jak w temacie, niby mówi się, że perfekcyjna Pani domu umie gotować... ale czy wszystkie kobiety mają do tego "smykałkę"? ja czasem mam wrażenie, że nie umiem, szczerze nie lubię uczyć się gotować nowych potraw, nie zawsze to wychodzi i trochę dołuje jak widzę że inne dziewczyny mają taki talent do gotowania. Jeszcze wiele przede mną chcę nauczyć się fajnych potraw ale boję się, że znów nie wyjdzie jak to było nie raz.
Podobne tematy
jak w temacie, niby mówi się, że perfekcyjna Pani domu umie gotować... ale czy wszystkie kobiety mają do tego "smykałkę"? ja czasem mam wrażenie, że nie umie, szczerze nie lubię uczyć się gotować nowych potraw, nie zawsze to wychodzi i trochę dołuje jak widzę że inne dziewczyny mają taki talent do gotowania. Jeszcze wiele przede mną chcę nauczyć się fajnych potraw ale boję się, że znów nie wyjdzie jak to było nie raz.
Witaj!:) hm myślę, że nie powinnaś się tym tak martwić i przede wszystkim nie bać się gotować nowych potraw:) nie zawsze wszystko się uda za pierwszym razem i wyjdzie tak jak powinno ale trening czyni mistrza. chyba ze po prostu tego nie lubisz i Cię to denerwuje sam fakt gotowania to wtedy możliwe jest to że nie będziesz perfekcyjna Panią Domu;) ale jeśli lubisz choć trochę to wydaje mi się że poradzisz sobie bez problemu. Im więcej i częściej się coś gotuje tym wychodzi coraz to lepsze więc nie przejmuj sie. Nie każdy ma dryga do tego, ale każdy może się nauczyć, wystarczy robić to ze smakiem a smak ma ma każdy!:)))
Odpowiem krótko:nie.
nawet moja mama, która wierzy że rolą kobiety w życiu jest prowadzić dom i rodzić dzieci,gotuje raz w tygodniu zupę na 3 dni, potem żeberka na 3 następne, a 7 dnia gulasz na następny tydzień
i jak oczekuje gości to marudzi jakby ją obrabowano ze wszystich oczszędności, że nie znowi wymyślać nowych potraw...
jak ze wszystkim, jedni mają talent, inni nie
4 2012-12-04 21:36:59 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-04 21:38:45)
jak w temacie, niby mówi się, że perfekcyjna Pani domu umie gotować... ale czy wszystkie kobiety mają do tego "smykałkę"? ja czasem mam wrażenie, że nie umie, szczerze nie lubię uczyć się gotować nowych potraw, nie zawsze to wychodzi i trochę dołuje jak widzę że inne dziewczyny mają taki talent do gotowania. Jeszcze wiele przede mną chcę nauczyć się fajnych potraw ale boję się, że znów nie wyjdzie jak to było nie raz.
Ja nie mam smykałki i nie przepadam za gotowaniem. Może to przykre, ale najbardziej lubię zrobić coś szybkiego, nie lubię stać przy garach lub czekać aż coś się zrobi, bo wtedy zdarza mi się przypalać
Nie mam pomysłu do wymyślania nowych dań, dlatego zazdroszczę dziewczynom, które w tej kwestii są tak kreatywne i wymyślają różne cuda kulinarne. Ja po prostu zazwyczaj robię z przepisu, pewnie i czasem mi wyjdzie, ale mistrzynią w kuchni nie jestem ![]()
W sumie moja mama też nie przepada za gotowaniem. Oczywiście robi to, ale też nie są to wymyślne dania itp. Nie ma się czego wstydzić, to że jesteśmy kobietami nie oznacza, że musimy to uwielbiać. Ważne, byśmy z głodu nie umarły, nie musimy robić popisowych dań, czasem coś najzwyklejszego może być smaczne ![]()
Ja uważam, że nawet bez "smykałki" każda kobieta powinna umieć ugotować choć kilka podstawowych rzeczy. Nie wierzę że dla kogoś trudnością może być np. ugotowanie makaronu i zrobienie do niego prostego sosu pomidorowego. Nie każda kobieta musi królować w kuchni, ale każda powinna umieć nakarmić rodzinę tak, by nie musieli żywić się gotowcami.
Ja uważam, że nawet bez "smykałki" każda kobieta powinna umieć ugotować choć kilka podstawowych rzeczy. Nie wierzę że dla kogoś trudnością może być np. ugotowanie makaronu i zrobienie do niego prostego sosu pomidorowego. Nie każda kobieta musi królować w kuchni, ale każda powinna umieć nakarmić rodzinę tak, by nie musieli żywić się gotowcami.
No to podstawowe rzeczy umiem, pisałam, że wymyślnych nie. No i te proste też często robię z przepisu..
No, ale grunt, że robię
No, ale przy garach stać nie lubię ![]()
7 2012-12-05 15:35:05 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-05 15:36:06)
Czy wszystkie kobiety potrafią gotować
Uważam, że każdy potrafi, tylko trzeba chęci i inicjatywy.
Nie rozumiem jak ktoś mówi, że nie umie gotować, czy też piec. Co innego, gdy ktoś mówi, że nie lubi.
Jest tyle różnych przepisów, w których jest prosto opisany krok po kroku co robić.
Ja akurat uwielbiam spędzać czas w kuchni. Niejednokrotnie uczyłam się metodą prób i błędów. Im więcej człowiek się uczy, tym więcej później potrafi.
A z gotowaniem może być podobnie jak ze śpiewaniem ![]()
Każdy śpiewać może....
Jeden lepiej , a drugi gorzej ![]()
Lubię i potrafię, przepisy traktuję jak "bazę", chyba nigdy w domu nie zdarzyło mi się ugotowac, czy upiec czegos od A do Z zgodnie z przepisem.
Ja uważam, że nawet bez "smykałki" każda kobieta powinna umieć ugotować choć kilka podstawowych rzeczy. Nie wierzę że dla kogoś trudnością może być np. ugotowanie makaronu i zrobienie do niego prostego sosu pomidorowego. Nie każda kobieta musi królować w kuchni, ale każda powinna umieć nakarmić rodzinę tak, by nie musieli żywić się gotowcami.
Tu się zgodzę, ale mimo, że to temat o gotowaniu przez kobiety, to zmieniłabym "każda kobieta" na "każdy człowiek". Nie rozumiem dlaczego karmienie rodziny ma byc obowiązkiem kobiety i to kobieta powinna umiec ta rodzinę nakarmic.
Śmieszy mnie usprawiedliwianie swojego lenistwa stwierdzeniem "nie umiem gotować"
. Bierze się przepis i robi się tak jak jest napisane. Chyba, ze ktoś nie umie czytać
. Nie uważam, ze każda kobieta musi stać przy garach i przyrządzać wymyślne potrawy. Jednak brak podstawowych umiejętności to jednak wstyd
. Tez na początku nie wychodziło mi od razu wszystko super, ale wystarcza chęci i wszystko da się zrobić ![]()
Nie jestem szowinistą ale to faceci są mistrzami kuchni nie kobiety.
No tak. W sumie racja, jak tu ktoś wcześniej napisał, każdy CZŁOWIEK powinien znać podstawy kulinarne
. Nikt mi nie powie, ze trzeba mieć do tego talent, bo ja potrafiłam zrobić podstawowy obiad jak miałam 9 lat
. Wiec stwierdzenie "nie umiem" dorosłej baby czy faceta w tym przypadku jakoś do mnie nie trafia. Kilka moich koleżanek chce ślub brać a do spraw domowych dwie lewe ręce. Gorzej jak przyszli mężowie tez "nie umieją" a dziecko będzie jadać zupy z torebki.
A tak z innej beczki. Ostatnio mój facet przygotowuje się na jakiś kataklizm i tłumaczy mi, ze musimy się nauczyć polować. Chce sobie już luk kupować
. Jako ze przez ostatnie dni często słucham, ze musimy sprawdzać z czego co jest zrobione, by poradzić sobie w kryzysowych sytuacjach, zaczęłam zastanawiać się co zrobiłaby ludzkość, gdyby rzeczywiście musiała walczyć o przetrwanie zdobywając samodzielnie pożywienie itd. Czarno to widzę, skoro w dobie takich ułatwień znajda się tacy, którzy nie umieją skorzystać z tego, co mamy podane na tacy
.
Sorry, ze zeszłam od tematu ![]()
12 2012-12-05 18:25:45 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-05 18:27:12)
Tak, dlatego ja się nie usprawiedliwiam, tylko mówię, że nie lubię. No, ale ugotuję, tak samo moja mama co nie lubi zwykłe potrawy, ale ugotuję. Czasem gotowce, ale rzadziej. Facet też oczywiście powinien się starać i mieć chęci. Ja mogę po prostu powiedzieć, że kiepsko gotuję i nie wszystko mi wychodzi
No, ale z głodu nie umrę. Muszę mieć odpowiednie, produkty, przepis, po prostu nie umiem stworzyć czegoś z niczego, jak niektórzy umieją ![]()
POWINIEN to każdy człowiek pisać i czytać umieć :-)
A gotowanie? To raczej w kategoriach lubienia trzeba rozpatrywać, a nie powinności.
Tez tak myślę,bo ja bardzo nie lubię gotować,choć przyznam,że umiem i gotuje tylko to co muszę.Myśle,że to strata czasu stanie pół dnia przy garach brrrr
A teraz jeszcze Święta,jak jest się samemu to cudownie,ale jak mają przyjść goscie to gorzej niż żle
15 2012-12-06 23:48:20 Ostatnio edytowany przez Ciorne (2012-12-06 23:53:24)
Gotowania trzeba się nauczyć. To jest podobny schemat, jak z nauką chodzenia. Najpierw uczymy się raczkować, potem nieśmiało stawiamy pierwsze kroki, aż w końcu nabieramy takiej wprawy, że podskok, obrót, bieg, stanie na jednej nodze, nie są najmniejszym problemem. Pamiętam mój pierwszy raz z gotowaniem ziemniaków.
Nie wiem co było gorsze - to, że w szpitalu dla pacjentów ze specjalną dietą podają ziemniaki o bardziej wyrazistym smaku, czy to, że były tak twarde, że mogłabym nimi zabić
Teraz potrafię nie tylko ugotować ziemniaki, ale np. zrobić z nich puree, okrasić cebulką (takie okraszone świetnie komponują się z białym barszczem), placki ziemniaczane, a do placków różne sosy - czasem pójdę na łatwiznę i posłużę się takim z torebki, a czasem robię sama od podstaw. ![]()
Bardzo lubię eksperymenty kulinarne
Też z początku gotowałam z przepisem w ręku, ale teraz każdy muszę przerobić pod swoje kubki smakowe. Uwielbiam różnego rodzaju zioła, czosnek, cebulę, przeróżne sery - dodaję wszystko wszędzie gdzie się da, a że uwielbiam kuchnię włoską, to mam wiele możliwości.
Myślę, że niektóre potrawy wzbogacone o wybrane składniki, nabierają wyrazu.
Nie każda kobieta gotować potrafi, bo nie każda lubi, ale to nie oznacza, że nie jest dobrą panią domu (perfekcyjny nie jest nikt).
Prowadzenie domu to nie tylko kuchnia - jeżeli nie lubi gotować, to z całą pewnością istnieje w domu inna strefa, w której się odnajduje.
Myślę, że wszystkiego da się nauczyć. Mówi się, że pierwsze 3 razy coś się przypali, a za czwartym wyjdzie dobre. Niektórym 'przypala' się więcej razy
Jak np. mojej cioci, której ciasta zaczęły wychodzić w wieku grubo po 50.
Wcześniej były nie do przełknięcia. Grunt to się nie zrażać i zaczynać od najbardziej podstawowych przepisów.
Dziękuję za odpowiedzi:) ja umiem ugotować podstawowe potrawy, kopytka,pierogi, kilka zup, sałatek itp. tylko, że jak zaczynam coś nowego nie zawsze się udaje:P no i chciałam poznać Wasze zdanie na ten temat
ja chyba nie lubię gotować. Tak na prawdę zaczęłam gotować tak na serio z 2 lata temu jak zamieszkałam z moim chłopakiem, wcześniej czasem coś robiłam ale nie przywiązywałam do tego wagi. Tak wyszło, że nigdy nie miał mnie kto nauczyć gotować dlatego to co umiem nauczyłam się sama. Za jakieś 20 lat pewnie będę się z tego śmiała
i oczywiście wolę jak ktoś mi coś gotuje a nie ja komuś no ale siła wyższa ![]()
ja myślę że najwięcej problemu z gotowaniem mają kobiety którym w dzieciństwie przez wiele lat mamusia podstawiała talerzyk z obiadem ,kanapeczki pod nosek .Ja od najmłodszych lat przyglądałam się jak mama wszystko robi ,podpytałam i później sama robiłam wychodziło mi to całkiem nieźle .Nie jestem jakimś specem w kuchni również ,nie robię jakiś wymyślnych potraw może dlatego że wolę naszą tradycyjną kuchnie ,sytuacja w domu wygląda tak że to przeważnie ja robię wszelkie obiady ,nie mama,lubię czasem coś upiec ,mojej mamy do tego nie ciągnie chyba jakieś ciasto upiekła 10 lat temu .Moje zupy są za to mistrzowskie każdy je zachwala
może dlatego że sama je bardzo lubię .Nauczyć się gotować może każdy i zgadzam się z wypowiedziami powyżej trzeba chęci a gadanie że nie umiem i nie robię jest zwykłą wymówką ,ja osobiście wolę sama sobie coś przyrządzić i bliskim niż stołować się w fast foodach i restauracjach ,chociaż wiem co jem.
ja umiem ugotować podstawowe potrawy, kopytka,pierogi, kilka zup, sałatek itp. )
To moim zdaniem wiele potrafisz :-) Znam kilka kobiet, które nie są w stanie opanować tej magicznej sztuki lepienia pierogów :-))
Sierpniowa a widzisz mnie się wydaje, że to za mało
teraz mam manię i spisuję przepisy z neta. Nie chcę żeby moje dania były nudne i ciągle to samo
jeszcze jakieś ciasta opanuję i może będę w miarę zadowolona ![]()
Jeżeli chciałabyś jakieś przepisy na dania jednogarnkowe, które nie mogą się nie udać
, zapiekanki, zupy-krem, to chętnie służę swoimi, które konsekwentnie zbierałam na przestrzeni kilku lat i spisywałam do zeszytu ![]()
Nie kazdemu musi wszystko od razu wychodzic.
Jak sie zrazamy pierwszym niepowodzeniem to daleko nie zajdziemy.
Ja sie uczylam gotowac na tzw sapera. Szybko, w bolach i z nieprzewidywalnym rezultatem koncowym ![]()
Ale okazalo sie ze rzeczywiscie, wystarczy umiec czytac i znac roznice miedzy patelnia a garnkiem.
Umiem gotowac, nawet niezle mi idzie. Chetnie probuje nowe potrawy i ciasta.
Jednak o tyle i ile rozpiera mnie delikatna duma z moich umiejetnosci kulinarnych to jednak przyuczylam do gotowania meza. Owszem proste potrawy tylko ale chce miec pewnosc ze z glodu nie zemrze i jeszcze mnie wykarmi jak nie daj boze ja nie bede w stanie.
Skoro ja sie moglam nauczyc to od niego wymagam tyle samo. ![]()
Ja umiem nawet wodę przypalić, a najlepiej mi idzie zalewanie zupek chińskich wrzątkiem.
24 2012-12-07 21:30:55 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-07 21:31:18)
majeczka22 napisał/a:ja umiem ugotować podstawowe potrawy, kopytka,pierogi, kilka zup, sałatek itp. )
To moim zdaniem wiele potrafisz :-) Znam kilka kobiet, które nie są w stanie opanować tej magicznej sztuki lepienia pierogów :-))
A no właśnie, ja nie umiem ;-) Raczej robię te z takiego wzoru, do odciskania. No, ale wiem, trening czyni mistrza i postaram się nauczyć.
gotowania uczymy się przez całe życie,ja zmuszona byłam nauczyć sie wszystkiego w wieku ok 18 lat,jak nie wiedziałam czegoś brałam książkę kucharską,lub telefon do którejś z moich ciotek i tak nauczyłam się pichcić ![]()
Każda kobieta powinna umieć gotować przynajmniej kilka potraw, w tym mieć choć jedną popisową - na specjalne okazje. Mężczyzna podobnie. Niestety (lub stety) jedzenie jest nam do życia niezbędne, więc jeść musimy, zatem dobrze jest umieć samemu sobie z tym poradzić.
Swoją przygodę z kuchnią rozpoczynałam od... pieczenia ciast i robienia deserów. W domu gotowała moja mama, więc niespecjalnie miałam potrzebę uczyć się tej sztuki, z kolei często miewałam gości, którzy chętnie pałaszowali wszelkie słodkości. Pieczenie sprawiało mi ogromną przyjemność, piekłam więc przeróżne ciasta, ciasteczka, torty i torciki, robiłam galaretki, słodkie musy, pianki, ale poza zrobieniem jakiejś sałatki, ugotowaniem risotto i kilku podstawowych potraw gotować nie umiałam. Kiedy wyszłam za mąż, zrobiłam pierwszą w życiu zupę, zaczęłam piec mięsa, robić sosy, zapiekanki i różne różności. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nigdy niczego nie spaliłam, nie przesoliłam czy nie zrobiłam tak, że nadawało się tylko do wyrzucenia.
Raczej nie używam przepisów, a gotuję intuicyjnie, wprowadzam modyfikacje, eksperymentuję, jednym słowem w kuchni po prostu się bawię. Mam taki zmysł, że dosyć często widzę coś, spróbuję i już mniej więcej wiem jak można to przyrządzić i jakich użyć składników. Ale są też rzeczy, których nigdy nie zrobiłam - bo nie było okazji, potrzeby, bo nie jadam pewnych produktów, bo coś tam jeszcze.
"Nie potrafię gotować" to wymówka dla osób które nie lubią gotować...są osoby które wolą wyszorować podłogi niż ugotować prostą potrawę...ja kiedyś należałam do tych osób...wolałam pastować podłogi a siostra gotować...poszłam na swoje...gotowałam...ale w większości stosowałam gotowe dania...do czasu...dzisiaj gotowanie mnie uspakaja i mogę gotować od rana do nocy...i sprawia mi to ogromną radość
Nawet osoba, która w życiu nie stała w pobliżu kuchenki potrafi coś ugotować. Wystarczy mieć przepis. Najlepiej to widać nie na kobietach, ale na mężczyznach, którzy starają się przypodobać nowo poznanej kobiecie
Potem im ta zdolność zanika i pozostają przy twierdzeniu, że umieją tylko wodę na herbatę gotować
Można by powiedzieć, że moja przyjaciółka nie umie gotować. Zupy, dania mięsne, tradycyjne dania kuchni polskiej wychodzą jej paskudne. Za to jej pizza jest najlepsza na świecie, robi fenomenalne sałatki, zapiekanki i cuda na grillu. Więc jednak potrafi
Gdyby użyła przepisu to i jej zupa pewnie byłaby jadalna.
Raczej nie używam przepisów, a gotuję intuicyjnie, wprowadzam modyfikacje, eksperymentuję, jednym słowem w kuchni po prostu się bawię. Mam taki zmysł, że dosyć często widzę coś, spróbuję i już mniej więcej wiem jak można to przyrządzić i jakich użyć składników. Ale są też rzeczy, których nigdy nie zrobiłam - bo nie było okazji, potrzeby, bo nie jadam pewnych produktów, bo coś tam jeszcze.
Mam identycznie. Czasem w odwrotnej kolejności - np. mam mięso, wymyśliłam gulasz, wyciągam półkę z przyprawami, wsadzam nos do każdej torebki czy pojemnika i w ten sposób oceniam, czy dana przyprawa pasuje do mojego gulaszu, czy nie ![]()
Jeżeli chciałabyś jakieś przepisy na dania jednogarnkowe, które nie mogą się nie udać
, zapiekanki, zupy-krem, to chętnie służę swoimi, które konsekwentnie zbierałam na przestrzeni kilku lat i spisywałam do zeszytu
Bardzo chętnie skorzystam!
Kwestia jest dość sporna, ja w sumie też uważam, że mężczyźni także potrafią dobrze gotować i fajnie byłoby ze swoim facetem razem coś upichcić:) u mnie to niemożliwe niestety, mojemu się nigdy nie chce...
Macie rację, niektórzy robią coś źle ale za to inne dania wychodzą im znakomicie
moja siostra to chyba mistrzyni kuchni, pysznie gotuje ale karpatka jej nigdy nie wyszła nigdy. Zależy od człowieka ![]()
Każda kobieta powinna umieć gotować przynajmniej kilka potraw, w tym mieć choć jedną popisową - na specjalne okazje.
Poczułam się jakbym odbyła podróż w czasie po przeczytaniu tego zdania ... I nie mogę się nadziwić, że wyszło ono z ust osoby, którą za tak wyzwoloną do tej pory uważałam :-)
jak w temacie, niby mówi się, że perfekcyjna Pani domu umie gotować... ale czy wszystkie kobiety mają do tego "smykałkę"? ja czasem mam wrażenie, że nie umiem, szczerze nie lubię uczyć się gotować nowych potraw, nie zawsze to wychodzi i trochę dołuje jak widzę że inne dziewczyny mają taki talent do gotowania. Jeszcze wiele przede mną chcę nauczyć się fajnych potraw ale boję się, że znów nie wyjdzie jak to było nie raz.
Nie każda. Moje dwie znajome nie potrafią ugotować nawet banalnej zupy.
Ja znowu potrafię gotować, ale za tym nie przepadam. Za to Mój kocha gotować i zmywać- czyli dwie czynności, których ja nie znoszę. Uwielbiam za to sprzątać i piec ciasta, choć i On tak się wyszkolił, że piecze lepsze ode mnie. Nawet mojej mamy ciasta przebija.
Nie czuję się przez to mniej kobieca, bo wiem, że jak mam natchnienie i chęci to potrafię zdziałać cuda w kuchni;) Wcale tego lubić nie muszę, bo jestem kobietom.
Olinka napisał/a:Każda kobieta powinna umieć gotować przynajmniej kilka potraw, w tym mieć choć jedną popisową - na specjalne okazje.
Poczułam się jakbym odbyła podróż w czasie po przeczytaniu tego zdania ... I nie mogę się nadziwić, że wyszło ono z ust osoby, którą za tak wyzwoloną do tej pory uważałam :-)
Sierpniowa, to zdanie chyba tak Cię zamurowało, że nie zauważyłaś następnego. Zaraz po tej kropce jest dowód wyzwolenia ![]()
Olinka napisał/a:Każda kobieta powinna umieć gotować przynajmniej kilka potraw, w tym mieć choć jedną popisową - na specjalne okazje.
Poczułam się jakbym odbyła podróż w czasie po przeczytaniu tego zdania ... I nie mogę się nadziwić, że wyszło ono z ust osoby, którą za tak wyzwoloną do tej pory uważałam :-)
Sierpniowa, ja z kolei nie mogę się nadziwić, że Twoim zdaniem jedno wyklucza drugie. Wychodzę z założenia, że im więcej człowiek (nieważne kobieta czy mężczyzna) posiada umiejętności, tym mu w życiu łatwiej. To nie jest wsadzanie kogokolwiek w jakieś ramy czy narzucanie mu roli, ale zwykła, codzienna umiejętność, która po prostu bywa przydatna.
Sierpniowa, to zdanie chyba tak Cię zamurowało, że nie zauważyłaś następnego. Zaraz po tej kropce jest dowód wyzwolenia
No nie wiem czy to takie wyzwolenie :-) Każda kobieta powinna ... czy to brzmi jak wyzwolenie? ;-) I wcale nie trzeba umieć gotować żeby nie umrzeć z glodu.
Sierpniowa, ja z kolei nie mogę się nadziwić, że Twoim zdaniem jedno wyklucza drugie. Wychodzę z założenia, że im więcej człowiek (nieważne kobieta czy mężczyzna) posiada umiejętności, tym mu w życiu łatwiej. To nie jest wsadzanie kogokolwiek w jakieś ramy czy narzucanie mu roli, ale zwykła, codzienna umiejętność, która po prostu bywa przydatna.
To jest racja, umiejętności są ważne, ale to wolny wybór czego się nauczę. "Każda kobieta powinna" brzmi groźnie :-)
No dobrze, to tylko semantyka, więc jeśli tak brzmi lepiej "powinna" zamieńmy na "byłoby dobrze"
.
Wiesz, to nie chodzi o to, żeby nie umrzeć z głodu, ale jeśli samodzielnie nie potrafimy nic przygotować, to zwykle jadamy byle jak i byle co. Ileż można żywić się na mieście, zupkami z proszku czy gotowymi produktami albo "objeżdżać" na garnuszku innych? Umiejętność gotowania (przynajmniej podstawowego) jest zwyczajnie wygodna, ekonomiczna i praktyczna, bo daje nam wybór - mogę pójść do restauracji, ale mogę też zjeść nie ruszając się z domu, na mieście jestem skazana na to, co oferuje rynek, a w domu zrobię dokładnie to, na co mam w danej chwili ochotę, mogę wydać 50 zł lub ten sam obiad przygotować za o połowę mniejszą kwotę. I tak dalej.
Dlatego właśnie uważam, że lepiej jest potrafić gotować niż nie potrafić, nawet jeśli w tym drugim przypadku świat się nie zawali ani nie umniejsza to niczyjej wartości.
Podam przy okazji banalny przykład - jeśli niespodziewanie wpadną do mnie znajomi, zasiedzą się i wiem, że mogą być już głodni, to przecież nie będę ich głodzić. Wówczas najprościej jest wyjąć kilka produktów, które właśnie mam pod ręką i na szybko stworzyć coś własnego niż namawiać ich na zamówioną pizzę
. Jeśli będą woleli pizzę, to w porządku, ale chodzi o to, że ja mam tutaj jakiś wybór, a nie jestem (i oni przy okazji także
) na tę pizzę skazana.
Ja nie umiem gotować i wcale sie tym nie przejmuję
Czasami coś zrobię wg.przepisu i jak nie wyjdzie to też nie robię draki .
Ja osobiście nie uważam ,że dobra gospodyni domowa musi wręcz być dobra w gotowaniu.
Jedne mają do tego smykałkę inne nie
Jedne to kochają inne nie .
37 2012-12-08 16:27:52 Ostatnio edytowany przez Lilia86 (2012-12-08 16:30:01)
Majeczka22: "Macie rację, niektórzy robią coś źle ale za to inne dania wychodzą im znakomicie
moja siostra to chyba mistrzyni kuchni, pysznie gotuje ale karpatka jej nigdy nie wyszła nigdy. Zależy od człowieka
"
Karpatka... Ja chyba zrobiłam z 15 "karpatek" zanim w końcu któraś przypominała karpatkę.
Musiałam się tego nauczyć, bo to jest ulubione ciasto mojego męża.
Wysiłek się opłacił! Teraz wszyscy są zdania, że robię najlepszą karpatkę ![]()
Grunt to NIE ZNIECHĘCAĆ SIĘ.
Ja uwielbam gotować, ale gorzej jest ze sprzątaniem i myciem garów po pichceniu. To już nie należy do moich ulubionych zajęć ![]()
38 2012-12-08 21:15:16 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-08 21:19:26)
Ja nie umiem gotować i wcale sie tym nie przejmuję
Czasami coś zrobię wg.przepisu i jak nie wyjdzie to też nie robię draki .
Ja osobiście nie uważam ,że dobra gospodyni domowa musi wręcz być dobra w gotowaniu.
Jedne mają do tego smykałkę inne nie![]()
Jedne to kochają inne nie .
No też uważam, że nie musi. Nie czarujmy się, to nie jest tak, że jako kobiety mają to w genach
Mężczyźni, którzy twierdzą, że musimy lubić gotować i to świetnie, bo jak nie daj losie zdarzy nam się coś przypalić, to kiepsko z nami jest, tak twierdzący mężczyźni są dla mnie stereotypowi
Ja coś staram się ugotować jak trzeba, mój facet też, bo przecież równouprawnienie, ale z racji bycia kobietą nie czuję się gorsza, bo nie lubię gotować i bo bez przepisu mi nie wychodzi raczej
No, ale zgadzam się, takie podstawy powinien znać każdy, chociażby zrobić kotlety i ugotować ryż, wystarczy wrzucić ryż do gotującej się wody, odczekać i gotowe- tu przyznaję, przepis niepotrzebny mi ;-)
39 2012-12-08 21:46:00 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-12-08 21:47:17)
Każda kobieta absolutnie powinna umieć coś ugotować, lubić nie musi, ale chcieć to powinna. Najgorzej jak się tłumaczy lenistwo - nie umiem... Masakra.
Faceci nie mają takich dylematów, bo po prostu umieją gotować i to całkiem nieźle. I to nie robią za karę, ale bo lubią.
Nie wyobrażam sobie kobiety, która woli malować sobie pazury albo myśli o imprazkach, a swojemu facetowi nie umie ugotować obiadu.
Faceci nie mają takich dylematów, bo po prostu umieją gotować i to całkiem nieźle. I to nie robią za karę, ale bo lubią.
Hahahaha. Dowcip dnia ![]()
Uwielbiam gotowac wyjdzie a czasem i nie wyjdzie jak coś nowego ale klęski to bardziej w pieczeniu niz w gotowaniu mam
kiedyś nie lubiłam a teraz lubie i tyle nowych przepisow jest że zycia brakłoby na ich spróbowanie
Remi napisał/a:Faceci nie mają takich dylematów, bo po prostu umieją gotować i to całkiem nieźle. I to nie robią za karę, ale bo lubią.
Hahahaha. Dowcip dnia
Fajnie, że Cię to rozśmieszyło ![]()
Ale ja, każdy z moich braci i wszyscy znajomi moi potrafią gotować. To kwestia samodzielności w życiu, a nie za późne odpępowienie się od mamusi obiadków na rzecz żonki obiadków.
Nie wyobrażam sobie kobiety, która woli malować sobie pazury albo myśli o imprazkach, a swojemu facetowi nie umie ugotować obiadu.
Z lekką nutką prowokacji zapytam - dlaczego najważniejsze jest, aby właśnie umiała ugotować obiad dla faceta? Jeśli mężczyzna potrafi i przychodzi mu to bez trudu, to przecież on może dla niej gotować - grunt, żeby nie pomarli z głodu
.
Remi napisał/a:Nie wyobrażam sobie kobiety, która woli malować sobie pazury albo myśli o imprazkach, a swojemu facetowi nie umie ugotować obiadu.
Z lekką nutką prowokacji zapytam - dlaczego najważniejsze jest, aby właśnie umiała ugotować obiad dla faceta? Jeśli mężczyzna potrafi i przychodzi mu to bez trudu, to przecież on może dla niej gotować - grunt, żeby nie pomarli z głodu
.
Bo nie lubię chodzić z pustym brzuchem ![]()
A tak serio - nie napisałem, że najważniejsze to jest nigdzie, ale mówię, że cenię to, że kobieta umie i potrafi, bo powinna potrafić coś sklecić, jak ja nie będę mógł, a nie czekać na mnie aż przyjdę i coś zrobię, bo ona nie umie...
A szczerze to nie bawi mnie sytuacja - ona nie umie, ja umiem, ale w pracy jestem dłużej to przychodzę do domu i ona mówi - jest obiad, ja z nadzieją - naprawdę, co takiego? ona - zamówiłam pizzę z dowozem. Jest w lodówce ![]()
Majeczka22: "Macie rację, niektórzy robią coś źle ale za to inne dania wychodzą im znakomicie
moja siostra to chyba mistrzyni kuchni, pysznie gotuje ale karpatka jej nigdy nie wyszła nigdy. Zależy od człowieka
"
Karpatka... Ja chyba zrobiłam z 15 "karpatek" zanim w końcu któraś przypominała karpatkę.
Musiałam się tego nauczyć, bo to jest ulubione ciasto mojego męża.
Wysiłek się opłacił! Teraz wszyscy są zdania, że robię najlepszą karpatkęGrunt to NIE ZNIECHĘCAĆ SIĘ.
Ja uwielbam gotować, ale gorzej jest ze sprzątaniem i myciem garów po pichceniu. To już nie należy do moich ulubionych zajęć
Narobiłaś mi "smaka". Jutro robię karpatkę- zresztą moje ulubione ciasto zaraz po serniku;)
Nie jestem szowinistą ale to faceci są mistrzami kuchni nie kobiety.
Prawda. Większośc szefów kuchni i kucharzy w najlepszych restauracjach to właśnie faceci.
Tyle, że większość mężczyzn jest zbyt leniwych żeby gotować i niestety jest też wielu takich którzy uważają, że gotowanie to babskie zajęcie... głupie to ale prawdziwe. Przecież fajnie jest jak facet pomaga w kuchni gotuje razem z kobieta jest to seksowne moim zdaniem a w przerwie może jakiś numerek na stole
no ale wracając do tematu macie rację, ja też nie potrafiłabym swojej rodziny karmic "na mieście" jakimis śmieciami...
Nie wszystkie. Znam wiele takich, które nawet makaronu czy ryżu nie potrafią ugotować, żeby nie rozgotować. Ja interesuję się kulinarią wegetariańską i wegańską, gotowanie jest moim hobby. ![]()
Gotować umiała moja Babcia i teściowa. Większość kobiet jest równie dobra w gotowaniu jak przeciętny facet w szydełkowaniu. Gotowanie to sztuka.