Nie no, to przeca pewne, że jak jeden ze współlokatorów ma penisa, a drugie wręcz przeciwnie, to jak nic seks musi być. Bo nie ma takiej relacji pomiędzy posiadaczem penisa a nieposiadaczką penisa, która nie jest oparta na wykorzystaniu narządów rodnych. Już sama świadomość odmiennej fizjologii powoduje konieczność wymiany płynów ustrojowych i absolutnie wyklucza relację opartą na werbalnej wymianie myśli i doświadczeń, wspólne nieerotyczne doświadczanie czegokolwiek wspólnie - czy to spaceru, czy oglądania filmu. No nie ma takiej możliwości, bo skoro płeć jest odmienna, to jedynie seks jest tu oczywisty.
Serio współczuję takiego oglądu świata.
Odnośnie zaś tej konkretnej sytuacji - jakoś cała historia nie podoba mi się z kilku względów.
1. ten pan już raz porzucił autorkę na rzecz innej pani - więc rozumiem, że w takiej sytuacji zaufanie nie jest pełne.
2. ten pan obecnie mieszka z pania na której rzecz porzucona została autorka - i tu rozumiem poczucie zagrożenia.
3. pan ukrywa przed swoja partnerką coś czego ukrywać nie trzeba, bo co złego o obejrzeniu filmu, czy wyjściu na miasto - i to zrozumiałe, że rodzi się pytanie po co to ukrwa? co naprawde się w tym czasie dzieje? no i wyobraźnia pracuje...
Zatem problemem nie jest tu chyba same mieszkanie pana z kobietą, ale to, że już kiedyś zachował się nie do końca uczciwie, a i teraz nie jest szczery, więc to pobudza wyobraźnie i stwarza poczucie zagrożenia. I tylko autorka sama sobie może pomóc sama przed sobą uczciwie stwierdzając czy jej partner jest godzien zaufania,wiec nie ma co sobie wkręcać, czy może wręcz przeciwnie...