Jeśli ktoś coś będzie odpisywał poproszę o głębsze wiadomości, nie krótkie ogólnie znane założenia.
Od 2 i pół roku jestem z facetem z gór... ja z Warszawy. Nie boli mnie miłość na odległość anie tego typu problemy. Pracuje, studiuje i nasze weekendowe spotkania wystarczają. Nie o tym tu będę pisać. Mam 24 lata on 31. Jest dobrym facetem, ogarnięty, kulturalny, pracowity i dobry, może nawet zbyt dobry. Widujemy się, od lutego mamy razem mieszkać on bardzo chce mieszkać w Warszawie, cała jego rodzina, czy wujek czy ciotki ktoś wyjeźdżał w inne rejony Polski i za granicę i tam zakładali rodziny. To nie problem. Piszę w strasznym skrócie. Przyjeżdża do mnie... zawsze na te trzy dni mamy wynajęte to samo mieszkanie i jesteśmy sami. Jest kochany, pomaga mi w wielu sytuacjach, finansowo teź gdy coś się dzieje niespodziewanego mogę liczyć na wszelkie wsparcie. Mogę być pewna jego wierności i szacunku do mnie, tak jest naczony i wychowany. To jest wielki plus że nie musze się kompletnie o to martwić.Wciąć mówi jak mnie kocha. wszyscy to widzą, jedynie przyjaciółka której zwierzam się bardzo wie szczegóły. Brakuje mi bowiem czegoś. Jak mówi matka mojego narzeczonego to dobry chłopak nie pije nie pali i jest pracowity.wyjeżdżamy zwiedzamy, dzwonimy, piszemy. Ale moim zdaniem na tym świat się nie konczy. Brakuje mi tego żeby domyslił się o co mi chodzi, żeby zabrał mnie w jakieś niespodziewane miejsce, zrobiłniespodziankę. On tego nie robi. To dobry chłopak ale jemu wystarcza, że ja poprostu jestem, mnie nie wystarcza fakt że on poprostu jest. Doceniam jego dobroć ale złoszczę się, mówię mu nawet o jakich głupich rzeczach nie myśli żeby zrobić coś specjalnie dla mnie, żebym poczuła się wyjątkowo. Robi kolacje, spacery, kina wyjścia, dzieje się, ale wciąż brakuje mi takiego zaskoczenia. To naprawdę niszczy nasze relacje. Jemu jak mówie wystarcza fakt ze jestem. Nie wiem czy mam to dalej kontynuować. Starałam się to tłumaczyć i prosiłąm Misiek zrób to tamto, coś romantycznego, nie bardzo to pomagało. Nie wiem czemu. On mnie kocha wiem. Ja tylko nie wiem czy mnie przez resztę lat nie będzie czegoś brakowało iczy chcę to tracić... w każdym smsie pisze kocham cię, to tamto, ale on nie potrafi napisac kocham cię za.... i napisac cos co ostatnio przezylismy co ma przed oczami, a co gorsza ja naprawde wiem i wszyscy wiedza ze to jest wrazliwy chlopak... ja już nie wiem. Brakuje mi tego... tego nawiązania do mnie... sms o tresci kocham cię słoneczko za to że jesteś, tęsknię i chcę już znów tam przy tobie być... ale mnie to nie wystarcza. chciałabym coś innego i o tym wszystkim mu mówię. Mam wrażenie że on stara się robić to o co proszę ale to nie jest wtedy prawdziwy on bo zmusza się raczej do tego... nie chcę być z drugiej strony z kimś komu musze mówić co chcę w danej chwili, męźczyźni potrafią domyśleć się co chce inna osoba, jego połówka druga... dlatego tak mi tego brakuje... nie wiem co zrobić dalej czy pozwolić mu żyć jego życiem i nie zmienię go przecież... czy zmienić siebie i zaakceptować przecież mnie kocha... ja naprawdę nie wiem wiedząc że przed nami wiele lat
swoją drogą pięknie sypie pozdrawiam Was