jestesmy razem od 10 lat... raz lepiej raz gorzej...poklocilismy sie w marcu- zdecydowalam , ze to koniec..zaczal prosic, blagac zebysmy sprobowali od nowa - zgodzilam sie...dwa dni przed moim przyjazdem zdradzil mnie -- zaczelismy rozmawiac ...on krzyczal na mnie , ze nie zaluje ...... ze to moja wina...........Zaczelam w to wierzyc .....dalam nam kilka miesiecy zeby pomyslec....wrocilam do tematu....dla niego nic sie nie stalo...... to boli.... on zrobil z tego cyrk.... chwalil sie wszystkim kolegom jakby zrobil cos wielkiego.... opowiadal mi szczegoly sexu z nia...... i uwaza , ze nie musi mnie przepraszac , przeciez nic sie nie stalo....... boli , boli , boli... chyba juz nie mam sily
Podobne tematy
Ten facet to świnia, bawi go Twoje cierpienie.
Po prostu o nim zapomnij, chyba, że chcesz być nieszczęśliwa.
Nie ma wg mnie czegoś takiego jak"zdrada z twojej winy". Radziłabym dać sobie z nim spokój,z czasem zapomnisz a po co masz dać sobą pomiatać...Wiem że boli ale przestanie
Co za paskudny cham.... Obarcza cie wina zeby sie wybielic. Kobieto mniej dla.siebie szacunek i nie chcij mniec z nim.nic wspolnego. Nie dostal.od zycia po dupie i mysli.ze jest pepkiem.swiata wszystko mu wolno. Zostaw go i nie.spada na szczaw.
Zastanawiam sie czy jestem masochistka......---tak to wyglada........z poczatku rzeczywiscie myslalam , ze to przeze mnie,,, klocilismy sie przez telefon i przez telefon z nim zerwalam..... prosil, blagal -wrocilam- bo to 10 lat- damy sobie szanse...., dwa dni przed moim przyjazdem mnie zdradzil ( pomijam fakt , ze zostawila w MOIM domu kolczyki i szalik) i pelno wlosow---to takie bolace szczegoliki......Najlepsza w tym wszystkim jest jeszcze inna rzecz--- w momencie kiedy z nim zerwalam--- poznalal inna dziewczyne--nie bylo kontaktu fizycznego ale bardzo gleboki emocjonalny i wiecie co...... w kwietniu jak juz przyjechalam... jak juz bylam i mieszkalam w naszym mieszkaniu on dwa razy poszedl z nia na randke informujac mnie otym....ja siedze w domu a on na randke i wraca caly zadowolony---rozplakalam sie ....powiedzial ze chcial mnie ukarac za to ze z nim zerwalam....znow czulam sie winnna ......jak chyba mam jakis problem---niby wiem ze mnie kocha.. ale nie uszanowal tego ze chcialam wybaczyc....on nie czuje sie winny tylko ja.......patologia na kolkach....chyba sie musze ogarnac....10 lat kupe czasu--niby jedna zdrada fizyczna druga emocjonalna ...ale chyba nie dam rady przejsc nad tym do porzadku dziennego
Dlaczego z nim jestes?On robi z Toba co mu sie podoba a Ty to tolerujesz.
Kupilam wino...na trzezwo sie da..... rozpoczelam proces pakowania swoich rzeczy.....czeka mnie ta sama rozmowa dzisiaj--ostatnia--ja swoje on swoje ----a potem witaj nowe zycie
To co on robi nie robi z milosci do ciebie. Jak sie kogos kocha robi sie wszystko zeby uszczesliwic druga osobe,zeby radosc,szczescie i usmiech nie znikaly z twarzy. A jak ma sie jakis problem siada sie do stolu i go rozwiazuje. On ci robi kary co za??10lat to kupe fzasu,ale nie az tak duzo zeby przewazyly nad tym zebys byla nieszczesliwa,pomiatana przez cale zycie. Nowe zycie na poczatku z pewnoscia bardzo trudne ale z pewnoscia lepsze,spokojniejsze.
Dziewczyno! Zabieraj się od niego, póki czas! Jak można być tak prymitywnym! Nie ma za grosz szacunku do Ciebie, a Ty chcesz z nim stworzyć udany związek? W życiu..
Odejdź, poznasz kogoś kto zasługuje na Twoją miłość, a nie takiego chama. Po co Ci cierpieć?
Aż normalnie mną telepie, jak ktoś może być takim bezczelnym, wyczutym z uczuć, żeby się tak zachowywać? Skoro kocha- to czemu nie próbuje tego naprawić, zapomnieć i wytłumaczyć? Według mnie to jesteś dla niego tylko marionetką, nie czuje nic, bo gdyby czuł inaczej zachowywałby się w stosunku do Ciebie.
Szkoda mi Cię dziewczyno!
Panache - odejdź od niego. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją silną wolę! Jejku jak to przeczytałam, to aż mnie zamurowało. Świnia nie facet. Parszywa świnia!
11 2012-10-08 15:13:34 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-08 15:14:36)
Mądra decyzja. Uciekaj od chama jak najdalej.
Wrażenie, że go kochasz jest objawem syndromu sztokholmskiego.
moze i masz racje z tym syndromem......od dziecka najpierw mama wzbudzala we mnie poczucie winy i tak do dzisiaj a teraz on.... i od jednego i od drugiego ciezko mi sie uwolnic --ze az chyba nauczylam sie ze to normalne...-ja chyba dobrego shrinka potrzebuje sie udac........kurcze--nie wyobrazajcie sobie mnie jak jakies zahuhanej sieroty--ponoc jestem ladna, wygadana, zadbana --i nikt by nie uwierzyl , ze mam taki problem i pisze na forum---no co ty ona???---i tak naprawde na swoje zyczenie takie katusze
tak mysle sobie---on zawsze wzbudzal we mnie i we wszystkich takie uczucia wspolczucia---bo nie mial rodzicow, bo mu bylo ciezko, bo on zawsze wszystko sam, bo wszyscy dookola sa zli tylko on dobry itd itd itd ... generalnie nie jest zla osoba--ale i tak wszystko co zle sie stanie to nie on to wszyscy inni--manipulant---cos na zasadzie--ktos zlapie go za reke podczas kradziezy a on powie ze to nie jego reka
niby wiem ze mnie kocha..
Pozbawię Cię złudzeń, on Cie nie kocha. tyle w temacie, zerwij z nim, albo wcześniej go zdradź, u Was w mieszkaniu, a potem zerwij. Ja bym tak zrobiła i poczułabym się lepiej.
To ja może powiem konkretnie i prościej, bez emocjonalnej śruby, typowej dla kobiet ![]()
hehe nie no już tak poważnie.....
On robił tak, ponieważ chciał się zemścić za to, że go rzuciłaś....
Dla niego to było potężne uderzenie w męski honor.
Coś w stylu mentalnego kopnięcia w jaja.
A wtedy to już porządnie się wkurzył i poprzysiągł zemstę.
Faktem jest, że zachował się jak prymityw, pokazał swój brak jaj.
Waszej historii dobrze nie znam, ale fakt, że tak szybko dokonał "zemsty" świadczy o tym, że już wcześniej w nim coś zalegało.
Co dokładnie, tego nie wiem.
A to rzucenie przez ciebie było przelaniem goryczy.
Swoją drogą dobrze że teraz to zrobił (niby po 10 latach, ale zawsze) a nie w momencie, gdybyście byli związani dzieckiem.
Wtedy zupełnie niewinna osoba miałaby przeoraną psychikę.
I to albo przez niego samego, albo przez twój ból i żal, który z pewnością by się długo trzymał i przeszedł na dziecko.
Zdaję sobie sprawę, że niźle cię podniszczył swoją akcją, ale wierz mi.....
Emocje przychodzą i odchodzą.
I po chwili bólu (pomijam kryterium czasowe) nadejdzie ukojenie ![]()
Nie daj mu za wygraną i zrób wszystko, żeby się cieszyć życiem i obdarować szczęściem kogoś, kto sobie na nie zasłużył.
A ten twój typ w końcu dostanie wpierdol od losu (proszę modów o nie likwidowanie przekleństwa
).
Bo facet, który tak się mści na kobietach i to w dodatku na takich z którymi był długo, nie może zwać się facetem.
I wiedz też, że on nie przykozaczy tą "słodką zemstą" żadnemu facetowi.
Zostanie potępiony (może poza podobnymi mu frustratami).
A więc wyrzuć z siebie emocje, powstań na nowo i żyj szczęśliwie ![]()
Jak to mówi pewne motto z Bliskiego Wschodu (konkretnie Syria):
"Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone".
Nie ma otchłani, z której nie ma wyjścia i nie ma pułapki czy też bariery, której nie da się przezwyciężyć ![]()
Pozdrawiam.
Sama powiedziałaś "manipulant". To znaczy, że wkrótce wyzdrowiejesz, nie będziesz pod jego wpływem. Odezwij się czasem jak sobie poradziłaś. Pozdrawiam serdecznie
Jak go nie zostawisz, to będzie Tobą już do końca pomiatał. Chcesz zaakceptować - cztaj zalegalizować jego zdradę. NIGDY W ŻYCIU. Kopnij go tyłek i powiedz mu dowidzenia. Nie zwlekaj, szkoda Twojego czasu. Już masz w plecy 10 lat. A jak to zrobisz, to wtedy poczujesz się dowartościowaną kobietą.
Trzymam kciuki i pozdrawiam.
To ja może powiem konkretnie i prościej, bez emocjonalnej śruby, typowej dla kobiet
hehe nie no już tak poważnie.....On robił tak, ponieważ chciał się zemścić za to, że go rzuciłaś....
Dla niego to było potężne uderzenie w męski honor.
Coś w stylu mentalnego kopnięcia w jaja.A wtedy to już porządnie się wkurzył i poprzysiągł zemstę.
Faktem jest, że zachował się jak prymityw, pokazał swój brak jaj.
Waszej historii dobrze nie znam, ale fakt, że tak szybko dokonał "zemsty" świadczy o tym, że już wcześniej w nim coś zalegało.
Co dokładnie, tego nie wiem.
A to rzucenie przez ciebie było przelaniem goryczy.Swoją drogą dobrze że teraz to zrobił (niby po 10 latach, ale zawsze) a nie w momencie, gdybyście byli związani dzieckiem.
Wtedy zupełnie niewinna osoba miałaby przeoraną psychikę.
I to albo przez niego samego, albo przez twój ból i żal, który z pewnością by się długo trzymał i przeszedł na dziecko.Zdaję sobie sprawę, że niźle cię podniszczył swoją akcją, ale wierz mi.....
Emocje przychodzą i odchodzą.
I po chwili bólu (pomijam kryterium czasowe) nadejdzie ukojenie
Nie daj mu za wygraną i zrób wszystko, żeby się cieszyć życiem i obdarować szczęściem kogoś, kto sobie na nie zasłużył.A ten twój typ w końcu dostanie wpierdol od losu (proszę modów o nie likwidowanie przekleństwa
).
Bo facet, który tak się mści na kobietach i to w dodatku na takich z którymi był długo, nie może zwać się facetem.
I wiedz też, że on nie przykozaczy tą "słodką zemstą" żadnemu facetowi.
Zostanie potępiony (może poza podobnymi mu frustratami).A więc wyrzuć z siebie emocje, powstań na nowo i żyj szczęśliwie
Jak to mówi pewne motto z Bliskiego Wschodu (konkretnie Syria):
"Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone".
Nie ma otchłani, z której nie ma wyjścia i nie ma pułapki czy też bariery, której nie da się przezwyciężyć
Pozdrawiam.
Popieram w zupelnosci.
Ten burak nie zasluguje na krzte Twojego uczucia, zainteresowania. Nie szanuje Cie, nie kocha. Bolesna prawda.
10 lat to sporo czasu ale nie powiedziane jest, ze nie ulozysz sobie zycia z kims kto jest tego naprawde wart. Trzymam kciuki.