Taki temat trochę z tej samej parafii co ten mój wczorajszy o motywach i kryteriach, ale trochę z innej perspektywy. Otóż czytając Wasze wypowiedzi zastanowiła mnie kolejna sprawa. Postaram się to jakoś zobrazować.
Wymyślony przykład:
Kobieta i mężczyzna mają się ku sobie - nazwijmy ich Kasia i Marcin. Spędzili ze sobą grzecznie pierwszą randkę. Kasia czuje, że to może być coś poważniejszego. Marcin również pokłada nadzieję w tej znajomości - ponieważ jest ona interesującą i bardzo atrakcyjną kobietą. Dobrze rozumieją się w rozmowie. Dla Kasi decyzja o pójściu z kimś do łóżka to poważna sprawa i potrzebuje czasu, aby się przekonać o słuszności swego wyboru. On z kolei ma całkiem spore doświadczenie w tematach erotycznych i chętnie, jak to zdrowy facet ma w zwyczaju, skonsumowałby tę znajomość, ale oczywiście szanuje jej zasady i wie, że musi poczekać. W między czasie natomiast dochodzi między nimi stopniowo do różnych zbliżeń.
I w tym miejscu rodzi się moje pytanie:
*Macie przed sobą napalonego mężczyznę, wiecie, że jemu na tym sexie w jakimś sensie zależy, ale nie czujecie się jeszcze gotowe na to zbliżenie - w jaki sposób studzicie jego zapał?
*Co robicie, aby odwlec moment zbliżenia seksualnego do czasu aż będziecie gotowe na to?
*Czy to przychodzi Wam łatwo czy trudno, aby utrzymać mężczyznę na fizyczny dystans?
*Warto czekać, czy nie warto? dlaczego?
Pozdrawiam
Iguana