Jestem beznadziejnym przypadkiem i przykładem,że nie warto kochać na maxa i poświęcać się dla mężczyzny.Przynajmniej w moim przypadku.Mam 30 lat i obecnie 4 związek z facetem,który mnie nie szanuje i nie kocha.Im więcej się staram tym częściej słyszę wyzwiska.Już na porządku dziennym jest mówienie mi jaka jestem pierdolxxxa,jebnięxx,do niczego ogółem.Człowiek,któremu zaufałam,poznałam z moim małym synkiem i za którego wyszłam za mąż po pół roku znajomości.Miał się nami opiekować,troszczyć i kochać...tak mówił,obiecywał.Zostawiłam dla niego mężczyznę,który sprawiał mi inne kłopoty ale nie aż takie jak on.Wpadłam z deszczu pod rynnę.Moja osobista tragedia.Nie jestem brzydką kobietą więc non stop mam wojny z zazdrości,jestem jak taka służebnica.Wszystko mówię jak na spowiedzi bo myślałam,że tak trzeba w związku.Chciałam by był moim przyjacielem...teraz widzę,że tak się nie robi.Jestem taka nie mądra.Nigdy bym go nie zdradziła,nie oszukała.Jestem z tych co są wierne na zabój i tak też kochają..tylko po co komu ta moja głupia miłość? Chyba nie potrafię dobrać sobie partnera.Wszystkich mi żal jak ktoś sie smuci,nikomu bym krzywdy nie zrobiła...nie potrafię nawet się gniewać.On mi ty kurwx a ja jemu "kocham cię" żałosne prawda? wiem,że można to nazwać poniżaniem się tylko jak się kocha drugiego człowieka to boli kiedy on się złości.Synek mój widzi że jestem nieszczęśliwa,pociesza mnie.Ale jakoś tak wstyd mi przed nim.Znów go zawiodłam,nie dałam mu szczęśliwej rodziny.Nie mogę jeść,spać,boję się oddychać.Chwila w której rano otwieram oczy sprawia mi ból bo znów mam świadomość jak bardzo jestem nie kochana i źle traktowana.Pozdrawiam
Podobne tematy
Przykro mi ze jestes w takim zwiazku. Przykro mi tez ze twoj synek widzi ponizenie i bol mamy.
To nie jest przypadek ze przyciagasz takich mezczyzn - innych nie przyciagniesz dopoki sama sie nie zmienisz.
Napisz jak wygladala sytuacja w twojej rodzinie - mozliwe ze odtwarzasz schemat z dziecinstwa.
Szacunek do siebie jest najważniejszy. Zacznij się szanować i nie tłumacz złego traktowania miłością do niego. Ty najpierw musisz pokochać siebie. To jedyna droga.
Jestem beznadziejnym przypadkiem i przykładem,że nie warto kochać na maxa i poświęcać się dla mężczyzny.Przynajmniej w moim przypadku.Mam 30 lat i obecnie 4 związek z facetem,który mnie nie szanuje i nie kocha.Im więcej się staram tym częściej słyszę wyzwiska.Już na porządku dziennym jest mówienie mi jaka jestem pierdolxxxa,jebnięxx,do niczego ogółem.Człowiek,któremu zaufałam,poznałam z moim małym synkiem i za którego wyszłam za mąż po pół roku znajomości.Miał się nami opiekować,troszczyć i kochać...tak mówił,obiecywał.Zostawiłam dla niego mężczyznę,który sprawiał mi inne kłopoty ale nie aż takie jak on.Wpadłam z deszczu pod rynnę.Moja osobista tragedia.Nie jestem brzydką kobietą więc non stop mam wojny z zazdrości,jestem jak taka służebnica.Wszystko mówię jak na spowiedzi bo myślałam,że tak trzeba w związku.Chciałam by był moim przyjacielem...teraz widzę,że tak się nie robi.Jestem taka nie mądra.Nigdy bym go nie zdradziła,nie oszukała.Jestem z tych co są wierne na zabój i tak też kochają..tylko po co komu ta moja głupia miłość? Chyba nie potrafię dobrać sobie partnera.Wszystkich mi żal jak ktoś sie smuci,nikomu bym krzywdy nie zrobiła...nie potrafię nawet się gniewać.On mi ty kurwx a ja jemu "kocham cię" żałosne prawda? wiem,że można to nazwać poniżaniem się tylko jak się kocha drugiego człowieka to boli kiedy on się złości.Synek mój widzi że jestem nieszczęśliwa,pociesza mnie.Ale jakoś tak wstyd mi przed nim.Znów go zawiodłam,nie dałam mu szczęśliwej rodziny.Nie mogę jeść,spać,boję się oddychać.Chwila w której rano otwieram oczy sprawia mi ból bo znów mam świadomość jak bardzo jestem nie kochana i źle traktowana.Pozdrawiam
Nie jesteś beznadziejnym przypadkiem, takich kobiet jak ty jest wiele. Czy jesteś od niego uzależniona? - myślę tu o tym, czy mieszkasz z synkiem u niego, czy on mieszka u ciebie. Jeśli mieszka u ciebie to pogoń tego żałosnego faceta. Wybacz ale taki zwiazek nie ma sensu, będzie coraz gorzej, nie marnuj swojego życia. Ale jeśli to on rozdaje karty, szukaj sobie innego lokum i przestań sie nad sobą rozczulać, masz słabą wiarę w siebie, a to oznacza że mimo wszystko masz cholerne kompleksy. Radzę rozmowę z dobrym psychologiem, to naprawdę pomaga, wiem coś o tym bo pracuję w Służbie Zdrowia i znam podobne przypadki, jak twój. Pomyśl o tym, to już nie te czasy co dawniej, że wstyd było udać się do psychologa, teraz to na porzadku dziennym, trzymaj się!!