Witam serdecznie wszystkich, jestem tu nowa.
Mam 18 lat, i około miesiąc temu rozstałam się z partnerem, ogólnie opiszę mój związek pokrótce i prosiłabym o jakąś konkretną radę, może ktoś miał podobny zawód jak ja.
Od dłuższego czasu pisywał do mnie chłopak z mojej szkoły, prawie przez cały rok na co ja nie odpisywałam bo po prostu z góry nie chciałam zaczynać nic z młodszym chłopakiem w obawie przed zranieniem. Bałam się miłości, na ogół, że tak powiem zawsze dużo chłopaków do mnie pisało, bo tak jak mówią niby mam ładną figurę i ładna jestem, ale ja się boję miłości. Sama nigdy nie zwracałam uwagi na wygląd i zawsze patrzę tylko na wnętrze ludzi, i samej marzy spotkać mi się kogoś, kto pokocha mnie za taką jaka jestem a nie ze względu na wygląd. No i było to tak, ja mam teraz 18 lat, on jest o rok młodszy ma 17, podoba się dziewczyną i wiele samych do niego pisało itp wiedziałam o tym dlatego też bałam się zaczynać coś z kimś takim ale w końcu za którymś razem mu odpisałam, zaczęłam z nim pisać spotykać się itp jakoś od początku kwietnia. I polubiłam go strasznie, był miły zabawny, zaangażowany, widziałam że mu na mnie zależy i sama to odwzajemniałam. I było świetnie, wszystko pięknie jak z bajki, nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej byłam tak szczęśliwa jak w tamtym czasie. Ale co jak co powoli zaczął się zmieniać końcem sierpnia, stał się inny, jakiś zimny, często bywał chamski i miał głupie odzywki,po prostu było widać, że już mu nie zależy, nie stara się, tylko ja próbowałam ratować ten związek. Spotkałam się, powiedziałam mu jak ja odczuwam jego zachowanie, że się zmienił początkowo zaprzeczał potem przyznał mi rację, że też widzi że się zmienił, no to zapytałam się czy się rozstajemy czy co robimy, bo mi zależy ale on się tak zmienił,że jest inną osobą która tylko potrafi mnie ranić. Bo naprawdę przez ten czas w którym on tak się zmienił to chodziłam załamana, nie wiedziałam co się stało czy ja zrobiłam coś źle czy co. No to uzgodniliśmy tydzień przerwy i po tym spotkaliśmy się on poprosił o drugą szansę, ze się będzie starał i naobiecywał więc się zgodziłam. Był wporządku przez kilka dni, potem to samo, rzadko się widywaliśmy 3/4 razy w tygodniu, albo mniej, któregoś dnia umówiliśmy się miał iść ze mną na impreze było to ustalone od tygodnia i dzien przed on mówi, że idzie z kolegami. Najgorsze było to, że był o wszystko zazdrosny, jak ja chciałam iść gdzieś z koleżankami to był wielki kłopot itp. Więc było coraz gorzej, pod koniec września spotkaliśmy się i powiedziałam mu, ze jest tylko gorzej, nawet nie porozmawiał, tylko w nerwach zostawił mnie w środku parku i sobie poszedł, i taki był koniec. Kilka dni nic się nie odezwał potem nagle w szkole, czy możemy porozmawiać na przerwie. Zgodziłam się, on wielce zdziwiony dlaczego taka moja decyzja więc wytłumaczyłam mu, powiedział, że mam rację. Ja ciągle myślałam, że jak go zostawie to on wtedy zacznie próbować wrócić, postara się choć trochę, a tu nic. Potem kilka razy napisał sms typu co tam, trochę popisaliśmy i tyle, żadnych postępów z jego strony. Więc poprosiłam go aby nie pisał, bo to ja jestem tą która ciągle coś do niego czuje i on pisząc nie daje mi zapomnieć, a widzę, że sam nie ma żadnych zamiarów wobec mnie.
Potem było to samo znowu kilka razy tak pisał i tylko nie dawał mi zapomnieć a ja ciagle za nim i myślałam itp. Myślałam, ze moze byc taki jak kiedyś i mogłobybyć znowu pięknie... Ostatnio napisał, że tęskni poprosił o szanse, spotkaliśmy sie w ta sobotę. Zgodziłam się,powiedziałam ze możemy spróbować i może akurat wyjdzie ale wszystko powoli itp. I tak Niedziela, pisaliśmy normalnie, poniedziałek średnio, dziś tragedia, od tego czasu ani nie zapytał o spotkanie ani nic, chyba myślał, że ja będe za nim latać jak nie wiem, a dobrze wie ze taka nie jestem, nie lubię nic na siłę... Pisałam z nim na facebooku, i on że idzie robić ściągi to nie ma jak pisać, ale będzie dostępny bo te ściagi pisze, i tak się zakończyła rozmowa na pa. A było tak ze to on chciał wrócić, ja tęskniłam ale juz bym po czasie przeżyła a tu znowu myślałam, że sie zmieni a tu nic. Mówił, ze pisały do niego dziewczyny i tak tylko widzę jak lubi zdjęcia jakiś dziewczyn, i ja już nie wiem ale on sie chyba poprostu mną bawi. Mnie to wszystko tak boli i rani, ale proszę poradźcie coś mi jeśli możecie...
Podobne tematy
Chłopak ma 17 lat i po protu jeszcze nie ejst dojrzały do poważnego związku jaki chcesz mu zafundować ,mimo że sam tego wczesniej pragnął , Spróbował coś tam pokombinował i to mu nie pasowało Tak wiec on powoli dorasta , dojrzewa kiedys przyjdzie czas że pomysli poważnie o jakimś związku i wtedy się zdecyduje....
Swoją droga nie ma się czego dziwić jest młody chce sie spotyakć z kolegami zabawić wyszumić Jeszcze musi informować o wyjściach z kolegami swoich rodziców (przynajmniej powinien) a dodatkowa konsultacja tego z Tobą to dla niego spore obciązenie
Wiesz mam córke w Twoim wieku i tak od roku zauważyłem u niej i i jej koleżanek niesamowity pęd do statusu posiadania chłopaka , nagle stało sie to straszna potrzebą i nie ważne jaki on jest ważne że JEST !!!!!!
Witaj, eignadruid. Takie zachowanie zawsze boli, bez względu na to, ile ma się lat. Każdy z nas zasługuje na szacunek. Dlatego zamknij ten "rozdział" i otwórz się na nowe znajomości, nową miłość. Bo ona nadejdzie, wierz mi. Nie rozpaczaj, nie płacz, bo z oczami pełnymi łez trudno Ci ją będzie zauważyć... Przytulam Cię, Kochana. alaska1961@interia.pl