Odeszlam od meza z dwojka malych dzieci - nie kochalam go juz od dluzszego czasu. Dodatkowo mial ciekawe podejscie do zycia - "Jakos to bedzie", rosnace zadluzenie z powodu jego niecheci do pracy, ja pracowalam caly czas.....Dwa lata zajelo mi samej dojście do ostatecznej decyzji ? rozdzielność majatkowa, alimenty wyprowadzka z dziecmi (wtedy 2 lata i 4) do sowjego rodzinnego miasta bliżej swoich rodzicow (tam bylam sama). Wiele razy slyszalam w ciągu dwóch lat od momentu narodzin synka ? chcesz odejść ? to idz ale kto Cie zechce z dwojka dzieci i z takim wyglądem?.. Gdzies to we mnie gleboko zapadlo i może stad tak dluga ostateczna decyzja o odejściu ? i tak z nami nie mieszkal mieszkając u swojej mamusi a dzieci widział przez 2 h w tygodniu w ramach spacerow?.. I tak przez dwa lata od nardzin młodszego synka?Potezne dlugi bo nie chciało się pracować a bieżące swoje (bardzo duuuuze) i dzieci zdecydowanie skromniejsze potrzeby posilkowal się karta kredytowa??Powiedzialam dość ? i tak go już wtedy nie kochałam. Tak naprawdę z powodu odejścia poczułam ulge ze jestem daleko od niego, nie ma możliwości wpadania w dom kiedy chce.
Poznalam kogos kto wydawalo mi się ze mnie pokochal ? sam po przejściach z synem, którego sam wychowywal. Zaczelismy razem wszytsko od nowa. Było mi cudownie. Do pewengo momentu. Okazalo się ze zatail całkowicie swoja przeszlosc ? konflikty z prawem, scigania komornicze, utrzymywanie kontaktu z inna jeszcze kobieta, pobyty w szpitalach psychiatrycznych z powodu prob samobojczych?..Tego wszystkiego było dla mnie za dużo?? Zaufalam a poczułam się strasznie oszukana?.Tego wszystkiego nie dowiedziałam się od niego ale z papierów które znalazłam w piwnicy schowane?..i od tej drugiej kobiety?.. po raz pierwszy weszłam komus na konto gg, na maile i wiedziałam ze to prawda?..dodatkowo okazało się ze regularnie kontrolowal moje gg, fb usuwając wiadomości w jego mniemaniu nie wlasciwe i zakazane?.
Odeszlam?..nie przyjelam jego tłumaczenia Najpierw mnie poobrazal, potem blagal o wybaczenie?..Dla niego sedno sprawy to to ze uważam ze mnie zdradzil a mi chodzi o caloksztalt?.Przestalam mu całkowicie ufac a zaufanie dla mnie to podstawa związku?a jego we mnie nie ma do nikogo a zwłaszcza do niego?..Dlugo walczyl, namawial przepraszal, blagal o mój powrot?. Mowilam i nadal mowie nie?.. Teraz dostałam esy ze skoro nie chce z nim zyc i jego miloscia do mnie to on tak dluzej nie może i kiedyś jeszcze zatesknie do niego??i cisza?.ostatni es zabrzmiał tak jakby chciał sobie zrobić?.
Jest mi cholernie ciężko,,,Jestem sama z dwojka dzieciakow,,,,wieczory weekendy sa straszne?.nienawidze samotności. Czuje się cholernie oszukana i wykorzystana. Nie rozumiem dlaczego można tak zagrac na czyis uczuciach?.
Wiem mam dzieci i dla nich powinnam się pozbierac ? nie potrafie,. Jestem bardzo nerwowa, brakuje mi nawet znajomych aby się pospotykac od czasu do czasu ? od czasu wyprowadzki od jeszcze wtedy meza minal ponad rok czasu, od czasu rozstania z NIM mijaja dwa miesiace?.Wegetuje obecnie?..Weekendy aby nie siedzieć samej spędzam u rodzicow z dzieciakami ? przynajmniej mam do kogo usta otworzyć wieczorami??Ale brak we mnie jakiejkolwiek wiary w ludzi, w sens zycia, w sens ciagniecia tego wszystkiego w pojedynke kiedy z kazda decyzja, troska i problemem jestem sama??