netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

mąż mnie nie docenia

79 odpowiedzi27 667 wyświetleńzałożony przez klementynka22, 02.12.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mąż mnie nie docenia

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

1

Temat: mąż mnie nie docenia

witam wszystkim,jestem tu nowa.mój problem polega na tym że mój mąż nie potrafi albo nie chce mnie docenić.jesteśmy razem od siedmiu lat a od czterech małżeństwem.po kilku miesiącach zaszłam w ciążę,wtedy się zaczęło.byłam chwilami wręcz poniżana przez męża,nie obchodziło go że chodzę z dużym brzuchem-miał być porządek i wszystko tak jak on chce.ciągle coś mu nie pasowało i w ogóle.z perspektywy czasu widzę że sama sobie jestem winna bo pozwoliłam mu żeby mnie tak traktował.jak urodziła się córka to w ogóle mi przy niej nie pomagał,ani razu jej nie kąpał,nie zmieniał pieluch,nie karmił.ja musiałam to wszystko robić a do tego musiał być zrobiony obiad i miało być posprzątane.niestety ale nie jestem robotem i nie wyrabiałam z tym wszystkim.no i oczywiście awantura gotowa bo bałagan.dodam że nie pracuje i nie mam swoich dochodów,żyjemy z jego wypłaty.w tej chwili jest nie za dobrze bo wpadłam w dosyć ciężką nerwice(przez niego ale to opisze kiedy indziej).dalej jest tak jak było,dalej mnie traktuje jak służącą i robi ciągle wyrzuty.kiedyś nawet powiedział że mam same w cholerę dużo wad i ciągle dochodzą nowe.on potrafi mi zrobić awanturę o to że nie wiem co on by chciał zjeść na kolację.chwilami to mi ręce opadają.może trochę go przedstawiłam w złym świetle bo nie zawsze jest tak źle,no ale miałam właśnie pisać o tym co jest źle.czułości z jego strony są raczej rzadkością,opócz klepania w tyłek co zresztą nie jest raczej czułością.nie wiem co zrobić żeby wreszcie zrozumiał że jestem dorosłą osobą.on ciągle mnie traktuje jak gówniare która nie ma prawa mieć swojego zdania.proszę was o pomoc

2

Odp: mąż mnie nie docenia

Wybrał sobie Ciebie właśnie dlatego, że masz takie cechy. Ty to zaakceptowałaś.

Chcesz to zmienić? Pewnie Ci się uda, ale wtedy będziesz sama.

Twój post zawiera same negatywy, więc obydwoje jesteście skupieni na wadach.

3

Odp: mąż mnie nie docenia

zawiera negatywy bo akurat to jest problem w naszym związku.pisząc to skupiłam się na tym problemie i przecież nie będę pisać że jest kolorowo skoro tak nie jest.jak mam rozumieć to co piszesz?że nie da rady tego zmienić?bardzo chce żeby było lepiej i to jest chyba najważniejszy pozytyw,nie sądzisz?wytłumacz mi to szerzej bo nie rozumiem.tak to odebrałam jakbym to ja była winna.na początku naszego związku było naprawdę super,główny problem leży w tym jak on mnie traktuje,nie mam zamiaru godzić się na takie coś.to co,mam dalej pozwalać na  to żeby mąż traktował mnie przedmiotowo albo będę sama tak?

4

Odp: mąż mnie nie docenia

Czy ta ciąża była planowana przez was oboje ? Pytam, bo czasem może być tak, że nie był jeszcze gotowy by zostać ojcem i jest zły na ciebie, bo to ty w końcu "zaszałaś" a nie on, albo wręcz ubzdurzył sobie, że zrobiłaś to specjalnie. Może tak być ? Podobnych przykładów z życia całe multum.

5

Odp: mąż mnie nie docenia

Jan Oporny, za przeproszeniem, ale jeżeli uprawiasz z kimś seks, to musisz liczyć się z tym, że owocem Waszej miłości może być dziecko, niezależnie od tego, czy stosujesz jakąś formę antykoncepcji, czy też nie (znam kilka dzieciaczków będących wynikiem stosowania pigułek anty). Po prostu - nie ma żadnej w 100% skutecznej metody, więc z ewentualnością rodzicielstwa trzeba po prostu się liczyć. I jeżeli ktoś ma zamiar potem wyrzucać drugiej stronie, że śmiała zajść w ciążę (podczas gdy jej w tym z uśmiechem i solennie pomagał), to moim zdaniem nie dorósł w ogóle do uprawiania seksu. Dlatego próby tłumaczenia faceta, że może po prostu nie chciał dziecka i dlatego teraz wyładowuje frustrację na żonie i córce, są po prostu śmieszne. Niestety, wielu mężczyznom wydaje się, że dbanie o dom i wychowywanie dzieci nie zasługuje na miano pracy. Przecież u nich w domu wszystko robiła mamusia, obiadki pod nosek, prasowanko, pranko, sprzątanko na zawołanie. Dlatego nie rozumieją, że o dziwo kobieta w ciąży może mieć problemy ze zmieceniem kurzu spod szafy - no bo przecież mamusia nie miała. Podobnie jest z przewijaniem, karmieniem i kąpaniem dzieci - przecież to psi kobiecy obowiązek, kobieta nie ma prawa czuć się zmęczona conocnym wstawaniem czy noszeniem dziecka przez cały dzień na rękach. Ja osobiście polecam autorce wątku załatwienie mężowi terapii przez wstrząs - jeżeli masz gdzie się na tydzień czy dwa wyprowadzić z córką, po prostu to zrób (oczywiście powiadom o tym męża i powiedz, że po powrocie dom musi być czysty i posprzątany, bo do brudu z dzieckiem nie wrócisz). Może jak przekona się, że trzeba włożyć trochę wysiłku w mycie naczyń, odkurzanie i gotowanie, zacznie doceniać Twoją pracę. Możesz też po prostu przestać robić wszystko pod niego. Nie smakuje kolacyjka? Jutro robisz ją sobie sam. Czegoś nie zdążyłam posprzątać? Rzeczywiście, wiesz, gdzie jest mop i wiadro, prawda? Znalazłeś we mnie kolejną wadę? To dlaczego nie wymienisz mnie na gosposię? Musisz twardo stawiać na swoim. Jesteś jego żoną i matką swojego dziecka, a nie praczką, pokojówką i podnóżkiem.

6

Odp: mąż mnie nie docenia

Zazwyczaj takie problemy maja głownie kobiety, które pozwoliły się całkowicie uzależnić od faceta finansowo i psychicznie. Nie można dopuszczać do takich sytuacji. Zachowuje się tak, bo ma nad Toba przewagę. Ma pewność, ze nie odejdziesz od niego z dzieckiem bez pieniędzy. Ze nie sprzeciwisz się mu nawet wtedy, gdy nie ma racji. Czy da się to zmienić?
Mam kilka koleżanek, gdzie faceci/mężowie stawiają warunki w związku, robią sobie co chcą. Moje koleżanki narzekają, ze kiedyś tak nie było. Jednak niewiadomo kiedy całkowicie straciły kontrole nad tym co się dzieje w ich związku. Nie umiały się sprzeciwić, postawić wyraźnych granic. Gdy człowiek przez lata pozwala sobie na pewne traktowanie - później bardzo trudno to zmienić.
Wierzysz w siebie? Uważasz się za silna, zaradna kobietę? Jeżeli nie, to on tym bardziej nie będzie Cie tak postrzegał. On twierdzi, ze nie masz prawa do własnego zdania? Masz. Tylko musisz je stanowczo i głośno wyrażać. Z każdej sytuacji jest wyjście. On musi poczuć, ze nie jesteś jego własnością.

7

Odp: mąż mnie nie docenia

Wilczyca Już bardziej mądrze kochana tego nie idzie napisać, ty zrobiłaś to rewelacyjnie, za co serdecznie gratuluję . smile

Oczywiście nikt tutaj nie chce krytykować płci przeciwnej, ani dyskryminować .
Ale niestety w oczach niektórych facetów jest tak, że kobietę Pan Bóg stworzył do
stania przy garach, wychowywania dzieci , prania itd .
A czy ktoś pomyślał, że te zwykłe obowiązki uznane przez faceta są też męczące,trudne i kobieta ma prawo mówić, że
jest zmęczona ?

Klementynka postaw się mężowi, pokaż , że Ty też masz swoje zdanie, że też jesteś człowiekiem i masz prawo być
zmęczoną . Nie daj się . Twój mąż ożenił się z Tobą , kobietą , którą chciał poślubić, a nie z kobietą ,która ma na czole napisane ,,sprzątaczka ,, .

8

Odp: mąż mnie nie docenia

Klementynko mąż się przyzwyczail że wszystko robisz za niego i teraz się domaga żebyś dalej to robiła. Też kiedyś zrobiłam błąd pokazując mężowi co potrafię. Ale już udało mnie się to wyprostować. Pokaż mężowi że nie będziesz dalej wokół niego skakać bo małym dzieckiem nie jest. Miał pretensje że nie wiesz co on na kolecje zjeść chce? To niech sobie sam zrobi, Bozia rączki dala a lodówka na kłódkę zamknięta nie jest. Jak znow Cię skrytykuje że coś źle zrobiłas to niech to robi sam.
Ja kiedyś czasem mężowi kanapki do pracy robiłam ale skończyło się jak ja go  któregoś dnia o to poprosiłam to mi powiedział ze on nie jest od robienia kanapek. Teraz wie ze choćby niewiem co ja mu ich nie zrobię.
Po urodzeniu synka przestalam prasować bo nawet nie docenial tego ze po nieprzespanej nocy miał ciuchy poprasowane. I teraz jak sobie nie wyprasuje to chodzi w pogniecionych koszulach. Jak jest głodny to też nie biegnę na zlamanie karku do kuchni bo mąż jest głodny. Sam idzie i sobie robi. My kobiety nie jesteśmy służącymi...

9

Odp: mąż mnie nie docenia

Droga Klementynko.
Mój mąż pochodzi z rodziny, w której mówi się, że facet ktory pomaga żonie nie jest prawdziwym facetem. Toteż po ślubie mąż właśnie tak sie zachowywał. Zaraz po ślubie zaszłam w ciążę. Urodziło nam się dziecko. Niebawem nadszedł ten wielki dzień w którym ztrząsłam ziemią i powiedziałam mu, że chciałabym żyć w związku partnerskim. Że nie tylko ja jem i nie tylko ja brudzę. Miałam szczęście ponieważ mąż dość szybko pozwolił się przekonać, że sprzątający czy gotujący facet to nic złego. Czasem nawet piecze wink Jest fantastyczny kocham go smile

Życzę Ci tego samego. Z całego serca.

10

Odp: mąż mnie nie docenia

do jana opornego-dziecko było planowane i oboje tego chcieliśmy.mąż wręcz namawia mnie na drugie ale ja nie chce.co do tego żeby mu jasno powiedzieć co myślę i w ogóle to poprostu to do niego nie trafia.on pracuje i taki jest podział obowiązków wg niego.on praca a ja dom.i to jest prawda z tym uzależnieniem od kasy.on czuje że ja za bardzo się nie postawie bo on może mi nie dać np na fajki

11

Odp: mąż mnie nie docenia

mój mąż jest z domu gdzie kobieta prawie wszystko robi a facet ma pod sam nos wszystko podsuniete. Ze mną też chcial tak zrobić ale się nie dalam. Narzekasz że mąż Ci nie pomaga ale nic z tym nie robisz tylko go usprawiedliwiasz. Podział obowiązkow można zawsze zmienić

12

Odp: mąż mnie nie docenia

nie ja go w życiu nie usprawiedliwiam,naprawdę jestem od tego daleka.to jest jego usprawiedliwienie.nie raz próbowałam postawić na swoim i prośbą i krzykiem ale nie jestem w stanie bo on po prostu na samym końcu mnie zakrzyczy tak że ja już nie mam ochoty na nic.u niego w rodzinie tak było że kobiety robiły wszystko w domu i on chce też mieć wszystko pod nos podane.rozmawiałam dzisiaj z psychoterapetka o tym bo leczę się na nerwice lękową i ona mi uświadomiła pewne rzeczy.napewno będę dążyć do tego żeby to zmienić

13

Odp: mąż mnie nie docenia

Obawiam się, że będzie coraz gorzej. Dziecko ma już około 3 lat, pomyśl o przedszkolu i pracy dla siebie. Żebyś była niezależna. Bo on Cię niszczy i dalej będzie to robił. Już się nauczył, że może.

Nie rób sobie drugiego dziecka i usamodzielnij się. Nie widzę innego rozwiązania.

14

Odp: mąż mnie nie docenia

>>"dziecko było planowane i oboje tego chcieliśmy..."

Jasne. Każde kolejne jeszcze głębiej cię osadzi w obecnym status quo uzależni od niego. Oczywiście nie robi tego z wyrachowaniem i rozmysłem, to nie tak się dzieje.

Słusznie zauważyłaś, że asertywne przedstawienie swojego stanowiska i potrzeb czy pójście metodą na udry wg rad koleżanek nic nie da, najwyżej zaogni konflikt.
Dobrze, że jesteś w kontakcie z terapeutą i masz świadomość tego jak istotne mogą być uwarunkowania rodzinne - wzorce wyniesione z domu, które zupełnie bezwiednie powielamy a wręcz stajemy się ich niewolnikami. Jest taki bardzo przystępny nurt psychoanalizy obejmujący te zagadnienia, który możliwe, że by ci pomógł. Szczegóły masz na pw.

A gdybyś tak rzuciła fajki ? Korzyści widzę dwie (oprócz zdrowotnej): nie będziesz go musiała prosić o kasę na nie i co ważniejsze pokażesz, że w waszym domu nie tylko on ma jaja. Dałabyś radę ? Sprawa o tyle ryzykowna, że gdybyś nie wytrzymała, okażesz się słaba i jeszcze bardziej się pogrążysz. Mogło by to zadziałać ? To tak na marginesie, na pół serio wink W każdym bądź razie, jest raczej tak jak pisze Artemida, to właściwy kierunek.

15

Odp: mąż mnie nie docenia

prze chwilą zostałam pouczona że mam pisać w jednym temacie a więc pisze,szkoda że muszę od nowa bo dużo tego.a więc ten mój mężus mnie zdradził(?) z moja siostra.pojechali zawieść kolesia do domu.gdzie gościu mieszka minutę drogi od nas.tam się całowali.nie było ich jakas godzinę.on twierdzi że był u tego gościa w domu a ona tyle czasu siedziała w aucie.dziwne nie?sam mi się przyznał do tego wszystkiego.ona stwierdziła że on się na nią rzucił.nawet słowa przepraszam od niej nie usłyszałam,jeszcze się ciskala do mnie.on za to przepraszał,płakał i błagał żebym wybaczyła.ona twierdzi że on do niej wypisywał że ją kocha i wydzwaniał.niby mówił że ma za dużo do stracenia bo ma dziecko.z tego wynika (jeżeli to prawda) że jest ze mną ze względu na dziecko.tylko że to jej wersja a on się wypiera.to się stało kilka miesięcy temu a ja ciągle bije się z myślami czy aby napewno nic więcej nie było i czy się to nie powtórzy.tym bardziej jestem zła bo tak jak pisałam wyżej-on mnie za dobrze nie traktuje.zostałam z nim ale nie wiem czy jakbym miała możliwość to czy bym nie odeszła.nie mam gdzie.ani kasy,ani prawka.czy ja mam mu wierzyć?jak myślicie?kto mówi prawdę?moim zdaniem oboje kłamią

16

Odp: mąż mnie nie docenia

Klementynko pewnych rzeczy sie nie wybacza.... czy widzisz po tym incydencie poprawe jego zachowania? Czy pomaga Ci w domowych obowiązach ? Czy dalej robi awantury bo nie zdazyłas posprzatac i nie domysliłas sie co jasniepan chce na kolacje?
Słuchaj żyjemy w 21 wieku... istnieja takie instytucje jak chociazby domy samotnej matki - jesli juz naprawde nie masz gdzie pójsc. Chcesz żeby Twoja córka w dorosłym zyciu powielała Twoje błedy?? Bo innego zachowania nie zna,.. nikt jej nie pokazał... Bedzie wierną słuząca swego pana i władcy - taki model rodziny wyniesie z waszego domu. napewn o boisz sie jakto będzie bo nie masz pracy pieniedzy itp. jeśli naprawde chcesz cos w życiou zmienic powinnaś poważnie sie nad tym zastanowić.

17

Odp: mąż mnie nie docenia

wiesz,ja czuje się strasznie od niego uzależniona,on mi tego wprost nie mówi ale z jego postawy wynika że sobie sama nie dam rady.jeszcze wierzę w nasz związek i naprawdę chce coś z tym zrobić żeby tak od razu nie przekreślac naszego małżeństwa ale czasami ręce mi poprostu opadają.a napisz bo sądzisz o tej zdradzie?myślisz że tam mogło być coś więcej?

18

Odp: mąż mnie nie docenia

Widzisz co z toba zrobił ?? Uwierzyłaś mu ze bez niego jestes nic nie warta... co jest oczywiscie bzdurą! Musisz odnalesc w sobie siłę by się od niego odciąc. On nigdy nie będzie Cie szanował bo wie ze sie boisz i go nie zostawisz. Zdrada to straszna rzecz sama w sobie... a zdrada z siostrą to takie świństwo ze sie w głowie nie mieści. Jak sobie wyobrazasz wasze swięta? Kolację wigilijna przy jednym stole z siostrą i męzem? I jak chcesz mu ufac? Za kazdym razem kiedy mąz bedzie pózniej wracał z pracy będziesz sie zastanawiac czy nie jest u niej? Ja nie wybaczyłabym zdrady a jzu tym bardziej z własna siostrą.

19

Odp: mąż mnie nie docenia

wiesz,trochę się rozkłeiłam.bo...kocham go.z siostra to nawet nie ma opcji żebym usiadła do jednego stołu.nie wykazała żadnej skruchy i nie ma szans żebym jej cześć powiedziała.jestem świadoma że się powoli duszę...nie mam żadnej koleżanki do której mogłabym wyjść pogadać,nie mam nawet z kim wyjść wypalić głupiej fajki.rzeczywiście jestem teraz podejrzliwa.napewno nigdy tego nie wybacze.nie jestem w stanie.najbardziej dobija mnie moja sytuacja bez wyjścia.muszę zacząć  myśleć samodzielnie.w tej chwili to nawet nie mam możliwości pójść nawet do lg bo nie będę miała z kim na autobus jechać a poza tym siostra tam pracuje.no i kto z dzieckiem zostanie.oj sama nie wiem co robić.czuje się jak w klatce bez wyjścia

20

Odp: mąż mnie nie docenia

Jedynym wyjsciem z sytuacji jest ucieczka. Pomysl o córce. Jaki przykład jej dajesz...Chcesz zeby tez całe życie była cierpiętnicą? Maz zradzil ? Trzeba spuscic głowe i życ w tym chorym klimacie dalej bo sama sobie nie poradzę... - tak teraz myślisz z tego co piszesz. On Cie zniszczy Ciebie i psychikę Twojej córki... Całe dorosłe życie będzie płaciła za Twoje błędy - zastanów sie czy własnie tego chcesz. Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz.... Jakie miałas dziecinstwo? Czy Twoja matka tez była/ jest słuzącą? To by wiele wyjasniało...Co sie musi stac zebys zrozumiała? jak daleko pozwilisz  mu się posunąc zeby dotarło do Ciebie że nic dobrego Cie znim nie czeka?

21

Odp: mąż mnie nie docenia

w domu było podobnie.ojciec wracał z pracy to matka obiadek pod nos podawała tyle że ojciec potrafił chociaż po sobie pozmywac.ogólnie dzieciństwa nie miałam wesołego,byłam bita i poniżana więc u mnie takie traktowanie jest na porządku dziennym.tylko jak ja mam uciec?jak to zrobić?napewno nie jestem w stanie zrobić tego od razu.muszę poczekać,znaleźć pracę,mieć swoje pieniądze.może w między czasie coś się zmieni.tyle że nie jest cały czas tak źle że jak on jest w domu to ciągle coś złego się dzieje.są takie chwile że jest naprawdę ok i jakoś ciągle mam nadzieję że jakoś to się zmieni na lepsze.

22

Odp: mąż mnie nie docenia

i znowu kłótnia.bo się popatrzyłam na piwo w sklepie a on do mnie od razu zapomnij że ci kupię.do cholery nawet nie powiedziałam że chce to piwo chociaż chciałam ale nie zdążyłam się odezwać bo wiedziałam że mamy mało kasy.potem jak debil jechał autem po tej śliskiej drodze a dziecko z nami jechało.i w domu dalej jazda że on ma dość i że ostatnio jest ze mną coraz gorzej.co ja do cholery takiego zrobiłam?dlaczego on mnie traktuje jak jakiegoś śmiecia?teraz siedzę w łazience i płacze i nawet nie chce mi się stąd wychodzić

23

Odp: mąż mnie nie docenia

Nie macie kasy, ale chciałabyś piwo i palisz... Zachowujesz się jak dziecko. A on nie jest mężczyzną, skoro nie umie zarobić na rodzinę. Jest sfrustrowany, bo chciałby być mężczyzną a jest zwykłym d...m. Nie doceni kobiety smarkacz.

1. Szukaj pracy.
2. Uniezależnij się finansowo.
3. Rozwiedź się, żądaj alimentów.

24

Odp: mąż mnie nie docenia

nie chodziło o to.miałam ochotę na to piwo ale byłam świadoma że akurat w tej chwili nie stać nas na takie przyjemności.tyle że on zauważył że się na nie patrzę i od razu do mnie wystartował.w ogóle jest tak jak ja coś oglądam w sklepie to on myśli że ja zaraz wezmę to i kupię a ja tylko oglądam.ten dzisiejszy jego foch był bez sensu. Nawet jak mamy więcej kasy to ja się boję powiedzieć że chce to czy tamto bo on zaraz wygłasza monolog.ale właściwie to on trzyma rękę na kasie i ja nie jestem przyzwyczajona do zarządzania domowym budżetem.nawet pani psycholog ostatnio na to zwróciła uwagę czemu ja się nie odzywam w tej kwestii bo przecież coś też mi się należy.poprostu nie potrafię bo to on zarobił a nie ja.jakoś tak jest u nas że to on decyduje o wydatkach.często mam opory jak widzę że on za dużo kasy wydał na pierdoły ale nic nie mówię.nie wiem czemu tak jest.może dla tego że on mnie traktuje jak gówniare i dzięki niemu tak się czuje.a na tą chwilę on jest obrażony i się nie odzywa i ja do niego też nie mam zamiaru pierwsza przyjść

25

Odp: mąż mnie nie docenia

ale jeszcze jedno.co do palenia.on często rzuca fajki i po jakimś czasie wraca do palenia.jak on pali to nie raz pójdzie mu 2 paczki dziennie i jest ok.a teraz jak znowu rzucił to mi każe mieć paczkę  najlepiej na dwa trzy dni.tak samo jest jeżeli chodzi o palenie w domu-jak on palił to można było palić w każdym pomieszczeniu, a teraz już nie bo on rzucił.to tylko jest taki przykład ale jest dużo takich rzeczy. To jest taki typowy pan i władca.dzisiaj mu wypomniałam że się dzieckiem nie zajmuje to do mnie buczał żebym poszła do pracy to dopiero zobaczę.ale do cholery sam mnie o to dziecko prosił i błagał i obiecywał jaki dobry będzie a teraz ręce umywa.

26 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-12-05 10:23:16)

Odp: mąż mnie nie docenia

Jak tak czytam Twoje posty, to coraz bardziej się przekonuje, ze rzeczywiście zachowujesz się jak dziecko i zastanawiam się nad druga strona medalu tego związku. Ale nie o tym.
Nie umiesz wyrażać swojego zdania, sprzeciwić się, tylko chowasz się w kąt i płaczesz. I oczywiście tekst jaki słyszę tu często: "Pierwsza się nie odezwę." A problemy rozwiążą się same? Z takim nastawieniem to nigdy się nie usamodzielnisz.
Co do kwestii palenia, to normalne, ze osoba rzucającą palenie nie chce przebywać w towarzystwie osoby palącej.
Przestań zachowywać się jak sierota. Jesteście małżeństwem, wiec pieniądze są wspólne. Nie boj się o nie prosić, bo są tez Twoje. Ty zajmujesz się domem i dzieckiem, to tez praca. Jak mąż ma do Ciebie zmienić nastawienie, skoro Ty tak naprawdę zachowujesz się jakbyś się zgadzała z zasadami, które on ustala. Boisz się rozmawiać? to jak chcesz na dzień dzisiejszy zmienić ta sytuacje? Widze, ze Wasze problemy w związku sięgają głębiej a kwestia finansowa jest jedna z wielu.
Racja, musisz z czasem oduzaleznic się od męża. W miedzy czasie popracuj nad sobą, bo żeby się usamodzielnić, trzeba "mieć jaja" wink i wierzyć w siebie. Ty nie wierzysz.

27

Odp: mąż mnie nie docenia

z tym paleniem to chodziło o to że nie mogę palić nawet wtedy jak go nie ma od 6 rano do 20 wieczorem.jak jest to przy nim nie pale.ale mniejsza z tym.do tej pory za bardzo mu się nie stawiałam,dopiero na dostatniej psychoterapii pani psycholog mi pewne rzeczy uświadomiła i wiem że popełniałam dużo błędów i nie mogę pozwalać żeby ktoś mnie tak traktował.ale to że to wiem to jedno a co z tym zrobię to drugie

28

Odp: mąż mnie nie docenia

Szlag mnie trafia jak to czytam!
Jesteście dorośli?Tak!
Jesteście małżeństwem?Tak!
Kasa jest wspólna przestań się obwiniać! Co on niby takiego robi utrzymuje rodzinę jak tysiące,ba!miliony facetów na świecie!Nic nadzwyczajnego ! Przestań mu po prostu usługiwać!
Weź się w garść! Awantura o głupie piwo a powiedz mi co z pocałunkiem z Twoją siostrą? aaaa no tak nic takiego , błahostka,nie? Boże widzisz i nie grzmisz... Musisz się uniezależnić finansowo i nie daj się pomiatać gburowi! Może i popełniasz błędy ale go nie zdradziłaś!

29

Odp: mąż mnie nie docenia

no fakt.głupia sytuacja w która sama dałam się wmanewrować.jest dobrze dopóki robię wszystko po jego myśli.jak mam swoje zdanie to już jest problem

30

Odp: mąż mnie nie docenia

Postaw się, powiedz mu otwarcie, że nie jestes jego praczką, sprzątaczką, kucharką. A jeśli ma  z tym jakiś problem to niech takowe panie zatrudni i płaci im za usługi. Związek to partnerstwo i albo gość to zrozumie, albo nie masz czego szukać w tym związku, a cierpiec będzie tylko dziecko

31

Odp: mąż mnie nie docenia

oj nie raz mu tak mówiłam to zaraz gadał idź do pracy.specjalnie tak mówi bo wie że na tą chwilę nie mam takiej możliwości.ale moim zdaniem to i tak nie jest żaden argument z tą praca.założe się że jakbym pracowała to napewno nagle by nie zacząć sprzątać tylko ja bym musiała dalej to robić.

32

Odp: mąż mnie nie docenia

no i znowu problem.ukochany mezus wrocil wczoraj przed dwunasta w nocy z kuzynem nawalony.oswiadczyl mi ze napewno nie bedzie mi w dupe wchodzil z tego powodu.fajnie,co nie?zadnego przepraszam,zadnego tlumaczenia.poszedl razem z kuzynem spac wiecej sie nie odezwal.ja juz nie wiem co z nim zrobic.ostatnio coraz czesciej pijany wraca.czasami na powaznie sie zastanawiam czy nie wyprowadzic sie do babci.czeka nas dzisiaj powazna rozmowa,albo sie zmieni albo nie wiem co.jak narazie pojechal do pracy i nawet nie zadzwonil.co wy na to?

33

Odp: mąż mnie nie docenia
klementynka22 napisał/a:

jest dobrze dopóki robię wszystko po jego myśli.jak mam swoje zdanie to już jest problem

Pewnie tak jest, ale pamiętaj, każdy ma prawo do własnego zdania, czy to się komuś podoba czy nie. Widzisz, sama piszesz, że pozwoliłaś mu na takie traktowanie. No cóż...., ale żyć w poczuciu winy, dalej mu na więcej pozwalać....., a dziecko? Spróbuj inaczej, tak Ci dziewczyny pisały..., zostaw go, bo nie chcę być złym prorokiem, ale nic dobrego z tego nie będzie...

34

Odp: mąż mnie nie docenia

wiesz jak jest jakas awantura to coraz czesciej o tym mysle.po ostatnim numerze chyba sie troche opamietal.powiedzial ze nawet nie pamietal ze ze mna rozmawial,normalnie szok.jak nic sie nie zmieni to chyba nic z tego nie bedzie.wczoraj mu powiedzialam zeby zapomnial ze mu sniadanie zrobie do pracy po takim czyms a on na to ze to moj obowiazek,normalnie myslalam ze szlag mnie trafi.troche mu nagadalam.to normalnie mnie juz rozwala.on naprawde ma wypaczone wyobrazenie o malzenstwie.normalnie mnie szantazuje ze jak mu nie bede robic sniadan to on pracowac nie bedzie,ladnie to wymyslil.powiedzialam ze ok,zwalniaj sie i ja do pracy pojde i ty mi bedziesz musial uslugiwac.widzial ze mowie na powaznie i sie w koncu zamknal.chce ratowac to malzenstwo tylko musze znalezc na niego sposob,jak na razie nie mam pomyslu.

35

Odp: mąż mnie nie docenia
klementynka22 napisał/a:

wiesz jak jest jakas awantura to coraz czesciej o tym mysle.po ostatnim numerze chyba sie troche opamietal.powiedzial ze nawet nie pamietal ze ze mna rozmawial,normalnie szok.jak nic sie nie zmieni to chyba nic z tego nie bedzie.wczoraj mu powiedzialam zeby zapomnial ze mu sniadanie zrobie do pracy po takim czyms a on na to ze to moj obowiazek,normalnie myslalam ze szlag mnie trafi.troche mu nagadalam.to normalnie mnie juz rozwala.on naprawde ma wypaczone wyobrazenie o malzenstwie.normalnie mnie szantazuje ze jak mu nie bede robic sniadan to on pracowac nie bedzie,ladnie to wymyslil.powiedzialam ze ok,zwalniaj sie i ja do pracy pojde i ty mi bedziesz musial uslugiwac.widzial ze mowie na powaznie i sie w koncu zamknal.chce ratowac to malzenstwo tylko musze znalezc na niego sposob,jak na razie nie mam pomyslu.

Wiem jak bardzo chcesz ratować to małżeństwo, może dla siebie samej, moze ze względu na dziecko. Ale uwierz mi, czasem to nie ma sensu. Podejrzewam, że sniadania i tak będziesz mu robić..., bo przecież go kochasz, tak? Ale czy to ma sens, to jest tylko kolejny dowód na to, że jesteś mu uległa, że on ma nad Tobą władzę. Zamykasz się na innych skupiając na problemie męża. Pomyśl o sobie i dziecku, ciągle piszesz, że jest źle..., lepiej chyba nie będzie, bo tak mu jest dobrze...., a Ty bedziesz się tylko pogrążać..... Uciekaj jak najszybciej... Wiem, że to trudne.

36

Odp: mąż mnie nie docenia
Silly Hopes napisał/a:
klementynka22 napisał/a:

wiesz jak jest jakas awantura to coraz czesciej o tym mysle.po ostatnim numerze chyba sie troche opamietal.powiedzial ze nawet nie pamietal ze ze mna rozmawial,normalnie szok.jak nic sie nie zmieni to chyba nic z tego nie bedzie.wczoraj mu powiedzialam zeby zapomnial ze mu sniadanie zrobie do pracy po takim czyms a on na to ze to moj obowiazek,normalnie myslalam ze szlag mnie trafi.troche mu nagadalam.to normalnie mnie juz rozwala.on naprawde ma wypaczone wyobrazenie o malzenstwie.normalnie mnie szantazuje ze jak mu nie bede robic sniadan to on pracowac nie bedzie,ladnie to wymyslil.powiedzialam ze ok,zwalniaj sie i ja do pracy pojde i ty mi bedziesz musial uslugiwac.widzial ze mowie na powaznie i sie w koncu zamknal.chce ratowac to malzenstwo tylko musze znalezc na niego sposob,jak na razie nie mam pomyslu.

Wiem jak bardzo chcesz ratować to małżeństwo, może dla siebie samej, moze ze względu na dziecko. Ale uwierz mi, czasem to nie ma sensu. Podejrzewam, że sniadania i tak będziesz mu robić..., bo przecież go kochasz, tak? Ale czy to ma sens, to jest tylko kolejny dowód na to, że jesteś mu uległa, że on ma nad Tobą władzę. Zamykasz się na innych skupiając na problemie męża. Pomyśl o sobie i dziecku, ciągle piszesz, że jest źle..., lepiej chyba nie będzie, bo tak mu jest dobrze...., a Ty bedziesz się tylko pogrążać..... Uciekaj jak najszybciej... Wiem, że to trudne.

niestety chyba masz racje.tylko wiesz,bo to sa takie sprzecznosci,on jak sie postara to potrafi byc bardzo dobry i tego jeszcze sie trzymam,z drugiej strony to glownie przez niego jestem teraz chora,.sama nie wiem co z tym fantem zrobic.pamietam jak kiedys marzylam o wielkiej romantycznej milosci,kocham go ale nie jest jak w bajce.mam swoje ukryte pragnienia i chyba nigdy one sie nie spelnia.czasami chcialabym zeby on tak po prostu przyszedl i sie przytulil,powiedzial cos milego.tysiace razy mowilam ze nie ma juz zadnej czulosci w naszym zwiazku ale te na niego nie dzialalo wiec przestalam sie napraszac.lasilam sie do niego jak glupia a on sie tylko opedzal ode mnie jak od natretnej muchy.ach,chyba tylko w filmach jest tak pieknie

37

Odp: mąż mnie nie docenia

Mój mąż też mnie nie docenia.Jesteśmy ponad dwa lata po ślubie.Nigdy go nie ma w domu,to praca to szkoła itd a gdy zwrócę mu uwage że mógły zająć się dzieckiem to awantura ,ze on pracuje ,że to mój obowiązek bo ja nic nie robie itd . Jestem z dzieckiem 24 godziny na dobę i to ja nią się ciągle zajmuje,do tego sprzątanie ,obiady a i tak on tego nie docenia . Czasem mam już dość tego życia

38

Odp: mąż mnie nie docenia

dokladnie mialam to samo jak nasza corka byla malutka,bardzo czesto nie wyrabialam ze sprzataniem i tym wszystkim i potem byly awantury ze nic nie zrobione.postaw sie od razu bo bedziesz miala tak jak ja

39

Odp: mąż mnie nie docenia

Wiesz to nic nie daje i tak kończy się kłótnią ,wiele razy słyszałam ,że jak mi się nie podoba to niech do roboty sie wezme

40

Odp: mąż mnie nie docenia

he he my nie mamy tego samego meza czasem?dokladnie to samo mialam.ostatnio powiedzialam ze ide do pracy a on niech wychowuje dziecko.a jak bys mu tez tak powiedziala?moze by pomoglo

41

Odp: mąż mnie nie docenia

he he my nie mamy tego samego meza czasem?dokladnie to samo mialam.ostatnio powiedzialam ze ide do pracy a on niech wychowuje dziecko.a jak bys mu tez tak powiedziala?moze by pomoglo

42

Odp: mąż mnie nie docenia

wie że nie znajdę pracy ,bo nie ma ofert żadnych. ech a poza tym wiele razy w kłótni kazał mi się wynosić itd

43

Odp: mąż mnie nie docenia

o kurde,to nie dobrze.mi moj nigdy tak nie powiedzial.a masz gdzie pojsc?jak ci tak znowu powie to sie spakuj i powiedz dowidzenia.

44

Odp: mąż mnie nie docenia

Nie mam ,chyba ,że pod most

45

Odp: mąż mnie nie docenia

a chcesz z nim byc?jest dobry pomiedzy tymi klutniami?jak w ogole wyglada wasze zycie?

46

Odp: mąż mnie nie docenia

Tak jest dobrym człowiekiem,tylko że nie rozumie że moge mieć dość czasem siedząc 24 godziny z dzieckiem ciągle,bo tak jest. Jestem ze wszystkim sama,tylko na siebie moge liczyć . Jak jest w domu to ogląda mecze,lub śpi.Czasem pozmywa ,ale jak się kłócimy jest gorzej.Są wyzwiska i nie tylko

47

Odp: mąż mnie nie docenia

bije cie?

48

Odp: mąż mnie nie docenia

Czasem przy gorszej kłótni się poszarpiemy i zdarza się ,ze mnie uderzy

49

Odp: mąż mnie nie docenia

jak mozesz pisac ze jest dobrym czlowiekiem?wcale nim nie jest.powinnas poszukac gdzies pomocy.nie mozesz pozwalac na takie traktowanie.zobaczysz ze kiedys bedzie bil wasze dziecko.i co wtedy zrobisz?prosze cie pomysl o tym.

50

Odp: mąż mnie nie docenia

Wiem ,że Nadii nigdy nie uderzy ,bo to jego oczko w głowie i kocha ją nad życie

51

Odp: mąż mnie nie docenia

tobie pewnie tez kiedys mowil ze kocha nad zycie,a teraz co robi?wszystko mozna zrozumiec ale nie przemoc fizyczna i psychiczna.sama zycia rozowego nie mam ale na bicie bym sobie nie pozwolila.jak sobie wyobrazasz dalszr zycie z nim?ile czasu jestescie razem?

52

Odp: mąż mnie nie docenia

Jestesmy ponad dwa lata po ślubie a razem ok 4 lat

53

Odp: mąż mnie nie docenia

to tak krotko sie znacie a juz z lapami startuje?dziecko to chyba wpadka byla co?nie chce zle wrozyc ale jak cos z tym nie zrobisz to niedlugo bedzie cie okladal za byle co.ja bym tyle dala z
eby cofnac czas,jakby to bylo mozliwe to nigdy nie dalabym tak sie wykorzystywac,napewno byloby mi latwiej.wiesz,moze dziecka celowo nie uderzy,ale jak bedziecie sie szarpac i niechcacy malej sie oberwie?bo przeciez w nerwach moze nie zauwazyc ze obok dziecko stoi

54 Ostatnio edytowany przez ewelina20 (2012-12-14 22:22:21)

Odp: mąż mnie nie docenia

O dziecko staraliśmy się rok . i nie była wpadką. To nie jest jakieś mocne bicie tylko uderzenie w rękę , itp

55

Odp: mąż mnie nie docenia

sorry ze nie odpisalam wczoraj.wiesz co to narazie jest uderzenie w reke a co bedzie potem?zanim dziecko sie urodzilo to tez taki byl?

56

Odp: mąż mnie nie docenia

sorry ze nie odpisalam wczoraj.wiesz co to narazie jest uderzenie w reke a co bedzie potem?zanim dziecko sie urodzilo to tez taki byl?

57

Odp: mąż mnie nie docenia

Witam was panie, przeczytalem wszystkie mozliwe wpisy w zwiazku z tym tematem .I powiem cos od siebie .Tez jestem wychowany w rodzinie ,gdzie tata przychodzil z pracy (robil na kopalni , na dole).Ale mama pracowala juz od panienki.I mimo tego ,ze byla hierarchia ,bo zawsze czulismy(ja z bratem) wiekszy respekt do taty i to glownie nim mama sie zajmowala(obiad jako pierwszemu itp) .To jednak szacunek zawsze mial do niej, mimo ze jak kazdy mial swoje gorsze i lepsze dni(nam tez sie oberwalo za gorsze oceny w szkole,albo jak brat pozno wrocil-mial byc na 20 ,a doszedl na 21).I teraz gdy juz jestesmy dorosli.On ma rodzine ,jego zona pracuje i chociaz zarabia 1/4 tego co on i gdy o cos sie posprzeczaja ,a bratowa na to ze ona tez zarabia .To brat w zartach odpowiada ,ze pracuje tylko na Waciki ;] .To samo ja tlumacze swojej dziewczynie (studentka) , ze mimo tego iz oboje czujemy do siebie chemie ,to poczucie wlasnej wartosci jest bardzo wazne. I to nie istotne czy bedzie zarabiac chociaz polowe tego co ja .Wazne ,ze bedzie istnial pewien aspekt psychologiczny .Ze ona tez potrafi.A co sie tyczy waszej sytuacji ,to smutne ze osoba ,ktora pokochalas wogole Cie nie szanuje .Co to za mezczyzna ,ktory podnosi reke na swoja zone -na osobe ,u ktorej kiedys zabiegal o wzgledy.Wielu osobom latwo sie mowi ,ze trzeba uciekac .Im czlowiek dluzej trwa w takim zwiazku ,tym trudniej sie usamodzielnic.I porady tego typu mozna rownie dobrze polaczyc z slowami ,ktorych nie nawidzi moja partnerka -"Wszystko bedzie dobrze" .Moje zdanie jest nastepujace-choc latwo sie mowi stajac z  boku.Otoz ,musicie zaczac realizowac plan .Czyli pierwsze zapewnienie dziecku odpowiedniej opieki(zlobek, przedszkole-wiem ze to wiaze sie z kosztami) ,a pozniej koniecznie znalezienie sobie pracy ,chocby za ten tys zl.Wasi mezczyzni musza zauwazyc ,ze tez potraficie byc zaradne.A Grozby ,krzyki i placze niczego nie zmienia-smutne ale prawdziwe

58

Odp: mąż mnie nie docenia

Klementynko i Ewelinko ,co Wy robicie ze swoim zyciem,trzeba z tym skonczyc,bo bedzie jeszcze gorzej.Zycie z apodyktycznym facetem nie ma sensu,a do tego z damskim bokserem to juz za wiele,zacznijcie sie szanowac.Klementynko ,Ty potrafisz dawac dobre rady np  Ewelince,a sama ,co robisz ze swoim i coreczki zyciem.Ty opiekujac sie dzieckiem ,sprzatajac,gotujac,dbajac o  swoj dom pracujesz po 18 godzin na dobe  i obowiazkiem meza jest zatroszczyc sie o rodzine,ja nawet balabym sie zostawic mu dziecko,bo to egoista i dran!Masz ,gdzie mieszkac(masz babcie) i to do niej powinnas pojsc,bo czego Ty nauczysz swoja corke,a jezeli bedzie blagal Ciebie o powrot do domu(z poczatku pewnie bedzie mu sie podobala wolnosc,ale mowie Ci tylko do czasu,jak nie bedzie czystych skarpet,a w domu bedzie  syf to sobie o Tobie przypomni....o swoim "jeleniu" to daj mu moze jedna szanse(tak naprawde bedzie to szansa  dla Ciebie i corki) powrot na Twoich warunkach.Jezeli sie poddasz to zycie bedziesz miala do bani i stale bedziesz "usluzna dla pana i wladcy",az przyjdzie dzien,ze nie bedziesz mogla byc bardziej ulegla,bo siegniesz dna,dna rozpaczy! Musisz sobie powiedziec JA i MOJA CORKA,a pozniej reszta i taka powinna byc kolej,pamietaj na pierwszym miejscu jestes Ty,a nie Twoj pan-cham!!!!!!Zrob cos ze swoim zyciem,bo jestes mloda,cale zycie przed Toba.Mowie Ci jak czegos nie zrobisz dla siebie nigdy juz nic nie zrobisz...pozniej bedzie juz tylko strach.Pamietaj ,ze jest jeszcze "instytucja "seperacji(dajesz mu jeszcze szanse,ale zadaj alimentow na siebie i dziecko!!!! i badz siebie PEWNA.Poczytaj sobie o cechach apodyktycznych czlowieka do czego one prowadza!!!!

59

Odp: mąż mnie nie docenia

kryst54 dziiekuje.krzysiu tobie tez dziekuje.tak bradzo chcialabym zeby ktos przyszedl do mnie i powiedzial ze kocha,potrzebuje mnie i chocby nie wiem co bedzie ze mna,juz chyba nie wierze w taka prawdziwa i romantyczna milosc jak w filmach

60

Odp: mąż mnie nie docenia

nie chce Cie straszyc , ale to dlatego ozenil sie z Toba , ze jestes osoba ulegla i on swoje floustracje na Tobie wyladowywuje , a to ze chce miec 2 dziecko to dowod na to ze chce Cie do reszty uzaleznic od siebie - pomysl 2 dzieci i nie pracujesz m musisz byc skazana na jego laske , nie pozwol aby Cie ponizal - tak robi tylko dupek a nie facet

61

Odp: mąż mnie nie docenia
ewelina20 napisał/a:

Mój mąż też mnie nie docenia.Jesteśmy ponad dwa lata po ślubie.Nigdy go nie ma w domu,to praca to szkoła itd a gdy zwrócę mu uwage że mógły zająć się dzieckiem to awantura ,ze on pracuje ,że to mój obowiązek bo ja nic nie robie itd . Jestem z dzieckiem 24 godziny na dobę i to ja nią się ciągle zajmuje,do tego sprzątanie ,obiady a i tak on tego nie docenia . Czasem mam już dość tego życia

nic dobrego z tego nie wyniknie , dziewczyny na wszelki wypadek zgloscie sie do centrum praw kobiet , otrzymacie tam pomoc za darmo i podkladke do sadu lub na policje , ja juz to przeszlam , m,a,z mnie nie bil , ale znecal sie nade mna psychicznie , dawanie szansy draniowi to tak jak podlozenie glowy pod pociag , nie ma co tu koloryzowac i czekac na cud , bo cudu nie bedzie

62

Odp: mąż mnie nie docenia
Jan Oporny napisał/a:

Czy ta ciąża była planowana przez was oboje ? Pytam, bo czasem może być tak, że nie był jeszcze gotowy by zostać ojcem i jest zły na ciebie, bo to ty w końcu "zaszałaś" a nie on, albo wręcz ubzdurzył sobie, że zrobiłaś to specjalnie. Może tak być ? Podobnych przykładów z życia całe multum.

nie byl gotowy zostac ojcem!!! co Ty facet za kocopoly piszesz -, do lozka wejsc z kobieta potrafi i sex z nia miec tez potrafi a madrosci juz mu zabraklo ze z tego biora sie dzieci?!!! tylko w leb takiego durnia walnac

63

Odp: mąż mnie nie docenia
klementynka22 napisał/a:

prze chwilą zostałam pouczona że mam pisać w jednym temacie a więc pisze,szkoda że muszę od nowa bo dużo tego.a więc ten mój mężus mnie zdradził(?) z moja siostra.pojechali zawieść kolesia do domu.gdzie gościu mieszka minutę drogi od nas.tam się całowali.nie było ich jakas godzinę.on twierdzi że był u tego gościa w domu a ona tyle czasu siedziała w aucie.dziwne nie?sam mi się przyznał do tego wszystkiego.ona stwierdziła że on się na nią rzucił.nawet słowa przepraszam od niej nie usłyszałam,jeszcze się ciskala do mnie.on za to przepraszał,płakał i błagał żebym wybaczyła.ona twierdzi że on do niej wypisywał że ją kocha i wydzwaniał.niby mówił że ma za dużo do stracenia bo ma dziecko.z tego wynika (jeżeli to prawda) że jest ze mną ze względu na dziecko.tylko że to jej wersja a on się wypiera.to się stało kilka miesięcy temu a ja ciągle bije się z myślami czy aby napewno nic więcej nie było i czy się to nie powtórzy.tym bardziej jestem zła bo tak jak pisałam wyżej-on mnie za dobrze nie traktuje.zostałam z nim ale nie wiem czy jakbym miała możliwość to czy bym nie odeszła.nie mam gdzie.ani kasy,ani prawka.czy ja mam mu wierzyć?jak myślicie?kto mówi prawdę?moim zdaniem oboje kłamią

i siostra i maz sa ludzmi nieodpowiedzialnymi , i bez zasad , a prawko wcale nie jest potrzebne aby odejsc od meza , potrzebna jest Ci chcec do zmiany swego zycia i do pracy , czasami pracy ponad sily

64

Odp: mąż mnie nie docenia
ewelina20 napisał/a:

wie że nie znajdę pracy ,bo nie ma ofert żadnych. ech a poza tym wiele razy w kłótni kazał mi się wynosić itd

Nie bardzo rozumiem. Jeszcze w ubiegłym miesiącu pisałaś (w wątku o sponsoringu), że pracujesz w sekskamerce dla obcokrajowców i są niezłe zarobki.
Może w Twoim przypadku problem leży gdzie indziej?

65

Odp: mąż mnie nie docenia
Krzysiek82BRD napisał/a:

Wielu osobom latwo sie mowi ,ze trzeba uciekac .Im czlowiek dluzej trwa w takim zwiazku ,tym trudniej sie usamodzielnic.I porady tego typu mozna rownie dobrze polaczyc z slowami ,ktorych nie nawidzi moja partnerka -"Wszystko bedzie dobrze" .Moje zdanie jest nastepujace-choc latwo sie mowi stajac z  boku.Otoz ,musicie zaczac realizowac plan .Czyli pierwsze zapewnienie dziecku odpowiedniej opieki(zlobek, przedszkole-wiem ze to wiaze sie z kosztami) ,a pozniej koniecznie znalezienie sobie pracy ,chocby za ten tys zl.Wasi mezczyzni musza zauwazyc ,ze tez potraficie byc zaradne.A Grozby ,krzyki i placze niczego nie zmienia-smutne ale prawdziwe

Łatwo się mówi - to prawda, ale najczęściej mówią to osoby, które wiedzą jak to jest, które opuściły taki związek, które wiedzą, że im dłużej w toksycznym związku, tym trudniej odejść, a zmian nie będzie sad. Niestety, smutne, ale prawdziwe. Pewnie, że łatwo jest doradzać innym, czasem nawet sami żyjemy tak samo. Sztuką jest odkryć to i zmienić...
Dziewczyny są jeszcze młode a mają już pewien bagaż doświadczeń, wizje "rodziny"..., Tak, PLAN - najpierw plan, potem działanie. Rozmowy, płacze - niczego nie zmienią, działania - tak, ale konsekwentnie. Nawet jeśli przez moment mężczyzna zobaczy, że zaczęły działać, że chcą coś zmienić, on na chwilkę też się zmieni. Będzie fajnie, ale nie długo, bo charakteru człowieka nie zmienimy, szczególnie gdy pokażemy, że jesteśmy uległe.

Posty [ 1 do 65 z 80 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » mąż mnie nie docenia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026