Witam
Mam problem .Jestem z mężem już przeszło 2 lata mamy córeczkę która też ma prawie 2 lata. Było nam z mężem cudownie ale problem jest taki że on zamiast chcieć spędzić czas z nami z rodziną to woli Gry Komputerowe bo dla niego to jest super rozrywka fakt pomaga mi czasem w domu ale żeby z córką się pobawić to dostaje gorączki .Kocham go on mówi że też mnie kocha ale jak widzę jego zachowanie przy Grach to mam dosyć krzyczy do monitora jak mu coś nie wyjdzie już córka się lepiej zachowuje niż on .Potem jak już zejdzie z komputera to mnie przeprasza a jak skończy grać na komputerze to włącza konsolę i tak w kółko zaczyna przy nim czuć się zaniedbywana na początku małżeństwa się tak nie zachowywał spędzał ze mną czas umiał podzielić czas na gry i na rodzinę a teraz ? patrzy tylko światem wirtualnym .Przychodzi z pracy ma ugotowane posprzątane a jemu ciągle źle zawsze jakieś ale.Mam już tego dosyć nie wiem jak go z tego wyciągnąć on chwali się rodziną tylko na zdjęciach chciałabym żeby było jak kiedyś ale on po swoim zachowaniu widzę że się chyba nie zmieni.Jest mi przykro że on taki jest nie wiem co zrobić ?
Podobne tematy
pogadaj z nim, tylko rozmowa pomoze a jak nie to poprostu wyprowadz sie na jakis czas i niech zobaczy co moze stracic.
Im dłużej człowiek zatapia myśli w wirtualnym świecie,tym bardziej nienawidzi świata realnego.
Musisz mu powiedzieć co czujesz,co czuje Twoja córka, że gry zabierają jej ojca a Tobie męża.
Spokojnie i bez nerwów.
Są dwa wyjścia - przeczekać,co jest niebezpieczne,albo zgłosić się do poradni uzależnien,na co mężczyzni reagują ogromnym oporem.
masz poprostu dwoje dzieci ![]()
no i może powinnaś pomyśleć o leczeniu uzależnień, albo na początku o zlikwidowaniu komputera lub konsoli,powiedz że coś się z nią stało, zobaczysz jak zareaguje, jak bardzo gwałtownie to wtedy nic już nie pomoże jak tylko leczenie
pomocny może być też wyjazd gdzieś na kilka dni na jakieś odludzie gdzie nie ma kontaktu z cywilizacją i odpoczynek od komputera
powodzenia
Witam mam podobny problem tylko my jestesmy małzeństwem 16 lat .Mój mąż jest maniakiem komputerowym , do tego ostatnio doszlo ze od lipca jest coraz gorzej poznał tam panie które też grają w różne gry.Spędzał przed komputerem po 6 godzin rozmawiajac tylko z paniami głównie wieczorami zamykał sie w pokoju zakladał słuchawki i na tym sie konczyło .Nie interesowało go co ja robie z dziećmi czy była kolacja. Po ogromnej kłótni z czasem znalezieniu nawet zdjec tych pan w telefonie ,na nie ktorych nawet była bielizna rozłozona na jakimś łózku zagroziłam rozwodem nie rozmawialiśmy przez 2 miesiace spiąc osobono nie jedząc w spólnych posiłków.Poniewaz rozwód to już ostatecznosc a że mamy dwoje nastoletnich dzieci ,szkoda ich mi jest jak to wszystko obserwujom.Jego tłumaczenia były proste to nic takiego że rozmawia z kimś ,mi osobiście to przeszkadza bardzo bo nie rozmawiamy jak normalni ludzie tak jak było kiedyś bo on na to niema czasu,Nasze małżeństwo to jest tylko na papierze ale nie w zyciu .Internet może zrujnować coś co kiedyś było czymś pieknym. Zycze powodzenia i dużo cierpliwości > PRzedewszystkim od poczatku rozmawiajcie o tym problemie i ustalajcie granice zanim nie jest za pózno.
Ja bym sie nie odważyła wywalać komputera mogło by się to w moim przypadku żle skonczyć. Próbować ustalać jakieś większe obowiązki żeby było mniej czasu to tak ale pozbyć sie to trudna sprawa.
Ja dziś założyłam podobny wątek eh.. Z tą różnicą, że my nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, choć data ślubu już jest. Narazie chyba nie jest to jeszcze etap uzależnienia nadającego się do leczenia, ale martwi mnie po tym co piszecie, że z czasem może być gorzej i będzie się zachowywał jak jego ojciec- jest albo w pracy albo na rybach, prawie wcale nie spędza czasu z rodziną, jest wg mnie mocno wycofany, a ja chcę żeby moje dzieci miały ojca obecnego ciałem i duchem. No właśnie tylko jak z takim rozmawiać? Usłyszę, że on w ten sposób odpoczywa, że kupił nowy sprzęt, więc chce z niego korzystać, że poprostu to lubi no i przecież ze mną też czas spędza, w jego mniemaniu wystarczający. Powiem takiemu dość, helo ja też tu jestem, to wyjdzie, że go ograniczam, osaczam, a on potrzebuje "oddechu" i chce się teraz nagrać zanim zacznie zmieniać pieluchy. Taaa
Każ mu się leczyć. A jak nie zechce, zostaw. I przede wszystkim nie obsługuj jak teraz! On nie ma co robić.
A dlaczego taki ktoś ma ugotowane, posprzatane, uprane?
Widzę, żetu rozmowy już mało pomagają. A Ty sie zgadzasz na takie zachowanie i pozwalasz mu grać ile zechce... Wyjdź i się nie pokazuj w domu kilka dni, może sie zorientuje, że Ciebie i córeczki nie ma i coś dotrze. A jak dotrze, to konkretna rozmowa i ograniczenie czasu na kompie. Tak, ograniczenie, bo taka osoba zatraca poczucie czasu i rzeczywistości. W dodatku życie umyka.. U mnie to zadziałało, na gry jest max 1 h dziennie. W weekendy nie ma kompa do grania. Koniec, niech zacznie doceniać zycie, które sam wybrał, czyli z Wami. Co ze spacerami? Ze wspolnym spędzaniem czasu?
Oj jak ja bym chciała zeby był jeden dzień np. niedziela całkowicie bez komputera lecz o tym moge tylko pomarzyć .W zamian wyjść na spacer . A co do sprzątania to chyba jest np. moja wina powinnam była być konsekwentna do obowiązków.
dla mnie facet jest po prostu uzalezniony. I potrzebuje leczenia. Rozumiem, zeby sie rozwijal, uczyl itp, ale nie siedzial przy kompie dzien w dzien bez kontaktu ze swiatem zewnetrznym.
Wiem po moim, że siedzi przed kompem dlatego, że mu się nudzi, szuka wrażeń w wirtualu, cieszcie się, że Was nie zdradza.
Po prostu zaskoczcie go czymś fantastycznym, a nie marudzćie jak to was olewa. Nie olewa was bez przyczyny.
13 2012-11-17 10:32:40 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2012-11-17 10:34:40)
No super rada, nie ma co. Jaśnie Panu sie nudzi... Więc dziewczyna ma zapierdzielać w domu, opiekować sie dzieckiem, obsługiwać Jaśnie Pana i wymyślać Panu rozrywki BO MU SIĘ NUDZI???? No niech sobie dziewczyna kupi zajebisty czarny kombinezonik i spluwę, a przepraszam dwie, może wygra z Larą Croft.
Facet niech się leczy póki ma jeszcze rodzinę, bo za chwilę może być za późno.
To ja po całym dniu chciała być czymś zaskoczona pozytywnie .To nie jest małe dziecko które nie rozróznia co jak i kiedy można zorganizować , a po drugie w tym całym dniu kiedy ja bym miała jeszcze cos fantastycznego mu szykowac to by oznaczało ze dokladam sobie .Takie sprawy powinny wychodzić od nas obojga .Bo zaskoczyć czymś fantastycznym to ja moge dzieci po szkole . Moze patrze na to błędnie ale takie jest moje zdanie.Nie rzyczyłam bym nawet wrogowi tego co ja przeszłam przez ten rok .Więc może to moja winna musze ochłonąć doprowadzić wszystko do końca ale do tego też potrzebuje bliskiej osoby na codzień bo inaczej to bym mogla zle skończyć psychicznie. Dziękuje wam za rady i że moge troche tuz siebie wydusić .
Dziękuję wam bardzo dziewczyny za rady
Zrobię tak że wyprowadzę się do mamy z córką na kilka dni i zobaczę co będzie dalej .Jeszcze raz wam Bardzo dziękuję.
Czy życie musi być tak trudne. Jak już wszystko sie układa i wydaje się że będzie już prawie idealnie ,to spada na mnie coś jak grom z jasnego nieba. Dziś to znaczy wczoraj bo już jest po północy, musiałam wyjechać na kilka godzin z domu ,poprosiłam męża o kilka rzeczy żeby zrobił ponieważ miał wolne.Gdy wróciłam to byłam zdiwiona palcem nie kiwnięte czyli jak wyjechalam to on od około 9 rana do 12 grał póżniej zdąrzył ugotować ziemniaki .Podjechał po mnie i po powrocie znowu o godz 17 zasiadł do komputera jakby w domu nie było obowiązków i o 24.30 poszedł spać.Ja już niemam siły z tym walczyć zaczyna powtarzać się to coraz częściej.Dziś na wieczór mu powiem albo rodzina albo komputer jeżeli druga wersja to do widzenia.Ja moge zrozumieć że to jest choroba ale trzeba widzieć co się w koło dzieje .Jak dowiem się że leczyć też sie nie będzie chciał to ja jestem zdecydowna na rozwiazanie małżeństwa.Cierpi na tym nawet moje zdrowie ale nikt tego nie zauważa,wszyscy są zauroczeni tym co sie dzieje w komputerze realistyczny świat w mojej rodzinie to już chyba przeszłość.Już niewiem gdzie jeszcze szukać pomocy.
Rozumiem was dziewczyny... ojciec mojego chlopaka ma to samo. Przychodzi z pracy o 16 i do polnocy gra. Bo niby zmeczony po pracy i te pare godzin dziennie musi sie zrelaksowac. Matka oczywiscie nieszczesliwa. Facet ma 50 lat. Moj chłopak niby tez duzo gra, ale tylko wtedy, gdy mnie nie ma. Nie zaniedbuje mnie wcale, ani nic z tych rzeczy. Ale boje sie, ze za pare lat bedzie taki jak jego ojciec. Bedziemy juz sobie malzenstwem, bedzie pewny ze mnie ma na zawsze i bedzie mial w dupie staranie sie o mnie. I denerwuje mnie, ze broni swojego ojca. Mowi, ze lepiej jak facet gra, niz zeby mial w tym czasie zdradzac zone. A jak dla mnie to jedno i to samo. I tu i tu zero zainteresowania druga polowka, brak bliskosci. Niewazne czy sie ucieka do dziwki czy w gry...
Zgodziłam bym się w twoją wypowiedzią skoro się ktoś decyduje być z kimś to niech dotrzymuje słowa .Wszystko jest dla ludzi nawet te przeklęte komputery .Tylko dlaczego jedna strona na tym ma cierpieć.Czy druga osoba i jej uczucia się nie liczą.