Nigdy w zyciu nie przypuszczalabym, ze bede pisac o takich rzeczach na forum.. Ale sie wydarzylo. Tydzien temu...
Bylismy razem dlugo, dwa lata mieszkalismy razem, wczesniej znalismy sie okolo dwoch lat z czyms... On jest mlodszy - 24 ja mam 30 lat... Na poczatku uderzylo we mnie tak jak najczesniej uderza i w niego tez. Bylo cudownie ale bylo tez zle... Czasem bardzo sie klocilismy ale zawsze jedno albo drugie wyciagalo reke... W tamtym roku roku przeszlam przez ciezka sytuacje z moja firma.. Wygralam sprawe i wszystko wrocilo do 'normy'.... Pojechalismy na wakacje... On sie oswiadczyl.............. Poiwedzial, ze cokolwiek sie nie wydarzy on mnie zawsze bedzie kochal i nigdy mnie nie opusci..... Miesiac pozniej znalazlam w jego telefonie esa do jego kumpla, w ktorym napisal, zeby nic nie mowil o 'tym czyms' miedzy nimi.... Ona jest czarna 30letnia kobieta, z ktora pracuje... Od czasu, kiedy zaczal tam pracowac czyli trzy miesiace wstecz zaczal sie nia interesowac.... W tym czasie mi sie oswiadczyl... Zrobilam straszna afere, wpadlam w furie itd... Wtedy on powiedzial, ze nie chce ze mna byc, nigdy mnie nie kochal, ze miedzy nim a ta dziewczyna jest cos specjalnego i, ze on chce z nia byc...... Moj swiat sie zawalil........ wszystko. Wiem, ze czesc, ktora przez to przeszla wie, ze mi przejdzie.... Ale nie teraz.... Najgorsze jest to, ze on robil takie rzeczy wczesniej, mowil, ze on nie wie czy chce ze mna byc a pozniej przepraszal i wracal.... I teraz naprawde nie wiem czy to jest kolejny wybryk czy to jest na zawsze.... Zachowuje sie jak gowniara.. Wiem.. ale jest mi cholernie ciezko....