Witam.
Jestem nowy na tym forum i rozpaczliwie szukam pomocy. Zacznę od początku...
Z moją kobietą (już niestety byłą ) poznaliśmy się w pracy ona była mężatką. Od razu bardzo się polubiliśmy. Później zaczeliśmy ze sobą pisać smsy. Takie tam nic nie znaczące żarty... Po jakimś czasie jednak to przerodziło się w coś poważniejszego... To samo tak wyszło... Ona powiedziała mi, że mnie kocha i tak się zaczeło... Biłem się z myślami, bo przecież to było złe, ale uczucie było silniejsze. Odeszła od męża, a ja po pewnym czasie zacząłem się zastanawiać, czy aby na pewno tal chce układać swoje życie... Mimo tego, że nie była już z mężem spotykaliśmy się tak,żeby nikt nas nie widział. Zresztą moja rodzina nie wiedziała, że ona ma dziecko, więc rzadko się widzieliśmy. Stałem się też wobec niej trochę obojętny... powiedziała mi kiedyś, że jeden koleś do niej pisze i wkurza ją to... znałem go i byłem przekonany, że nic z jego strony mi nie grozi... po jakimś czasie zauważyłem, że jest jakby bardziej obojętna wobec mnie i wtedy przypadkiem zobaczyłem, że to nie były 2 czy trzy smsy, ale całe dziesiątki dziennie. Wkurzyłem się i padło wiele niemiłych słów, gdyż jestem typem zazdrośnika, a ona jest naprawdę piękną kobietą... Miała następnego dnia do mnie przyjechać, ale powiedziała, że nie przyjedzie, ale jakoś ją ubłagałem. Niby się pogodziliśmy i jeszcze kochaliśmy, ale powiedziała, że nie jest moją własnościa i nie mogę jej kontrolować. Po pewnym czasie upiłem się i znów popełniłem tą głupote. Krótko mówiąc powiedziałem, że jest dziwką i do jednego się nadaje (wiem debil ze mnie)po tym była jeszcze u mnie raz i kochaliśmy się, ale była jakby inną osobą, taka jakby tego nie chciała. po dwóch miesiącach przepraszania byłem u niej niby ostatecznie się pożegnać i długo się całowaliśmy (ona zaczeła) kilka dni temu pojechałem do niej, a ona mówi mi, że jest z tamtym typem. Jakbym dostał młotem w głowę. Była wobec mnie obojętna. Zapytałem czy go kocha tak jak mnie, to odpowiedziała, że nie wie, ale chce z nim być bo on ją kocha i wszystko dla niej zrobi i nie obchodzi go, że ludzie będą gadać. Ja ją naprawdę kocham i niestety teraz dopiero to do mnie dotarło. powiedżcie czy mogę coś jeszcze zrobić by ją odzyskać. Czy mogło jej to tak szybko przejść? tyle zrobiła żeby ze mną być, a teraz tak jej to przeszło?
Jestem zdesperowany. Nie weim co mam ze sobą zrobić. Jestem jak żywy trup. O niczym innym nie potrafię myśleć. Tylko zadręczam ją ciągłymi smsami .
POMÓŻCIE!!!
Dodam jeszcze, że teraz pije, wręcz chlam. To pomaga, ale gdy trzeźwieje wraca z dziesięciokrotną siłą. Myślę wtedy żeby nawet se sobą skończyć...
DOLINA
Podobne tematy
Po pierwsze, przestań chlać.
Niczego dobrego to chlanie nie przynosi. Bo ani zapomnienia, ani rozwiązania problemu. A do kaca moralnego dochodzi fizyczny.
Po drugie, przestań zasypywać ją sms-ami.
Takie nękanie (bo to jest nękanie) skutecznie zniechęca ją do choćby sympatyczniejszej myśli na Twój temat. Poza tym, takie zachowanie jest karane, ona może zgłosić sprawę na policję.
Po trzecie, pomyśl nad argumentami, które mogłyby ją przekonać do zmiany swej decyzji. I zacznij wreszcie zachowywać się stosownie do swego wieku i planów. Póki co, jesteś swym największym wrogiem.
Podsumujmy ten związek.
Zaczęło się od jej zakochania, gdy Ty wątpiłeś, potem stałeś się wręcz obojętny, co się jej udzieliło. Zaczęły się jednocześnie smsy z innym facetem, które Ty olałeś, boś uznał, że to nie Twoja konkurencja - kontynuowałeś więc obojętność.
Kolejny etap to Twoje przebudzenie - objawy to ostre wkurzenie się, niemiłe słowa, zazdrość.
Jej się to nie podobało, oskarżyła Cię o kontrolę.
Potem Ty się zezwierzęcasz - uchlewasz się i nazywasz ją dziwką.
Tu związek się skończył - choć według mnie się dobrze nie zaczął, bo Ty się wtedy nie zaangażowałeś.
Chcesz ją odzyskać?
Może być już za późno. Jak ona Cię chciała, to chowałeś ją od świata, oskarżałeś, a potem od dziwek wyzwałeś.
Zastanów się też porządnie nad sowim uczuciem. Może Ty jej wcale nie kochasz, a to tylko męska duma się odezwała, bo jakiś inny koleś ją zdobył. Może chciałbyś z nią być, tylko po to, żeby sobie i jemu coś udowodnić?
No bo przecież, jak mogłeś ją mieć, to byłeś obojętny, na to co masz.
Jak chcesz wyjść z doliny - przestań zadręczać ją smsami. On z litości na pewno do Ciebie nie wróci.
Możesz ją tylko zdobyć szczerością. Jeśli udałoby Ci się z nią poważnie pogadać.
Najpierw jednak przestań chlać. Ona potrzebuje odpowiedzialnego faceta i silnego mężczyzny u boku, a nie słabeusza, który smutki topi w wódzie zamiast się z nimi zmierzyć.
gratuluję myślenia penisem i szerzenia patologii. Teraz kobieta która mogła mieć męża dziecko i normalną rodzinę jest rozwódką i skacze z łóżka do łóżka. Jej dziecko nigdy nie będzie miało normalnego życia. A to co powiedziałeś o niej to prawda i tylko dlatego chcesz ją mieć, bo jest ładna. Naucz się rozróżniać pociąg fizyczny od prawdziwego uczucia.
gratuluję myślenia penisem i szerzenia patologii. Teraz kobieta która mogła mieć męża dziecko i normalną rodzinę jest rozwódką i skacze z łóżka do łóżka. Jej dziecko nigdy nie będzie miało normalnego życia. A to co powiedziałeś o niej to prawda i tylko dlatego chcesz ją mieć, bo jest ładna. Naucz się rozróżniać pociąg fizyczny od prawdziwego uczucia.
Ach, to proste myslenie niektorych... Nie "skacze z lozka do lozka" tylko sie zorientowala, ze koles to niedojrzaly prostak i znalazla kogos bardziej odpowiedniego. Co Ty zreszta tez wiesz o jej bylym malzenstwie? Jasnowidzacy jakis/as jestes???? Moze z mezem sie rozstala w wiekszosci zupelnie innych powodow niz Autor posta.
Nic nie wyszło samo. Chcieliście tego.
Wychodzi na to, że muzułmanie mają rację odcinając żony od wszelkich kontaktów z innymi samcami...
Daj Jej święty spokój. Już dość namieszałeś.
Jak chcesz się zapić na śmierć... No cóż... Ja nie będę płakać gdy to zrobisz.
gratuluję myślenia penisem i szerzenia patologii. Teraz kobieta która mogła mieć męża dziecko i normalną rodzinę jest rozwódką i skacze z łóżka do łóżka. Jej dziecko nigdy nie będzie miało normalnego życia. A to co powiedziałeś o niej to prawda i tylko dlatego chcesz ją mieć, bo jest ładna. Naucz się rozróżniać pociąg fizyczny od prawdziwego uczucia.
nomoreagain -- rozumiem, że ta kobieta jest totalnie głupia i była sterowana przez autora wątku, tak? Gdyby nie autor to od męża by nie odeszła? To chciałaś powiedzieć? To wynika z twojej wypowiedzi.
Do autora wątku -- jesteś zazdrośnikiem. Daj jej żyć i idź w swoją stronę. Jej bym doradzał, aby trzymała się od Ciebie z daleka, bo chcesz ją tylko w klatce zamknąć na własność.
Żeby Ci coś uzmyslowić:
Ona- byłą nieszczęsliwa z mężem chciała go zdradzić odejść padło na Ciebie byłeś katalizatorem. Nie wyszło wam ale tego nie zamknęła/ łeś. Ma innego. Moze czasami Ciebie
Ponieważ nie ma męża jest wolna puściły jej hamulce.Obecnie odcieła się podjęła jakąś decyzję.
Ty- chciałeś ją to była zajęta, wolna- na związek się nie nadaje bo używana, zajęta- chyba jednak chcesz ją posiąść.
Wy: Chcecie... no właśnie... sami nie wiecie. tzn ona już tak. Nie chce być z tobą. Może sam sex to za mało, może jednak potrzebuje męża i ojca dla dziecka.
Ktos kto nie potrafi utrzymac jednego zwiazku nie bedzie potrafil utrzymac zadnego.
Jesli sie kogos zostawia dla kogos to trzeba sie liczyc z tym ze nie bedzie sie ostatnim.
Zdradzanie to charakter nie problemy ,problemy sie rozwiazuje badz odchodzi.
Zauroczyla sie Toba tak samo szybko jak nowym facetem.
Proste ,dla mnie sytuacja jest prosta
Zajmij sie wlasnym zyciem ,a bedziesz szczesliwszy
Łatwo jest oceniać gdy się kogoś nie zna
to powiedz mi po co chcesz osądu/ porad skoro ich nie przyjmujesz?
Nie potrzebuje osądu. Wiem, że zachowałem się wobec niej jak ostatni prostak i kretyn. To nie było też żadne myślenie penisem jak ktoś wyżej napisał. To naprawdę wspaniała kobieta. Tylko raz się taką spotyka
Zaufasz jej?
na jej miejscu chciałbyś by ktoś cie dalej męczył gdy podjąłeś decyzję?
Nie wiem czy zaufam. Chciałbym chociaż spróbować, a jeśli wtedy się nie uda, no to... To nie była jakaś przelotna znajomość. Planowaliśmy dzieci, itp... To ja zawaliłem
E tam jedyna. My wszystkie tu jesteśmy wspaniałe. Choć fakt, jesteśmy zajęte.
Rozumiem że chcesz JEJ. Ale mam nieodparte wrażenie, że chcesz, bo podoba się innym. Gdy była TYLKO DLA CIEBIE, jakoś nie była ważna.
Teraz boli. Cóż... Może tego właśnie potrzebujesz... Nie mówię tego złośliwie, tylko przypominam sobie exa. Gdy byłam z nim, lekceważył moje potrzeby. Gdy chciałam odejść, płakał rzewnie i obiecywał, że wszystko się zmieni. Gdy się zgodziłam był bardzo miły - do chwili gdy się ponownie zaangażowałam, zaplanowałam znów wspólne życie.
Nie wiem czy zaufam. Chciałbym chociaż spróbować, a jeśli wtedy się nie uda, no to... To nie była jakaś przelotna znajomość. Planowaliśmy dzieci, itp... To ja zawaliłem
TY?
TY zastanawiasz się, czy zaufasz jej?
Po takim swym zachowaniu, to TY masz wątpliwości dotyczące SWEGO zaufania do niej?
Zaiste, dziwnymi drogami chadza Twe myślenie.
Wróciła do mnie. Planujemy ślub. Nigdy więcej kłamstw. Każdemu to radzę. A jeśli ktoś mówi, żeby sobie odpuścić, to gówno wie o tym jak bardzo można kochać drugiego człowieka i jak łatwo można go stracić przez własną głupotę.
Pozdrawiam