Witam! Założyłem tu konto bo potrzebuje się wyżalić i wysłuchać jakieś rady. Otóż dziewczyna zostawiła mnie w połowie sierpnia po roku związku. Spotkaliśmy się w czerwcu zeszłego roku na imprezie(wcześniej znaliśmy się tylko z widzenia) i odrazu zaiskrzyło, zaczęliśmy się spotykać I szybko i dobrze się nasza relacja rozwijała. Praktycznie od początku czuliśmy się ze sobą swobodnie no po prostu czuliśmy że to jest to była ta chemia między nami momentalnie, nigdy tak jeszcze nie czułem się z żadną kobietą a mam 28 lat i jeden poważny związek za sobą 3 letni, a tak przelotne związki bo nigdy nie poczułem takiej prawdziwej milosci do kobiety. Tu było właśnie całkiem inaczej.Ona też to mówiła, że czuje, że to jest to, że czuła to że będziemy razem, że czuje że jestem miłością jej życia no wszystko się idealnie układało, widziałem jak jest we mnie wpatrzona i że mnie kocha. Planowaliśmy wspólną przyszłość, że mimo jakiś problemów zawsze sobie poradzimy. I tak do marca, kwietnia praktycznie nie było żadnych kłótni ni nic. Potem niestety coraz więcej kłótni, nieporozumień i pretensji do siebie. Ale zawsze dawaliśmy z tym rade i tak się jakoś dogadywaliśmy. Jeszcze jakoś dobry miesiąc przed rozstaniem mówiła że jest między nami gorzej niż kiedyś,.ale wie że jestem mężczyzną jej życia, chce być ze mną na zawsze i zawsze damy rade. Ale w połowie sierpnia powiedziała że w niej to wygasa że ostatnio dużo się kłóciliśmy ona ma tego dosyć I się nie dogadamy. Ja oczywiscie błagałem, prosiłem o szanse, że we dwoje zawsze damy rade, pojechałem z kwiatami ale oczywiście nic dla niej to koniec I rozdział zamknięty. Po kilku dniach pisałem że tęsknię że ją kocham, jest moją kobietą życia, że nie umiem bez niej żyć, pisała że przykro jej ale zdania nie zmieni. Potem zagadywałem do niej kilka razy udając obojętnego, ale widziałem że ma mnie w dupie, odpisywała bo odpisywała. Była całkiem inna niż kiedyś po prostu postawiony mur między nami nie dawała mi się wgl do niej zbliżyć. Nie mamy kontaktu od początku listopada.. widzę że zaczęła się z kimś spotykać. A ja... a ja tak cierpię z tęsknoty do niej, pustki że to jest nie do opisania... żyje swoim życiem, znalazłem nową pasję, staram się czymś zająć ale to tylko chwilowe i tak co chwile o niej myślę i tęsknię, wieczorem najgorzej jak jestem sam w domu. byle co mi o niej przypomina chyba nawet samochód bym musiał sprzedać bo razem się gdzieś jeździło... nigdy nie czułem się tak słaby... nie sądziłem że tak będę cierpiał przez kobietę. Chciałbym ją odzyskać, ale już nie wiem jak raczej się nie da... zapomnieć też nie wiem jak mamy trochę wspólnych znajomych, mieszkamy kilka km od siebie, jeszcze ona jest najlepszą przyjaciółką mojej bratowej więc siłą rzeczy zawsze będzie gdzieś blisko.... ehh tyle o tym myślałem i nie wiem jak.mogliśmy to rozwalić... ja dopiero po czasie zrozumiałem że spierdoliłem w niektórych kwestiach, zamiast działać konkretnie jak się zrobiło gorzej to zamiatałem problemy pod dywan nie czytałem jej sygnałów... mam ogromne wyrzuty sumienia. Nie wiem czy już się wgl do niej nie odzywać czy co, przez moje poczucie winy mam ochotę do niej napisać pożegnalną wiadomość, że ciągle tęsknię, że zrozumiałem swoje błędy za późno, że żałuję że nam nie wyszło, szybciej nic jej takiego nie mówiłem a mam wrażenie że mi troszkę ulży na duszy... chociaż nie wiem czy jest sens, pewnie pomyśli że jestem pizda i mnie wyśmieje, albo wyzwie że mam dać jej spokój... cierpiał ktoś tak po stracie ukochanej osoby ile to może trwać?? Ehh wybaczcie moje żale, ale musiałem gdzieś to zrobić...
Podobne tematy
Może te kłótnie po części prowokowała, żeby Cię stopniowo odsuwać, bo spodobał jej się inny...Bo dziwnym jest, że zaczęliście się kłócić, jak wcześniej było super...a teraz sobie przypisujesz winy, niepotrzebnie, do kłótni trzeba dwojga.
Odpuść, co z tego, że ja kochasz, jak ona Ciebie nie, dlatego nie licz na powrót, czas leczy rany...
Nie odzywaj się do niej. Po co błagać o powrór kogoś, kto jasno i wyraźnie mówi, że nie chce z Tobą być?
Widocznie nie była kobietą Twojego życia.
Co z oczu to z serca, zasada zero kontaktu i w końcu cierpienie minie. Tylko się w nim nie taplaj.
4 2022-11-29 19:53:32 Ostatnio edytowany przez Naru_to04 (2022-11-29 20:02:47)
Jak powyżej. Warto wyłączyć emocje, bo te ryją psyche na maksa.
Nie ta, to inna.
I nie dzwon.
(Ja u siebie pracuje nad wyłączeniem empatii. Nie ma nic gorszego niż nadmiar empatii i uczuć wyższych, bo jak spotyka coś złego, to podnieść się jest z tego niemiłosiernie ciężko. Empatia i miłość piękna sprawa, ale nie w nadmiarze i do czasu.))
Przestań się zachowywać za przeproszeniem "jak baba" ;-)
Wstyd mi za takich jak ty.
Co tam wypisywaleś?
"Pojechałem po kwiaty, błagałem"...
Żenujące stary.
Może te kłótnie po części prowokowała, żeby Cię stopniowo odsuwać, bo spodobał jej się inny...Bo dziwnym jest, że zaczęliście się kłócić, jak wcześniej było super...a teraz sobie przypisujesz winy, niepotrzebnie, do kłótni trzeba dwojga.
Odpuść, co z tego, że ja kochasz, jak ona Ciebie nie, dlatego nie licz na powrót, czas leczy rany...
Dużo myślałem i analizowałem i też miałem wrażenie, że niektóre kłótnie były specjalnie żeby mnie odsuwać, ale nikt jej się nie spodobał bo tego gościa dopiero co poznała. Niestety czas mija, a u mnie praktycznie bez zmian nie wiem ile to jeszcze będzie trwać... nie chce prosić o powrót tylko po prostu jej powiedzieć że żałuję że nam nie wyszło
Przestań się zachowywać za przeproszeniem "jak baba" ;-)
Wstyd mi za takich jak ty.
Co tam wypisywaleś?
"Pojechałem po kwiaty, błagałem"...Żenujące stary.
Wiem stary, ale człowiek w emocjach, w szoku nie wiedziałem co mam zrobić... Potem się dowiedziałem, że to odwrotnie działa na kobiety ehhh..
wieka napisał/a:Może te kłótnie po części prowokowała, żeby Cię stopniowo odsuwać, bo spodobał jej się inny...Bo dziwnym jest, że zaczęliście się kłócić, jak wcześniej było super...a teraz sobie przypisujesz winy, niepotrzebnie, do kłótni trzeba dwojga.
Odpuść, co z tego, że ja kochasz, jak ona Ciebie nie, dlatego nie licz na powrót, czas leczy rany...
Dużo myślałem i analizowałem i też miałem wrażenie, że niektóre kłótnie były specjalnie żeby mnie odsuwać, ale nikt jej się nie spodobał bo tego gościa dopiero co poznała. Niestety czas mija, a u mnie praktycznie bez zmian nie wiem ile to jeszcze będzie trwać... nie chce prosić o powrót tylko po prostu jej powiedzieć że żałuję że nam nie wyszło
Powiesz i co do da... nic. Bez sensu.
wieka napisał/a:Może te kłótnie po części prowokowała, żeby Cię stopniowo odsuwać, bo spodobał jej się inny...Bo dziwnym jest, że zaczęliście się kłócić, jak wcześniej było super...a teraz sobie przypisujesz winy, niepotrzebnie, do kłótni trzeba dwojga.
Odpuść, co z tego, że ja kochasz, jak ona Ciebie nie, dlatego nie licz na powrót, czas leczy rany...
Dużo myślałem i analizowałem i też miałem wrażenie, że niektóre kłótnie były specjalnie żeby mnie odsuwać, ale nikt jej się nie spodobał bo tego gościa dopiero co poznała. Niestety czas mija, a u mnie praktycznie bez zmian nie wiem ile to jeszcze będzie trwać... nie chce prosić o powrót tylko po prostu jej powiedzieć że żałuję że nam nie wyszło
Nic jej nie mów, bo to nie ma sensu.
Czas mija, a u Ciebie bez zmian, bo się od niej nie odciąłeś, sam pisałeś, że do niedawna jeszcze mieliście kontakt. Dopóki będziesz kminił jak z nią rozmawiać i o czym, to nic się nie zmieni.
Jest mi przykro i żal Ciebie, że nie możesz sobie darować że nie byłeś dostatecznie dobry. Bo byłeś! Na moje, to ona tego nowego kolesia poznała dawno i planowała Cię zostawić tak czy siak.
Znam Twój ból. Moje najgorsze rozstanie w życiu leczyłam 3 lata.
Wpisz w YT "jak poradzić sobie po rozstaniu" i słuchaj, słuchaj, nawet w pracy czy na spacerze.
Powiesz i co do da... nic. Bez sensu.
Nie wiem jakoś tak gryzie mnie sumienie, że wtedy byłoby mi lżej... ale no właśnie to bez sensu jak ona i tak ma to w dupie
Powiem Ci coś co wtedy opowiedział mi kolega. Parafrazując: "może ona była miłością Twojego życia, ale Ty nie byłeś jej". Smutne to, ale trzeba sobie uświadomić.
Na fali miłości Twoja ex gadała różne piękne rzeczy i - jak widać - były gówno warte. Bo przy tak silnej, wielkiej miłości jakieś sprzeczki nie powinny mieć znaczenia. Albo - skoro tak strasznie kochała - jak można odmówić, gdy ktoś błaga z kwiatami i płacze?
Teraz mógłbyś całować ją po stopach, obiecać wszystko, tłumaczyć się z przeszłości - ona już Cię nie chce. W Twojej głowie Wy dalej jesteście razem, a ona ma już inne życie.
Moja jedyna rada to czas. Musisz czekać. Tak naprawdę to dopiero kilka miesięcy.
Jest mi przykro i żal Ciebie, że nie możesz sobie darować że nie byłeś dostatecznie dobry. Bo byłeś! Na moje, to ona tego nowego kolesia poznała dawno i planowała Cię zostawić tak czy siak.
Znam Twój ból. Moje najgorsze rozstanie w życiu leczyłam 3 lata.
Wpisz w YT "jak poradzić sobie po rozstaniu" i słuchaj, słuchaj, nawet w pracy czy na spacerze.
Ok dzięki, posłucham oby coś pomogło... poznała go z miesiąc temu na imprezie, to akurat na pewno. Właśnie to jest najgorsze, że nie.mogę sobie darować, że nie byłem dostatecznie dobry tak mnie to gryzie... ale gdyby naprawdę kochała jak to wcześniej zapewniała to by dała nam szansę
Powiem Ci coś co wtedy opowiedział mi kolega. Parafrazując: "może ona była miłością Twojego życia, ale Ty nie byłeś jej". Smutne to, ale trzeba sobie uświadomić.
Na fali miłości Twoja ex gadała różne piękne rzeczy i - jak widać - były gówno warte. Bo przy tak silnej, wielkiej miłości jakieś sprzeczki nie powinny mieć znaczenia. Albo - skoro tak strasznie kochała - jak można odmówić, gdy ktoś błaga z kwiatami i płacze?
Teraz mógłbyś całować ją po stopach, obiecać wszystko, tłumaczyć się z przeszłości - ona już Cię nie chce. W Twojej głowie Wy dalej jesteście razem, a ona ma już inne życie.
Moja jedyna rada to czas. Musisz czekać. Tak
naprawdę to dopiero kilka miesięcy.
No gdzieś słyszałem ten tekst, niestety taka prawda w tym przypadku... I to jest to jak ja mówiłem że ją kocham i planują z nią przyszłość to mówiłem szczerze, mimo kłótni i pretensji wiedziałem że ją kocham i jej nie zostawię, chciałem się dogadać. Niestety stworzyła taką iluzje miłości że co by się nie działo będziemy razem a tu minęło pierwsze zauroczenie, pojawiły się pierwsze problemy i kop w dupe
Nie wiem do końca czy to miłość Tobą kieruje, czy raczej utrata obiektu przywiązania i wiedza, że eks z kimś się spotyka. Boli jak ucięta ręka. Ba, jak obie ręce. Gdy się bardzo zwiążemy, tracimy kawałek siebie. U niektórych osób, z racji pewnej konstrukcji osobowości, ból odrzucenia jest o wiele silniejszy niż u innych. Wiem jak to potrafi boleć. Dotyka najgłębszych ran.
Dobra wiadomość jest taka, że z tego wyjdziesz.
Z czasem zaczniesz się zastanawiać dlaczego się kłóciliście. Dlaczego były napięcia. Przestaniesz rozważać co mógłbyś zrobić, żeby to naprawić albo nie popełnić błędów. Zaczniesz rozumieć, że to była wasz wspólna dynamika, że nie pasowaliście do siebie.
Oklepane, ale tu potrzebny jest czas. Ale temu czasu możesz pomóc. Jak? Nie śledzić, nie dowiadywać się czy kogoś ma, nie interesować się, na siłę starać się zamknąć w głowie ten rozdział i zacząć żyć.
Typowe aż do bólu. Pojawił się ktoś nowy. W jej oczach ty musiałeś się stać tym gorszym, dlatego kłótnie z tobą.
No cóż miało trwać na wieki, trwało kilka miesięcy.
Twoje zachowanie już po wszystkim było bardzo słabe, zwłaszcza te kwiaty. To tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że jesteś słaby. Nie warty związku z nią.
Autorze, żadnego kontaktu z nią. Co z oczu, to i z serca, więc im szybciej umniejszysz jej figurę w swojej głowie, tym szybciej wyjdziesz na prostą. Każdy kontakt z nią, to zwiększanie jej figury w głowie i przedłużanie cierpienia.
Zasada zero kontaktu to warunek.
To prawda. Podczas tamtego mojego strasznego rozstania, na początku co chwilę zaglądałam na fb tego faceta. Potem przestałam i faktycznie trochę mniej o nim myślałam. A później przychodziły momenty, gdy myślałam że jestem już wyleczona i tylko zerknę co u niego (albo np. byłam pijana
), a kończyło się na tym że znów przeżywałam, śnił mi się itd. Potem patrzyłam już tylko może raz na pół roku, ale i tak każdy taki raz opłacałam myśleniem o nim i tęsknotą. Aż w końcu przestałam wchodzić zupełnie i wywietrzał mi z głowy.
To niestety długi proces, gdy uczucia były silne. Mi pomagały właśnie filmiki, porady na YT o rozstaniu. Pamiętam jeden fajny tekst: "Myślisz że to miłość twojego życia, ale to nieprawda, bo ona odeszła. Miłość życia nie odchodzi. Osoba ci przeznaczona gdzieś tam jest i czeka na ciebie, ale nie możecie się spotkać, bo wciąż opłakujesz kogoś kto odszedł".
To prawda. Podczas tamtego mojego strasznego rozstania, na początku co chwilę zaglądałam na fb tego faceta. Potem przestałam i faktycznie trochę mniej o nim myślałam. A później przychodziły momenty, gdy myślałam że jestem już wyleczona i tylko zerknę co u niego (albo np. byłam pijana
), a kończyło się na tym że znów przeżywałam, śnił mi się itd. Potem patrzyłam już tylko może raz na pół roku, ale i tak każdy taki raz opłacałam myśleniem o nim i tęsknotą. Aż w końcu przestałam wchodzić zupełnie i wywietrzał mi z głowy.
To niestety długi proces, gdy uczucia były silne. Mi pomagały właśnie filmiki, porady na YT o rozstaniu. Pamiętam jeden fajny tekst: "Myślisz że to miłość twojego życia, ale to nieprawda, bo ona odeszła. Miłość życia nie odchodzi. Osoba ci przeznaczona gdzieś tam jest i czeka na ciebie, ale nie możecie się spotkać, bo wciąż opłakujesz kogoś kto odszedł".
Zgadzam się z tym. U mnie to trwało do dwóch lat, takie całkowite wyleczenie.ppdobnoe jak Madoja oglądałam wiele filmików, podcastów o rozstaniu. Nie wchodziłam na żadne fejsbuki, noe śledziłam Go zgodnie z poradami, co ułatwiało sprawę.
Po latach jestem bardzo zadowolona z rozstania, bo to byłby nieszczesliwy związek, chociaż w tamtym okresie wydawało mi się to końcem świata, dlatego też wtedy zalogowałam się na Netkobiety, bo chciałam się po prostu wygadać i byłam w kiepskim stanie psychicznym.
20 2022-11-30 19:52:10 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-11-30 19:52:47)
Ale w połowie sierpnia powiedziała że w niej to wygasa że ostatnio dużo się kłóciliśmy ona ma tego dosyć I się nie dogadamy. Ja oczywiscie błagałem, prosiłem o szanse, że we dwoje zawsze damy rade, pojechałem z kwiatami ale oczywiście nic dla niej to koniec I rozdział zamknięty. Po kilku dniach pisałem że tęsknię że ją kocham, jest moją kobietą życia, że nie umiem bez niej żyć, pisała że przykro jej ale zdania nie zmieni. [...]
[...] ja dopiero po czasie zrozumiałem że spierdoliłem w niektórych kwestiach, zamiast działać konkretnie jak się zrobiło gorzej to zamiatałem problemy pod dywan nie czytałem jej sygnałów... mam ogromne wyrzuty sumienia.
Wyciągnij lekcję z tego co się stało.
Nie jesteś pierwszym ani ostatnim facetem, któremu posypał się związek, bo zbyt wiele było różnic między Wami.
Nie wiem, czy to jej wymagania były zbyt wysokie, czy Ty za bardzo obniżyłeś loty, niemniej nie spełniałeś jej oczekiwaniom jako życiowy partner.
Jeśli uważasz, że jesteś w stanie dać jej to, czego ona oczekuje od partnera, to możesz pracować nad sobą i pokazać że może Ci ponownie zaufać. Skoro jest szansa na kontakty to wszystko możliwe, niemniej nie rób niczego wbrew sobie .Jeśli pracując nad sobą staniesz się lepszym człowiekiem, to wysiłek zaprocentuje, w tym albo w kolejnym związku.
Nie wyszło.
Zdarza się.
To co było, to zauroczenie. Skończyło się po roku.
Chciałeś ratować, zmienić się, ale to nic nie da.
Umawiaj się na Sylwestra z jakąś nową.