potrzebuję porady opinii czy sama nie wiem czego ale zupełnie nie wiem jak zacząć... spotykalam sie kiedys z pewnym chłopakiem..niestety ode mnie z pracy...niby miało byc bez zobowiązan ale jakos tak się stało ze się zakochałam...kiedy wyczuł ze mi zalezy...a później wiele razy mu to powiedziałam okręcil mnie sobie wokół palca...spotykalismy się tylko kiedy jemu pasowało...traktował mnie jak zabawke...spotykał się z innymi i robił mi jazdy ze mu wolno zebym mu dała spokój bo jest tylko kolegą ze miedzy nami nic nie ma i nie bedzie...a kiedy ja sie z kims spotykałam robił afery ze jestem nie w porzadku przestawał się odzywac i tym po prostu mnie wykańczał..i tak wiele razy...niejeden raz był wobec mnie wredny chamsko sie odzywał...a jak cos ode mnie chciał to od razu był miły kochany i ja mu zawsze wybaczalam...i nigdy nie umiałam mu prosto w twarz wykrzyczec co mnie boli, jaki jest.... bo ja juz tak mam ze wszystkie złe emocje dusze w sobie...i ten kolega tym swoim zachowaniem doprowadził mnie do takiego zalamania nerwowego ze mało brakło a bym sobie cos zrobila...pamietam dzień kiedy przez jakas taka jego jazde płakalam jak oblakana...lezałam na podlodze wszystko mnie bolało...zadzwonila wtedy kolezanka nie mogła sie ze mna zgadac...przyjechała natychmiast z druga kolezanka o 23...gdyby nie one nie wiem co by było do rana...później jeszcze 1,5 miesiaca plakałam juz mniej i w dzien i w nocy jak mnie cos napadlo...nie mogłam spac nie mogłam jesc....na kolege z pracy starałam sie miec jak to sie teraz mówi wyje...ane..było ciezko bo go codziennie widze w pracy...no i mimo to wszystko co było.. ja gdzies tam w srodku miałam do niego słabosc a moze go kochalam nie wiem...ale wszyscy widzieli co sie ze mna dzieje, ze nie jest dobrze i pytali a ja opowiedziałam paru osobom ta historie z wiekszymi szczegółami i poszło to w swiat bo te osoby posłały dalej... do niego tez doszło co o nim mówiłam i znowu mi sie oberwało...zle sie z tym teraz czuje...nie wiem jak sobie z tym uczuciem poradzic...chociaz to co mówiłam było prawda nie powinnam nic gadac...tym zachowaniem pokazałam ze ja tez nie jestem w porzadku..ze nie jestem lepsza niz on
nie wiem co dalej z tym robic albo czy w ogóle cos robic...nie wiem czy przepraszac czy nie...na razie sie nie odzywamy do siebie...
1 2012-10-06 19:24:26 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-10-07 15:46:07)
Podobne tematy
2 2012-10-07 12:14:30 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-07 12:14:50)
chociaz to co mówiłam było prawda nie powinnam nic gadac
A to niby dlaczego? Dlaczego inni nie mają wiedzieć jaka z niego szuja?
Gdybyś kłamała, zmyślała, to nie byłabyś lepsza od niego. Ale skoro mówiłaś prawdę, nie masz się czego wstydzić. Byłby nieuczciwe nazywanie złodzieja uczciwym, kłamcy prawdomównym, nieczułego gada czułym i troskliwym.
Kajka - strasznie się narobiło z tego co piszesz. A nie lepiej byłoby z nim po prostu zerwać kontakt? Ja wiem że kolega z pracy i widzisz go codziennie, ale pomyśl sama. Przecież możesz z nim utrzymywać kontakty wyłącznie służbowe. Powiedz mu że to koniec, bo z tego co piszesz, to sama siebie wykańczasz tym chorym związkiem i dajesz się jeszcze wykorzystywać. Ale skoro masz świadomość tego że ten związek jest toksyczny, to musisz tak czy siak jakąś decyzję podjąć.
Lydia, teraz to już zostały kontakty wylącznie slużbowe, to juz jest dawno skończone ale ciągnie się za mną cień jak to on niedawno nazwał przygody....no wlasnie dla niego to była przygoda a mi naprawde zależało... po prostu nie moge sobie poradzic z tym uczuciem ze o tym co było mówiłam..czuje się zle..jakbym go zdradzila czy cos....
Artemida, jak juz wyżej napisalam źle mi z tym okropnie
..bo jakby nie było to go obgadałam, mimo iz prawdziwie ale jednak
ale juz nie wytrzymałam dusic tego w sobie...
dzięki dziewczyny za wpisy...myślałam ze nikt nic nie napisze...
Kajko, głowa do góry!
Nikogo nie zabiłaś, nikogo nie okradłaś. Nie mówiłaś fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu.
Wybacz już sobie i żyj.
Pozdrawiam
Artemida - podałaś biblijną mądrość w pigułce i brawo. Kajka - nie truj się tym więcej. Ja uważam że nic złego nie zrobiłaś. Sam sobie facet narobił, więc niech żałuje teraz tego co stracił.
Lydia, teraz to już zostały kontakty wylącznie slużbowe, to juz jest dawno skończone ale ciągnie się za mną cień jak to on niedawno nazwał przygody....no wlasnie dla niego to była przygoda a mi naprawde zależało... po prostu nie moge sobie poradzic z tym uczuciem ze o tym co było mówiłam..czuje się zle..jakbym go zdradzila czy cos....
Artemida, jak juz wyżej napisalam źle mi z tym okropnie
..bo jakby nie było to go obgadałam, mimo iz prawdziwie ale jednak
ale juz nie wytrzymałam dusic tego w sobie...
dzięki dziewczyny za wpisy...myślałam ze nikt nic nie napisze...
To na pewno było gorzkie dla Ciebie, ale pamiętaj, że to Ty dałaś więcej i że to Ty teraz możesz mieć czyste sumienie.
Niepotrzebnie tworzysz w swojej głowie złe mysli. Sama siebie nakręcasz i przez to wpędzasz się w coraz to gorszy stan. Co było to było. Tego nie zmienisz. Zamiast to rozpamiętywac zacznij życ własnym życiem.
Zadbaj o to czego pragniesz. Chcesz innego, lepszego faceta? Poświęc więc trochę czasu na znalezienie go. Może wolisz spędzic trochę więcej czasu z rodzina?-Zrób to. To do Ciebie należy decyzja jak będzie wyglądac Twoja przyszłośc.
Wybór należy do Ciebie. Wolisz ciągle myślec o tym zdarzeniu czy robic cos w kierunku poprawy swojego życie?
Twój wybór- Twoja wola ![]()
Nie masz go za co przepraszać, poza tym takie "przepraszanie" z Twojej strony będzie też kontaktem, a tego przecież nie chcesz.
Powinnaś zmienić myślenie na jego temat, albo zdegradować go zwykłego znajomego, albo... do swojego wroga. Dlaczego?
A pomyśl sobie jak się teraz czujesz? Czy osoba, która życzy Ci dobrze doprowadziłaby do czegoś takiego? Właśnie.
Ogranicz z nim kontakt jak tylko możesz, jeśli masz możliwość zmienienia działu (czy czego^^) w firmie tak, aby go nie widzieć to zrób to.
Powodzenia.