyłam by w ogóle chciał mnie w swoim życiu... Ale żyliśmy bardziej koło siebie, niż ze sobą... Ciągłe kłótnie, rozstania, powroty... Jemu nie zależało wtedy by ze mną być, okłamywał mnie i często oszukiwał, nie dał nigdy odczuć że jestem dla niego ważna, często wręcz zachęcał, mówił mi, bym odeszła i znalazła kogoś, kto mi da szczęście bo on nie potrafi... Przetrwaliśmy tak 7 lat, ja robiąc dla niego wszystko, on...poprostu czasami miał dla mnie czas... Rozstaliśmy się w najcięższym dla mnie momencie życia, gdy wszystko wokół było w rozsypce... Walczyłam o niego jeszcze kolejne 2 lata... 2 lata chodziłam i prosiłam o jeszcze jedną szanse, o krótką próbę walki o nas... Kochałam go tak mocno, że nie umiałam dać mu odejść, choć często traktował mnie gorzej niż wroga... Nie ma sensu wgłębiać się w szczegóły... Ale ranił mnie na każdym kroku... Po prawie 2,5 roku zaczęłam się przełamywać, oddalać. Stałam się nieufna i zupełnie pozbawiona wiary, że miłość ma jakiś sens... Bo niby jaki, skoro moją miłością nie zaraziłam Jego? Przez 9 lat nigdy nie powiedział mi tych wymarzonych, wyczekiwanych słów...

Wreszcie...znalazłam hobby, pasję, w której utonęłam, a dzięki której po pewnym czasie poznałam kogoś... Pana S. Choć na początku zupełnie go skreśliłam, bo otoczenie szeptało, że nie jest dla mnie, bo ja szukałam stabilizacji, a on jest wiecznie roześmianą duszą towarzystwa... Jesteśmy razem 3 miesiące, od 2 tygodni mieszkamy razem. Kupił mieszkanie, w którym mieszkam od urodzenia (moja mama akurat go sprzedawała)... Zrobił to poniekąd dla mnie, bym nie musiała pakować swojego życia w kartony i przenosić się gdziekolwiek... Wierzy we mnie i nie bierze pod uwagę, że mogłabym się wycofać... Jakiś czas czułam się fantastycznie, odżyłam, rodzina, znajomi mówili że "kwitnę"... A ja uwierzyłam, że znalazłam kogoś, kto mnie docenia i przede wszystkim kogoś, przy kim czuję się stabilnie i bezpiecznie... Czuję coś do niego, ale odkąd mieszka ze mną i przeszliśmy na tryb "codzienność" już nie ma tej euforii początkowej... Jest ciepły i opiekuńczy, dobry i mogę mu ufać, nie robi nic, co mogłoby mnie zrazić czy zdenerwować...
ALE... Mój poprzedni partner, Pan M. zrozumiał, że mnie kocha i że byłam Tą, z którą chciałby spędzić życie i założyć rodzinę... Dałam szansę S. i nie chciałam już po raz setny próbować ratować przeszłości, na dłuższą chwilę odcięłam się całkowicie od M.... ale od tygodnia coraz większa tęsknota mnie ogarnia, aż chce mi się krzyczeć... Stałam się chłodna dla S, odsuwam go od siiebie, nie jestem już tak pewna czy chcę być z nim... Chyba nadal kocham M... bo czy to, co aż mnie zżera z bólu teraz w środku to może być tylko przyzwyczajenie...??
Nie wiem co robić... cokolwiek nie postanowię, to kogoś skrzywdzę... Albo moją największą miłość, człowieka z którym pragnęłam mieć dom, który w moich marzeniach był ojcem mojego dziecka... Albo człowieka, który mi teraz zaufał, tak bardzo, że kupił nam dom i chce ze mną być i ...  Czy warto wracać do tego co było...? Czy człowiek, pod wpływem mocnego "kopniaka" jakim była informacja o tym, że związałam sięz kimś innym, jest w stanie się zmienić praktycznie całkowicie, swoje podejście do życia i związku? Z człowieka obojętnego, chłodnego stał się człowiekiem, który pragnie tylko żebym go znów pokochała... Jakbym miała teraz odejść od S...zostawić go w mieszkaniu, w którym się wychowałam, w którym chciał ze mną spedzić życie... sad
Nie wiem co czuję... Serce wyrywa się do przeszłości, rozum woła o to by patrzeć w przyszłość... sad

Sytuacja dość skomplikowana - fakt.
Niestety, ale musisz podjąć tą decyzję sama. Ja osobiście czytając twój wątek tak się przez chwilę zastanowiłam i powiem szczerze, że miałabym również dylemat, ale........... Ty nie podejmuj decyzji pochopnie. Daj sobie czas ponieważ kiedyś możesz tego żałować. Przemyśl wszystko na spokojnie, przeanalizuj wszystkie "za" i "przeciw" - może porozmawiaj ze swoim partnerem na ten temat? czy spodziewasz się jakieś reakcji z jego strony gdyby dowiedział się o tej sytuacji???? Pytam ponieważ różni są mężczyźni, jedni będą rozmawiać inni być może nie będą mogli znieść tej sytuacji, że jest ktoś "inny" ???
Myślę, że powinnaś powiedzieć mu o tej sytuacji ponieważ on Cię kocha i nie wie dlaczego "nagle" zaczęłaś go od siebie odpychać.... Szczerość to podstawa w związku....

3

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Z jednej strony masz egoistę, który nigdy nie liczył się z Twoimi uczuciami, nie dal Ci poczucia bezpieczeństwa i co najważniejsze - miłości. Gdy Ty wreszcie masz szanse ułożyć sobie życie, on jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zakochuje się w Tobie i prosi o szanse. Mial swoje szanse przez 9 lat...
Z drugiej strony facet, który okazuje Ci miłość nie tylko słowem, ale także CZYNEM.
Ty jesteś zagubiona, to zrozumiale. Byly nie dal o sobie do końca zapomnieć, a wspomnienia są zbyt świeże. Wydaje mi się, ze z obecnym partnerem wszystko by sie ułożyło, gdyby były w pewnym momencie nie przeszkodził w rozwijaniu się Waszej więzi.
Z byłym łączy Cie masę wspomnień i wydaje mi się, ze chcesz poczuć to spełnienie o jakim marzyłaś przez te 9 lat. Zastanów się czy warto wracać do przeszłości, czy lepiej ja zamknąć. Moim zdaniem powinnaś dać szanse obecnemu związkowi, dać czas sobie, przemyśleć wszystko, uporządkować uczucia, nie działać pochopnie...Nie odpychaj swojego faceta. Przeciez wiesz doskonale jak smakuje odrzucenie, kiedy druga strona daje z siebie wszystko. Jeżeli mimo wszystko uznasz, ze obecny związek, to nie to - bądź szczera wobec chłopaka, zasługuje na to.

4

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

zgadzam się z Kobra99. powinnaś dać szansę obecnemu związkowi.

5

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Co zrobić? To zależy od tego, co chcesz osiągnąć.

Zmarnowałaś 9 lat. Jeśli chcesz zmarnować kolejne, wróć do M.

Jest ktoś, kto kocha, komu bardzo, bardzo zależy na Twoim szczęściu, wygodzie. Jeśli chcesz być kimś ważnym, kochanym, cenionym - bądź z nim. I doceniaj.

Jeśli chodzi o M. poczytaj o syndromie sztokholmskim. Huśtawki emocjonalne, jakie Ci M. aplikował, zryły Ci beret, jak mawiają młodzi. Jeśli trzeba idź na terapię. Ale jeśli wciąż będziesz chciała M. idź do niego. Szkoda żeby się S. marnował z kobietą, która go nie kocha. Niech nie traci czasu i szuka jedynej. Którą uszczęśliwi.

6

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Jeżeli przez 9 lat nie byłaś szczęśliwa z M, dlaczego uważasz, że teraz będziesz? Wątpię, żeby on nagle nauczył się okazywać ci uczucia i zaspakajać twoje potrzeby. Nieuczciwe jest bycie z S. jeżeli marzysz o M. Może warto byłoby dać sobie czas, zdystansować się od sytuacji i od mężczyzn i zobaczyć co przyniesie czas. Mówisz, że z S. nie ma już początkowej euforii tylko codzienność. No taka jest kolej rzeczy. Nic nie trwa wiecznie. Ale codzienność też może być cudowna, jeżeli z człowiekiem, którego się kocha i lubi.

7

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi... Potrzebuję wskazówek, bo sama się już zagubiłam, a osoby z najbliższego mi otoczenia nie potrafią być obiektywne (nie lubią M. widząc co się ze mną działo, kibicują S. ponieważ widziały, że przy nim odżyłam...).
Targają mną okropne emocje, początkowo myślałam, że może po prostu zbyt szybko potoczyło się w moim nowym związku, zamieszkanie razem... Wyjeżdżam teraz na tydzień, będę daleko zarówno od M. jak i S., mam nadzieję, że zdystansuję się, ostudzę trochę emocje i zrozumiem samą siebie...
Jestem Wam wdzięczna za odpowiedzi...

8

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

A mi się wydaje, że Twój były to się zachował jak pies ogrodnika. Pomiatał Tobą 9 lat (!!!), a jak kogoś sobie znalazłaś, to nagle stwierdził, że Cię kocha.
Ty nie byłaś z nim rok, dwa. Byliście parą 7 lat, a jeszcze 2 lata za nim biegałaś. To wystarczająco dużo czasu żeby Go poznać. I nie wierz w to że się zmienił. On widocznie nie umie inaczej traktować kobiety.

Wydaje mi się, że zrobisz największy błąd w życiu jeśli do niego wrócisz... Bo czeka Cię tylko powtórka z rozrywki.

9

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

LeeBee... na pewno zastanawiające jest to, że mój Były ocknął się dopiero w momencie, w którym powiedziałam mu, że poznałam kogoś z kim chcę spróbować ułożyć sobie życie. Wcześniej, nawet gdy odsuwałam się maksymalnie (wyjechałam sama na wakacje, nie odzywałam się po tydzień, dwa...) nie reagował, nie przejmował się tym, że o niego już nie zabiegam... Walczyłam ze sobą, by odpuścić, by się poddać ponad dwa lata, od momentu w którym twardo zdeklarował że nie chce już ze mną być... A usłyszałam teraz, że to było za mało i poddał pod wątpliwość moje całe uczucie, bo skoro "tak łatwo odpuściłam, to znaczy że nie kochałam...".
I mam świadomość, że mój obecny Partner nie zasługuje na to, bym go okłamywała i oszukiwała, dlatego szukam pomocy tutaj, by spróbować zrozumieć samą siebie i podjąć decyzję w którą stronę iść...

10

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

To dobrze ze wyjezdzasz, bedziesz mogla troche ochlonac i przemyslec sobie cala sytuacje.


Powiem Ci szczerze ze moge pojac, dlaczego przez 9lat!!!! dalas soba tak pomiatac.

Co jest z Toba???
Brakuje Ci adrenaliny?
Jestes znuzona wspolnym mieszkaniem?


Ty sie nie staralas? Nie zalezalo Ci?
Tez tak uwazasz jak ten typ, co Cie za nos przez tyle lat wodzil?


Do czego chcesz wracac?
Do kogo?


Zastanow sie nad obecnym zwiazkiem, bo jezeli masz watpliwosci, to moze to nie jest to, szkoda Twojego nowego partnera.


Po co w ogole kontaktujesz sie z exem?
Od takiego typa nie odbiera sie telefonow, nie odpisuje na smsy, mejle itd.
Na ulicy mozesz mu rzucic czesc i powiedziec ze sie spieszysz gdyby chcial zagadac.

To nie jego sprawa co robisz, czy sie staralas wystarczajaco czy nie, to juz za Toba.
Nie daj sie wciagnac w te gre.

ZMARNOWALAS 9lat zycia!
9lat!

Nie szkoda Ci tego?
Skonczysz jako jego zona, albo konkubina z dzieckiem a on dalej bedzie takim draniem, za jakim latalas.

Chcesz takiego zycia?

11

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Katharsis69...
Mocno, ale skutecznie wyraziłaś swoją opinię...
Pochodzę z rodziny w której całe dzieciństwo podszyte było strachem, bo ojciec gdy poczuł alkohol wyładowywał się na mamie, fizycznie i psychicznie, a ja doświadczyłam od niego jeszcze gorszych rzeczy... Gdy nie pił byliśmy przykładną rodziną... Nigdy nie rozmawiałam o tym z nikim... Mój pierwszy poważny związek trwał 3 lata, przez 1,5 roku znosiłam drugie oblicze faceta, który tak jak mój ojciec okazał się damskim bokserem... Mój były "M", z którym byłam te 7(9) lat "wyratował" mnie z tamtego związku, nie wiem czy przez to się od niego uzależniłam, ale przelałam na niego wszystkie moje uczucia, całe pragnienie kochania... Być może dlatego tak ciężko mi jest się odciąć od niego... Ja wiem że to jest niezrozumiałe, że po tych latach płaczu w poduszkę, braku wiary w siebie i zero poczucia własnej wartości mam jeszcze wobec Byłego jakieś skrupuły... Jest mi go żal i martwię się tym, że go ranię, choć on to robił nie raz i wtedy go to nie obchodziło...
Próbowałam zerwać wszelkie kontakty, ale jednak po 2,3 tygodniach znajduje się pretekst i wszystko zaczyna się od nowa, rozmowy, rozstrząsanie przeszłości... I gdy powraca kontakt zaczynam wyszukiwać sobie powodów by odsunąć się od obecnego Partnera...
Mam obecnie 29 lat i usilnie próbuję odzyskać choć część siebie by podarować ją mojemu obecnemu Partnerowi, bo wiem, że na to zasługuje, chociaż kompletnie nic nie wie o mojej przeszłości, co przeszłam w dzieciństwie...

12

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
magdusia83 napisał/a:

(...)usilnie próbuję odzyskać choć część siebie by podarować ją mojemu obecnemu Partnerowi, bo wiem, że na to zasługuje, chociaż kompletnie nic nie wie o mojej przeszłości, co przeszłam w dzieciństwie...

Podarować siebie?
Brzmi... strasznie. Na odległość pachnie uzależnieniem.
Może zaczniesz traktować swego TŻ adekwatnie do nazwy, której wobec niego używasz?

13

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Już wystarczająco  wyraziłaś swoją  wdzięczność, nieprawdaż?

14

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Wrócisz do M., a za siedem lat będzie tak:

magdusia83 napisał/a:

Ciągłe kłótnie, rozstania, powroty... Jemu nie zależało by ze mną być, okłamywał mnie i często oszukiwał, nie dał nigdy odczuć że jestem dla niego ważna, często wręcz zachęcał, mówił mi, bym odeszła i znalazła kogoś, kto mi da szczęście bo on nie potrafi... Przetrwaliśmy tak 7 lat, ja robiąc dla niego wszystko, on...poprostu czasami miał dla mnie czas... Rozstaliśmy się w najcięższym dla mnie momencie życia, gdy wszystko wokół było w rozsypce... Walczyłam o niego jeszcze kolejne 2 lata... 2 lata chodziłam i prosiłam o jeszcze jedną szanse, o krótką próbę walki o nas... Kochałam go tak mocno, że nie umiałam dać mu odejść, choć często traktował mnie gorzej niż wroga... Nie ma sensu wgłębiać się w szczegóły... Ale ranił mnie na każdym kroku... Po prawie 2,5 roku zaczęłam się przełamywać, oddalać. Stałam się nieufna i zupełnie pozbawiona wiary, że miłość ma jakiś sens... Bo niby jaki, skoro moją miłością nie zaraziłam Jego? Przez 9 lat nigdy nie powiedział mi tych wymarzonych, wyczekiwanych słów...

Z panem S. jesteś już na etapie, kiedy nie ma motylków w brzuchu. Jest codzienność. Ale niech Cię to nie zmyli -- jeśli S Ci nie przeszkadza, jeśli Cię nie ogranicza, jeśli Cię wspiera, to znaczy, że tak możesz przejść przez resztę życia. Pewnie go kochasz, prawda? Może nawet kochasz i obu.

15 Ostatnio edytowany przez magdusia83 (2012-12-06 19:22:07)

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
Artemida napisał/a:

Już wystarczająco  wyraziłaś swoją  wdzięczność, nieprawdaż?

Według mnie tak, według Niego nie...
I owszem, uzależniona byłam od Byłego... Miałam dobry nastrój, nastawienie do życia tylko wtedy gdy on był dla mnie miły... Gdy coś szło między nami nie tak, zawalałam całą resztę, mój związek miał wpływ na wszystko co robiłam, pracę, szkołę...
W obecnym związku nie chciałabym popełnić tego błędu... Może dlatego nie chcę się otworzyć na Obecnego Partnera, bo boję się że znów się uzależnię i oddam całą siebie, a On, gdy to poczuje to zacznie to wykorzystywać...jak każdy poprzedni...

Do ban - nie potrafię odróżnić już czy to co czuję do Byłego to jest miłość czy przywiązanie/uzależnienie... toksyczne uczucie...
Obecny, S.... powoli uczę się kochać, bo zaduszałam w sobie te uczucia tak skutecznie przez ponad 2 lata, że czasami zastanawiam się czy w ogóle potrafię...

16

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Magdusia dlatego swoje kroki powinnas skierowac do poradni uzaleznien i wspoluzaleznien.
Tam sa ludzie, ktorzy znaja sie na rzeczy, sa fachowcami.

Jestes DDA, ja tez jestem.

Dlatego szczerze Ci radze, odetnij sie calkowicie od tamtego gacha, zadnych wymowek i pretekstow, nie odbierasz, nie odpisujesz.
Idz do psychologa w takiej poradni, poczytaj o DDA a wszystko Ci sie rozjasni.
To zaden wstyd co dzialo sie u Ciebie w domu.

Skorzystaj z pomocy, daj sobie szanse na normalne zycie.

A z obecnym panem spokojnie.
Nie zawracja mu glowy tym typem spod ciemnej gwiazdy, ktory staje sie Twoja przeszloscia.
Docen co masz, pozwol sie kochac, ale nie rzucaj calego swiata dla niego.

Ja wiem ze 'brakuje Ci wrazen', dlatego marsz na terapie, tam bedziesz miala co robic smile

17

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Tu mowa o obecnym partnerze:

nie robi nic, co mogłoby mnie zrazić czy zdenerwować...

Czyli co- brakuje ci w związku kłótni, irytacji czy innych stanów emocjonalnych, które poniekąd nie są dobre? Mi się wydawało, że kobiety wręcz chcą mieć taki związek, który jest jak z bajki.
Choć tak analizuję, i jeżeli ty wyrażasz pewne zdanie, na które twój obecny kręci nosem (nie pokazuje tego podczas rozmowy ale wiesz że np on nie toleruje kota czy psa w domu a ty chcesz kupić- taki dziwny ale prosto zobrazowany przykład) lecz przez wgląd na związek zgadza się bez gadania to też jest jak dla mnie chore.

18

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
majszter napisał/a:

Czyli co- brakuje ci w związku kłótni, irytacji czy innych stanów emocjonalnych, które poniekąd nie są dobre? Mi się wydawało, że kobiety wręcz chcą mieć taki związek, który jest jak z bajki.

Tak 'brakuje' jej, jest przyzwyczajona do zycia w ciaglym napieciu, stresie, niepewnosci, emocjonalnej sinusoidzie i choc zapewne chcialaby 'bajkowego' zwiazku, to nie potrafi sie w tym odnalezc, nie umie.
Nie zna tego.
Wychowala sie w domu gdzie to wszystke zle stany, ktore opisalam wyzej byly na porzadku dziennym.
Wyszla z takim 'uzaleznieniem' od zlych emocji, dlatego czuje 'nude'.

To wszystko wraca, choc tego nie chcemy i rzutuje na aktualne zycie.

Dlatego zaproponowalam jej psychologa od DDA (Dorosle Dzieci Alkoholikow).

19

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Popieram radę dotyczącą psychologa.
Ty jesteś uzależniano od tego toksycznego związku

Wydaje mi się, że sama sobie z tym nie poradzisz i wrócisz do byłego. Jeśli Ty po dwóch latach zabiegania nie przejrzałaś na oczy.

20

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

To chyba nie do końca jest tak, że brakuje mi "doznań", awantur, kłótni czy huśtawek emocjonalnych... Ja na nie "czekam" podświadomie, bo skoro jest za dobrze, to się zaraz pewnie zmieni i "czekam" na to... Mam wrażenie, że czasami, mimo że pozornie wszystko jest dobrze, specjalnie doszukuje się czegoś, co byłoby potwierdzeniem schematu...
Nie umiem wytłumaczyć swojemu obecnemu Partnerowi moich huśtawek emocjonalnych... Nie chcę mu mówić o mojej przeszłości, powiedziałam o niej Byłemu i często teraz na tym buduje swoje uzasadnienia powrotu do niego ("jako jedyny Cię znam...").
Naprawdę się starałam i staram odciąć od przeszłości, ale to jest trudne... sad Ja wiem że to zabrzmi strasznie... ale ja mam wyrzuty sumienia, że krzywdzę Byłego bo nie chcę mu dać szansy ...................

21

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
magdusia83 napisał/a:

To chyba nie do końca jest tak, że brakuje mi "doznań", awantur, kłótni czy huśtawek emocjonalnych... Ja na nie "czekam" podświadomie, bo skoro jest za dobrze, to się zaraz pewnie zmieni i "czekam" na to... Mam wrażenie, że czasami, mimo że pozornie wszystko jest dobrze, specjalnie doszukuje się czegoś, co byłoby potwierdzeniem schematu...
Nie umiem wytłumaczyć swojemu obecnemu Partnerowi moich huśtawek emocjonalnych... Nie chcę mu mówić o mojej przeszłości, powiedziałam o niej Byłemu i często teraz na tym buduje swoje uzasadnienia powrotu do niego ("jako jedyny Cię znam...").
Naprawdę się starałam i staram odciąć od przeszłości, ale to jest trudne... sad Ja wiem że to zabrzmi strasznie... ale ja mam wyrzuty sumienia, że krzywdzę Byłego bo nie chcę mu dać szansy ...................

Twój były to manipulant. Najlepiej powiedz o wszystkim swojemu obecnemu partnerowi .

22

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?
magdusia83 napisał/a:

Miałam dobry nastrój, nastawienie do życia tylko wtedy gdy on był dla mnie miły... Gdy coś szło między nami nie tak, zawalałam całą resztę, mój związek miał wpływ na wszystko co robiłam, pracę, szkołę...

Z uzależnienia można się wyleczyć. Uzależnienie jest chorobą. Pół biedy, gdybyś się uzależniła od dobrego człowieka, cała bieda, gdy od takiego... Luja.


magdusia83 napisał/a:

W obecnym związku nie chciałabym popełnić tego błędu... Może dlatego nie chcę się otworzyć na Obecnego Partnera, bo boję się że znów się uzależnię i oddam całą siebie, a On, gdy to poczuje to zacznie to wykorzystywać...jak każdy poprzedni...

Czy on dał Ci powód, żebyś go podejrzewała o bycie gnojem do potęgi n-tej?

A czy zasługuje na zaufanie?

Jeśli tak, dlaczego przed nim ukrywasz ważne fakty? To nie fair. Wobec niego, bo nie ma kompletu danych. Wobec Ciebie, bo pewnie by Ci pomagał.

23

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Postaram się porozmawiać z moim Obecnym Partnerem, macie rację... Boję się, że kiedyś może nie zrozumieć moich wahań nastrojów, więc może lepiej żeby wiedział skąd one się biorą...
Chcę się uwolnić od przeszłości, choć tak trudno jest wyrzucić z głowy sentymenty, jakieś współczucie dla mojego byłego M....

24

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Hej, może właśnie dlatego, że wypiłam "trzeźwo" podchodzę do sytuacji...
Po 16 latach małżeństwa, które właśnie się skończyło, stwierdzam, że jednak zdrowego rozsądku przy zamążpójściu zabrakło mi...

25

Odp: Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Może przyjdzie dzień że zacznę na "trzeźwo" oceniać sytuację, będę umiała odróżnić prawdziwe uczucie od uzależnienia...

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dać szansę byłej Miłości kosztem obecnego partnera?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026