netkobietyWszystkie działy
Samotność

Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

7 odpowiedzi2 835 wyświetleńzałożony przez A.Kreis, 17.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Witajcie!!!
Może niektóre ( niektórzy ) z Was pamiętają mnie z innego postu dotyczącego toksycznego związku w jakim się znajdowałam. Rozstałam się z tym mężczyzną i przez chwilę czułam ulgę. Szybko ulga przerodziła się w strach o przyszłość. Wyprowadziłam się z Warszawy, bo wiedziałam, że mój eks szukałby mnie i nękał, tak jak to robił przez telefon. Zrezygnowałam z pracy, wyprowadziłam się do innego miasta, a na studia dojeżdżam do Warszawy, bo uważam, że na mojej uczelni jest bardzo wysoki poziom nauczania. Jednak te wszystkie decyzje ciągną za sobą konsekwencje różnego rodzaju.
Musiałam znaleźć nową pracę, by móc opłacić czesne, mieć pieniądze na dojazd na uczelnie, na wyżywienie i opłaty. Znalazłam pracę jako pomoc domowa. Opiekuję się dziećmi i sprzątam w domu właścicieli. W Warszawie też miałam taką pracę, troszkę na innych zasadach, ale obowiązki praktycznie te same. I szczerze mówiąc to była jedyna posada jaką znalazłam... Szukając pracy miałam nadzieję na posadę w innej dziedzinie, np. sekretarka, sprzedawca w małym sklepie, ewentualnie samo sprzątanie. Wiem czym jest opieka nad dziećmi, zwłaszcza tymi trudnymi... To obciąża psychicznie i ma się często związane ręce, rodzice zwykle takimi dziećmi się nie interesują za bardzo, albo wręcz są nadopiekuńczy i na wszystko pozwalają. Bałam się, że będzie mi ciężko, ale wyjścia nie miałam.
Znalazłam pracę, ale nie stać mnie na całkowitą niezależność. Mieszkam w mieszkaniu brata, które stało puste. Nie mam czynszu, nie robię opłat, brat czasem mi zostawia pieniądze. Wydawałoby się, że mam super. Ale mój brak niezależności po pierwsze przybija mnie, bo jeszcze 5 miesięcy temu byłam niezależna, a poza tym w razie sytuacji konfliktowej nie mam nic do powiedzenia, a takie występują co jakiś czas, bo bratowa ma często do mojego brata uwagi. Kłócą się będąc "u mnie", jestem też często wciągana w kłótnie na siłę. Zdarza się to raz na 2 tygodnie średnio. Wcześniej było częściej.
Dojeżdżam na uczelnię, co 2 tygodnie i cały weekend od sobotniego świtania do niedzielnej nocy jestem na nogach. Po za tym mam naukę popołudniami, kiedy już jestem wykończona po pracy. Bo moja praca teraz to m. in. opieka nad chłopczykiem prawie 2 letnim, który dostaje histerii, kiedy tylko coś jest nie po jego myśli. Strasznie wtedy krzyczy, a ja na samą myśl mam dreszcze nerwowe... To okropne uczucie, kiedy robisz co możesz, by dziecku nic nie brakowało, a ono ot tak robi dramatyczne sceny... Nie mam ruchu, bo mama mu na to pozwala. Jest w domu z mniejszym dzieckiem, niemowlakiem. Nazywa się to bezstresowe wychowanie, ale jak dziecku pokazać, co jest dobre a co złe, kiedy nie ma za to co złe kary? Nie mówię broń Boże o klapsach czy krzyku. Chodzi tylko o to, by wytłumaczyć dziecku, że czegoś nie wolno robić, nie pozwolić mu na powtórzenie złego zachowania i przeczekać histerię po czym znów podejść i wytłumaczyć, co zrobił źle aż do skutku. To pomaga, ale jego mama daje mu to, czego on chce praktycznie zawsze i nie ma  mowy, by go nauczyć czegokolwiek. Nie przejmowałabym się, ale jego histeria doprowadza mnie do nerwicy... Nie mogę znaleźć innej pracy, muszę być w tej i pracować z uwiązanymi rękami...
Każdego dnia wracam do mieszkania zestresowana, czeka na mnie pies, który oczekuje zaangażowania, a ja resztkami sił zajmuję się moim pupilem kochanym, choć ciężko mi z siebie coś wykrzesać. Poza tym moi rodzice zmienili nastawienie od kiedy rozstałam się z narzeczonym. Znów wszystko im się nie podoba, krytykują mnie, dołują, a jak nie chcę rozmawiać to robią jeszcze większą aferę, obdzwaniają całą rodzinę, bo "nie odbieram telefonu". Wieczorami ledwo znajduję siłę na kąpiel, zrobienie obiadu i ogarnięcie mieszkania, a nauka... Ledwo mogę skupić się na czytanym tekście...
Nie stać mnie ani na żaden ciuch, liczę każdy pieniądz, nie mogę rzucić palenia, bo ciągle jestem w stresie i nie umiem się uwolnić od nałogu. Nie paliłam miesiąc, ale wróciłam do tego, nie wytrwałam. Nie dbam o siebie. Chodzę w najgorszych ciuchach, bo tych ładniejszych mi szkoda, bo na kolejne mnie nie stać. Nawet się już nie maluję, bo w pracy jak mam makijaż to nie mogę umyć twarzy często mokrej od kropelek potu. Sypiam źle. Nie mogę zasnąć, albo nawet jak zasnę to budzę się zmęczona. Od kiedy tu jestem raz spotkałam się z koleżankami, które tu studiują, prócz tego nigdzie nie wychodziłam, bo nie mam czasu. Tylko raz na 2 tygodnie mogłabym w weekend się wyrwać, ale wtedy odsypiam.
A mój największy problem to samotność i to, że ciągle żyję wspomnieniem mojego dawnego związku. Rozpatruję, dlaczego tak się stało, czy mogłam zmienić bieg wydarzeń na lepszy? Dlaczego on mówi, że nigdy mnie nie kochał, że chciał mnie wykorzystać? Czy te ponad 5 lat związku to były moje złudzenia, że ktoś mnie pokocha? Boję się, że już nigdy nie spotkam kogoś, kto by mnie pokochał.
Niektórzy mówią, że jestem ładna, ale ja tak nie sądzę. Jestem zaniedbana, mam bladą od zmęczenia twarz, choć mam ciemną cerę. Nie mam pięknych długich włosów, nie ma fajnych ciuchów i nie zachwycam zewnętrznym wizerunkiem, bo nie mam nawet czasu, by się tym tak mocno zajmować. Czasem się ubierał ładnie, robię makijaż itd. Ale i tak czuję się gorsza. Teraz liczą się wyfiokowane laski, te zadbane. A ja mimo, że staram się być dobrym człowiekiem, walczę o lepsze jutro i nie uważam, żebym była "pusta" intelektualnie to nie mam szans na znalezienie fajnego faceta. Nie dostrzegają mnie. I panicznie się boję, że tak zostanie, że nie będę nigdy miała rodziny, fantastycznego kochającego męża, który mnie szanuje, dzieci radośnie biegających po ogrodzie. Mogę nie zaznać życia, w którym mam swoje miejsce, gdzie jestem u siebie, chciana i kochana, że nie dane mi będzie zbudować z ukochanym mężczyzną takiej oazy dla naszej rodziny. A tak bardzo bym tego chciała. Z drugiej strony boję się mężczyzn, boję się znów dać się oszukać, bo tak bardzo szczerzę podchodzę do innych ludzi. Mojego byłego narzeczonego pokochałam bezapelacyjnie na 100%, a on to wykorzystał i oszukał mnie, ranił, znęcał się psychicznie nade mną... Nie chcę powtórki, ale nie chcę też być sama. Puki co jednak nie ma nikogo, kto by mnie chciał. Jestem ciężarem dla rodziny, czuję się taka beznadziejna, bo mimo chęci i starań nie jestem tak doskonała jak większość młodych kobiet. Nie radzę sobie z tym, nie umiem.
Co mam robić, czy jest jakiś dla mnie ratunek...?
Proszę poradźcie mi, jak się pozbierać i odnaleźć sens i nadzieję w życiu?

2

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

A.Kreis Jesteś tym wszystkich zniechęcona, nie masz siły- ale jednak masz nadzieję smile Gdyby nie ona, nie mordowałabyś się z tymi studiami (co studiujesz?) a jednak to robisz- bo wierzysz, że Twoje życie dzięki temu będzie lepsze!

Dobrze by było, gdybyś znalazła jakąś grupę wsparcia, jakieś spotkania kobiece, warsztaty (często są bezpłatne),
oraz odpowiedziała sobie na pytanie: CO POTRAFISZ ROBIĆ? Dzięki temu, co potrafisz, masz szanse na znalezienie innej pracy niż ta, którą wykonujesz, a która Cię tak wykańcza.

Fajnie nazwałaś ten wątek- bo tak rzeczywiście jest:) Pamiętaj: to nie porażka! to jest właśnie kolejny etap! Nowe szanse przed Tobą, nowe marzenia do spełnienia smile

3

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Witaj,zgadzam się z Catwoman,terapia powinna ci pomóc,postaw sobie cel i dąż do niego,to ci da siłę...a co do twojej pracy,ja tez jestem opiekunem ale jestem starsza od ciebie,opiekuje sie dziećmi i mieszkam u swoich pracodawców,prowadzę im dom,ale tą są ludzie na poziomie,razem wychowujemy ich dzieci...z doświadczenia wiem,że nic nie zrobisz jak rodzice tego nie chcą,poszukaj pracy z zamieszkaniem,ja tak pracuję już 4lata,mam umowę,swój pokój z łazienką,samochód do dyspozycji,wolne weekendy i dobrą pensję.na gumtree jest dużo ogłoszeń,często pod W-wą,życzę powodzenia.

4

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Niestety nie mogę teraz zmienić miejsca pracy, ani miasta, bo jestem w jakiś sposób w tej chwili uzależniona od rodziny. Muszę pozostać tutaj. Poza tym ciągłe zmiany też mnie już wykańczają, miałam ich dość przez ostatnie miesiące. Niestety na warsztaty zwyczajnie nie mam czasu, mam zbyt dużo zajęć i ledwo z nimi zdążam. Teraz jest przykładowo pierwszy moment dzisiejszego dnia, kiedy mogę usiąść i napisać...
Studiuję psychologię, bardzo mnie pociąga ten kierunek. I faktycznie mam nadzieję na lepsze jutro, bo bez niej nie dałabym sobie rady:) Staram się znajdować czas na korespondowanie z przyjaciółką, ale ona mieszka daleko ode mnie niestety. Mam tu dwie koleżanki z liceum, studiują tutaj. Kombinuję, by spotykać się z nimi choć raz na 2 tygodnie, kiedy mam wolny weekend. Może to mi pomoże?
Moje rozterki wynikają ze strachu przed przyszłością. Boję się zbyt wiele planować i za dużo marzyć o szczęściu, bo już raz oddałam serce facetowi, który nie był dla mnie dobry i wszystko, co budowałam zniszczył w kilka chwil. Boję się, że historia się powtórzy, a wiem, że samotna nie będę szczęśliwa. Ale też nie chcę znów nastawiać się na cios. Z resztą, żaden facet nawet na mnie uwagi nie zwraca. Zaczynam myśleć, że jestem zwyczajnie dla mężczyzn nieatrakcyjna, choć wielu ludzi mi w przeszłości mówiło, że jestem ładna. Ale może chodzi o coś innego, a ja nie wiem o co...? Raz jestem pełna sił i wiary, a drugim razem jestem zniechęcona, zmęczona tym wszystkim... Może to ja jestem problemem? Już sama nie wiem. Z jednej strony nie chcę zagłuszać pragnień i myśli, a z drugiej boję się, czy to nie egoistyczna tak nad sobą się użalać i czy to jest użalanie się, czy walka o szczęście...? Jestem w tym wszystkim zagubiona. A powodem tego jest moja przeszłość, zgliszcza w których muszę odbudować wszystko od fundamentów. Kochałam za bardzo i mnie to zgubiło... Dziękuję Wam za rady, dobre słowo. Cieszę się, że zechciałyście przeczytać moją historię. Jak myślicie, czy jest szansa, bym jeszcze zdołała odnaleźć szczęście po takim bólu z toksycznej miłości? Czy to realne?

5

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Jest co całkowicie realne- a ja jestem tego żywym przykładem smile Po prostu potrzebujesz czas, musisz powrócić do siebie samej, otrząsnąć się ze złych wspomnień, wyznaczyć sobie cel i NIE BAĆ SIĘ! Bo do odważnych należy świat! smile

6

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Nie martw sie A.Kreis ,

wszystkie Twoje obawy sa zwiazane z totalna zmiana, mam dokladnie tak samo. Wyprowadzilam sie od chlopaka , mieszkam sama, oplacam wszystkie rachunki, ucze sie i pracuje. Przez moj toksyczny zwiazek stracilam kontakt ze znajomymi i nie mam zadnego wsparcia. Mieszkam za granica bez rodziny, ktora zreszta i tak nie bybay w stanie wspierac mnie finansowo. Mimo tego, ze bardzo mi ciezko nie poddaje sie. Tak pragne czyjejs milosci, ze jest to wrecz trudne do opisania ( nie kochalam mojego bylego przez dluzszy czas, zreszta on mnie tez) i wiem, ze nie znajde kandydata na meza tam gdzie mieszkam, poniewaz szansa spotkania samotnego polaka o dobrych manierach i nie przesiaknietego kultura zachodnia jest tak mala, ze az wrecz nie mozliwa, a poza tym ja nigdzie nie wychodze, ze wzgledu na brak czasu.
I wiesz co... nie poddaje sie, bo wierze, ze przyjdzie taki dzien ze moje zmagania przyniosa efekty.
Bedzie milosc, kariera trzeba tylko miedz nadzieje, nie poddawac sie i brnac do przodu.
Moze z czasem znajdziesz hobby ktore Cie totalnie pochlonie.
Trzymam za Ciebie kciuki!

7

Odp: Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Dzięki Wam jakoś powoli zaczynam wierzyć, że uda mi się jeszcze coś w życiu fajnego zrobić:) Catwoman cieszę się, że Tobie się udało i mam nadzieję, że i mnie się kiedyś uda:) Smbdy trzymam również za Ciebie kciuki i dziękuję za wsparcie. Ogólnie wiecie myślę, że ciężko jest spotkać tą właściwą osobę, z którą można stworzyć szczęśliwy związek pełen miłości, szacunku, wzajemnej troski, zrozumienia i wsparcia. Nie oczekuję związku idealnego, ale bardzo bym chciała być kiedyś kochana tak szczerze. Ale to chyba musi przyjść w odpowiedniej, bliżej nieokreślonej chwili. Czasami ciężko pogodzić się, że zostało się wykorzystanym i marzenia legły w gruzach, a przy tym codzienne sprawy dolewają oliwy do ognia i stąd się biorą moje wątpliwości i rozterki. Pociesza mnie fakt, że z tego, co piszecie nie jestem jakaś dziwna, tylko że to w jakiś sposób naturalne. Wyrzucam sobie moją słabość często, ale z drugiej strony chyba nie powinnam się tego wstydzić. W końcu kochałam szczerze, całym sercem i budowałam całe swoje życie w oparciu o mój związek. Może to głupie, ale to było szczere, nieudawane. Mój były ma już nową dziewczynę... Dowiedziałam się przypadkiem. Gdyby mnie kochał, nie zapomniałby tak szybko i nie zaczął nowego związku. To chyba kolejny cios, choć oszukuję siebie samą, że mnie to nie obchodzi... Taki bezwzględny egoistyczny facet już zdążył się zakręcić przy jakiejś dziewczynie i udało mu się, a ja? Nie umiem aktywnie szukać kogoś. Nawet chyba nie chcę szukać. Jestem nieśmiała, po rozstaniu zakompleksiona i marzę, by to mnie zauważył dobry mężczyzna i by mnie pokochał. Ale puki co chyba mężczyzn faktycznie odstraszam. Nie wiem czym, ale chyba tak jest. Przemyślałam to, co napisałyście i zyskałam nadzieję, że i dla mnie nadejdą słoneczne dni.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nowy etap w życiu-jak poradzić sobie z budowaniem wszystkiego na nowo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026