Witam, mój chłopak w tym roku kończy technikum i pisze maturę, namawiam go do tego, żeby poszedł na studia, a przynajmniej spróbował ,ale on kategorycznie odmawia, bo chce od razu iść do pracy. Nie namawiałabym go, gdybym wiedziała, że nie da rady, ale ja wiem, że da radę, bo uczy się dobrze i dostaje stypendium naukowe. Nie mogę słuchać tego, że nie chce iść na studia. Moje pytanie jest następujące: czy na studia jest się ciężko dostać ?
Podobne tematy
Zależy na jaki kierunek, ale jeżeli ma dobre oceny to raczej nie powinno być problemu z większością kierunków
Zawsze może iść do pracy i studiowac zaocznie, albo dziennie i dorabiać w weekendy.
Witam, mój chłopak w tym roku kończy technikum i pisze maturę, namawiam go do tego, żeby poszedł na studia a przynajmniej spróbował ale on kategorycznie odmawia bo chce od razu iść do pracy. Nie namawiałabym go gdybym wiedziała, że nie da rady ale ja wiem, że da radę bo uczy się dobrze i dostaje stypendium naukowe.. Nie mogę słuchać tego, że nie chce iść na studia. Moje pytanie jest następujące czy na studia jest się ciężko dostać ?
ja bym go raczej nie zmuszała... skoro teraz nie chce to mu odpuść. Poza tym może znaleźć pracę i wtedy pracodawca może na nim wymusić pójście na studia czy nawet mu je w części opłacać. Nic na siłę-na naukę zawsze jest czas ![]()
4 2012-10-03 09:17:40 Ostatnio edytowany przez I.S. (2012-10-03 09:18:23)
Na studia może iść nawet za parę lat by podnieść kwalifikacje. A jeżeli chce iść do pracy to pewnie ma w tym jakiś cel...
Nie zmuszaj go, bo tylko kłótnie będą niepotrzebne...
A jeżeli ma dobre oceny i dobrze zdał maturę to nie powinien mieć większego problemu z dostaniem się na studia.
Nie kazdy musi isc na studia! Zaden to obowiazek, czy powinnosc.
Chlopak konczy technikum, wiec ma w reku pewnie sensowny zawod. Wiec ja rozumiem, ze nie ma zamiaru przez kolejne 5 lat zawracac sobie glowy udawaniem, ze sie uczy, a tak naprawde przedluzaniem sobie beztroski dziecinstwa - bo w 80% przypadkow taki jest prawdziwy cel pojscia na studia. Bez doswiadczenia zawodowego i tak swietnej posady nie dostanie. Wiec jesli chce, to niech idzie do pracy w zawodzie - jak juz bedzie mial sie czym pochwalic w CV, a moze i pewna prace bedzie mial, to przeciez moze sie rozwijac dalej zawodowo i rownoczesnie zaocznie studiowac, aby miec papier, ktory upowazni go do robienia czegos wiecej, za wieksze pieniadze. Z samego papieru duzych pieniedzy nie bedzie, a te 5 lat mozna poki co lepiej spozytkowac. Wiec mi sie podejscie tego chlopaka podoba, bo moze swiadczyc o tym, ze twardo chodzi po ziemii i mysli rozsadnie.
Pytanie dlaczego Ty autorko tak bardzo cisniesz go, aby szedl na studia, skoro on ma inny plan i jest to plan nieglupi?
Być może autorka sama się wybiera na studia i chcę aby jej chłopak też poszedł ?
Ale fakt nie tędy droga...
Znam sporo par, gdzie tylko jedno jest po studiach. I w niczym to im nie przeszkadza, szczegolnie, to to zwykle to bez studiow utrzymuje dom, pensja "wyksztalciucha" starcza na waciki
Ja tam nie do konca (delikatnie mowiac) widze jasna rownosc, ze tylko czlowiek po studiach cos soba reprezentuje.
Znam sporo par, gdzie tylko jedno jest po studiach. I w niczym to im nie przeszkadza, szczegolnie, to to zwykle to bez studiow utrzymuje dom, pensja "wyksztalciucha" starcza na waciki
Ja tam nie do konca (delikatnie mowiac) widze jasna rownosc, ze tylko czlowiek po studiach cos soba reprezentuje.
Nie chodzi o to czy ktoś po studiach sobą "coś reprezentuje" tylko o możliwość rozwoju osobistego, mozliwość znalezienia lepszej pracy etc. Nie wspomnę już o zawodach, do wykonywania których studia są niezbędne.
Komentarz do:"pensja wykształciucha wystarcza na waciki" jest zbędny.
Jakkolwiek pojęcie "wykształciucha" pojawiło się w nieco innym kontekście niż określenie człowieka po studiach, to jeżeli już to utożsamiasz to powiem, że dzięku studiom stać mnie na dużo więcej niż waciki.
Zresztą wcale nie uważam, że wszyscy powinni studiować.
Natomiast pary powinny dobierać się pod względem poziomu intelektualnego, ambicji itp. Może nie identycznego poziomu, ale zbliżonego.
luc, jakos mam wrazenie, ze ubodlo Cie cos w mojej wypowiedzi. Zeby nie bylo - jestem po studiach, obecnie ksztalce sie podyplomowo, a to jeszcze nie koniec
Moj maz tez ma mgr przed nazwiskiem. I nie mowie, ze jakbym jeszcze raz miala wybierac, to na studia bym nie poszla, ale to nie zmienia faktu, ze w swoim otoczeniu jakos wiecej widze magistrow zyjacych od pierwszego do pierwszego, niz dobrych fachowcow - czesto nawet bez matury.
Koledzy z podstawowki, ktorzy poszli do zawodowek teraz maja wlasne domy - postawione za gotowke, bez pomocy rodzicow, to oni pomagaja rodzicom! Bo oni te lata w ktorych my studiowalismy, dorabialismy na CC, blagalismy o staze za glodowe pensje poswiecili na zostanie fachowcem i budowanie swoich firm. Wiekszosc z nich ma dzis gdzie mieszkac - bez kredytu czy comiesiecznego placenia za wynajem, ma swoich pracownikow, ktorzy zarabiaja na firme, a przede wszystkim ma czas i kase na fanaberie typu studia! I tego osobiscie troche zazdroszcze
No i tego, ze dobry fachowiec ma zlecen czasem i na 2 lata w przod. Ktory z magistrow na etacie ma pewnosc pracy na tak dlugi czas?
A poziom intelektualny, ambicje, oczytanie i tysiac innych rzeczy nijak ma sie do posiadanego dyplomu. Szczegolnie przez ostatnie pare lat, kiedy kazdy idiota moze isc na studia i - co gorsza! - skonczyc je.
Nocnalampko - mnie osobiście w Twojej wypowiedzi nic nie ubodło, tylko jakoś te "wykształciuchy" niefajnie zabrzmiały. Może dlatego, że to pojęcie pojawiło się "w obiegu" w zupełnie innym kontekście niż na forum.
I nie chodzi o to jaki tytuł naukowy mam przed nazwiskiem. I tak tego nigdy nie piszę, chyba, że muszę.
Co do ostatniego zdania z Twojego ostatniego postu to się zgadzam. Może nie w 100%, ale często tak własnie jest.
Stad cudzyslow przy tym wyrazie, ktory Ci sie nie spodobal. Mial on pokazac zartobliwe uzycie go tutaj.
Ja chodzę do technikum, a specjalizacja to dietetyk; owszem, myślę iść na studia, chociaż większość osób mówi mi, żebym nie szła, bo to strata czasu i pieniędzy, ale ja mam własne zdanie na ten temat i wiem, że chcę na pewno iść na studia. Mój chłopak z kolei nie chce iść, dlaczego? Powiedział, że chce iść do pracy, bo nie chce, żeby go rodzice utrzymywali. Ale jeśli znajdzie pracę w swoim zawodzie (mechanik), to czy ta pensja wystarczy mu na utrzymanie rodziny? Nie myślimy jeszcze o dzieciach, ale wydaje mi się, że on w ogóle nie myśli o przyszłości.
(...)Mój chłopak z kolei nie chce iść, dlaczego? Powiedział, że chce iść do pracy, bo nie chce, żeby go rodzice utrzymywali. Ale jeśli znajdzie pracę w swoim zawodzie (mechanik), to czy ta pensja wystarczy mu na utrzymanie rodziny? Nie myślimy jeszcze o dzieciach, ale wydaje mi się, że on w ogóle nie myśli o przyszłości.
Rozumiem, że dla Ciebie każdy człowiek, który nie idzie na studia albo ich nie skończył, jest osobą nie myślącą o przyszłości. Swoisty masz sposób kategoryzowania ludzi.
Rozumiem, że nie przemawia do Ciebie finansowy argument chłopaka, gdy mówi o chęci swej samodzielności finansowej i nie pozostawianiu na garnuszku u swych rodziców.
Proponowałabym, byś ustaliła swe priorytety w życiu, a później porównała je z priorytetami swego chłopaka. Być może one nie są zbieżne.
Jeżeli chłopak kształci się w kierunku mechanika, ma zapewnioną pracę, tzn. wie że jakiś warsztat go przyjmie, ja bym go na studia nie namawiała. Jeżeli chce w przyszłości pracować jako mechanik, może nawet założyć własną firmę, to doświadczenie i lata praktyki z pewnością bardziej mu się przydadzą niż studia.
Jaki kierunek mu proponujesz? Na studia nie jest trudno się dostać dlatego tak wysoki jest procent magistrów w społeczeństwie. Dodajmy - magistrów bez pracy. Na co im studia, skoro i tak nie mają doświadczenia (a bez tego pracodawcy nie chcą zatrudniać)?
Twój chłopak jest rozsądniejszy niż Ci się wydaje - szybciej się usamodzielni i wyprowadzi od rodziców niż jego koledzy, którzy minimum 5 lat spędzą w akademiku i przy piwie. Powinnaś go zachęcać i wspierać, namawiać co najwyżej do podjęcia kursów związanych z prowadzeniem własnej firmy.
Ale jakim prawem chcesz go zmusić do studiowania? Pomyśl - Ty chcesz iść na studia, a on stwierdziłby, że będzie Cię namawiał, żebyś nie szła. Co sobie pomyślisz? Ale przecież on chciałby dla Ciebie dobrze! .. litości...Nie zmusisz go do niczego, możesz mu EWENTUALNIE przedstawić swoje poglądy na temat studiowania i tyle. Nie będzie chciał to nie pójdzie na studia. Tak jak już wcześniej było napisane, z zawodem, a bez studiów, można żyć naprawdę porządnie. Jest multum ludzi, którzy skończyli studia, a klepią biedą. A za płotem taki po technikum, żyje pięknie. To nie jest reguła, ale coraz więcej zauważam takich przypadków. A skoro swoją decyzję, argumentuje usamodzielnieniem się - nawet nie doceniasz tego co masz ![]()
Ok piszecie tutaj o założeniu własnego warsztatu, myślał o tym i nawet ja zapytałam go o to czy chce złożyć swój warsztat a wiecie jaką odpowiedź uzyskałam ? "na taki warsztat trzeba mieć kupę forsy" ok trzeba ją mieć ale gdy ja mu mówię o tym, żeby wyjechał za granice i zarobił sobie na ten warsztat to mówi, że on za żadną za granicę nie pojedzie i na tym się urywa temat.. Sami dobrze wiecie, że mechaników jest teraz na pęczki. Ja mieszkam w małym miasteczku można nazwać to trochę większą wsią i mechanicy są co kawałek. Więc, żeby założyć swój warsztat trzeba wybrać odpowiednie miejsce i mieć na to pieniądze a mogę się złożyć, że tu w polsce napewno nie zarobi tyle pieniędzy żeby było stać go na otwarcie własnego warsztatu. Znam jednego chłopaka też skończył technikum mechaniczne wyjechał za granicę wrócił po 3 latach, otworzył swój warsztat i bardzo dobrze idzie mu prowadzenie tego warsztatu ale on przynajmniej chciał spróbować i spróbował i nie żałował z początku był z tego niezadowolony bo myślał, że to nie wypali a dziś jest człowiekiem sukcesu
A pytałaś Go jakie ma plany ?
Bo rozmawiałaś o studiach, o warsztacie... A pytałaś jak On widzi swoją przyszłość ? Może nie narzucaj mu swoich "wizji" tylko niech On Ci swoimi słowami opowie jakie ma plany i jak by chciał by wyglądało jego życie...
Chce iść do pracy i pracować jako mechanik i chce być tak jak jego wujek czyli przychodzić z pracy i iść do kolejnej jego wujek tak właśnie robi. A gdzie czas dla rodziny ?
Nie chciałabym tego sugerować... Ale może On nie uwzględnia w swoim planie rodziny ? Albo w ten sposób chce się dorobić, by gdy będzie rodzina było mu łatwiej...
Pytałam go o rodzinę powiedział, że chce mieć dopiero dziecko jak będzie go na niego stać.. JA jestem osobą, która ma plan na życie wiem, że nie zawsze będzie tak jak ja sobie to ustaliłam ale zawsze mam ten plan "b" ja chce skończyć szkołę pójść na studia skończyć studia i myśleć o rodzinie i pracy a on.. ? Chce mieć pierwsze dziecko w wieku 40-stu lat ? Nie umiem już z nim nawet porozmawiać bo wiecznie jakieś problemy..
póki co skończ szkołę,i idz na jakieś wymarzone studia,masz 18 lat więc nie myśl jeszcze o zakładaniu rodziny ![]()
Nie uszczęśliwiaj go na siłę. Możesz podsuwać mu propozycje, ale niech nie czuje, że na niego naciskasz, bo będzie zirytowany i może poczuć, że nie spełnia Twoich oczekiwań.
Widać zależy mu na pracy, więc może niech faktycznie pomyśli nad zaocznymi.