Witam . wiele jest tu wątków o nieśmiałości i o tym ,że powinnyśmy przykładać mniej uwagi do swoich niedoskonałości . wszystko się zgadza i jak najbardziej jestem za... Może zacznę od początku.
Byłam w 6-scio letnim związku , akceptowałam siebie bo tak jak we wcześniejszych tematach mój były chłopak akceptował mnie taka jaka jestem.. nie bałam się chodzić nago po mieszkaniu , seks zawsze był przyjemny itp. Ale związek się rozpadł i co mogę powiedzieć zaczęłam wszystko od nowa. Po roku poznałam nowego chłopaka ...wszystko fajnie zamieszkaliśmy razem a nawet się oświadczył jednak jest coś ze mna nie tak.... a może to nie ze mna ? Piszę na forum bo nawet w tym momencie lecą łzy po policzku a ja nie wiem co jest nie tak.
Sprawa jest prosta .. tak bardzo nie znoszę siebie (swojego ciała ) mimo ,że wyglądam normalnie ... ani za gruba ani za chuda... ale ilekroć idziemy do łóżka nie mam ochoty na czułości ... albo jak mam to tylko ,żeby nie zranić narzeczonego.. ale nie dochodzi do seksu tylko staram sie go zadowolić w taki sposób jaki lubi.... Seks od czasu do czasu jest ... jednak zaznaczam ,że nie jest to 4 x w tygodniu czy 5..... Wszystkie pisałyście w poprzednich tematach ,że warto wierzyć w siebie i o tym porozmawiać z partnerem , że faceci kochają nas za to jakie jesteśmy ,że kochają każdy centymetr naszego ciała... Ja nigdy tego od swojego obecnego chłopaka nie usłyszałam , czasem żuci " uwielbiam Twoje piersi " ostatni raz powiedział to ze 2 msc temu. Oglądając tv zawsze komentuje ładne dziewczyny chwaląc je za wdzięki itp , zawsze rozmawia z kolegą przez telefon o kobietach które odbiegają od mojego wyglądu... czemu ja murze tego słuchać ???? Inna sytuacja kiedy szliśmy na wesele nie powiedział mi ani razu ,że ładnie wyglądam , mojej przyjaciółce jednak komplement powiedział... nie jestem o nią zazdrosna tylko boli mnie fakt ,że nigdy nie mówi mi czegoś miłego. Przytłacza mnie to ,że kiedy już sie kochamy to wolę żeby było zgaszone światło ... Sytuacja z dzisiejszego poranka znów doprowadziła mnie do sytuacji która wywołała we mnie niechęć.. mianowicie chciałam się z nim kochać i wszystko byłby ok gdyby nie to ,że jemu nie chodziło o seks tylko o to bym zrobiła przyjemność jemu... bardzo mnie to zabolało bo praktycznie chodzi mu znowu o to aby mu było przyjemnie... jednak z jakiegoś powodu przerwałam całą zabawę i się popłakałam w łazience bo puściły mi nerwy..... Piszecie ,że warto rozmawiać .. ale o czym ja nawet nie wiem co mam mu powiedzieć ...Jest dobrym facetem , uczynnym, mówi ,że mnie kocha itp . Ale ja kompletnie nie czuje tego że mu sie podobam co sprawia ,że automatycznie blokuje się w łóżku i chowam się pod kołdra albo udaje ,że śpię .
W moje pracy zawsze ktoś powie mi coś miłego co sprawia mi przyjemność i czuje się doceniona i przez kolegów i tez przez koleżanki a on nawet nie widzi ,że zmieniłam kolor włosów czy je ścięłam.... nie mówi mi ,że ładnie wyglądam po prostu jedno wielkie 0 jeżeli chodzi o mój wygląd...
Nie wiem czy ktoś coś z tego zrozumiał .... Jeżeli tak to proszę o opinię i kilka słów w tym temacie...