Witam wszystkich serdecznie ,
Pisze, bo potrzebuję się doradzić, co mam zrobić i jak mam sobie poradzić z sytuacją w której się znalazłam.
Chodzi o to, że poznałam bardzo interesującego chłopaka, było to jakieś 1,5 roku temu. Od razu między nami zaiskżyło i zaczęliśmy się spotykać coraz częściej. Nie brakowało nam tematów do rozmów i świetnie spędzaliśmy czas razem. Po 2 miesiącach postanowiliśmy zostać parą. Wszystko układało się cudownie, a on wydawał mi się wprost wymarzonym partnerem, zakochałam się w nim i wydawało mi się, że on też. Po 3 mies.od poznania wszystko jednak runęło...Nagle zjawiła się jego była dziewczyna i jakimś cudem zdobyła tel. do mnie i zadzwoniła, mówiąc mi okropne rzeczy na jego temat: mianowicie jak to ją oszukiwał....i jak zawsze obawiała się, że ją zdradzi i że właściwie, gdy zaczął się ze mną spotykać to był jeszcze z nią...- choć przyznała, że już wtedy rozmawiali o rozstaniu i nie żałuje, że z nim nie jest. Po tym tel. on wszystko mi wytlumaczył, że z byłą to jest już przeszłość i że ona robi mu na złość i że było tak,że ona porzuciła go w okrutny sposób, odchodząc do kogo innego,- co jak sie dowiedziałam bylo prawdą. Tym niemniej jednak, zaczęłam jakoś tracić zaufanie do niego, gdy dowiedziałam się, że był i ze mną i z nią...choć niby zaprzeczył.
Dalej sprawy wyglądały tak, że na krótki czas 2 miesięcy rozstaliśmy się, by sie zdystansować, ale mieliśmy kontakt. On chciał być ze mną i prosił byśmy spróbowali jeszcze raz. Po tej przerwie, zaczeliśmy sie znowu spotykać i wszystko ukladalo sie super, wydawalo mi sie, ze z nikim nie rozumialam sie tak jak z nim. Dodatkowo on bardzo mi imponowal swoimi pasjami i sposobem bycia. Niestety na poczatku roku ja musialam wyjechac, w zwiazku z praca na 3 mies. kontrakt. On oczywiście wiedział o tym i nawet to popierał/cieszył się. Ponieważ, miałam możliwość przyjeżdzałam do POlski raz w miesiącu na tydz. i wtedy spotykalismy sie i bylo naprawde super. Ja myslalm ze taka rozlaka tylko umocnila nasze relacje. Kiedy byłam za granica bardzo za nim tesknilam,..i mysle ze wtedy uswiadomilam sobie, ze zakochalam sie po uszy, i jak bardzo mi go brakuje. Poczatkowo, nie moglam nawet skupic sie na pracy, a mam bardzo wymagajaca prace...chcialam nawet skrocic kontrakt..Ale na szczescie czas bardzo szybko mijal i wrocilam do PL. Wtedy od razu spotkalismy, ja bylam przeszczesliwa, ze nareszcie bedziemy mogli sie spotykac kazdego dnia. Przez pierwszy miesiac, on rowniez bardzo sie cieszyl ze wrocilam i dawał do zrozumienia, ze bardzo mu na mnie zalezy i ze mnie kocha. Po miesiacu jednak, z dnia nma dzien przestal odpisywac na moje esemesy, odbierac moje telefony...i stalo sie najgorsze na fb, zobaczylam jak umiescil zdjecie swojej nowej dziewczyny. Poczulam sie jakby cos we mnie peklo, zalamalam sie...Ale staralam sie jakos pozbierac...myslalam ze to moze jakies przelotne zauroczenie...bo ta osoba jest od niego 10 lat mlodsza, my bylismy w podobnym wieku kolo 30...Dlugo nie czekalam i dostalam esemes od niego, bym nic nie mowila o nas, gdyby ktos pisal, czy dzwonil..(chyba chodzilo o obecna)..to sprawilo mi ogromny zal i czulam sie strasznie nie szanowana..a dodatkowo wydawalo mi sie ze skas juz znam ta sytuacje...Tak jak z ta pierwsza dziewczyna tak ze mna postapil i pewnie spotykal sie z obecna, gdy byl jeszcze ze mna....Strasznie sie na nim zawiodlam....Nie umiem sobie z tym poradzic...Mimo mojego wieku 29 lat, nie mialam tylko jednego chlopaka przed nim, bo zawsze wiekszosc czasu poswiecalam sprawom zawodowym...Mialam nawet ogromne wyrzuty, ze gdybym nie wyjezdzala, to moze bylibysmy razem...
Na dodatek dowiedzialam sie ostatni, ze z ta nowa dziewczyna zna sie 6 miesiecy, 3 sa para i juz sie z nia zareczyl...
To jeszcze bardziej mnie zalamalo...Bo niczego mi nie wyjasnil i potraktowal w okrutny sposob, porzucil mnie z dnia na dzien. Dodam, ze on jest tez osoba kolo 30, bardzo wykształcona i miał problemy emocjonalne, po tym jak porzucila go ta pierwsza dziewczyna....I zawsze mi powtarzal, ze szuka tylko ciepla i bezpieczenstwa i cieszy sie, ze mu to daje.
Nie potrafie pojac, ze czlowiek w tym wieku tak mnie potraktowal, zignorowal i z dnia na dzien zerwalk kontakt, a ja go kocham...
Usunal mnie tez ze znajomych na fb, ale chyba specjalnie inf. o stanie zwiazku i zareczynach daje public, bym chyba stamtad mogla sie dowiedziec.
Nie odpisuje na moje esemesy i maila. Ja postanowilam sie absolutnie nie bnarzucac, bo znam swoja wartosc, ale tak bardzo mnie boli to jak mnie potraktowal, ze chcialabym mu moc to chociaz wygarnac...ze tak sie nie postepuje i ze tak bardzo sie na nim zawiodlam.
Doradzcie co zrobic, jestem bardzo zalamana, nadal go kocham, wiem ze juz bym mu nie umiala zaufac i nie wiem, czy nawet gdyby byla szansa, to chcialabynm z nim byc...Ale i tak ciezko mi z tym zyc. I to trwa od dwoch miesiecy.
Pomozcie, jak mozecie ![]()
Przepraszam, ze watek taki obszerny, ale chcialam w miare dokladnie to opisac.