Witam wszystkie Panie (Panów też
) ![]()
Mam nadzieję, że nieco oświetlicie moją drogę, bo coś sobie nie radzę.
Otóż spotykam się od pewnego czasu z pewną panną. Nie mamy zbyt dużo czasu, rzadko te spotkania. Ale w sumie od razu zapaliła mi się lampka, że to może "ta". Na drugim spotkaniu byliśmy w kinie, no i w sumie tak jakoś, jak to w kinie, bliskość trochę zrobiła swoje (albo ja sobie za dużo wyobraziłem
). Dziewczyna dość wrażliwa, więc jak na filmie ktoś kogoś uderzył, to ona to przeżywała, no i w sumie ściskała moją rękę i się chowała przed widzeniem tego. Starałem się jak najbardziej pokazać, że jestem, że może na mnie liczyć. No i to może trochę zamąciło mi w głowie. Bo zaraz chciałem trzymać ją za rękę i nadal czuć jej bliskość. No i w sumie tak to się potoczyło. Chętnie dała rękę, ale po chwili "dlaczego trzymamy się za ręce"? Później się dowiedziałem, że wynikało to z faktu, że chciała, bym określił, co tam między nami. Muszę przyznać, że żadnych motyli w brzuchu nie było. Raczej takie mniejsze odczucie pozytywne. No ale jednak. Pewność, że chcę z nią być. No i tak określiliśmy formalnie, że wchodzimy w związek. Chyba na trzecim, a jak nie to na czwartym spotkaniu (dość długie każde spotkanie było, a do tego długie rozmowy przez internet). To jako wstęp.
No i teraz jesteśmy razem 1.5 miesiąca. Ale jest problem. Ona oczekuje ode mnie, bym powiedział, a w zasadzie mówił jej (bo nie, że jednorazowo) co czuję, co myślę na temat związku, takie tam (pewnie wiecie lepiej ode mnie, w sumie dlatego tu jestem). No i mam problem. Zależy mi na niej, to na pewno. Czuć motyli w brzuchu no nie czuję, chyba wszystkie uleciały przy pierwszej miłości. Ale jest coś, czego nie umiem nazwać. Na pewno nie mogę stwierdzić, że ją kocham. Na to raczej za wcześnie, a ja nie rzucam słów na wiatr. Tak poważną deklarację zostawię, gdy faktycznie poczuję. No i jestem w kropce, bo nie wiem jak określić obecne uczucia. Ona ma chyba wrażenie, że ja tak tylko, że może tylko o seks mi chodzi. Chociaż zna mój pogląd. Mówiłem jej, że jak się z kimś wiążę, to raczej na stałe, a na pewno dążę do tego. Mówię, że mi na niej zależy, no ale nie wiem jak nazwać takie pomniejsze uczucie (nie taką faktyczną miłość), no i nie wiem jakie przemyślenia dotyczące związku ona chce usłyszeć (że niby jak go widzę). Pomożecie? Dzisiaj podczas rozmowy telefonicznej niefortunnie się wypowiedziałem i teraz myśli, że w sumie zależy mi głównie na seksie. A to nie jest prawda. Myślę o niej długoterminowo, chciałbym rozwinąć to uczucie, no ale nie wiem jak jej to powiedzieć. Jak mam opisać co czuję? Czego ona oczekuje? Proszę o rady. Jutro się widzimy i nie chcę, by to się zakończyło.