Pracowałam z nim przez ostatnie 4 miesiące. Pod koniec lipca zaprosił mnie na piwo. Poszłam, niechętnie ( nie jestem zbyt rozrywkowa ). Nie było tragedii. Super też nie było.
Nic nie zauważyłam nim mnie nie zaprosił bo podobał mi się jego kolega.
Gdy się spotkaliśmy w pracy ( pierwszy raz od tego spotkania ) było ok ale potem się zaczęło. Nie wiem na co on liczył ? że rzucę mu się na szyję czy co ? Tego dnia byłam lekko spóźniona do pracy i nie bardzo miałam nastrój i czas, żeby z nim gadać ale nie zachowałam się jakoś wrogo. Może on to zrozumiał opacznie.
Kolejne 2,5 miesiąca to było pasmo jego wiecznych wahań nastrojów. Jednego dnia był miły, szukał kontaktu, cieszył się, że rozmawiamy a następnego dnia nie wiedzieć czemu nagle był złośliwy i obrażony, nie wiem o co.
Był już taki moment, że myślałam o odejściu z pracy bo mdliło mnie na samą myśl, że znów go tam spotkam.
Nauczyłam się go olewać. Unikałam go a on mnie.
Po kilku tygodniach emocje opadły. Już nie miał takich częstych wahań, a może ja już nie zwracałam na nie uwagi. Rozmawialiśmy ze sobą od czasu do czasu. W głosie słyszałam, że zależy mu, żebym została w tamtej pracy. Wiedział, że mam iść na staż.
Zaczął mnie dotykać.Tylko górne partie pleców ale jednak. Potem zauważyłam jaki ma wzrok gdy na mnie patrzy. Wcześniej tak nie patrzył.
Odeszłam z pracy nie mówiąc mu o tym. Nie zamierzałam utrzymywać tej znajomości. Zaczął mi się śnić mimo, że o nim nie myślałam. Znalazł mnie na Facebooku. Napisałam mu, że pracuję już gdzie indziej. Odpisał, że wolałby, żebym wróciła. Potem dodał, że powinien mi już wcześniej powiedzieć o tym, że mu się podobam.
Domyślałam się tego sama ale chyba jednak wolałam, żeby mi o tym nie mówił.
Znów zaproponował spotkanie. Zgodziłam się a po 5 minutach już zastanawiałam się co by tu wymyślić, żeby się jednak z nim nie spotkać. Chciałam się na nim zemścić. Spotkać się z nim a potem napisać mu co tak naprawdę o nim myślę. Wtedy zabolało by go bardziej.
Nie jest mi tak totalnie obojętny ale wiem, że to nie to. Nie da mi tego czego szukam. Wiem, że nic z tego nie będzie. Jest zbyt wiele rzeczy, które mi w nim przeszkadzają. Chciał iść do kina a ja zaproponowałam, że możemy się spotkać u mnie w pokoju w akademiku bo akurat moich współlokatorek nie będzie. Ostrzegłam go, żeby nie wyobrażał sobie za dużo a on odpisał, że nie myśli tylko o jednym. No nie wiem ... na tym pierwszym spotkaniu gdy już był lekko wstawiony widziałam, że miał ochotę mnie dotknąć.
Chyba jednak pokój to nie jest dobry pomysł ? To chyba za wcześnie ? Nie chcę, żeby potem opowiadał o mnie niestworzone rzeczy, zwłaszcza, że będzie zły gdy mu napiszę to co zamierzam mu napisać.
Czasem mi go szkoda ale jak sobie przypomnę jak się zachowywał to krew mnie zalewa.
Podobne tematy
Uważam, że nie powinnaś go zapraszać do akademika.
Chciałam się na nim zemścić. Spotkać się z nim a potem napisać mu co tak naprawdę o nim myślę. Wtedy zabolało by go bardziej.
Powinnaś się wybrać do psychiatry.
Jeżeli nie chcesz się z kimś spotykać, bo wiesz, że relacja nie ma szans przerodzić się w coś poważnego, to po jaką cholerę się z nim umawiasz? Powiedz stanowczo "NIE CHCE SIĘ Z TOBĄ SPOTYKAĆ, BO NIE JESTEŚ W MOIM TYPIE". Jak facet dalej będzie natarczywy, to proponuję go ignorować. Powinno pomóc.
Jakieś zemsty, jakieś umawianie się, żeby kogoś zabolało. Trochę więcej empatii...
A ja uwazam ze twoje zachowanie jest szczeniackie. Co ci da ponizenie go. Zastanow sie troche czy ty bys chciala byc tak pottaktowana!
On przez ostatnie 2.5 miesiąca też nie zachowywał się fajnie. Myślałam nawet o odejściu z pracy przez niego.
Nie powiedziałam, że na pewno to zrobię tzn. że mu to napiszę. Ciągle mnie to męczy i mam wyrzuty sumienia...
Jeśli już zamierzasz się z nim spotkać, zrób to w miejscu publicznym. Masz ograniczoną wyobraźnię chyba. A jeśli Cię zgwałci, bo podobnie jak Ty chce się zemścić? A jeśli sama mu ulegniesz i zajdziesz w ciążę? To są czarne scenariusze, ale czy chcesz, by stały się rzeczywistością? Zapraszając go do akademika, gdy będziesz sama w pokoju, stwarzasz taką możliwość.
Już abstrahując od tego, że najlepiej by było olać gościa i w ogóle się z nim nie umawiać.
On się nie zachowywał fajnie, więc ty też tak się będziesz zachowywała?
Nie rozumiem takiego toku myślenia.
Nie lepiej go olać?Nie kontaktować się, po prostu kompletnie gościa zignorować.
Jeżeli ktoś mnie rani to unikam z nim kontaktu, nie jestem sado maso (czy jakkolwiek się to piszę).
Skup się na sobie, nie zaprzątaj sobie myśli jakimś tam niewartościowym (dla Ciebie) człowiekiem. Chęć zemsty jest tu bardzo poronionym pomysłem.