Trancer napisał/a:yoghurt007 napisał/a:Zauważyłem też, że najszczęśliwsze związki (oczywiście mówie po przykładzie swego otoczenia) tworzą te kobiety (razem z partnerami) które wyłamują się z tej reguły.
Znam kilka takich, ale ich związki do szczęśliwych nigdy nie należały. Mają po prostu te dziewczyny zbyt silne charaktery i ich faceci tego nie wytrzymywali. Gdzieś po drodze gubili jaja, albo gdzieś tam zaczynała się zazdrość czy oglądanie się za głupowatymi owcami (dla odmiany).
Źle mnie zrozumiałeś 
To co ty piszesz w pełni rozumiem i popieram.
Ale mi chodzi o przypadki, kiedy kobieta skreśla kogoś na stracie, nie daje mu możliwości pokazania swych cech.
Oraz do tego że kobiety wolą tych misiowatych co urobią sobie ich jak ciasto na babkę wielkanocną. Spróbują dodać mu jaj, trochę podpompują drożdżami, a i tak feler z tego wyjdzie, bo ta babka w końcu straci swoje jaja
(i zrobi się zakalec)
I wszystkie te, co się z tego wyłamią, stworzą szczęśliwe zwiazki, jak to zauważyłem po swym otoczeniu.
Jeśli podobają CI się wyniosłe damulki, które skreślają faceta na starcie to po co ta dyskusja? Momentami mam wrażenie, że swoimi postami w tym temacie dajesz upust emocjom (Twoim włąsnym), krążącym w tym temacie. Jakaś kobietka zostawiła CIe dla miśka? a może dla takiego frajera?
Widzisz yoghurt, facet może być intrygujący, pociągający, bez tej dozy cynizmu i chamstwa. Wydaje mi się, że to rozumiesz. TEN KONKRETNY przykład to jest drwina z dziewczyny, a drwinę raczej moge podciągnąć pod chamstwo ze strony faceta. Facet nie musi "pociągać" wyglądem, może pociągać charakterem, stosunkiem do ludzi, a może pociągać też nosem;p. Typ człowieka opisany przez autorkę, nie jest domeną płci brzydszej, to jest po prostu typ charakteru, szukający ciąłego zachwytu u płci przeciwnej, by poprawić sobie samoocenę. Wiem jak to wygląda z drugiej strony, bo pewna bardzo bliska mi kobietka jest przedstawicielką tego typu charakteru. Ma faceta, ale ciągle jej mało. Jest w związku szczęśliwa, ale szuka tego dowartościowania się. Nikomu nic nie obiecuje, słowem i gestem stara się zaintrygować faceta, a potem mi w żywe oczy kłamie, że ona "nic przecież nie zrobiła", gdzie widziałąm jej wysiłki aby faceta omotać.
Inna sprawa, jak już zwróciłam na to uwagę wcześniej, odnoszę wrażenie, że autorke interesuje tylko powierzchowność tego faceta. Uogólnianie tu jest krzywdzące dla mnie, bo podciągasz wszystkie kobiety pod jeden schemat. Jakoś odnoszę wrażenie, że inteligentne kobiety, jakoś inaczej postrzegają ten problem. yoghurt, mężczyźni też zdradzają, nawet częsciej niż kobiety. Tyle osób zdradziło, ale drugie tyle mając okazję do zdrady, czując te pierwsze motylki ucięło kontakty z obiektem te motylki wywołującym.
Co do szczęśliwych związków, konkretnej recepty na to nie ma. Czasem ludzie o podobnych charakterach będą ze sąbą przeszczęśliwi, a czasem będą się drażnić nawzajem. Wszystkie stwierdzenia typu "Przeciwieństwa się przyciągają" to z mojego punktu widzenia totalne mity, wymyślono po to, by ludzie w życiu mogli znaleźć jakieś usprawiedliwienie dla związków i róznych innych poczynań.
A wracając do autorki, sytuacja wcale nie musiała wyglądać tak jak ona ją widzi. Facet może wcale nie jest arogantem a raczej luzakiem i dowcipnisiem. To ONA opisała go w taki sposób, a my wyciągamy wnioski z jej subiektywnej oceny. Facet mógł powiedzieć, żeby postawiła mu piwo, szukając pretekstu do spotkania? Mógł. Mógł np palnąć jakąś głupotę albo zrobić coś głupiego i gdy do niego dotarło co zrobił, mógł powiedzieć "Nie patrz tak na mnie bo jeszcze się zakochasz"? Mógł. Amen