Cześć. Podoba mi się pewna dziewczyna. Mam zamiar iść na studia - kierunek nauczycielski. Kiedyś zapytała się mojej koleżanki na jaki kierunek studiów idę, kiedy usłyszała, że na nauczyciela, to zaczęła się śmiać mówiąc, że nic nie będę miał, że nauczyciele bardzo mało zarabiają, i że jestem osłem. Powiedziała to mojej koleżance, a ta mi to powtórzyła. Teraz źle się z tym czuję, czuję się bezwartościowy. Może ona ma rację? Facet powinien utrzymać rodzinę i zarabiać więcej. Czuję się nikim. Nie jesteśmy razem, tylko mi się podoba. Nie wiem, czy powinienem dać sobie z nią spokój?
Podobne tematy
Ważne jest to co Cie interesuje, Twoja pasja, jesli ona sie tak do Ciebie zwraca, to zalezy jej tylko na Twoich pieniądzach.
Pozdrawiam
3 2012-10-17 21:05:32 Ostatnio edytowany przez Marcin350 (2012-10-17 21:23:54)
Nie pamiętam kiedy ostatnio zostałem tak poniżony, czuję się jakbym był nikim. Może ona ma rację? Patrzy realistycznie, chce się czuć bezpiecznie w przyszłości. Poza tym nawet nie wiadomo, czy znajdę pracę jako nauczyciel, jest ciężko o pracę w szkole. Różnie życie się może potoczyć. Może po studiach technicznych praca jest pewna i lepiej płatna.
Nikt nikomu, po ukończeniu jakichkolwiek studiów, nie zagwarantuje otrzymania pracy. Czy będą to studia techniczne, czy przygotowujące do zawodu nauczyciela.
Owszem, pensja nauczyciela na początku jego pracy nie jest wielka, ale znam sporo osób (w tym mężczyzn), którzy z tej pensji utrzymują się. Jasnym jest, że te zarobki nie pozwolą na życie luksusowe, na bycie jedynym żywicielem (obrzydliwa nazwa, ale nie znajduję teraz lepszej) rodziny.
Będąc na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad przymiotami tejże dziewczyny. Porównałabym też wasze systemy wartości. Czy aby na pewno są choćby w jakimś miejscu zbieżne?
5 2012-10-17 21:49:41 Ostatnio edytowany przez Marcin350 (2012-10-17 21:50:20)
Znam powiedzenie mówiące, że dziewczyny lecą na kasę, ale teraz się przekonałem na własnej skórze, że rzeczywiście tak jest. Strasznie mi przykro, że w taki sposób się wyraziła na mój temat do mojej koleżanki. Myślałem, że jest normalną dziewczyną. Chyba się pomyliłem. Nie wiem, czy będę mógł kiedyś zaufać jakiejkolwiek dziewczynie, która wpadnie mi w oko.
Niby dlaczego jedna dziewczyna ma być powodem Twego braku zaufania do innych?
Może zanim zaczniesz lokować uczucia w kolejnej dziewczynie, najpierw trochę choć ją poznaj? Bo wygląd niewiele mówi o człowieku. A na jego podstawie wyrokować o charakterze jest bezrozumnym zachowaniem.
Zwracaj uwagę na to, JAKIM człowiekiem jest dana osoba i odrzucaj ziarno od plew.
7 2012-10-17 22:03:32 Ostatnio edytowany przez Marcin350 (2012-10-17 22:06:57)
Muszę o niej zapomnieć. Strasznie źle się czuję. Jak bym był nikim. Dzięki za wypowiedzi.
Przestań stawiać przed sobą tak trudne cele: zapomnieć o niej. Namawiam do zapamiętania jej po to, byś pamiętał o tym, co w Twym życiu jest ważne; byś pamiętał, na co się nie nabierać, co odrzucać.
Jesteś mądrym człowiekiem. Nie pozwól sobie na uzależnianie swego myślenia o sobie od kogokolwiek, a szczególnie od osoby podobnej do tej dziewczyny.
Nie wszystko złoto, co się świeci.
9 2012-10-17 22:32:32 Ostatnio edytowany przez Marcin350 (2012-10-17 22:33:40)
Dzięki za słowa otuchy. Wiem, że powinienem być niezależny, ale ciężko jest to olać, jeśli dziewczyna, która mi się podobała tak się wyraziła na mój temat. Oceniła mnie patrząc na przyszły zarobek, patrząc na pieniądze. Nie rozumiem, jak mogą istnieć tacy ludzie. Ja się czuję jak nie facet, bo wiem, że facet powinien zarobić i zapewnić bezpieczeństwo rodzinie. Takie słowa od dziewczyny na faceta naprawdę poniżają.
Zastanawia mnie jeszcze dlaczego wybierając zawód nauczyciela jestem osłem dla niej.
Słowa niecenzuralne, za to cisnące mi się na usta są przez regulamin zabronione.
Zastanawiasz się nad postawą owej dziewczyny. Cóż, ma inny od Twojego system wartości, do czego innego przywiązuje wagę, na co inne w życiu liczy, inne od Ciebie ma kryteria oceniania drugiej osoby. Jak mogą istnieć tacy ludzie, jak ona? A dlaczego mają nie istnieć? Inny nie znaczy gorszy.
Jej słowa są tylko jej słowami. Tylko jej opinią. Ona nie wygłosiła prawdy objawionej na Twój temat, do jej opinii nie przywiązuj żadnej wagi. Z opinią można się zgodzić, można ją odrzucić. Dlaczego zdanie jakiejkolwiek osoby może Cię poniżyć? Czyżbyś uznał jej opinię za rzeczywisty, prawdziwy, opis Ciebie?
To, że ktoś o mnie powie, że jestem głupia, głupią osobą mnie czyni? Żartujesz.
Znam sporo związków, w których kobieta zarabia więcej od mężczyzny. Nie zauważyłam, żeby ten fakt ujmował tym panom męskości. Moim zdaniem męskość nie opiera się na kasie.
Trafiłeś na niedojrzałą i chamską osobę. Zastanów się mocno co Ci się w niej tak na prawdę podoba.. zgaduję, że wygląd.
Znam powiedzenie mówiące, że dziewczyny lecą na kasę, ale teraz się przekonałem na własnej skórze, że rzeczywiście tak jest.
Nie jest to prawda.
Tylko materialistki lecą na kasę.
Można uważać, że mąż-nauczyciel nie utrzyma rodziny na wymarzonym przez daną kobietę poziomie. Można, będąc kobietą, zarabiać 10 tysięcy i nie chcieć, by partner zarabiał jedynie 1500. Można też być leniwą, rozpieszczoną babą i chcieć, by mąż zarabiał na wszystko, od podpasek począwszy, po willę z basenem i drogie wycieczki. Ludzie są różni.
Natomiast nie rozumiem, jak można uzależniać całe swoje życie od jakiejś obcej dziewuchy, której jedyną zaletą jest to, że jest ładna. Bo oprócz tego, nie oszukujmy się, Marcinie, to jest jakiś wulgarny, głupiutki pustak. Ona Cię w paskudny, poniżający sposób wyśmiała, a Ty, zamiast uznać, że panna nie jest warta splunięcia, chcesz sobie zrujnować całe życie, olać swoje marzenia o studiach nauczycielskich, nigdy więcej nie zaufać żadnej kobiecie, itp. Otrząśnij się.
13 2012-10-17 23:42:00 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-17 23:42:53)
Nie napadajcie na tę dziewczynę. Nic o niej nie wiemy. Marcin mówi co usłyszał od koleżanki. To jak zabawa w głuchy telefon.
Trudno się zachwycić tym, że potencjalny kandydat na partnera wybiera sobie zawód, który nie daje szans na utrzymanie rodziny. Jednak studia to nie szkoła zawodowa (co koleżanka i dziewczyna pominęły).
Marcinie, przeciętny nauczyciel nie zarabia kokosów, ale jeśli uczenie jest Twoją pasją, nie będziesz przeciętny. A pracę trzeba sobie wybrać zgodnie z zainteresowaniami, bo się w niej spędza pół życia.
Mnie uczono, że "nie ważne by mieć tylko by być" itp. Wpajano, że pieniądze nie są ważne. Nie są. Gdy się je ma. Ale gdy do domu puka komornik, okazuje się, że jednak są ważne.
Nie bulwersujcie się tak i nie potępiajcie dziewczyn, które wprost mówią, że pieniądze mają znaczenie. Nie bądźmy hipokrytami. Mają, kurczę, jeszcze jakie, gdy ma się małe dzieci i nie ma co im dać jeść, gdy się nie pracuje, a gdy się pracuje nie można z nimi być. Koszmar i rozdarcie. Bo facet okazał się niezaradny.
Ależ ja się akurat, Artemido, z Tobą zgadzam. Pieniądze mają znaczenie, szczególnie gdy w rodzinie jest małe dziecko. 100% racji.
Ale po usłyszeniu, że podobasz się komuś, kto Ci pod jakimś względem nie odpowiada, można zachować się jak dama, a można też tak, jak sympatia Marcina.
Faktycznie, umknęła mi
informacja, że o zachowaniu dziewczyny wiadomo od jej koleżanki.
Marcinie350,
sprawdź zatem prawdziwość posiadanej informacji u źródła, czyli u owej dziewczyny. By kiedyś nie okazało się, że oboje macie/mieliście "usłużną" koleżankę.
Marcin może owa "koleżanka" ma jakiś cel w tym, by wprowadzić Cię w błąd. Jeśli jednak powiedziała prawdę, to po prostu zapomnij o tej panience. Na pewno nie jest warta tego byś rezygnował ze swoich planów i marzeń.
17 2012-10-18 11:15:13 Ostatnio edytowany przez Marcin350 (2012-10-18 11:33:21)
Owszem, ta dziewczyna bardzo mi się podoba, jest ładna. Natomiast charakteru to już nie ma o czym sam się przekonałem na tym przykładzie. Koleżanka nie kłamie, niestety to jest prawda.
Tak sobie myślałem o tym i stwierdziłem, że ona rzeczywiście ma rację, mówiąc, że nauczyciele mało zarabiają. Ja chciałbym zadbać o rodzinę a pensja nauczyciela tego nie zapewni.
Moim zdaniem nie powinna mnie oceniać w ten sposób i poniżać, bo studia to jedno a praca to już co innego. Przecież życie może się potoczyć inaczej, różnie bywa, mogę nie pracować w zawodzie i zarabiać dobrze. Aktualnie pracuję ale nie zarabiam dużo, mam 22 lata. I partnera/partnerki nie wybiera się w ten sposób. Decyduje miłość, a ona chyba nie wie co to jest za uczucie.
Ps.
Z tego co się słyszy to podobno po informatyce problemów z pracą nie ma.