hej, mam taką 'telefoniczną przyjaciółkę' - więcej się zdzwaniamy niż widzimy, rozmowy potrafią trwać godzinę i dłużej, zwykle jak kończymy to jestem zła. Ja zdaję relację i nie mam co oczekiwać jakichkolwiek pytań czy zainteresowania, ona ma trochę skomplikowaną sytuację i wciąż mówi o sobie- nie mam na mysli 2-3 rozmów,tylko ok.2 lat kiedy to całkowicie skupiła się na sobie.
Na maxa mnie wkurza,że wogóle tego nie widzi !Opisuje mi każdy detal, oczekuje porady we wszystkim, oczywiście żadnej rady nie realizuje choćby najmądrzejszej, jeśli ja czegoś potrzebuję muszę mówić WIELKIMI LITERAMI, bo sama o nic nie zapyta.
Czy ktoś z Was tak miał ?
Jest jakaś rada na to ?
Nie chcę jej olewać choć wielokrotnie już mam ochotę, ale wiem,że ma sporo trudności i to mnie trzyma by jej nie powiedzieć co myślę.
Czy to ja jestem dziwna ? Nawet niedawno wróciłam z b.ważnego wyjazdu-nie zapytała kompletnie o nic ! Powiedziałam co chciałam i jak zapytałam co u niej to poszła lawina !
Czuję się wyssana z energii , pominięta i zła,że wysłuchuję tych zwierzeń, doradzam,a ta dalej tkwi w tych samych błedach !