Hej dziewczyny. Mój wątek nie będzie ciekawy,ale potrzebuję porad od posiadaczek Martensów. Otóż dwa miesiące temu kupiłam sobie swoje wymarzone, klasyczne, czarne Martensy. Muszę przyznać szczerze ,że bałam się tego etapu obtartych pięt. Ku mojemu zdziwieniu bardzo szybko tego unikłam,a obtarcia wcale nie były bolesne i krwawe. Trwało to u mnie maksymalnie trzy tygodnie. Skóra w bucikach bardzo szybko mi się rozbiła (może dlatego ,że robiłam sobie 4 godzinne maratony w Martensach). I tu właśnie pojawia się problem... otóż w sklepie mierzyłam Martensy rozmiaru 37. Pasowały one na mnie jak ulał. Jednak zrezygnowałam z tego rozmiaru, ponieważ zawsze noszę buty 38 (bez znaczenia jakiej firmy). Także stwierdziłam ,że 37 nie rozejdę. Wzięłam rozmiar 38. Czułam w nich dosyć spory luz ,ale taki komfortowy na grubszą skarpetę. Po tym jak rozbiły mi się buciki mam wrażenie,że stopa za bardzo mi się przesuwa do przodu i buty są na mnie za małe. Sznurowałam je dosyć mocno, przesuwałam stopy do samego końca (od strony pięty), liczyłam długość stopy i to jest niemożliwe ,aby buty były na mnie za małe,ale jak dłużej w nich pochodzę szczególnie teraz na jesienne spacery to myślę tylko o tym ,że chyba są za małe,a pokochałam te buciki na zabój,bo genialnie się prezentuję i fakt faktem są bardzo wygodne. Czy któraś z Was miała podobny problem? Teraz tak to sobie wmówiłam ,że nieważne ,iż próbuję się skupić na czymś innym to i tak myślę o tym ,że są rzekomo za małe. Teraz chcę kupić sobie bordowe Martensy i nie wiem czy nie brać rozmiaru 39 (które na milion będą za duże). Obecnie absolutnie już ześwirowałam , także pytam ponownie ; czy któraś miała podobny problem? (Oczywiście problem z bucikami,bo patrząc z perspektywy moralnej problem to jest żaden).
1 2012-09-24 15:08:26 Ostatnio edytowany przez fobia (2012-09-24 15:10:31)
Podobne tematy
Miałam kilka par i nigdy tego problemu. Czegoś jednak nie rozumiem, Mierzyłaś 37 i były na ciebie dobre, po czym wybrałaś 38 i są za małe??? Może to wina za grubych skarpetek lub włożonej przez ciebie wkładki do buta? Może z jakiegoś powodu masz spuchnięte stopy? Sprawdzałaś jak to jest z innymi twoimi butami?
Martensy są ze skóry, może trzeba je rozchodzić po prostu, skoro czujesz, że są cisnę. Możesz też dać na "kopyto" do szewca. I nie kupuj 39, skoro wiesz na bank, że będą za duże
Ptasznica. Chyba masz rację. Faktycznie nie zauważyłam faktu ,że od kilku miesięcy pracuję prawie codziennie po 12 H. Oczywiście nie w Martensach. Mogły mi spuchnąć stopy. Generalnie ja mam problem z kostkami u stóp (coś na styl Haluksów). Są za bardzo wysunięte. Czy to może od tego zależeć?Czy Martensy przy takim problemie to nieodpowiednie buty? Mój lekarz nie zabronił mi noszenia Martensów przy tym. Naprawdę pokochałam te buciki i nie chcę ich teraz oddawać. Pamiętam jeszcze ,że za czasów jak byłam gówniarą (14/15 lat) to śmigałam w glanach ,ale były dla mnie za ciężkie i szybko z nich zrezygnowałam.
Ach no i mierzyłam 37 w sklepie, które były naprawdę na styk ,ale wybrałam 38 ,bo to mój normalny rozmiar także stwierdziłam ,że szybciej się rozejdą.
I przepraszam ,że zaśmiecam forum takim wątkiem ,ale żyć mi to nie daje. A jest jesień także buty w sam raz na taką deszczową pogodę.
Bez obaw możesz chodzić w Martensach. To w końcu z założenia buty ortopedyczne, więc bardziej pomogą niż zaszkodzą. Może zamiast kupować bordowe w rozmiarze 39, poszukaj jakichś sposobów na spuchnięte stopy, może żele chłodzące pomogą. A póki co przerzuć się na cieniutki skarpetki, bo w moim prywatnym kodeksie Martensy nie mogą stać nieużywane ![]()
Zobaczymy co z tego będzie.
I absolutnie zgadzam się z twoim kodeksem Ptasznica. Naprawdę nie wiem skąd wzięła się teoria z tym uciążliwym obcieraniem przez Martensy. Chyba wszystko jest do przejścia.
Wiesz co, dla mnie to wcale nie brzmi jak za małe buty, ale źle dobrane. Ja mam właśnie taki problem, że buty na długość są powiedzmy ok, ale palce mi się nie mieszczą, bo są dość długie, na dodatek mam chudą stopę, więc w standardowych butach stopa mi lata, przesuwa się do przodu buta i ciśnie. Ile ja się naszukałam odpowiednich butów do pracy... Tylko Ecco niestety...
NIgdy nie miałam takiego problemu z Martensami, bardzo ważne, żeby dobrać odpowiedni rozmiar.. Ważne też jest gdzie chodzisz w tych Martensach. Mnie obdarły paluchy aż do krwi np. buty Ecco czy Merrell, ale to przy schodzeniu ze Śnieżki a nastepnie z Kopy. Wiadomo, z góry idąc, stopa ciągnie w dół, wiec but (choćby nie wiem jak wygodny) ciśnie w palce
Fakt, że Ecco nie były górskie, ale Merrell były typowo trekkingowe, przeznaczone m.in. do turystyki górskiej.
Wiesz co, dla mnie to wcale nie brzmi jak za małe buty, ale źle dobrane. Ja mam właśnie taki problem, że buty na długość są powiedzmy ok, ale palce mi się nie mieszczą, bo są dość długie, na dodatek mam chudą stopę, więc w standardowych butach stopa mi lata, przesuwa się do przodu buta i ciśnie. Ile ja się naszukałam odpowiednich butów do pracy... Tylko Ecco niestety...
też myślę, że to może być problem wąskiej stopy, spróbuj włożyć cienką wkładkę
Mnie obdarły paluchy aż do krwi np. buty Ecco czy Merrell, ale to przy schodzeniu ze Śnieżki a nastepnie z Kopy. Wiadomo, z góry idąc, stopa ciągnie w dół, wiec but (choćby nie wiem jak wygodny) ciśnie w palce
Może miałaś źle dobrany rozmiar buta albo za słabo zawiązane buty? Podobno jak się nie dość mocno zawiąże, to potem stopa przesuwa się w bucie i może być taki efekt jak piszesz. No i takie buty powinno się kupować trochę za duże, tak czytałam. http://turystyka.interia.pl/gory/poradnik/news/jak-wybrac-buty-turystyczne,1679325,1000084