netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie, proszę o pomoc

42 odpowiedzi6 104 wyświetleniazałożony przez porzucony2, 08.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, proszę o pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: Rozstanie, proszę o pomoc

Witam
Na imię Mam Piotrek.
Witam wszystkich na forum, dzień dobry.
Chciałbym opisać swoją historię rozstanie i tego jak nie mogę sobie z tym poradzić do dzisiaj, proszę również o opinie i damski punkt widzenia na tą sprawę, ponieważ nie mogę sobie poradzić.

Z moja dziewczyną byliśmy prawie 5 lat, zaręczeni byliśmy od pół roku.
Często się kłóciliśmy, ale nie były to kłótnie nie wiadomo jakie, również często się rozstawaliśmy i schodziliśmy.
Pewnego razu nie widzieliśmy się tydzień (a widywaliśmy się codziennie),  w między czasie coś mi się stało i 2 dni wymiotowałem.
Pojechałem do niej i powiedziałem, że musimy porozmawiać, powiedziałem jej, że nie czuje jakby jej na mnie zależało, że nie jak coś mi się stało z tym wymiotowaniem to nawet nie przyjechała się zainteresować tylko wszystko na telefon, że mamy po 25lat, a ona w ogóle nie myśli o przyszłości, o pracy, o wspólnym życiu, powiedziała, że ma dość spakowała moje rzeczy od siebie z mieszkania i powiedziała, że mam się wynosić, że może jesteśmy ze sobą z przyzwyczajenia.
Nieraz mnie tak pakowała i po 3 góra 7 dniach wracaliśmy do siebie.
Tym razem jednak sprawa jest poważna. Postanowiłem, że dam jej parę dni jak zazwyczaj, żeby sobie przemyślała, przyjechała do mnie i przeprosiła mnie za tą sytuację (bo powiedziała mi jeszcze parę nie miłych słów, kiedy to ja byłem opanowany i grzeczny). Nie odzywała się,  więc ja to postanowiłem zrobić, zadzwoniłem do niej, a ona powiedziała, że już podjęła decyzję o rozstaniu i zdania nie zmieni (nigdy wcześniej nie była taka stanowcza).
To był pierwszy moment kiedy przyszło moje załamanie, postanowiłem więc dać jej jeszcze parę dni, po tych paru dniach napisałem jej na gg wiadomość, napisała, że już nie chce ze mną być, że tyle razy się kłóciliśmy, ale zawsze tłumaczyła sobie, że w końcu będzie lepiej i że coś w niej pękło - to było moje drugie załamanie nerwowe.
Napisałem jej więc list, który wysłałem pocztą w którym pisze jak bardzo ją kocham, że chce się z nią ożenić, itp.
Napisałem w nim również, że chcę wyjechać z miasta, na stałe, do jakiegoś większego, znaleźć lepszą pracę i o niej zapomnieć, że to chyba dla mnie jedyny sposób, bo gdybym zobaczył ją na mieście z innym facetem to by mi pękło serce.
Na prawdę tak myślałem, że wydaję i jakoś się wszystko ułoży. Niestety po paru dniach doszedłem do wniosku, że nie dam rady bez niej żyć więc napisałem jej kolejną wiadomość na gg, a w zamian odpisała, żebym już do niej nie dzwonił, żebym znalazł sobie lepszą - to było 3 załamanie nerwowe, starałem się jakoś normalnie funkcjonować, ale nie mogę.
Karolina ma bardzo dobry kontakt z rodzicami o wszystkim sobie mówią, itp.
Ma również 2 siostry z którymi zawsze miałem dobry kontakt i które mnie trochę informują jak się sprawy mają.
O co mi chodzi? O to, że jeżeli ma tak dobry kontakt z rodzicami to na pewno powiedziałaby im, że się ze mną rozstała, zawsze byłem na jakiś imprezach rodzinnych, świętach, itp. u niej w domu, także zachowywaliśmy się jak po ślubie smile
I właśnie w tym jest cała moja nadzieja, że nie powiedziała jeszcze rodzicom, ani siostrom o rozstaniu, a na facebooku cały czas jako główne zdjęcie widnieje NASZE zdjęcie.
Siostry wiedzą o całej sprawie ode mnie, Karolina nic im nie mówiła, a rodzice pytają się sióstr co się stało, że Karolina chodzi taka przybita i dlaczego ja już do nich nie przyjeżdżam, ale udawają, że nic nie wiedzą, a sama Karolina też nic nie mówi.
Wczoraj do niej zadzwoniłem, gadaliśmy 40 minut, pytałem co u niej, jak się czuje, jak w szkole, była to normalna rozmowa przez pierwsze 15minut, a potem rozmowa na nasz temat i znowu to samo, żebym znalazł sobie kogoś fajniejszego, ja jej tłumaczyłem, że pieniądze nigdy nie były dla mnie ważniejsze niż ona (bo ona twierdzi, że były), że ją kocham, no wiecie jak się zacznie o takich rzeczach gadać, jak najdzie taki melancholijny to można gadać i gadać, gadałem tak 25minut, ona od czasu do czasu coś wtrąciła i powiedziała, że już nie muszę się jej tłumaczyć, a najbardziej uderzyło mnie jak powiedziała "ja już nie chce z Tobą być", wiem, że w miedzy czasie jak to mówiłem to płakała bo słyszałem, na koniec powiedziała, żebym się rozłączył bo ona tego nie zrobi bo nie chce mnie chamsko potraktować i żebym sobie kogoś znalazł fajniejszego od niej, ja powiedziałem, że się nie rozłączę i nigdy z niej nie zrezygnuje, ona powiedziała, że też się nie rozłączy, trwało to 3 minuty, aż zaczęła płakać i powiedziała przepraszam muszę kończyć i się rozłączyła.
Wczoraj zasnąłem o 2 w nocy, obudziłem się przed 6-tą z ogromnym dołem, nie wiem co mam robić, nie mogę jeść, spać (jest tak od rozstania, ale teraz to już wyjątkowo), nie mogę się zoorganizować, mieszkam sam i dobija mnie samotność ta cisza, cały czas myślę o niej i o sobie jakim jestem palantem, że po co była ta ostatnia kłótnia teraz by było wszystko dobrze.
Drogie Panie, czy jeszcze mam u niej szanse, co mam teraz zrobić, brakuje mi pomysłów, uszło ze mnie powietrze sad:(:(:(

Proszę o porady, z góry dziękuje za przeczytanie tej długiej opowieści smile

2

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Hmm... Długi się zastanawiałam co Ci napisać.
Moim zdaniem jest kilka "oznak" tego, że jej na Tobie zależy nadal np. płacz podczas rozmowy, tego że nie poinformowała rodziców.
To są fakty.
Jednak z drugiej strony jest podjęta decyzja i stanowczość.
Nie wiadomo czy bardziej jej zależy na Tobie czy na podjętej decyzji.
Masz troszkę czasu by zawalczyć o Nią.
Postaraj się, zrób co w Twojej mocy by pokazać jej że Ci zależy, że kochasz...

Powodzenia smile

3

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

właśnie chodzi mi o te kilka oznak, gdyby usunęła zdjęcie z fb, powiedziała rodzicom to wtedy bym wiedział, że to zupełny koniec, wiem, że nawet rodzice pytają się sióstr co się dzieje, że ona chodzi taka przybita, że nie chce im powiedzieć co się stało, to są dla mnie oznaki, że jednak może jest cień tej szansy.
Nie wiem jak mam o nią zawalczyć, cały czas słyszę od niej, żebym znalazł sobie kogoś innego, przeprasza mnie, że musiałem kupić pierścionek.
Podczas ostatniej rozmowy, na początku tej rozmowy było miło, normalnie gadaliśmy, pośmialiśmy się, czułem, że ma ochotę ze mną porozmawiać, ale kiedy zacząłem mówić o nas, zaczęły się schody, ale nie do końca, bo uważam, że gdyby podjęła tą decyzję w 100% (tak mi cały czas mówi) to nie chciałaby ze mną rozmawiać, a co dopiero słuchać przez 15 minut co mam do powiedzenia, zapytałem czy mogę do niej zadzwonić, jutro, pojutrze, powiedziała, że przez te telefony będzie mi trudniej o niej zapomnieć, więc mówię, że nie chce o niej zapomnieć bo jest najważniejszą rzeczą w moim życiu (wiem, że słowo rzeczą było beznadziejne, ale nie mogłem dobrać lepszych słów przez telefon, byłem zbyt poruszony tą rozmową).

Jak to teraz rozegrać? Piszę na forum dla kobiet, no bo kto inny mógłby mi doradzić jak nie kobieta?

4

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Trudno ocenić tę sytuację.  Nadziei będziesz szukał we wszystkim. Nie twierdzę, że jej nie ma.  Weź pod uwagę,  że długo byliście razem,  dla niej to na pewno trudna decyzja, nie jest stali i bez uczyć. Trudno wyjść nawet ze złego związku po tylu latach.  Ona cierpi i zapewne nawet tęskni.  Pytanie jest o motywy i determinację w decyzji.
.Sam zauważyłeś,  że schody się pojawiają, gdy zaczynasz mówić o Was i o uczuciach. Spróbuj Wam dac czas,  nie naciskac,  nie wyznawać miłości,  ostudzic emocje.  Ją to męczy i przypuszczalnie bardziej oddala od Ciebie niż przybliża.

5 Ostatnio edytowany przez porzucony2 (2012-10-08 09:22:30)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

No właśnie jak ją pytam dlaczego? to mówi, że nie ważne i już nie chce o tym rozmawiać, a dla mnie to też jest ważne, podejrzewam, że rzeczywiście coś w niej pękło i po tylu kłótniach, rozstaniach, itp. mogła mieć dość, ja czasami też miałem dość, ale nigdy z tego powodu bym się z nią nie rozstał, bo uważałem, że jak się kochamy to damy sobie radę ze wszystkim i trochę nawet zły jestem na nią, że ona ma inne podejście.
Przyszła mi myśl do głowy, żeby napisać jej wiadomość na gg, że ją bardzo kocham, że razem możemy zmienić to wszystko na lepsze, że zrozumiałem swoje błędy i też się zmienię dla niej i żeby mi nie odmawiała, nie odpisywała, że nie tylko, żeby dała sobie trochę czasu, że ja na nią czekam.
Jeżeli jest w niej chociaż iskierka nadziei i mamy do siebie wrócić za jakiś czas to po co marnować ten czas teraz?
Ale mnie po prostu dobija teraz te życie, że nie ma jej, że budzę się o 5 rano i myślę o niej, że nie mogę spać, nic robić, na nic nie mam ochoty jeszcze ta jesień %#(*%#$)*% i na prawdę mnie to dobija

6 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-10-08 09:42:27)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Zycze Ci zeby tak nie bylo ale moze wmieszal sie w to ktoś trzeci i zawrocil jej w glowie? To by tlumaczylo czemu nie zainteresowala sie zbytnio gdy byles chory, sam powiedziales tez ze czules ze jej juz tak nie zalezy...

Mysle ze ona nie chce zebys do niej dzwonil i mial z nią kontakt bo boli ją ze nie moze odwzajemnic twojego uczucia. Mozliwe ze dziewczyna ma mętlik w glowie a ty przytlaczasz ja swoją miloscią. Wiem doskonale ze nie ma nic gorszego niz naciskanie gdy ma się watpliwosci co do wlasnego uczucia. Co do tego co masz robic no coz, z pewnoscią slyszales to juz nie raz: mozesz co najwyzej czekac. Nie pisz,nie dzwon, daj jej odczuc brak twojej osoby w jej zyciu i zwyczajnie zatęsknic. Kto wie moze sie dziewczyna zreflektuje i sama odezwie. Poki co daj temu wszystkiemu czas. Sam staraj sie czyms zajac, czymkolwiek,bo jak czlowiek tylko siedzi i mysli to mozna zwariowac. Ile czasu od rozstania wlasciwie minelo? Ewentualnie mozesz raz na jakis czas napisac co u niej slychac ale bez wkraczania na temat zwiazku itd,zwyczajnie przyjacielski kontakt. Jesli natomiast bedziesz ciagle drążył temat to tylko ją od siebie odsuniesz jeszcze bardziej.

Z kazdego zwiazku trudno wyjsc. To nie jest tak to splywa wszystko po porzucającym. Nie tak latwo wymazac wspomnienia i zwyczajne przyzwyczajenie (wez pod uwage ze widzieliscie sie codziennie). Po tej drugiej osobie zostaje luka, pustka. No chyba ze ...zostawila cie dla kogos innego.

7

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

to, że zostawiła mnie dla kogoś innego nie wchodzi w grę, ponieważ mam dobry kontakt z jej siostrami, które bardzo się przejęły tą sytuacją i wykluczyły kogoś trzeciego.
Kurcze liczyłem bardziej tutaj na słowa otuchy, na damskie spojrzenie na sprawę, ale pozytywnie, a Wy mnie jeszcze dobiłyście sad

8

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Od kiedy fb stało się wyznacznikiem tego, co ludzie czują do siebie...?
Może po prostu dziewczyna bije się z myślami, dlatego jeszcze nikomu nie powiedziała o rozstaniu, a zdjęcie na fb zostawiła, gdyż może jeszcze się nie logowała od rozstania, albo po prostu miała co innego na głowie, niż usuwanie zdjęć z profilu, może nie jest osobą, która pali za sobą wszystkie mosty...

Dla mnie to wszystko jest mocno śmieszne - powiedziała Ci stanowczo, że to koniec. Po co chcesz upodlić się jeszcze bardziej..?
Ja na Twoim miejscu napisałabym do niej raz, a dobrze, powiedziała o uczuciu, że będę czekać jakiś tam czas, jeśli zmieni zdanie. I tyle.
Zadręczaniem jej i marudzeniem w stylu ''wróć do mnie, bez Ciebie umieram'' nic nie wnosisz.
Odseparuj się od niej na jakiś czas, zajmij się swoim życiem.
Wróci - kocha. Nie wróci - nie było warto. Wiem, że to nie jest łatwe, ale tak naprawdę nic nie jest łatwe.

9 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-10-08 09:56:13)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Wiem doskonale jak sie czujesz bo sama przezywalam to samo co ty pol roku temu. W glowie tylko ta osoba, wszystko inne bez znaczenia. Dzis wiem ze nie warto bylo czekac ibyc wrakiem czlowieka przez tyle czasu. Oby w twoim przypadku bylo inaczej.

I nie twierdze ze nie ma szans, jesli nie ma nikogo trzeciego to istnieje prawdopodobienstwo ze ona po prostu musi pobyc sama i wszystko sobie przemyslec. Pamietaj siłą nikogo nie zmusisz do związku. Jesli macie byc razem to i ona musi tego chciec.

Jeszcze raz czas czas i tylko czas. Wiem ze sie niemilosiernie dluzy ale niestety, tylko to ci pozostalo.
Mam nadzieje ze wszystko sie wam uloży bo szkoda spedzonych razem 5 lat.

10

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Cyniczna ma racje , odpusc bo tylko siebie krzywdzisz . Zajmi sie soba a jej daj czas , niech zateskni . I z punktu widzenia kobiety , płaszczenie sie.przed jaka kolwiek kobieta , oznacza brak szacunku do siebie a co za tym idzie zadna kobieta nie bedzie.go miala do Ciebie . Napisz list , co chcialbys zmienic w waszym zwiazku (mam na mysli ciagle klotnie) co do niej czujesz itd . Daj jej 2 tygodnie i tyle.

11

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Wciąż jesteście młodzi, a już się kłócicie. Co dopiero będzie za 25 lat... dzieci, pieniądze, proza życia. Ktoś tu kogoś nie szanuje. Nic dobrego temu związkowi nie wróżę.

12

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Wiem, że FB nie jest wyznacznikiem tego co ludzie czują do siebie, ale szukam wszędzie iskierki nadziei na to, że może jednak zdarzyć się cud.
Napisałem już list i była bardzo pozytywna reakcja na niego, ale nie pozytywna reakcja na przyszłość.
Kiedy rozmawiałem z nią przez telefon, to dało się wyczuć, że mimo, że mówi "nie" to tak na prawdę sama nie wie.
Minęły 3 tygodnie, a z każdym dniem jest coraz gorzej, jeżeli mam mieć w perspektywie kolejne 2 tygodnie to aż nie chce o tym myśleć.
Wiem, że łatwo wam mówić zajmij się sobą, itp. ale to nie jest łatwe, na prawdę nie jest łatwe, jeżeli odchodzi osoba dla której robiłeś wszystko, łącznie z pracą, wolnym czasem, itp.
ziemniaczana jak Ty sobie poradziłaś z tym wszystkim?
Najgorsze jest to, że cały czas mam tą nadzieję, byłoby mi łatwiej gdyby powiedziała mi w twarz "nie chce z Tobą już być", powiedziałaby rodzicom z którymi ma świetny kontakt, że zerwała zaręczyny i usunęła zdjęcie z FB, dla mnie właśnie te znaki powodują, że mam nadzieję, dopóki to się nie stanie, zawsze będę ją miał, wiem, że może jestem żałosny i śmieszny, ale strasznie to przeżywam i sam siebie nie poznaje.

13

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Drogi Piotrze nie jest łatwo napisac zajmi sie soba , wiem bo sama to tobie czekajac na decyzjie swojego durnego meza , ale tylko to mozesz zrobic i nie zwariowac , bo siedzenie w domu , analizowanie kazdego jej slowa , gestu itd wpedzi cie w szalenstwo.. To dobra rada zebys zajal sie soba chodz nie jest prosta .

14

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

najgorzej przeraża mnie myśl, że może znaleźć sobie kogoś innego, że ktoś inny będzie ją dotykał, patrzył na nią tak jak ja, całował ją ... to myśl najbardziej mnie dobija!

15

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Trudno takie życie , nie dostaniesz dozywotniej gwarancji ze bedzie tylko z toba , nawet po slubie . Mlody jestes jeszcze duzo przed toba .

16

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

A ja uwazam ze napewno jest ktos trzeci.To ze nie wiedza o tym jej siostry to nie oznacza ze tak nie jest.Rodzina i Ty dowiecie sie na samym koncu.Tak jest zawsze.

17

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Zagubiony zaczynasz mi działac na nerwy . Co ty masz z tym trzecim ? Nie obraz sie ale to ze zona ci rogi dorobila nie znaczy ze kazdy kryzys w zwiazku to zaraz ten / ta trzeci/a . Matko wez nie dawaj rad bo tylko dolujesz niepotrzebnie wszystkich .

18

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
tygrysek27 napisał/a:

Zagubiony zaczynasz mi działac na nerwy . Co ty masz z tym trzecim ? Nie obraz sie ale to ze zona ci rogi dorobila nie znaczy ze kazdy kryzys w zwiazku to zaraz ten / ta trzeci/a . Matko wez nie dawaj rad bo tylko dolujesz niepotrzebnie wszystkich .

Ja doluje wszystkich?Po prostu mowie jaka jest prawda.Po co mam dawac niepotrzebna nadzieje jak i tak prawda wyjdzie na jaw.
Podaj mi jeden watek na tym forum gdzie wyszlo ze byl kryzys i ze do siebie wrocili.
Podaj mi jeden watek ze bylo zle i okazalo sie ze nie bylo trzeciej osoby.
Chodzi mi o watki ze ON zostawil Ja albo ze Ona zostawila Jego
Final zawsze byl ten sam OSOBA TRZECIA

Gdy u mnie zaczely sie problemy i rozstanie rowniez nie wierzylem ze jest ktos inny.Nawet do glowy by mi nie przyszlo ze zona moze mnie zdradzic.Jedni pisali ze jest ktos inny a ja nie wierzylem w to.
Inni pisali ze to kryzys i ze bedzie ok.I ja wlasnie uwierzylem tym osobom bo dali mi nadzieje.
A wyszlo inaczej.

Tutaj sa bardzo duze podobienstwa osob zdradzajacych,prawie ten sam scenariusz.

Masz odmienne zdanie i masz do tego prawo.
Ja mam swoje.

19

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

tym trzecim nie jest człowiek, ale kłótnie i różnica charakterów która nas podzieliła

20 Ostatnio edytowany przez Ona201307 (2012-10-08 13:21:26)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

A może zrobiła coś czego bardzo żałuje i nie potrafi spojrzeć ci w oczy... może zdradziła cie pod wpływem emocji i teraz bardzo tego żałuje... stąd jej takie zachowanie ponieważ nadal cię kocha ale czuje się winna... skoro każe ci szukać lepszej
albo ktoś jej nawrzucał powiedział jej że jest do niczego i żyje z taka świadomością i ślepo zaczęła w to wierzyć i chce dla cb dobrze... pokaz jej ze ona jest najważniejsza wytłumacz... powiedz ze jeżeli coś się wydarzyło niech śmiało powie .. nie wiem jaki jeszcze moze być powód
albo po prostu jest zmęczona waszymi kłótniami moze potrzebuje stabilizacji w związku, moze czegoś jej na prawdę brakuje.. podejdz do niej na spokojnie pogadaj wytłumacz...

21

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

to było pod wpływem kłotni (rozstanie) kłociliśmy się w domu powiedziala ze ma dosc spakowala mnie i wyrzucila

22

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

to było pod wpływem kłotni (rozstanie) kłociliśmy się w domu powiedziala ze ma dosc spakowala mnie i wyrzucila

no skoro podczas kłótni powiedziała ze ma dość... najwidoczniej ją to przerosło dziewczyna potrzebuje faceta który bedzie ją wspierał w tych grubych i w tych mniej istotnych sprawach... wiem to po sobie bo sama mam podobny problem... gdy się pokłócimy z ukochaną osobą zaczynamy się zastanawiać co jest problemem... doszła do wniosku ze to może ona... ze to przez nią są sprzeczki itd..
dlatego siebie obwinia

23 Ostatnio edytowany przez porzucony2 (2012-10-08 13:45:08)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

tak tylko potem był list z mojej strony opisujący jak bardzo ją kocham jak bardzo chcę z nią być, ślub, itp. napisała, żebym znalazł sobie kogoś lepszego, że ona już podjęła decyzję, itp.
potem 2 razy rozmowa na gg krotka bo ta sama gadka po 2 tygodniach telefon z mojej strony (wszystko z mojej strony), normalnie gadaliśmy, miałem nadzieję w pewnym momencie, że powie, żebym do niej przyjechał lub coś w tym stylu, jak gadka fajnie szła to zapytałem czy byśmy się może wybrali gdzieś razem, powiedziała, że nie, no to ja mówię to może jako znajomi, to powiedziała, że na to za wcześnie, potem mówiłem o nas przez 15minut wszystkiego wysłuchała popłakała się i powiedziała, żebym dał jej spokój i już o tym nie mówił, cały czas we mnie jest nadzieja.

zawsze to było tak, że to ja ją wspierałem, a ona mnie w niczym i o tym głownie była ta kłótnia, że nie czuję, że jej na mnie zależy, tzn. że mniej

24

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

tak tylko potem był list z mojej strony opisujący jak bardzo ją kocham jak bardzo chcę z nią być, ślub, itp. napisała, żebym znalazł sobie kogoś lepszego, że ona już podjęła decyzję, itp.
potem 2 razy rozmowa na gg krotka bo ta sama gadka po 2 tygodniach telefon z mojej strony (wszystko z mojej strony), normalnie gadaliśmy, miałem nadzieję w pewnym momencie, że powie, żebym do niej przyjechał lub coś w tym stylu, jak gadka fajnie szła to zapytałem czy byśmy się może wybrali gdzieś razem, powiedziała, że nie, no to ja mówię to może jako znajomi, to powiedziała, że na to za wcześnie, potem mówiłem o nas przez 15minut wszystkiego wysłuchała popłakała się i powiedziała, żebym dał jej spokój i już o tym nie mówił, cały czas we mnie jest nadzieja.

zawsze to było tak, że to ja ją wspierałem, a ona mnie w niczym i o tym głownie była ta kłótnia, że nie czuję, że jej na mnie zależy, tzn. że mniej

wiem przez co przechodzisz... ale skoro to rozstanie już tak długo trwa to ja nie wiem czy jest sens żebyś o nią walczył moze napisz jej tylko tyle ze czekasz na nią żeby to jeszcze raz przemyślała i ze nadal ja kochasz i już nie dzwoń nie pisz... jak będzie chciała sama sie odezwie... moze stwierdziła ze to było przyzwyczajenie a nie miłość... skoro jesteś takim wspaniałym chłopakiem to powinna sobie uświadomić kogo straciła takie jest moje zdanie... wiem ze ci cieżko... kawał czasu spędziliście razem.. serce pęka boli głupie myśli przychodzące do głowy... obwinianie siebie... zadawanie pytania sobie DLACZEGO....

25 Ostatnio edytowany przez porzucony2 (2012-10-08 13:55:01)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

czy niecałe 3 tygodnie to długo? nie wiem, ale na pewno jest ciężko i nie zapowiada nic, żeby było lepiej, szkoła mi się teraz zaczyna, w pracy problemy, a ja nie myślę o niczym innym jak o niej, nie potrafię normalnie funkcjonować sad
też mam zamiar zrobić tak jak mówisz, napisać jej, że to nie jej wina, że dla niej mogę się zmienić, że ją kocham i czekam na nią.

jej główne zarzuty były takie, że pieniądze były dla mnie ważniejsze niż ona i że wiele razy dałem jej do zrozumienia, że to czego ona najbardziej pragnęła, czyli ślubu nic dla mnie nie znaczył co jest zupełną nieprawdą.

26

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

czy niecałe 3 tygodnie to długo? nie wiem, ale na pewno jest ciężko i nie zapowiada nic, żeby było lepiej, szkoła mi się teraz zaczyna, w pracy problemy, a ja nie myślę o niczym innym jak o niej, nie potrafię normalnie funkcjonować sad
też mam zamiar zrobić tak jak mówisz, napisać jej, że to nie jej wina, że dla niej mogę się zmienić, że ją kocham i czekam na nią.

jej główne zarzuty były takie, że pieniądze były dla mnie ważniejsze niż ona i że wiele razy dałem jej do zrozumienia, że to czego ona najbardziej pragnęła, czyli ślubu nic dla mnie nie znaczył co jest zupełną nieprawdą.

Napisz to wszystko wytłumacz i pozostaje ci tylko czekać... i nie myśl tyle weź się w garść będzie dobrze życie toczy sie dalej.. każdy z nas cierpi ma problemy nie można sie załamywać trzeba żyć i iść do przodu... i mieć nadzieję...

27

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Miłość jedyna jest, miłość nie zna końca
Miłość cierpliwa jest, zawsze ufająca
Wszystko potrafi znieść,
Wszystko oddać umie,
Życiu nadaje sens, każdy go rozumie.
Miłość jedyna jest, miłość nie zna końca
Miłość cierpliwa jest, zawsze ufająca
Mimo klęsk nigdy się nie podda, milion łez.
Zabiera żeby coś dać.

28 Ostatnio edytowany przez porzucony2 (2012-10-08 14:07:04)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

to chyba najgorsza rzecz jaka mnie do tej pory spotkała sad
sam jej napisałem w liście dłuższy wiersz smile
jeszcze jedna sprawa, napisałem jej w liście, żeby go spaliła, przez telefon się pytam czy spaliła to ona mówi, że tak jak jej napisałem w liście, a po 5 minutach, że jednak nie, czy to sentyment czy co? hmmmm
Ona201307 napisz do mnie na gg bo mamy podobne problemy moje gg to 44026856

29

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

to chyba najgorsza rzecz jaka mnie do tej pory spotkała sad

przeczytaj innych problemy... nie ty jeden i nie ostatni... moze gdy poczytasz innych posty troszkę ci się polepszy zobaczysz że nie tylko ty cierpisz nie tylko ciebie miłość zawiodła... na prawdę mi to pomaga... w tedy zdaje sobie sprawę że nie jest u mnie najgorzej widząc innych cierpienia problemy...

30 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-08 15:06:26)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

Z moja dziewczyną byliśmy prawie 5 lat, zaręczeni byliśmy od pół roku.
Często się kłóciliśmy, ale nie były to kłótnie nie wiadomo jakie, również często się rozstawaliśmy i schodziliśmy.
Pewnego razu nie widzieliśmy się tydzień (a widywaliśmy się codziennie),  w między czasie coś mi się stało i 2 dni wymiotowałem.
Pojechałem do niej i powiedziałem, że musimy porozmawiać, powiedziałem jej, że nie czuje jakby jej na mnie zależało, że nie jak coś mi się stało z tym wymiotowaniem to nawet nie przyjechała się zainteresować tylko wszystko na telefon,

Masz pretensje, masz za złe, oczekujesz że będzie się interesowała; nie doczytałam czy ten tydzień byliście pogniewani?

porzucony2 napisał/a:

że mamy po 25lat, a ona w ogóle nie myśli o przyszłości, o pracy, o wspólnym życiu,

Toś jej dokopał bardzo konkretnie.

porzucony2 napisał/a:

powiedziała, że ma dość

Też bym miała dość. Gdyby facet mi wypominał i sugerował że nie jestem zaangażowana, to nawet gdybym kochała z całego serca, odeszłabym. Bo daję siebie całą, daje ile mogę i o ile wiem, kobiety zwykle tak mają. Jeśli wszystko co mogę dać, to za mało, jeśli ja jestem taka zła, idź i szukaj lepszej. Nie męcz mnie wypominaniem, że nie jestem idealna. Bo nie jestem i jeszcze długo nie będę, może nigdy. A od mężczyzny oczekuję, że będzie mnie kochał i wspierał a nie wdeptywał w ziemię.
Czy Ty sobie w ogóle zdajesz sprawę, jak podle się zachowałeś? Wbiłeś jej nóż w serce.

porzucony2 napisał/a:

spakowała moje rzeczy od siebie z mieszkania i powiedziała, że mam się wynosić, że może jesteśmy ze sobą z przyzwyczajenia.

Nie mogła patrzeć na oprawcę.

porzucony2 napisał/a:

Nieraz mnie tak pakowała i po 3 góra 7 dniach wracaliśmy do siebie.

Myślisz, że robiła to dla picu? Ja myślę,że ją bolało i zawsze cierpiała. I za każdym razem rozstawała się z Tobą mentalnie.


porzucony2 napisał/a:

Tym razem jednak sprawa jest poważna.

Za każdym razem sprawa była poważna!!! Tylko Ty nie traktowałeś jej poważnie. Jej ból był prawdziwy.

porzucony2 napisał/a:

Postanowiłem, że dam jej parę dni jak zazwyczaj, żeby sobie przemyślała, przyjechała do mnie i przeprosiła mnie za tą sytuację (bo powiedziała mi jeszcze parę nie miłych słów, kiedy to ja byłem opanowany i grzeczny).

Ona Ciebie?! Obudź się! Opanowany i grzeczny? Obojętny i zimny, pewny swego, pewien że jej przejdzie, jak zawsze.

Wyłania mi się taki obraz Waszego związku: Ty zachowywałeś się jak gówniarz (albo menda, palant, patafian - niepotrzebne skreślić, potrzebne dodać). Ona próbowała delikatnie, jak się nie dawało, złościła się, Ty się wykłócałeś, byłeś zamknięty, wiedziałeś swoje, nic nie mogła zrobić więc Cię pakowała. Tęskniła, cierpiała, Ty "dawałeś jej czas". Kochała, w końcu przyjmowała Cię z powrotem (jeszcze się kazałeś przepraszać). Ale sprawy się od tego nie załatwiają. Następny problem, następna akcja.

Próbowałeś ją wytresować. Pasłeś swoje ego jej miłością, aż napasłeś, zamordowałeś motyle i już ich w brzuchu nie ma.

porzucony2 napisał/a:

Nie odzywała się,  więc ja to postanowiłem zrobić, zadzwoniłem do niej, a ona powiedziała, że już podjęła decyzję o rozstaniu i zdania nie zmieni (nigdy wcześniej nie była taka stanowcza).

Przejrzała na oczy. Zrozumiała, że będziesz jej przez całe życie wypominał każdy błąd (czy cokolwiek uznasz za niewłaściwe), będzie musiała spełniać Twoje marzenia, a to czego ona chce nie będzie się liczyło.

porzucony2 napisał/a:

już nie chce ze mną być, że tyle razy się kłóciliśmy, ale zawsze tłumaczyła sobie, że w końcu będzie lepiej i że coś w niej pękło

Właśnie. Pękło. Zepsułeś wszystko co się dało. Miałeś 5 lat, żeby budować, ale wolałeś niszczyć. Słuchałeś durniów, którzy mówili że kobieta nie wie czego chce, że ma Cię słuchać, żeby się odcinać to ją zmiękczy. I robiłeś tak. I masz co zrobiłeś (niekoniecznie co chciałeś). Skoro były kłótnie, to znaczy że ONA SIĘ WYPOWIADAŁA. A Ty zamiast słuchać, robiłeś swoje.


porzucony2 napisał/a:

I właśnie w tym jest cała moja nadzieja, że nie powiedziała jeszcze rodzicom, ani siostrom o rozstaniu, a na facebooku cały czas jako główne zdjęcie widnieje NASZE zdjęcie.
Siostry wiedzą o całej sprawie ode mnie, Karolina nic im nie mówiła, a rodzice pytają się sióstr co się stało, że Karolina chodzi taka przybita i dlaczego ja już do nich nie przyjeżdżam,

Ha, cała nadzieja, że ONA cierpi, jest nieszczęśliwa, nie może o tym mówić.

porzucony2 napisał/a:

nie chce mnie chamsko potraktować

Bo to jest dobry człowiek.

porzucony2 napisał/a:

Wczoraj zasnąłem o 2 w nocy, obudziłem się przed 6-tą z ogromnym dołem, nie wiem co mam robić, nie mogę jeść, spać (jest tak od rozstania, ale teraz to już wyjątkowo), nie mogę się zoorganizować, mieszkam sam i dobija mnie samotność ta cisza, cały czas myślę o niej i o sobie jakim jestem palantem, że po co była ta ostatnia kłótnia teraz by było wszystko dobrze.

Nic nie byłoby dobrze. Dalej nic nie rozumiesz. Po co było kłótnie przez 5 lat? Czego oczekiwała od Ciebie? No czego? Że będziesz dla niej polował na krokodyle? Założę się że nie. Kochała Cię. Wystarczyło kochać. Słuchać gdy mówiła. Robić o co prosiła. Każde spełnienie jej życzenia to byłby punkt dla Ciebie. Polny kwiatek. Telefon że kochasz, sms że jest cudowną osobą. A co Ty robiłeś? Awantury, że nie jest taka jakiej byś chciał. No to jak nie jest, to sobie idź do wymarzonej, skoro mówisz, że ona taka zła, że jej nie zależy. Zobacz jak to jest gdy jej nie zależy, gdy nic nie wkłada w związek. Teraz zauważyłeś, że coś od niej dostawałeś? Wcześniej wciąż było mało. Albo nie to.

porzucony2 napisał/a:

Drogie Panie, czy jeszcze mam u niej szanse, co mam teraz zrobić, brakuje mi pomysłów, uszło ze mnie powietrze sad:(:(:(

Nie wiem. Nie wiem czy masz szanse u niej. Ale jeśli nie przejdziesz głębokiej duchowej przemiany,  nie masz szans u ŻADNEJ wartościowej kobiety.
Ty dalej masz ją w d... Myślisz tylko o sobie, że bez niej TOBIE źle. Nic się nie zmieniło, niczego nie zrozumiałeś.

Jeśli cokolwiek miałoby być, MUSIAŁBYŚ ZACZĄĆ OD PRZEPROSIN.

Musiałbyś zrozumieć jakim byłeś pajacem. Musiałbyś stać się innym człowiekiem. Mężczyzną. Dorosnąć. Otworzyć się na Kobietę. Pokochać prawdziwie. Skończyć z postawą roszczeniową - należy mi się, nie zainteresowałaś się, podniosłaś głos, jesteś be, a ja cacy, przeproś mnie. Zacząć dawać - czas, uwagę, zainteresowanie NIĄ, akceptację. Pokazać, że zależy Ci na jej szczęściu a nie tylko na swojej wygodzie.

W liście pisałeś ze ją kochasz. A pisałeś, że coś zrozumiałeś? I w ogóle zrozumiałeś coś? Że żałujesz, przepraszasz, że się zmienisz? A masz taki zamiar? Dotarło coś do Ciebie? Bo z Twoich tekstów nie wynika, żebyś coś pojął, niestety.

Chyba marny ze mnie doradca. Jak byś tu był to bym Ci tak przywaliła, że byś otrzeźwiał w mgnieniu oka. A tak... Mam tylko słowa, których nie rozumiałeś przez 5 lat, nawet popartych działaniami... Ech... Szkoda dziewczyny.

31

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Artemida, masz dużo racji w tym co mówisz, ostatnio pół nocy zastanawiałem się nad sobą i doszedłem do podobnych wniosków, wiem, że to trochę za późno, ale chyba lepiej późno niż wcale, tylko jak to teraz uratować, jak jej udowodnić, że się zmienię na lepsze?

32

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Napisałam Ci coś wczoraj, ale przypadkiem to usunelam. Jesteś w stanie obecnie przyjąć wszystko i obiecać wszystko,  by ja odzyskać. Dziewczyna na Twoim miejscu, pewnie jeszcze zaczęłaby poprawiać wygląd.

Moim zdaniem powinieneś przede wszystkim uszanować jej decyzję. Mądrze Ci doradziła ziemniaczana. Byłam kiedyś na miejscu Twojej dziewczyny i ciągłe wracanie do temu związku bardziej odpycha niż przyciąga. Ona już wie i słyszała, że ją kochasz i będziesz pewnie pierwszym,  który się dowie, jeśli zmieni zdanie.

Jeśli kochamy, powinniśmy umieć pozwolić odejść. Jeśli miałbyś ją odzyskać to tylko przez poszanowanie hej zdania.

33

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

Artemida, masz dużo racji w tym co mówisz, ostatnio pół nocy zastanawiałem się nad sobą i doszedłem do podobnych wniosków, wiem, że to trochę za późno, ale chyba lepiej późno niż wcale, tylko jak to teraz uratować, jak jej udowodnić, że się zmienię na lepsze?

Nie wiem, czy coś jeszcze da się zrobić. Miałam męża, który tak się zachowywał. Gdy chciałam odejść, nagle go olśniło, przepraszał, błagał, obiecywał. Uległam, wróciłam. I co? Dotrzymał może 10% tego co obiecywał. Ludzie się nie zmieniają tak łatwo. Przyciągnął mnie do siebie po czym znów dręczył, gdy ja się zaangażowałam i uwierzyłam że będzie dobrze. Gdy dziewczyny piszą na Forum, że po ich odejściu facet błaga i obiecuje zmiany, sama odradzam zgodę na jego powrót. Dobrymi intencjami piekło wybrukowane. Teraz, żeby wróciła wszystko obiecasz, potem, gdy będziecie razem, nie daj Boże po ślubie, z dziećmi i kredytem, zmarnujesz dziewczynie życie. I może jeszcze wypomnisz to odejście.

Nie wierzę w słowa i założę się, że Ona też nie uwierzy. Czy Ty Ją w ogóle przeprosiłeś?

Mnie by przekonały nie słowa lecz działania. Jakie? Nie jestem Nią, nie mam pojęcia.

Przypomnij sobie o co się kłóciliście. Przypomnij sobie o co prosiła i jakim prośbom odmawiałeś. Przypomnij sobie na czym Jej zależało. Przypomnij sobie jak Ona okazywała Ci uczucie. Znacie się lata.

Zasada jest taka: daj człowiekowi to, czego chce, nie dawaj mu tego, czego nie chce.

Co niechcianego Jej dawałeś? Krytykę, nieproszone rady, negatywną ocenę. Nie wiem co jeszcze.
Czego chcianego Jej nie dawałeś? Akceptacji... Nie wiem czego jeszcze. Nie wiem co lubi, o co prosiła.

Nie wiem jak mocne są Jej negatywne skojarzenia związane z Tobą. Wiem, że muszą zniknąć i w to miejsce muszą się pojawić pozytywne emocje związane z Tobą.

Jak to zrobić, gdy Ona się odcięła? Główkuj. Nie podpowiem, bo nie wiem,  czego Ona chce. Jakbyś dla mnie wynajął trubadurów, uznałabym Cie za kretyna, a Jej może się spodobać. Jakbyś mi przysłał kwiaty i liścik, że przepraszasz, ujęłoby mnie to, a Ona może uznać, że Ją lekceważysz, bo lekceważysz Jej decyzję o rozstaniu.

Masz atuty - znasz Jej siostry i rodziców. Wykorzystaj wszystko co możesz.

34

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

odradzasz każdej dziewczynie na forum powrót do faceta tylko dlatego, że w Twoim związku to nie wypaliło?
Jesteś cholerną hipokrytką! Jeszcze jakaś dziewczyna posłucha Twoich durnych rad i nie zwiąże się z chłopakiem, który może jest jej przeznaczony.
To, że w Twoim związku nie wyszło, nie znaczy, że w każdym tak będzie, po Twoich postach uważam, że jesteś zgorzkniałą i pozbawioną zaufania i miłości do ludzi, więc proszę nie wypowiadaj się już w moim temacie bo tylko wprowadzasz złą energię!

35

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Witaj porzucony 2.Badz facetem z 'jajami' kobiety nie przepadaja za wymiotujacymi i skamlacymi mezczyznami.Jak jest za Toba to sama pojawi sie u Twojego ramienia,a jak nie to Jej nigdy w zaden sposob nie zmusisz do tego.

36

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

mimo wszystko ciągle odbiera telefony i słucha co mam do powiedzenia, nawet mam wrażenie, że w pewnej chwili coś w niej pęknie i powie kocham Cię, ale na koniec rozmowy jest tak samo, że już nie da nam kolejnej szansy, itp. nie wiem już co mam o tym myśleć

37

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc
porzucony2 napisał/a:

odradzasz każdej dziewczynie na forum powrót do faceta tylko dlatego, że w Twoim związku to nie wypaliło?
Jesteś cholerną hipokrytką! Jeszcze jakaś dziewczyna posłucha Twoich durnych rad i nie zwiąże się z chłopakiem, który może jest jej przeznaczony.
To, że w Twoim związku nie wyszło, nie znaczy, że w każdym tak będzie, po Twoich postach uważam, że jesteś zgorzkniałą i pozbawioną zaufania i miłości do ludzi, więc proszę nie wypowiadaj się już w moim temacie bo tylko wprowadzasz złą energię!

Zwykła ludzka uczciwość każe nazywać rzeczy po imieniu. Wszelkie znieczulacze-owijacze to zwykłe kłamstwa. Formy, których używasz świadczą o tym, kim jesteś i wyjaśniają dlaczego nie mogło się udać w związku. Jakie pytanie zadałeś, taką dostałeś odpowiedź. Czy się będziesz obrażał i zachowywał źle, czy się czegoś nauczysz - nie wiem. Wygląda na to, że obraziłeś się na mnie i na świat, bo nie działa tak jak byś chciał.

Odradzam powrót do chamów, którzy zaczynają obiecywać złote góry, choć wcześniej dawali głównie chamstwo. Odradzam ufanie samym słowom, oderwanym od czynów. Odradzam wiązanie się z ludźmi niekulturalnymi, impulsywnymi, nieskutecznymi, niedorozwiniętymi emocjonalnie. Bo takie cechy zapowiadają kłopoty. A Forum jest pełne rozpaczliwych postów od kobiet, które zaufały i oberwały znów. Ponieważ cham postanowił się zemścić. Ponieważ cham nie przeszedł głębokiej duchowej przemiany, tylko pomachał jej przed nosem obietnicami a gdy dostał co chciał, znów jest podły.

Miłość do ludzi to nie bla, bla, bla, kocham, kocham, kocham i inne czułe słówka. Miłość to dawanie rozsądnej pomocy. Prosiłeś o rady - dostałeś. Zamykasz się? Nie przyjmujesz? To już nie mój problem.

Wszystko jedno jak mnie nazwiesz, ja wiem kim jestem. I moi przyjaciele wiedzą. A opinia obcych nieprzyjaznych ludzi jest mi obojętna. I świadczy - powtarzam - tylko o nich.

38

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Będzie odbierać,  bo Cię co najmniej lubi i szanuje. Chyba,  że ją wykończysz naciskami i by się chroniąc przestanie.
Posłuchaj rad i przestań ją naciskac,  pytać i rozmawiać o was. Wtedy też kończąc rozmowę ani Ty ani ona nie będziecie mieli tego niesmaku. ..Ty,  że nie powiedziała kocham,  ona że znowu musiała Ci powiedzieć te przykre słowa, że to koniec.
Po prostu pozostanie wrażenie miłej rozmowy i samo to poprawi Wasze stosunki i wzmocni Twoje szanse.

39

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

dla mnie to po prostu jest dziwne, że jeszcze 3 tygodnie temu przez telefon mówiliśmy sobie, że się kochamy itp. a teraz muszę z nią rozmawiać jak z prawie obcą osobą.

40 Ostatnio edytowany przez raki (2012-10-11 09:17:30)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Takie jest życie. Pomyśl, że niektórzy tu żyli przez. kilka lub kilkanaście lat z jedną osobą pod jednym dachem i nagle ona jest obca - nie można jej poznać, a potem nawet tracą z nią  zupełnie kontakt. Zawsze jest ten jeden dzień po którym wszystko się zmienia.

Życie teraz daje Ci poważna lekcję.

Porzucony2, mężczyzna w którym się zakochałam i z którym w pewien sposób byłam, powiedział mi ponad miesiąc temu,  że mnie kocha,  ale jako przyjaciółkę.  Zresztą zauważyłam nagle,  że jego stosunek do mnie się zmienił np.przestał mi okazywać tyle czułości co wcześniej. Bolało jak cholera.
On się o mnie bardzo troszczy,  też dzwoni (on - ja pierwsza nie),  pisze, pomaga w pewnych ważnych sprawach. Faktycznie okazuje, że mu na mnie zależy. Ale nie kocha (tu bym usłyszała, że jak mogę tak mówić po tym co razem przeszliśmy).
Więcej, bardzo mnie pożąda i w chwilach pożądania nagle jest w stanie dać niebo czułości, ale to nie to samo.

Czy gdyby nie moje komentarze mogłabym interpretować, że kocha? Zamęczyłabym się.   On szczerze mówi,  że to inna relacja dla niego.I ja to przyjmuję (lata doświadczeń).
Mam łatwiej,  bo od miesiąca jestem kilkanaście tysięcy km od niego i to jeszcze potrwa. Ale niedługo znajdę się zaledwie kilkanaście kilometrów,  w obcym dla mnie miejscu,  gdzie jedyną bliską osobą jest on.
Boję się okropnie.
Jasne,  że mam małą nadzieję ta umiera ostatnia - ale nie za wszelką cenę. Wiem-mam już niemało doświadczenia,  że tylko faktyczne potraktowanie tego jako przyjaźni,  zajęcie się sobą i nie wracanie do tematu nas może uratować tę znajomość (w jakimkolwiek kształcie). W relacjach chodzi o to by czuć się dobrze. Twoje postępowanie działa odwrotnie, a co za tym dobija relacje.
Jeśli nam uda się stworzyć przyjaźń, to może i też coś więcej. Jeśli dam radę, jeśli nie trudno, to znaczy, że to w żadnym kształcie nie miałoby sensu. Choć ja powoli wychodzę emocjonalnie z tej relacji. Samej jest mi łatwiej bez błagania, poniżania itp.

41

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

raki widocznie jesteś o wiele silniejsza emocjonalnie ode mnie, bo ja jakoś nie mogę sobie z tym poradzić, mija 3 tydzień, miałem nadzieję, że po takim czasie chociaż w jakimś stopniu będzie mi lepiej, ale nie jest, może potrzeba więcej czasu? nie mam pojęcia.
Nadzieja umiera ostatnia, właśnie!
Może po prostu z jej strony to jest jakiś test dla mnie, jakiś kopniak w dupę (i dla niej samej może też), żeby to się jakoś ułożyło.

42 Ostatnio edytowany przez raki (2012-10-12 00:33:13)

Odp: Rozstanie, proszę o pomoc

Myślę,  że więcej mam za sobą (w tym rozwód). Po takich doświadczeniach jak Twoje teraz, człowiek uczy się, że to nie koniec świata,  że po okresie cierpienia i rozpaczy znów wychodzi słońce,  że można być szczęśliwym, i ba, nawet z kimś innym.  W tym momencie to jak film science fiction. Gdy się przechodzi to drugi raz -z tą świadomością i doświadczeniem- jest łatwiej, choć boli nie mniej.
Poczytaj sobie temat maliny82. Ona dość szybko znalazła równowagę,  bo kocha siebie.
Dasz radę. Łatwiej będzie w chwili, gdy  pogodzisz się z sytuacją.
Ja Ci nie chcę doradzać zerwania kontaktu całkowicie albo mówić,  że nic z tego nie będzie. Kiedyś rozstałam się z kimś waznym - była to pierwsza miłość, jeszcze szczenięca. Potem się przyjazniliśmy, ale mnie zbyt bolało,  że nie mogłam go dotknąć, pocałować, powiedzieć o uczuciach. Nie dawałem rady i zerwałam kontakt. Dzięki temu odżyłam. Na tamten moment było to najlepsze rozwiązanie. Ale dziś wiem,  też z rozmów z nim,  że mogłam go wtedy jeszcze odzyskać albo mieć naprawdę fajnego przyjaciela.
Teraz, w podobnej sytuacji chce postąpić inaczej,  nie wiem czy dam radę, ale są szansę, bo jestem inna kobietą,  bardziej świadomą, z bagażem doświadczeń.
Jednak większość osób w końcu jest zmuszonych urwać kontakt.  Gdy jedno kocha,  a drugie nie, byli partnerzy za bardzo się ranią,  a zastawiony zamiast się podnosić i odzyskać siły, załamuje się coraz bardziej.
Słusznie w wątku o prawie przyciągania ktoś radzi by się odseparować na 3 miesiące lub nawet pół roku. Ty musisz się pozbierać. Dać sobie czas.
Wiem. .. te myśli,  że w tym czasie ona znajdzie innego, że nigdy jej nie odzyskasz itp.  Ale to trochę jakbyś chciał te sytuację kontrolować,  a przecież i tak nie masz kontroli.
Czasem warto spróbować zawierzyć losowi,  przeznaczeniu,  Bogu,  miłości. ..że będzie dobrze i tą myślą oddychać.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, proszę o pomoc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026