witam - z tej strony Kamil, pisze tutaj, bo chce poznac wasze zdanie na ten temat i poprosić was kobiety o pomoc z mojej sytuacji.
Poznałem ją ponad 5 lat temu, przez internet, pisaliśmy miesiąc mniej więcej na gg, umówiliśmy sie na pierwsze spotkanie u niej, porozmawialiśmy, tak sie sobie spodobaliśmy że sie trochę poprzytulaliśmy (nie było sexu itd, ale było bez ubrań
nasz pierwszy raz był na 3 spotkaniu. Pamiętam jak raz musiałem się chować w szafie i czekać aż ona wyjdzie ? oczywiście ona miała dać mi znać jak pójdzie ? zasnęła ? ja także?, to pyły piękne czasy?
Ona wtedy spotykała się z kimś innym, znała go tez z internetu, miała plany, ale on nie traktował jej poważnie do czasu kiedy ja sie nie pojawiłem i zacząłem o nią walczyć - ja wygrałem. Po jakimś czasie zdecydowaliśmy sie zostać parą i tak było przez 5 lat. Było dużo dobrego, było tez troche złego, nieraz sie kłóciliśmy, a potem godziliśmy, dużo razem czasu spędzaliśmy, ale to był mój pierwszy związek taki z odwzajemnioną miłością. Kochałem ją przez cały czas, mimo ze nieraz nie potrafiłem jej tego pokazać, nieraz sie obrażałem i nie odzywałem, nieraz przez dłuższy czas. Kiedy mnie potrzebowała to zawsze starałem się być dla niej, kiedy chciała gdzieś jechać to jechaliśmy, kiedy czegoś potrzebowała to to miała, kiedy była chora to się nią starałem zająć i zaopiekować, pamiętałem o rocznicach, urodzinach, wspólne wyjazdy, wspólne spędzanie czasu, wspólne święta. Po za obrażaniem to to co ją najbardziej irytowało było to, ze lubiłem grać w gry komputerowe - nieraz grałem za dużo nie poświęcając jej uwagi + "ciche dni" z mojej strony - ona miała nieraz humory takie że poprostu nie dawałem rady, ale zawsze wracaliśmy do siebie. Wiedziałem że ona dużo tez poświęca czasu na internet - domyślałem się, ze pisze na gg, może czatuje z kimś... nie wiem, może byłem zbyt ślepy żeby to widzieć.
26 września zeszłego roku wyjechałem do holandii do pracy, ona tez tego chciała, miałem zarobić pieniądze na wspólne mieszkanie. Wróciłem na święta, spędziliśmy je razem, nie było kłótni, tylko ona z kimś pisała przez gg, a jak chciałem sie czegoś dowiedzieć lub zobaczyć to odwracała uwagę robiąc minki, śmiejąc się, mówiąc "a czemu mi tu patrzysz" było to urocze, więc jej odpuściłem ? nie powinienem ..., po za tym wszystko było pięknie, potem wyjechałem ponownie, żeby wrócić w okolicach maja. Oczywiście trochę się kłóciliśmy w międzyczasie prze internet, też były dni bez pisania i gadania. Wyjechałem 7 stycznia, a pod koniec stycznia ona mi napisała ze mnie zdradziła, rozmawiałem z nią przez telefon, płakałem bardzo, mówiłem że mi na niej zależy, że chciałem się oświadczyć. Nie odzywała się przez tydzień po czym zadzwoniła i stwierdziła ze mnie oszukała bo chciała sprawdzić moją reakcje - czy mi zależy tak naprawdę - oczywiście po jakimś czasie wybaczyłem jej. Potem w maju przyjechałem, wywiozłem ją do wrocławia, spędziliśmy tam kilka dni, pozwiedzaliśmy troche, a ja się oświadczyłem, ona przyjęła i było wszystko niby ok, jednakże nie chciała lub nie mogła się ze mną kochać twierdziła, ze ma jakieś uczulenie i ze ją wszystko tam swędzi... więc nie męczyłem jej, rozumiałem to ze może sie źle czuć.
Nasi rodzice byli zadowoleni, że zdecydowałem się na taki krok, też tego bardzo pragnąłem. Dodam, że ona wtedy mieszkała w mieszkaniu gdzie jej ojciec prowadził hodowle rybek z jednym pokoju i było przez to wiele kłótni i problemów. wiedziałem że ona chce się wyprowadzić. Wiedziałem też o pewnym zdarzeniu jak miała 15 lat i wiem, że odcisnęło to na niej jakieś "piętno".
Potem wyjechałem ponownie, miałem przyjechać we wrześniu, po drodze sie zaczęły kłótnie przez internet, zawsze jak ona miała się niby spotkać z koleżankami, i nie dawała znaku życia przez 2 dni to sie po tym kłóciliśmy, raz ona tak mnie naskoczyła i obraziła, że nie odzywaliśmy się przez ok 3 miesiące - ona oczywiście mi napisała, że układa sobie życie od nowa z kimś innym - uznałem to za jej taka zagrywkę, ale nie odzywałem się bo uważałem że powinna mnie przeprosić - źle zrobiłem że sie nie odzywałem. Po przyjeździe do polski próbowałem sie z nią kontaktować, ale przez telefon miała taki zimny głos, jak by nie było sobą. Pewnego wieczoru chciałem do niej pójść i porozmawiać, zapytać o co chodzi. Powiedziała mi że mnie zdradziła. Jeszcze nigdy nie płakałem tak jak wtedy, nigdy, ani jak byłem mały a jak był u mnie w domu problem ?alkoholowy?, ani jak miałem przeprawy z jedną dziewczyną w której byłem zakochany wcześniej, ale ona mnie nie chciała. To co ona mi zrobiła okazało się czymś najgorszym co mogło mi się przydarzyć, miałem różne myśli w tym te o samobójstwie. Rozmawiałem z ludźmi, rodziną przyjacielem. I po kilku dniach doszedłem do wniosku, że ją dalej kocham, że mogę jej to wybaczyć i zapomnieć. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, dowiedziałem się że ona wynajmuje mieszkanie w którym przeprowadza remont, przez ostatnie 2 tygodnie bycia w polsce pomagałem jej jak mogłem, byliśmy razem, ale nie spaliśmy ze sobą, spotykaliśmy się i czułem że jest ok, mieliśmy zamieszkać razem. Dowiedziałem się że ona ma kontakt z tym kolesiem, ale zapewniała mnie że mnie kocha i że załatwi to z nim, żeby nas zostawił. Uwierzyłem. Wróciłem do holandii, po tygodniu zaczęły mnie opanowywać dziwne myśli, więc zacząłem pytać o to czemu to zrobiła, itd. - sytuacja sie pogorszyła, mówiła ,ze ją szantażuje, że jestem niedobry, że jestem zły itd...
Wróciłem do polski - ryzykując utratę fajnej pracy za granicą - przejechałem 1300 kilometrów, żeby na 4 listopada (nasza 5 rocznica) przywieźć jej kwiaty takie jakie lubi, przyjechałem do jej rodziców, porozmawiałem z nią, potem pojechaliśmy do niej i rozmawialiśmy dalej. Czułem że jest ok. Następnego dnia miałem pomóc jej w tapetowaniu, pomogłem, ale ostatni kawałek tapety nie poszedł tak jak powinien, ona wpadła w jakąś wściekłość - jak by miał to być koniec świata, więc ją złapałem, chciałem przytulić żeby się uspokoiła, ona odebrała to za jakąś agresje więc zaczęła mnie atakować, skończyło się to tym, że odepchnąłem ją na ścianę (odległość 5 cm) nic jej nie było, no bo po czym, ale ona zaczęła że to koniec, że jestem złem najgorszym, ja też sie wtedy zdenerwowałem, i jak ją odwoziłem na stare mieszkanie to chciałem jechać gdzieś daleko, a potem po kolejnej kłótni mówiłem, że sie rozbije autem... jednakże byłem zdenerwowany i w ogromnym stresie w jakim się znalazłem dzięki niej - po kilku minutach mi przeszło i pojechaliśmy do niej. Następnego dnia sie spotkaliśmy, jak gdyby nigdy nic - uznałem ze to musiało z nas wyjść, pomagałem jej przez resztę tygodnia, jeździłem za jej sprawami kiedy była w pracy, dokańczałem remont, pomagałem jak tylko mogłem. Nawet ona sama mnie zapraszała do łazienki kiedy się kąpała - jak za dawnych lat - ona się kąpie, a ja siedzę obok, patrzę na nią, rozmawiamy, jest ogólnie miło. Zostałem na noc, było masowanie i inne zabawy, ale nie było sexu, ona sie tłumaczyła tym, ze ją sędzi, ma uczulenie itd... ok, ale rano następnego dnia, zacząłem cos kombinować i niby było wszystko ok, jednak czułem że coś jest nie tak. O każdą pieszczotę, pocałunek, musiałem się prawie domagać sam...
Następny wieczór był przed moim wyjazdem do holandii - był podobny, z tym że ona tym razem goliła miejsca intymne - myślałem że dla mnie, ale się myliłem - znowu z rana następnego dnia musiałem sobie wywalczyć czułości...
Spędziliśmy dzień razem, rozmawialiśmy, jak sie zegnaliśmy to tak sie tuliła we mnie - wiedziałem że jest ok, wiedziałem że to moja Anetka, którą znałem od 5 lat. Pożegnaliśmy się, wyjechałem, ona jeszcze do mnie dzwoniła przed wyjazdem zapewniała, ze mnie kocha, że chce być ze mną że wszystko będzie ok. Kłamała. Ona dalej sie spotykała z tym kolesiem i tego wieczoru kiedy ja jechałem - ona sie z nim widziała, to dla niego sie goliła...
Skąd to wiem - tak to co powiem to nie jest coś z czego można być dumnym, ale? - nie mogę tego napisać, bo mogę mieć potem kłopoty przez to, ale w dzień przyjazdu do holandii widziałem jak ona z nim pisze o takich rzeczach, że myślałem że mi serce zaraz wyskoczy i rozpadnie się na kawałki. Dzwoniłem do niej i pytałem czy utrzymuje z nim kontakt - twierdziła że nie. A na gg rozmawiali o sexie, o wspólnym mieszkaniu, o tym jak robili to na ławce w parku, w aucie ... byłem zdruzgotany. Miałem od niego nr tel. i wszystko wyszło na jak - ona oczywiście mnie zaczęła winić że Ja chce jej zniszczyć życie, że ja jestem ten zły...
znalazłem jej stare rozmowy z gg od stycznia 2011 (miała gg u mnie kiedyś i to zostało w kompie) - okazało się że flirtowała i spotykała się z wieloma facetami poznanymi na czacie, pisała z nimi kiedy byłem u niej, kiedy wyprowadzałem jej psa, spotykała się z nimi kiedy ja pracowałem, ale wtedy mnie jeszcze nie zdradzała - tak mi się wydaje, dowodów nie mam.
sytuacja między nami pogorszyła się na tyle, że mówiła że to koniec, ze mnie nie kocha - ale przez tel. lub gg, była jedna rozmowa w której mnie straszyła że jeśli ja jej nie zostawię to pójdzie na policje, do sądu - wtedy pod wpływem emocji po prostu ją zwyzywałem i powiedziałem że jej coś zrobię jak przyjadę - oczywiście nie mógłbym jej skrzywdzić nigdy, po prostu pod wpływem emocji i złości te słowa same sie pojawiły, potem żałowałem tego, przepraszałem, płakałem - sprawiłem, że poczuła się że to ona rządzi...
Po tym wydarzeniu widziałem dalej że ze sobą rozmawiają na różne tematy związane z remontem - bo to on jej go robił i sie niby poświęcał, zwalniał z pracy i rezygnował z widzenia ze swoim 4 lotnim synem - tak rozwodnik, z dzieckiem... - nie widziała tego, ze ja dla niej też się poświęcałem nie tylko przez te 5 lat, ale przyjeżdżając ryzykując stratę pracy - to dla mnie też było trudne i tez jej pomagałem jak tylko mogłem.
Udało mi się ich skłócić 3 razy, do takiego stopnia, ze on zabierał swoje graty i oddawał jej klucze..., niestety oni dalej ze sobą są. Ona nie chce mnie widzieć, rozmawiać, nie wiem co sie z nią dzieje, obróciła tez swoich rodziców przeciwko mnie - naopowiadała jaki to ja jestem okropny..., ale tak nie jest. Ja ją Porostu kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Do polski mam przyjechać w okolicach 22 grudnia i chciałem z nią porozmawiać. przygotowałem dla niej wideo klip ze zdjęciami naszymi z tych 5-ciu lat + smutna pasująca do tej sytuacji muzyka - kiedy go oglądam to płacze i wiem, że jeśli uda mi się z nią porozmawiać i pokaże jej ten klip i jeśli zobaczę jej reakcje, jeśli uroni chodź jedną łezkę, albo zrobi się jej smutno to wiem że jest jeszcze nadzieja. Chce w to wierzyć że tak będzie, że mi się uda, ją przeprosić za moje słowa, że ona też sie odmieni. Pisałem do niej listy, emaile, na nk, na gg, udało mi się zdobyć jej nowy numer tel., ale nic - żadnego odzewu. Jest mi z tym źle, ja ją tak bardzo kocham, nie wiem co mogę jeszcze zrobić żeby było lepiej. Chce zacząć z nią od nowa, ustalić zasady, zapomnieć, chce żeby było moją żoną, po za nią świata nie widzę. Nagle wszystko straciło sens: filmy, anime, muzyka, gry - nie gram juz wcale..., sport, dbanie o zdrowie, sen, jedzenie, wszystko inne sie nie liczy - tylko ona
Proszę powiedzcie co o tym myślicie i pomóżcie mi w tej sytuacji, doradźcie coś, sam już nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Jestem przed 30, 5 lat poświęcałem jej, nasz związek nie był idealny, ale ją kocham szczerze i z całego serca i mimo, że czasem nie potrafiłem tego okazać, to starałem się być przy niej kiedy tego potrzebowała, mimo jej zmiennych nastrojów, humorów, kłótni i traktowania mnie z góry, pokochałem jej psa, którym tez sporo się zajmowałem ? Byłem dla niej w wielu sytuacjach, o których ona teraz może nie pamięta, może nie chce pamiętać - nie wiem. Ale wiem jedno, że jeśli z nią nie porozmawiam w 4 oczy, tak szczerze chociaż ten 1 raz, jeśli nie spróbuje tego naprawić, odbudować i jej odzyskać to wiem ze mogę tego żałować do końca życia, i mogę sie od niej nigdy nie uwolnić bo zawsze będę myśleć a co by było gdyby...
Dlatego proszę was drogie panie - pomóżcie mi, naprawdę was proszę.