netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Namieszałeś w mojej głowie

30 odpowiedzi6 466 wyświetleńzałożony przez Cryspine, 07.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Namieszałeś w mojej głowie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Namieszałeś w mojej głowie

Pamiętasz, jak na początku naszej znajomości mówiłam ci, że boję się mężczyzn, że mam uraz, bo nigdy mnie z ich strony nic dobrego nie spotkało, począwszy od ojca. Ty wtedy broniłeś swojego gatunku, mówiłeś, że nie skrzywdzisz...w ciągu mojej ośmioletniej małżeńskiej męki nie szukałam innego faceta, mimo iż nie kocham męża. To tylko ty potrafiłeś wzbudzić moje zaufanie, obudzić we mnie kobietę i to taką, która czuje się kochana i pożądana ( jak ja zazdroszczę twojej żonie, że ma takiego mężczyznę obok siebie). Kochałam cię coraz bardziej, dzięki twoim ciepłym spojrzeniom i cudownym słowom, które słyszałam z twoich ust. Z kobietami tak jest, że one kwitną w oczach ukochanej osoby. Teraz znów zwiędłam, bo w twoich oczach jest tylko strach, a słowa tylko ranią. Wiem ,że mnie nie kochasz i że już cię nie pociągam jako kobieta. Mówisz, że coś czujesz, tak- litość, poczucie odpowiedzialności i strach. Znowu zablokowałam się w sferze uczuciowej i erotycznej, już nie czuję potrzeby bliskości drugiej osoby, więc chyba nie zwariuję.



Nigdy nikogo tak nie kochałam, jak ciebie, byłeś najważniejszą osobą w moim życiu, poza tobą nikt się nie liczył. Dodawałeś mi skrzydeł i przy tobie czułam, że nie ma takiego problemu, z którym bym sobie nie poradziła.Ale po co taka miłość, której nikt nie potrzebuje. Dlatego ostatnie miesiące były naprawdę ciężkie, zdarzały się dni, że nie mogłam ustać na nogach, Paulinka musiała się mną opiekować albo zbierałam w sobie siłę i odwoziłam ją do mamy, by wrócić do pustego domu i umierać z bólu. Pełna nadziei czekałam na twoje maile, a potem znów umierałam , ciągle czytając: ,, tylko nie dzwoń", ,, uszanuj szczęście mojej rodziny", ,,chcę być z żoną i z dziećmi". Rwałeś mi serce na strzępy.Czułam się jak potwór, który nie daje ci żyć. Jak to jest, że wystarczy jedno twoje słowo, a byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.



Mówi się, że nadzieja umiera na końcu. Już nie musisz się obawiać , we mnie nadzieja właśnie ( choć z twojego punktu widzenia zapewne późno) umarła. Już na nic nie czekam i w nic nie wierzę. Może to dzięki twoim słowom , które niedawno usłyszałam: ,, już nigdy takiego błędu nie popełnię", ,, znów dopadną mnie wyrzuty sumienia". Nie wiedziałam , że przeze mnie miałeś wyrzuty sumienia, one świadczą o tym, że kochasz żonę. Nie zdawałam też sobie z tego sprawy, że moja miłość do ciebie tak cię zamęcza. Już się mnie nie obawiaj, jestem z tym wszystkim pogodzona. W moich oczach już nie zobaczysz oczekiwania na coś z twojej strony, liczę tylko na przyjaźń. Znów zamykam się w swojej skorupce raka, z której już nigdy nie wyjdę i nie pozwolę się zranić.



A mąż...powtórka z rozrywki- znów jest wobec mnie złośliwy i chamski, w końcu weekend.



Już nikogo nie potrzebuję

2

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Czytałam i miałam łzy w oczach. Tyle smutku,bólu,rozczarowania. Bardzo współczuję...

3

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
Lena76 napisał/a:

Pamiętasz, jak na początku naszej znajomości mówiłam ci, że boję się mężczyzn, że mam uraz, bo nigdy mnie z ich strony nic dobrego nie spotkało, począwszy od ojca. Ty wtedy broniłeś swojego gatunku, mówiłeś, że nie skrzywdzisz...w ciągu mojej ośmioletniej małżeńskiej męki nie szukałam innego faceta, mimo iż nie kocham męża. To tylko ty potrafiłeś wzbudzić moje zaufanie, obudzić we mnie kobietę i to taką, która czuje się kochana i pożądana ( jak ja zazdroszczę twojej żonie, że ma takiego mężczyznę obok siebie). Kochałam cię coraz bardziej, dzięki twoim ciepłym spojrzeniom i cudownym słowom, które słyszałam z twoich ust. Z kobietami tak jest, że one kwitną w oczach ukochanej osoby. Teraz znów zwiędłam, bo w twoich oczach jest tylko strach, a słowa tylko ranią. Wiem ,że mnie nie kochasz i że już cię nie pociągam jako kobieta. Mówisz, że coś czujesz, tak- litość, poczucie odpowiedzialności i strach. Znowu zablokowałam się w sferze uczuciowej i erotycznej, już nie czuję potrzeby bliskości drugiej osoby, więc chyba nie zwariuję.



Nigdy nikogo tak nie kochałam, jak ciebie, byłeś najważniejszą osobą w moim życiu, poza tobą nikt się nie liczył. Dodawałeś mi skrzydeł i przy tobie czułam, że nie ma takiego problemu, z którym bym sobie nie poradziła.Ale po co taka miłość, której nikt nie potrzebuje. Dlatego ostatnie miesiące były naprawdę ciężkie, zdarzały się dni, że nie mogłam ustać na nogach, Paulinka musiała się mną opiekować albo zbierałam w sobie siłę i odwoziłam ją do mamy, by wrócić do pustego domu i umierać z bólu. Pełna nadziei czekałam na twoje maile, a potem znów umierałam , ciągle czytając: ,, tylko nie dzwoń", ,, uszanuj szczęście mojej rodziny", ,,chcę być z żoną i z dziećmi". Rwałeś mi serce na strzępy.Czułam się jak potwór, który nie daje ci żyć. Jak to jest, że wystarczy jedno twoje słowo, a byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.



Mówi się, że nadzieja umiera na końcu. Już nie musisz się obawiać , we mnie nadzieja właśnie ( choć z twojego punktu widzenia zapewne późno) umarła. Już na nic nie czekam i w nic nie wierzę. Może to dzięki twoim słowom , które niedawno usłyszałam: ,, już nigdy takiego błędu nie popełnię", ,, znów dopadną mnie wyrzuty sumienia". Nie wiedziałam , że przeze mnie miałeś wyrzuty sumienia, one świadczą o tym, że kochasz żonę. Nie zdawałam też sobie z tego sprawy, że moja miłość do ciebie tak cię zamęcza. Już się mnie nie obawiaj, jestem z tym wszystkim pogodzona. W moich oczach już nie zobaczysz oczekiwania na coś z twojej strony, liczę tylko na przyjaźń. Znów zamykam się w swojej skorupce raka, z której już nigdy nie wyjdę i nie pozwolę się zranić.



A mąż...powtórka z rozrywki- znów jest wobec mnie złośliwy i chamski, w końcu weekend.



Już nikogo nie potrzebuję

Ja także przeczytałam Twoją historię ze łzami w oczach sad Ten ból jest niesamowity znam to i mam to samo.

4

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
alutka.m napisał/a:

Czytałam i miałam łzy w oczach. Tyle smutku,bólu,rozczarowania. Bardzo współczuję...

Podpisuję się pod Alutką. Współczuję i życzę więcej słoneczka w  twoim życiu.

5

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Boże święty...skąd ja to znam...teraz też zamykam się na nowo w tej skorupce..tak będzie lepiej, "i proszę Boga niech nigdy więcej , niech nie pozwoli by ktoś trafił w moje serce!" (18L - Jak zapomnieć)

6

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Zdradzałaś męża , zakochałaś się w kochanku ale on nie chce zostawić rodziny ? Chyba standardowy schemat, kochanek poużywał ale ceni sobie rodzinę.

Mąż chamski i złośliwy ? A jaka jesteś dla niego skoro płaczesz za innym ?

Chyba że źle coś zrozumiałem.

7

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
Poprostu Daniel napisał/a:

Zdradzałaś męża , zakochałaś się w kochanku ale on nie chce zostawić rodziny ? Chyba standardowy schemat, kochanek poużywał ale ceni sobie rodzinę.

Mąż chamski i złośliwy ? A jaka jesteś dla niego skoro płaczesz za innym ?

Chyba że źle coś zrozumiałem.

Tez sie nad tym zastanawialem ale chyba myslimy tak samo.
Nie rozumiem lez poprzedniczek

8

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
zagubiony12345 napisał/a:

Tez sie nad tym zastanawialem ale chyba myslimy tak samo.
Nie rozumiem lez poprzedniczek

Nie oceniaj tego w kategoriach moralnych. Ból to ból.

9

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
owcake napisał/a:
zagubiony12345 napisał/a:

Tez sie nad tym zastanawialem ale chyba myslimy tak samo.
Nie rozumiem lez poprzedniczek

Nie oceniaj tego w kategoriach moralnych. Ból to ból.

Racjonalna ocena swojego postępowania i całej sytuacji pozwala również lepiej poradzić sobie z bólem. W tym przypadku ból jest konsekwencją decyzji autorki.
Nie chodzi o to by zamykać się w skorupie...raczej by wyciągnąć wnioski z błędów, bo wówczas jest szansa na uniknięcie bólu w przyszłości.

10

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
owcake napisał/a:
zagubiony12345 napisał/a:

Tez sie nad tym zastanawialem ale chyba myslimy tak samo.
Nie rozumiem lez poprzedniczek

Nie oceniaj tego w kategoriach moralnych. Ból to ból.

Bol na wlasne zyczenie.
Bol ktory wczesniej czy pozniej musial sie pojawic
Bo na ktory autorka zasluzyla

Ciekawe co z bolem meza? Pewnie to nie jest wazne

11

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Zasłużyła? A może to mąż zasłużył sobie na rogi?

12

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
Artemida napisał/a:

Zasłużyła? A może to mąż zasłużył sobie na rogi?

Nikt nie zasluguje na to by go zdradzic.Jesli dzieje sie zle to rozstanie a pozniej szuka sie nowego partnera.
No ale co ja sie bede tutaj powtazal skoro wiekszosc robi to odwrotnie a pozniej tutaj skamle

13

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Jakie to typowe-męka małżeńska,kochanek,miłość jedyna,wielka ..i nagle o wszystkim dowiaduje się żona..I koniec,kochanek wraca do żony z podkulonym ogonem,a kochanka umiera z tęsknoty.Napisałaś o tym w bardzo przejmujący sposób,ale streszczenie historii jest trywialne.Nad kim wy się litujecie-nad kobietą,której największym marzeniem jest rozbić rodzinę?!Nad kochanką?!Skoro męczysz się w małżeństwie-odejdź i szukaj miłości u WOLNYCH facetów..Nie ma,że kredyt,dzieci,pracy nie ma..
Poczytaj sobie,co czują kobiety,których mąż zdradzał.One czują się tak samo,zapewniam Cię.I nie jestem zdradzoną żoną,żeby nie było..

14

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Współczuje autorce, bo mimo wszystko cierpi.

"Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy" w końcu musiało się to w taki czy inny sposób odbić na niej. Jeśli nie kocha męża to powinna go zostawić i sama budować swoje szczęście, albo znaleźć kogoś kogo kocha, a nie zdradzać...

15

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Ocenianie i moraliziwanie jest zupełnie bezsensu.  Łatwo to robić,  gdy się nie jest na miejscu danej osoby. Wciąż udajemy,  że żyjemy w świecie kar i nagród, nawet karzemy się sami. Jestem za uczciwoscia,  ale sama nie jestem idealna i wolę patrzeć sobie na ręce.
Równie dobrze z tym opowieści można by skreślić słowa mąż i żona,  a koniec byłby ten sam i ból też.
Trzymaj się ciepło.

16 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-10-08 10:32:59)

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Jestem!


Pamiętasz jak na początku znajomości byłam całym Twoim światem, jak tęskniłeś, pragnąłeś. Pamiętasz jakim świętem były nasze zaślubiny. Ile radości, szczęścia dawały Ci chwile bliskości. Wiedziałeś, że mam wiele obaw i mówiłeś "damy radę'', że wspierać mnie będziesz i kochać za dwoje. Mówiłeś, że świętością jestem dla Ciebie i możesz się do mnie modlić. Wierzyłam, że kochasz jak nikt dotąd mnie nie kochał. Wierzyłam, że warta jestem  Twojej miłości. Z dnia na dzień otwierałam się, ufałam. Z dnia na dzień czułam się bezpieczniejsza, szczęśliwsza. Tyle pięknych słów mówiłeś, tyle gestów wykonałeś.... Przysięgaliśmy sobie wierność, miłość na dobre i złe, i że nie opuścimy aż do śmierci.....

Kochałam Cię, byłam wyrozumiała, tolerancyjna i wierna. Byłam też dobrą matką dla dwóch twoich synów. Stworzyłam ciepły dom....o tym marzyłeś. Chciałeś mieć miejsce, do którego wraca się na "skrzydłach". Wracałeś całując, przytulając. Dumny byłeś ze mnie i dzieci.
Kłopoty  w firmie....powinniśmy razem stawić im czoła. Myślałam, że oboje ramie w ramie działać będziemy. Nie chciałeś pomocy..... niepokoiło mnie Twoje oddalanie się ode mnie. Tak wyraźnie czułam, że staje Ci się obojętna. Myślałam, że masz prawo przeżywać porażkę na swój sposób. Kiedy dowiedziałam się, że znalazłeś inną pocieszycielkę, świat mi się zawalił. Nieszczęścia chodzą ponoć parami....plajta i Beata to była mało dobrana para.
Ona była piękną kobietą, po traumie rozwodu. Chciała znowu być kochana. To właśnie otrzymała od Ciebie. To jej szeptałeś czułe słówka, to jej wyznawałeś miłość, obiecywałeś. Myślałam, że pęknie mi serce. W domu małe dzieci chciały mieć uśmiechniętą mamę a ja byłam żywym trupem...nie miałam siły nawet ich przytulić. Kiedy wróciłeś....czekałam na kajanie się. Czekałam, że na rękach będziesz nosił....Ciebie stać było jedynie na słowa, "to było fatalne zauroczenie". CZy wiesz, ile razy ten film obejrzałam ? Przy nim napawałam się wizją jej napastowania Ciebie... . Tak bardzo szukałam w nim usprawiedliwienia Twojego romansu. Wybaczyłam CI chociaż nawet o wybaczenie nie prosiłeś.
Beata okazała się młodą i rozsądną osóbką. Ona CI uwierzyła. Uwierzyła w Twoje zapewnienia, że jesteś dobrym człowiekiem, będziesz dobrym mężem i ojcem dla jej córki. Po rozmowie z nią nie mogłam patrzeć Ci w oczy. Kochałam i nienawidziłam jednocześnie. Nienawidziłam Ciebie, ale też siebie... po sześciu latach przyszło zapomnienie. Rana zabliźniła się. Zaufać jednak nie mogłam.

Minęło wiele lat. Zmieniliśmy się, podstarzeliśmy. Kochać Cię nie przestałam. Zrozumieć jednak nie mogłam, że każdy wieczór spędzasz z drinkiem w ręku..... i stać Cię na tak obraźliwe słowa. Martwiłam się. Uznałam, że masz problem z alkoholem. Lekceważyłeś moją troskę i chęć pomocy. Twoje coraz śmielsze słowa przerażały mnie, dziwiły....do czasu odnalezionego w Twoim telefonie sms-a "kocham Cię Zofio". Nie wierzyłam....to nie mogła być prawda. Ty też mówiłeś, że to prawda nie jest, że to tylko żarty. Znowu "walczyłam" z rywalką i  sobą samą....kochałam. Kochałam i nienawidziłam ....siebie, że pozwalam na pomiatanie sobą,  na zdrady. Nie dawałeś mi odejść a ja nie umiałam dzielić się Tobą. Po trzech latach życia w Twoich kłamstwach, upadlaniu, obrażaniu i trzymaniu przy sobie znalazłam wyjście....pojawiła się myśl ....hotel, tabletki i wymarzony spokój. Byłam zmęczona a świadomość spokoju była mi miła, najmilsza na świecie.

Wiesz mężu, nigdy nie pomyślałabym, że mnie na to stać, przecież dzieci kochałam ponad życie....

Najpierw jakieś strzępy obrazów, czyichś słów, a potem moje słowa "jestem rozczarowana" Słyszałam je, ale nie rozumiałam....zabolał mnie widok Twojej postaci  - nie wiedziałam dlaczego.... Nie wiem co mówiłeś, wiem , że byłeś smutny.....ja też byłam... nie tyle smutna co rozczarowana. Nie rozumiałam co się dzieje....życie po życiu? 1 listopada nie poszłam na groby...bałam się , że znajdę swój własny...bałam się, że jednak toczy się życie po życiu, w którym też jestem na Ciebie skazana.

Nadal Twoim zaprzeczeniom romansu końca nie było. Nie było też końca romansu. Nie chciałeś uszanować mojej decyzji o rozstaniu....postanowiłam ją na Tobie wymusić, wymusić poprzez udowodnienie kochanki i udało mi się. Chyba nie dziwisz mi się, że znać Cię już nie chciałam - umarła moja miłość, moja nadzieja i wiara w ciebie.

SZkoda mi bardzo dzieci. Wiesz jak to przeżyły, bo nie kryły uczuć przed Tobą. Nie bolą Cię ich łzy ? nie masz w związku z nimi wyrzutów sumienia? Nie poczuwasz się, żeby je prosić o wybaczenie ? Oboje zrobiliśmy straszną krzywdę dzieciom....po wielu rozmowach wybaczyły mi.....


Nie chowam się już do żadnej skorupki. Uczę się życia od nowa. Uśmiecham się do ludzi, otwieram na nich. Kocham być uśmiechniętym człowiekiem.

Moją historię dedykuję autorce wątku jak i wszystkim zdradzającym.

17

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
Lena76 napisał/a:

A mąż...powtórka z rozrywki- znów jest wobec mnie złośliwy i chamski, w końcu weekend.

No i nie ma związku... nie ma szacunku.

A miłośc z kochankiem? Tak zazwyczaj się kończy, gdy kochankowie są w swoich małżeństwach i chcą się zaangażować, albo ktoś chciałby czegoś więcej.

Kochałaś, przegrałaś. Lepiej kochać i przegrać niż nie kochać. Nie zabijaj miłości, sama przeminie, albo będzie trwać na dnie serca aż do śmierci -- naucz się z tym żyć.

18

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Czy w tym kraju nie ma juz wolnych mezczyzn?
Dlaczego kobiety decyduja sie na bycie "ta drugą","kochanką"? W imie niby milosci?

Kochanka zawsze bedzie kochanka... Na chwile, na gorsze dni, bedzie odskocznia od szarej rzeczywistosci i od monotonii w domu.
Nie znaczy to jednak, ze nie ma ona uczuc. Ma prawo cierpiec kiedy doznaje krzywdy.

19

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Jezu kochany, a wolnych gosci nie ma?????

Chcialabym wyrazic wspolczucie, ale po prostu nie moge, bo sobie kobito sama tego piwa nawarzylas. Jezeli sie wladowalas w czyjes malzenstwo, sama bedac zamezna, to jak dorosla osoba radz sobie teraz z konsekwencjami. Rozumiem, ze czasem malzenstwo sie nie udaje, ale wlasnie dlatego zostaly wynalezione ROZWODY, zeby ludzie nie oszukiwali  swoich malzonkow ale szczerze rozwiazywali problemy.

Twoj post to jak czytanie jeczenia malego dziecka, ktore nawet pojecia nie ma, ze stwarza chaos i sprawia bol innym (Twojemu mezowi), bo tylko zainteresowane wlasnymi uczuciami.

20

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

simpleKarolina i inne, które to tak się litują nad autorką wątku - ja was chyba będę cytował jak kolejny raz będą na mnie wieszać psy, za to, że kilka razy zdarzyło mi się być kochankiem (aczkolwiek nie były to związki ani sformalizowane, ani dzieciate).

"Pan tego nie zrozumiesz - to je kobieca logika" wink

21

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
yoghurt007 napisał/a:

simpleKarolina i inne, które to tak się litują nad autorką wątku - ja was chyba będę cytował jak kolejny raz będą na mnie wieszać psy, za to, że kilka razy zdarzyło mi się być kochankiem (aczkolwiek nie były to związki ani sformalizowane, ani dzieciate).

"Pan tego nie zrozumiesz - to je kobieca logika" wink

Ja sie tam nie lituje. Mialam fling z zameznym ( nie jestem z tego dumna) i wiem jak to jest. Jednak jestem osoba dorosla i wiedzialam w co sie pakuje i nie oczekiwalam od nikogo wsparcia moralnego.

22

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

A dlaczego decydują się żyć ze zdradzającym mężczyzną?  Dlaczego wychodzą za mężczyzn agresywnych, alkoholików?
Dlaczego godzą się na przemoc?  Bo to wszystko przemoc.
Owszem z punktu widzenia moralnego kochanka uważana jest za złą jak i mężczyzna, ale obie i przyszła żona "sadysty" i kochanka często dość świadomie,  ignorując symptomy i konsekwencje, w imię "milosci" godzą się na związek.

23 Ostatnio edytowany przez simpleKarolina (2012-10-08 19:25:18)

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
yoghurt007 napisał/a:

simpleKarolina i inne, które to tak się litują nad autorką wątku - ja was chyba będę cytował jak kolejny raz będą na mnie wieszać psy, za to, że kilka razy zdarzyło mi się być kochankiem (aczkolwiek nie były to związki ani sformalizowane, ani dzieciate).

"Pan tego nie zrozumiesz - to je kobieca logika" wink

Skad wniosek ze sie nad nia lituje? Wcale tak nie jest. Rozumiem tylko jej bol, jako czlowieka.
Nie bede tez na nikim psow wieszac, bo sama bylam z facetem ktory mial zone (co prawda byli w separacji, rozwod byl przesadzony ale to jednak nadal bylo, bynajmniej ze strony formalnej, malzenstwo).

Pomimo tej calej wyrozumialosci dla bolu po stracie ukochanej osoby, nie omieszkam napisac jak bardzo wk... mnie, poprawka, denerwuje mnie naiwnosc tych kobiet, ktore pakuja sie w romans z zonatymi facetami z mysla, ze spotkalo je szczescie niesamowite bo zostaly pokochane. Jesli sie kogos kocha, to sie nie mydli oczu, nie bzyka po katach, nie ukrywa sie przed swiatem a pozniej wraca do zonki i udaje, ze wszystko jest ok.

24

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

W tym wątków mamy dwójkę łajdaków:
* faceta, który kantował żonę i zabawiał się z mężatką
* kobietę, która kantowała męża puszczając się z żonatym
Dla mnie jedno i drugie jest siebie warte a warte nie więcej niż przydrożne g..no. Zasady są klarowne singlom wolno 'wszystko', po przekroczeniu 'TAK' trzeba być dojrzałym bo każdy romans to najzwyklejsze ku....wo.

25 Ostatnio edytowany przez Lena76 (2012-10-08 21:37:49)

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Wszystkie te słowa krytyki są słuszne. Ale czasem tak się dzieje z człowiekiem, że wyłącza się rozum i uczucia biorą górę.

Ja nie mieszkam z mężem, żyjemy w separacji. Boję się złożyć pozew o rozwód i o alimenty, bo mi grozi. Mam córeczkę i nie jest mi samej łatwo. Mimo że mieszkamy oddzielnie, on ciągle mnie nęka. Jest alkoholikiem, ale tylko weekendowym, więc akceptowanym przez społeczeństwo, a ja nie, bo od niego odeszłam. Przez osiem lat znęcał się nade mną psychicznie i od czasu do czasu fizycznie- np. niedawno skopał  i opluł na oczach dziecka, które mnie pytało, gdzie ma uciekać, gdy tata  zabije mamę. Wielokrotnie  w środku nocy wyrzucał nas na bruk, bo przecież to jego dom, nawet nie pozwolił mi się dobrze ubrać. Ciągle słyszę, że powinnam trafić na takiego, który będzie mnie codziennie bił, bo on jest dla mnie za dobry.

Straciłam poczucie własnej wartości, wiele razy brałam psychotropy, bo miałam myśli samobójcze, a przecież muszę żyć dla dziecka, którego ojciec alkoholik nie wychowa. Robiłam wszystko- gotowałam, sprzątałam, wychowywałam dziecko, opiekowałam się jego ojcem alkoholikiem, pracowałam zawodowo. Ja siedziałam w domu, a on prowadził życie kawalera- pił i bawił się w towarzystwie różnych kobiet, a ludzie tylko się ze mnie śmiali. Ciągle mi powtarzał, że mnie nie kocha, bo miłość swego życia dawno ma za sobą.

Nikt nigdy mnie nie kochał i za nic nie chwalił, może właśnie dlatego tak uległam temu uczuciu, którym ktoś w końcu mnie obdarzył. Uwierzyłam mu, gdy mówił, że jest nieszczęśliwy i chce się rozwieść. Planował ze mną przyszłość, zaczął przyjaźnić się z moją córeczką. Nigdy nie pozwoliłabym, żeby porzucił swoje dzieci. Ale wiem też od pani psycholog, że najbardziej zniszczoną psychikę mają dzieci z rodzin , w których  ciągle są kłótnie. Łatwiej w życiu radzą sobie te dzieci, których rodzice  rozwiedli się, gwarantując im tym samym spokojne dzieciństwo.

Właśnie dlatego napisałam ten tekst- by usłyszeć słowa krytyki, one mi pozwolą odzyskać rozsądek. Dziękuję

26

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Dlaczego w takim razie zonaty facet? Nie bylo ze tak powiem, nikogo wolnego w poblizu?

Dlaczego w takim razie nie jestescie razem? Dlaczego wrocil do zony?

27 Ostatnio edytowany przez Lena76 (2012-10-08 21:58:00)

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Wrócił do żony, bo zarówno on , jak i ja nie unieślibyśmy tego ciężaru - bólu jego rodziców, dzieci. Nie piszę o żonie, bo ona jest bardzo wyrachowaną osobą i sama niszczy tę rodzinę. Ich małżeństwo, to fikcja - wpadka w wieku 22 lat, naciski rodziców, presja społeczeństwa. Zbyt wielu ludziom skomplikowalibyśmy życie. A ja to wiem i i tak nie potrafię przestać go kochać. Jestem pewna, że on był moim przeznaczeniem, tylko zbyt późno nastąpiło nasze spotkanie. Oboje jesteśmy zbyt słabi, by zawalczyć o siebie.

Podobno wyrazem największej miłości jest pozwolić  drugiej osobie odejść, więc ja mu na to ,,pozwalam''...

28

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Nie da się na zimno wybierać sobie "odpowiednich" partnerów jeśli w grę wchodzą uczucia. Ocenianie kogoś poprzez swoje doświadczenia nie jest dobrym pomysłem, bo znamy przecież jedynie siebie, nie wiemy, co tak naprawdę kryje się w duszy innego człowieka.
Ty cierpisz, ja Ci szczerze współczuję, bo znam to i pamiętam. Z czasem ból minie, choć to przecież brzmi tak banalnie. Przeżyłyśmy taką miłość, o której niektórzy mogą jedynie marzyć. Dowiedziałaś się, jak to jest czuć się piękną, kochaną, pożądaną. To jest tylko Twoje i nikt Ci tego nie zabierze, ani twój mąż, który z prawdziwym mężczyzną nie ma nic wspólnego, ani ludzie, którzy mogą nie zrozumieć twoich decyzji, ani kochanek, który ma prawo wyboru. Tak po prostu wybrał, nie od ciebie to zależało, choć pewnie teraz myślisz, że mogłaś coś zrobić. Twoja miłość, twoje cierpienie, twój smutek to właśnie Ty! Jesteś silną kobietą, bądź silna, a wspomnienia będą dla ciebie tarczą przed światem, bo nie jest łatwo po prostu żyć.
Na razie po prostu nie masz wyjścia i musisz jakoś czas ciągnąć do przodu, choć niewiele widzisz przed sobą. Jednak później będzie coraz spokojniej i w pewnym momencie zorientujesz się, że znów stoisz prosto na ziemi. Tylko błagam, nie kontaktuj się z nim, nie proś o uwagę, miej godność, tego nic ci nie zabierze, jedynie ty sama możesz siebie zatracić. Ja zacisnęłam pięści i nie odezwałam się do "niego" ani razu. Jak na ironię po dłuższym czasie sam napisał, ale gra toczyła się już na moich warunkach. Mężczyźni chcą tego, czego nie mogą mieć. Kochaj i szanuj siebie, a wtedy i inni ciebie uszanują. Bądź silna siostro!

29

Odp: Namieszałeś w mojej głowie
malafifi napisał/a:

Nie da się na zimno wybierać sobie "odpowiednich" partnerów jeśli w grę wchodzą uczucia. Ocenianie kogoś poprzez swoje doświadczenia nie jest dobrym pomysłem, bo znamy przecież jedynie siebie, nie wiemy, co tak naprawdę kryje się w duszy innego człowieka.
Ty cierpisz, ja Ci szczerze współczuję, bo znam to i pamiętam. Z czasem ból minie, choć to przecież brzmi tak banalnie. Przeżyłyśmy taką miłość, o której niektórzy mogą jedynie marzyć. Dowiedziałaś się, jak to jest czuć się piękną, kochaną, pożądaną. To jest tylko Twoje i nikt Ci tego nie zabierze, ani twój mąż, który z prawdziwym mężczyzną nie ma nic wspólnego, ani ludzie, którzy mogą nie zrozumieć twoich decyzji, ani kochanek, który ma prawo wyboru. Tak po prostu wybrał, nie od ciebie to zależało, choć pewnie teraz myślisz, że mogłaś coś zrobić. Twoja miłość, twoje cierpienie, twój smutek to właśnie Ty! Jesteś silną kobietą, bądź silna, a wspomnienia będą dla ciebie tarczą przed światem, bo nie jest łatwo po prostu żyć.
Na razie po prostu nie masz wyjścia i musisz jakoś czas ciągnąć do przodu, choć niewiele widzisz przed sobą. Jednak później będzie coraz spokojniej i w pewnym momencie zorientujesz się, że znów stoisz prosto na ziemi. Tylko błagam, nie kontaktuj się z nim, nie proś o uwagę, miej godność, tego nic ci nie zabierze, jedynie ty sama możesz siebie zatracić. Ja zacisnęłam pięści i nie odezwałam się do "niego" ani razu. Jak na ironię po dłuższym czasie sam napisał, ale gra toczyła się już na moich warunkach. Mężczyźni chcą tego, czego nie mogą mieć. Kochaj i szanuj siebie, a wtedy i inni ciebie uszanują. Bądź silna siostro!

Nie ma wyjscia??????

Ma wyjscie, tylko, ze jaj Jej brak, zeby sie ruszyc i cos w zyciu zmienic, wiec dlatego nie tylko wpakowala sie w trudna sytuacje z niedostepnym mezczyzna, ale tez ciagle tkwi w w zwiazku z mezem, ktory sie nad Nia zneca. A co sie Ona innymi ludzmi przejmuje? To nie rodzicow czy rodzenstwa sprawa Jej zycie. Nastepna wymowka, zeby na czterech literach siedziec i robic z siebie cierpietnice.

30

Odp: Namieszałeś w mojej głowie

Szanowna Leno76 na początku współczuję i trzymam za ciebie kciuki nie poddawaj się po tak przykrych doświadczeniach ale mam równocześnie pytanie ponieważ jestem w podobnej sytuacji mąż nadużywający alkoholu, wulgarny itd. ja też poznałam wymarzonego faceta oczywiście żonatego zobowiązał się zostawić żonę wziąć rozwód itd. ale do puki on tego nie uczyni mimo iż go bardzo kocham i pragnę to nie decyduję się z nim na sex!
Z twojego opowiadania nie wynika jasno czy byliście prawdziwymi kochankami (mam na myśli sex) czy to była tylko miłość (być może zauroczenie) - porostu dostawałaś to czego od męża nie (miłe komplementy,zrozumienie, kwiaty itd.)  i za to tak bardzo go pokochałaś?
Jest to dla mnie bardzo ważne bo pragnę tego człowieka, lecz boję się mieć później gdyby okazał się zwykłym tchórzem ( pragnącym zaspokoić swoje ego) wyrzuty sumienia wobec siebie, męża, jego żony itd.
Wiem, że jest to bardzo osobiste pytanie lecz dla mnie bardzo ważne.
Proszę odpisz szczerze.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Namieszałeś w mojej głowie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026