Kilka lat temu byłam dwukrotnie zgwałcona.bita i tak poniżana ,że do dzisiejszego dnia mam odruchy wymiotne jak mi się to przypomina.Nie potrafię sobie poradzić z bólem w środku,ponieważ miałam wciskane do głowy,że nie nadaję się do niczego,że nic nie umię.Na ciele mam blizny,teraz już małe,patrząc w lustro przypomina mi się jak leżałam w własnej krwi i odchodach,obsikana i tak sponiewierana,że do dziś czuję ,że śmierdzę.Nie wiem czy ktoś jak przeżył coś takiego może mi pomoże,bo sama sobie z tym nie poradzę.Zakochałam się,ale boję się powiedzieć mężczyźnie ,że po prostu nie chcę o tym rozmawiać,że wolę zwyczajnie się przytulić,że tego mi najbardziej potrzebuję.Boję się,że przez przeszłość go stracę,że dla niego nie jestem normalną kobietą tylko kimś gorszym.Staram się jakoś z tym żyć,ale nie zawsze daję sobie radę,nie mam ani przyjaciół,ani znajomych-nikogo.Nie wolno mi było ich mieć.Nie miałam prawa żebym mogła robić cokolwiek sama.Byłam nikim-przedmiotem i potwornie się boję odrzucenia,że przez to co mi zrobił tamten potwór nigdy nie będę nikim normalnym tylko zawsze kimś gorszym,że w oczach tego mężczyzny którego kocham będę widziała tylko litość i nic więcej,że to co do mnie czuje,że to nie jest szczere tylko powodowane tym co było kiedyś.Proszę o pomoc osoby,które coś takiego przeżyły.
Podobne tematy
Na tak tragiczne doświadczenia jedyna sensowna rada to pomoc specjalisty.
Również uważam że musisz udac się do psychologa, sama nie dasz sobie z tym rady, bedzie to w Tobie tkwiło i potrzebna jest Tobie właśnie fachowa pomoc. Rozumiem że Twój obecny partner nie wie nic o tym zdarzeniu. Myśle że zrobi Ci sie lżej na sercu jak mu o tym opowiesz ale jeszcze nie teraz, na Twoim miejscu dałabym mu do zrozumienia że kiedyś mnie coś złego spotkało ale poprosiłabym o czas. Powiesz mu o tym gdy będziesz Ty gotowa.
Witaj!
Od czasu kiedy zostałam zgwałcona przez seryjnego gwałciciela minęło 18 lat i dziś wiem,że nawiększym moim błędem, był brak rozmowy z wykwalifikowanym psychologiem, efekty tych braków odczuwam przez całe życie.Miałam 19 lat, kiedy zostałam napadnięta, wychodziłam z pracy, a mój szef znał napastnika i podał mu mnie "na tacy" Ten, który mnie napadł powiedział kpiacym głosem: Twój szef sprzedał mi ciebie za 2 piwa.
To byl dla mnie dramat i szok, z którego nie mogłam wyjść psychicznie.W chwili gwałtu bylam dziewicą, nie utrzymywałam wczesniej kontaktów seksualnych, marzyłam o wielkiej milości jak każda .
Wysłano mnie do psychologa, ktory zamiast rozmawiać ze mną o tym co się stało, przepytywał mnie z innego tematu: moje relacje z matką! Jaki to miało sens? Wyszłam jeszcze bardziej przybita i nigdy już nie poszłam do psychologa.
Gwałciciela wypuszczono po 3 tygodniach za kaucję,chodził za mną i groził mi ,że jak nie wycofam sprawy to mnie załatwi.Po 1,5 roku podpisałam umożenie, bo nie miałam juz sił.
Życie toczyło się dalej i wyparłam z pamięci to wszystko, jednak do czasu.
Wyszłam za mąż (o tym możesz przczytać w moim poście), źle wybrałam , mąż pił i bil.Wiedział o tym,że kiedyś mnie zgwałcono.Któregoś dnia powiedział: Widocznie tak się kurwiłaś,że aż cię zgwałcili!
Od tej pory czuję sie mniej warta jako kobieta, wydaje mi sie,że mężczyźni gorzej myślą o kobiecie, która była ofiara gwałtu, mam nadzieję,ze nie wszyscy tacy są!
Najważniejsze dla nas kobiet, które zostały zgwałcone, jest poczucie bezpieczeństwa i miłości partnera lub osób bliskich.Jednak nie wiem,czy ktokolwiek oprócz ofiary jest w stanie zrozumieć ten ból,rozpacz, jaby dusza rwała się na części i nieustanne pytanie, Dlaczego właśnie Ja?, Czy zrobiłam cos, co przyczyniło sie do tego zdarzenia? czy był to przypadek?
Chciałabym zapomnieć,ale pomimo iż wierzyłam,że kiedyś zapomnę, to tkwi we mnie jak drzazga.
Gdybym poszła do właściwego psychologa, być może łatwiej było by mi z tym żyć.
I to dziwne uczucie, boję się,że tego psychopatę spotkam kiedyś, gdzies!
Wiem, jak trudno jest życ z piętnem ofiary gwałtu.
Dlatego ważne jest aby podjąć właściwą terapię!!!!!!
Witaj!
Gwałciciela wypuszczono po 3 tygodniach za kaucję,chodził za mną i groził mi ,że jak nie wycofam sprawy to mnie załatwi.Po 1,5 roku podpisałam umożenie, bo nie miałam juz sił.!
nie miałaś nikogo , kto by zajął się gwałcicielem "po swojemu" ?? Mam na myśli jakiegoś zaufanego kolegę/przyjaciela
W takiej sytuacji znajomi i nie rzadko także rodzina, starają sie trzymać lekki dystans, jak w moim przypadku np. większość wiedziała o tym co się stało, ale nikt tego tematu przy mnie nie poruszał i nigdy nikt, oprócz mamy na ten temat ze mną nie rozmawiał.Mama odwarzyła się dopiero po kilku latach.
Nie wiem czy tzw.męskie załatwienie sprawy w jakikolwiek sposób by poskutkowało.Uważam,że taki człowiek powinien się leczyć i być pod nadzorem policji, ale on wówczas miał tzw. układy, bo nawet pani adwokat powiedziała wówczas:"Dziewczyno, lepiej z takimi jak on nie zadzierać! Nie wsadzisz go do więzienia, bo ma wszędzie układy!"
Potem dowiedziałam się,że kilka lat wczesniej w taki sam sposób doprowadził do gwałtu na żonie mojego znajomego,ich małżeństwo się rozpadło, a ona wycofała zeznania w obawie przed zemstą oprawcy.
Takich kobiet, było z tego co wiedziałam od policjanta ok. dwudziestu.
Moniko myśłe ze sama nie poradzisz sobie z tym bólem i problemem
.. czas wielki by pomógł Ci specjalista.. ale Twoje literki bedą tu mile widziane zawsze..
Ja nie miałam jak uzyskać pomocy-miał i ma znajomości w policji.Też myślałam,że uda mi się wyprzeć wszystko z pamięci,ale tak się nie stało.Wraca i to jest najgorsze,bo nie umię sobie z tym poradzić.U mnie w domu nigdy się o takich sprawach nie rozmawia,nawet z mamą-to nie jest osoba z którą można porozmawiać i uzyskać jakieś wsparcie-dosadniej,że to ja się o to prosiłam.
9 2012-09-25 23:29:18 Ostatnio edytowany przez Robcio73 (2012-09-25 23:31:11)
Zdaje mi sie ze Twoj temat nadaje sie do innego działu /bez urazy/.. moze znajda sie osoby kompetentne by Ci jakos pomoc.. dobrze Moniko ze masz podpore w postaci Swego chłopaka.. i mysle ze jesli Cie kocha to zrozumie i pomoze a nie odrzuci.. w przypadku gdybys chciala mu o tym wszystkim kiedys powiedziec...POZDRAWIAM ![]()
Witaj!!
Również spotkało mnie to co Ciebie Moniko i wiem jak jest Ci ciężko i trudno dalej funkcjonować. Jak czujesz się brudna, zeszmacona poniżona i napiętnowana!! Niestety, jesteśmy pozostawione samie sobie, bo ani przyjaciele, ani rodzina, czy też chłopak nigdy nie pojmą tego, co i jak czujemy po takim okropnym przeżyciu!!! Mój były partner dowiedział się o tym przez przypadek, niby chciał mi pomóc, ale przy jakiś ostrzejszych wymianach zdań niestety mi to wypominał. Mówiąc, że z moją zmianą nastrojów ciężko wytrzymać itp.- wiem jedno, następnemu, jeżeli taki się znajdzie, na pewno nie powiem!!!! Powinnam się tego nauczyć po tym, jak ludzie w pracy mi zgotowali piekło i dokuczali z tego powodu - bo niestety przytrafiło mi się to w drodze do domu, po pracy! Ludzie często potrafią być podli i okrutni i dodatkowo nam zaszkodzić. Co do specjalistów, mówią mądre słowa - ale to wcale nie pomaga!!! I myślę, że jeśli tego nie przeżyli, to jak mogą mi pomóc?! Same musimy sobie z tym radzić, bo kto, jak nie my nam pomoże?? Mi paradoksalnie pomogła dziewczyna, którą spotkało to sam co nas - ale była słabsza psychicznie niż Ja i zamknęła się na świat i ludzi. Ja starałam się do niej w jakiś sposób dotrzeć, a ona uświadomiła mi jak ważne jest moje życie i ile mam jeszcze do zrobienia, zobaczenia i poznania. Jest już lepiej i będzie, wierzę w to i Ty też w to uwierz masz partner jest ktoś kto Cię kocha i masz dla kogo żyć pełnią życia, a nie wisieć w próżni, którą nasi oprawcy nam zgotowali. Nie warto, bo w tedy oni ,,wygrają'' - a to my jesteśmy górą, jak to moja mama mówi ,,bohaterki". Bo gdyby ich to spotkało t niejeden by się powiesił - a swoją drogą uważam, że należy im obciąć jaja, przepraszam za dosłowność!!!! POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTKIE NAS, DZIELNE I SILNE KOBIETY.
gwałt to jest tak straszne przeżycie, że trudno sobie z tym poradzić.strasznie smutno mi było kiedy czytałam twój wpis.bardzo ci współczuję.wiem jak się czujesz, chociaż u mnie jest to jeszcze świeże.
wiesz, ja sama się zastanawiałam czy powiedzieć swojemu mężowi.wyobrażasz sobie?osobie, która kocham i z która jestem od dawna.nie dziwię się, że boisz się powiedzieć.ja-mimo że jesteśmy małżeństwem tez się bałam odrzucenia, tego, że może pomyśli ze ja chciałam, albo, że poczuje do mnie obrzydzenie.daj sobie czas.przyjdzie moment, kiedy sama poczujesz, że jesteś gotowa.a on, jeśli będzie mądry-zrozumie.
12 2012-09-26 23:03:53 Ostatnio edytowany przez monika-nowak87 (2012-09-26 23:15:52)
Dziękuję za te słowa wsparcia.Ja niestety popełniłam ten błąd,że chłopak o tym wie i wygląda na to,że mnie po prostu zostawił z tym wszystkim samą.Nie odzywa się do mnie,a co najbardziej zabolało to to,że wyszło na to,że sama się o to prosiłam,żeby ktoś mnie skrzywdził.Pomyliłam się i żałuję,że aż tak bardzo Jemu zaufałam.Może gdyby dowiedział się o tym w innych okolicznościach byłoby zupełnie inaczej,a tak to czuję się w sumie tak samo jak wtedy-po tamtym.Tak jakbym nie była normalnym,pełnowartościowym człowiekiem,który i potrafi się śmiać,potrafi żartować i chce tego wszystkiego od życia co każda normalna kobieta.Niestety od Niego tego nie dostałam,zaufałam człowiekowi a On mnie po prostu okłamał i doszło do tego,że czuję się identycznie tak jak wtedy.Chciałam tylko tego co ma każda kobieta,a dostałam taki kokon-bo tak to można nazwać-wielkiej troski-w sumie dla mnie to zwykła litość-z powodu tego co się stało.Tak jakbym miała przyklejoną etykietkę-to ta inna-nie normalna.Tego nie potrafię zrozumieć-dlaczego.Tamto się stało,nie cofnę czasu-to tak jakby to była moja wina i tak jakbym sama się o to prosiła.Wiem,że zmieniłam się zupełnie-tak jakbym w jednej chwili stała się jakimś robotem,który ma tylko zjeść,umyć się,iść do pracy i spać.Nie ma miejsca na normalne,ludzkie życie-tak jakbym tak jak wspomniała miała etykietę z napisem-potrzebuję litości.Pojęcia nie mam co ja mam teraz zrobić-przez to wszystko zaniedbałam dzieci-a chłopak-wie,że coś do mnie czuje nie chce mnie znać.Uciął ze mną wszystkie kontakty.Były słowa o ślubie,o uczuciach a tu nic.Tak jakbym musiała udowadniać uczucia,że to nie moja wina,że nie chciałam tego co było.Zabolał też brak takich ludzkich uczuć i wspólnej bliskości-tak jakbym była kimś gorszym.Nie chciałam mieć tzw.taryfy ulgowej-o jakie biedactwo,ale żyć normalnie i nie wracać do tamtego co było.Bo to już nic nie da-chciałam tylko nauczyć się z tym żyć,żeby nie zamykać się w sobie,ale żeby być normalną,szczęśliwą kobietą,mieć rodzinę i tyle.
Witaj Moniko!
Przykro mi że twój chłopak tak postąpił i zostawił Ciebie samą z tym wszystkim! Nie wiem co powiedzieć,żeby Cię pocieszyć. Wiem jedno jeżeli tak zrobił to na pewno nie był Ciebie wart! Bardzo Cię proszę żebyś się tylko nie załamała i w dzieciach znalazła się do dalszego życia i działania. Na pewno gdzieś tam jest ktoś,kto czeka na Ciebie i jest to tylko kwestia czasu aż się spotkacie i zaznasz szczęścia-bo na nie zasługujemy! Jeśli łapiesz doły to pisz chętnie z tobą porozmawiam i wymienię spostrzeżenia-pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego Monika.
Moniko, bardzo mi przykro, że tak się stało. Ja z natury jestem taki, że potrafiłbym takiej osobie pomóc i Cieszyłbym się, że mogę być wsparciem. Wiadomo wszystko zależy od sytuacji i jakiś wzajemnych relacji. Dla mnie ktokolwiek kogo by spotkała taka sytuacja nie byłby osobą która zasługuje na jakieś inne podejście. Jedynie o takiej osobie można by powiedzieć, że po prostu spotkała ja tragedia i być pod wrażeniem Tego jeśli sobie radzi i umie wyjść z Tego. Wiadomo jacy są ludzie, zawsze po swojemu jakoś popatrzą na taką sytuację. Ważne abyś Ty umiała sobie z tym poradzić. Ten świat jest tak zbudowany, że czasem nie mamy oparcia w naszych problemach. Trzeba być bardzo dojrzałym emocjonalnie, świadomym , pozbawionym pewnych kompleksów aby umieć rozmawiać o czymś takim gdy chodzi o najbliższych. Jeśli Twoja rodzina nie umiała o tym z Tobą porozmawiać, to znaczy tylko bardzo źle o nich i ich własnej poczuciu akceptacji, musza być bardzo zakompleksieni, nieporadni. Nie ze tylko człowiek z dużą akceptacją samego siebie i otoczenia w którym zyje zachowalby sie tka ze umialby z Toba porozmawiac, ale skoro Twoja rodzina tego nie umiala to znaczy ze tymi cechami sie nie charakteryzuja. To tak samo jak ktos nie umie na gwiadke ukazac uczuc i zyczyc czegos z calego serca. Ze skladanie zyczen to tylko ten glupi moment co trwa tylko chwile. Wtedy sie ukazuje jaki nielad, brak akceptacji , wzajemna dezaprobata ktora jest gdzies swiadomie ukryta wystepuje w rodzinie. Nie wiem czy jestes osoba wierzaca ale moze dobrym wyjsciem i jednym z kierunkow aby sobie pomoc jest codzienne modlitwa. Najlepiej porozmawiaj z duchownym, jakims starszym czlowiekiem, taka moja rada, z siostra zakonna, z kims kto oddal swoje zycie Bogu a wierze ze ktos taki jest na Tyle swiadomy ze potrafi zrozumiec drugiego czlowieka. Psycholog tez jest dobrym rozwiazaniem. Mi psycholog pomogl, ukazal mi ze uzalezniam swoje poczucie wartosci od glupich czynnikow a one zawsze beda i pokazal mi cos co udalo mi sie zrozumiec. Potrzebujesz akceptacji samej siebie. Wierze ze po tym co Ći sie przydarzylo odnajdziesz ja.
Monika. Wygląda na to że jesteś sama. Sparzyłaś się ale spróbuj udać się do jakiegoś specjalisty. Fajno że już zaczęłaś. Od nas ![]()
Ale poważniej jest niebieska linia dla ofiar przemocy. Zadzwoń, porozmawiaj. Może wskażą do kogo albo gdzie się udać.
Z niebieską linią mam tyle wspólnego,że mam założoną kartę.Znalazłam psychologa w pewnym stowarzyszeniu i pójdę w czwartek a z osobą duchowną rozmawiałam o tym .Dużo mi ten człowiek wtedy pomógł,ale to ksiądz który mnie zna od dziecka i na tyle ile umiał to mi pomógł-teraz jest jak jest i nie zawsze sobie daję radę z tym wszystkim.Niby wszystko jest w porządku,ale tak nie jest.Zmieniłam się i tego się boję,że ja taka zostanę-zimna,do przesady ostrożna i uważająca nawet na zwykły uśmiech-żeby nie sprowokować-pewnie tego samego co było.
Cześć Moniko na wstępie chcę powiedzieć, że zobacz wcale nie jesteś sama!Zobacz ile osób pisze i stara się Ciebie jakoś wesprzeć duchowo i moralnie.Wiem o co Ci chodzi ,Ja też się wszystkiego i wszystkich bałam-że coś mi zrobią i znowu mnie to spotka.Niestety to zostaje,ale stwierdziłam że albo to uczucie zdominuje mnie i nie da mi funkcjonować,albo ja nad nim jakoś zapanuje.Nadal jestem bardzo ostrożna do ludzi,ale daje im szanse i na nowo choć powoli się do nich otwieram.Może za jakiś czas tobie też się to uda,ale trzeba nad tym pracy,siły i odwagi-a tego na pewno Tobie nie brak!Powodzenia i wszystkiego dobrego Monika:)
Ja jestem b ostrożna,boję się ludzi,że gdy się im zaufa to skrzywdzą,wykorzystają i zostawią.Po tym co się tam stało zaufałam tylko jeden raz jedyny w życiu facetowi o którym kiedyś napisałam,nigdy nawet do głowy by mi nie przyszło,że mnie oszuka -bo niby dlaczego,z jakiej racji,i się zawiodłam.Zaufałam jak takiej kochanej osobie,mam dwójkę wspaniałych dzieci,myślałam,że na swojej drodze spotkałam kogoś z kim będę do końca życia,ciepły,miły,fajny-niestety pomyliłam się i to strasznie,zawiódł moje zaufanie,okłamał i dziś gdy chciałam go prosić o pomoc dla dzieci odmówił mi jej.Potraktował jak coś najgorszego pod słońcem,tak się czuję jakbym na nowo została zgwałcona-teraz już tylko emocjonalnie,nie fizycznie-ale wszystko zlewa się w jedno,przekonałam się,że nie warto nawet mówić o tym co kiedyś w życiu było,nie warto nawet zaczynać budować czegoś na nowo-przecież już po tym,że zostałam zgwałcona nie jestem pełnowartościową kobietą tylko kimś gorszym i to dziś dostałam rano na miły początek dnia.To są nasi-może niektórzy,ale czasem czytałam wpisy innych też skrzywdzonych kobiet,że mężczyźni je zostawiają lub traktują inaczej bo dopuściły do czegoś takiego,że to niby ich jest wina-polscy meni.Czyści,nieskalani i honorowi,rycerscy i zawsze można na nich liczyć-jeżeli oczywiście mają w tym korzyść dla samych siebie-bo tak od serca to nic,a jeszcze dla kobiet,które się darzy uczuciami?Sarkazm przeze mnie przemawia,ale byłam ostatnio w sklepie i znajoma,która została okradziona powiedziała mi,że bała się o tym powiedzieć mężowi,bo ją okrzyczał,że to jest jej wina,to jak w takim razie ma się czuć kobieta,która została skrzywdzona-nie że się pchała,tylko dlatego,że była pod ręką,która jeszcze w domu rodzinnym też ma nie za fajnie i na dodatek zwykły ,normalny człowiek uświadamia jej,że jest nikim,że nie ma własnego ja -ja tak właśnie zostałam potraktowana dziś przez osobę,dla której kiedyś byłam najdroższą,dzieci były aniołkami i mieliśmy być rodziną.
Nie znalazłam się w takiej sytuacji i nie wiem co czujesz, nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Również uważam że powinnaś wybrać się do dobrego specjalisty. Nie jesteś sama, jestem myślami z Tobą. Trzymaj sie cieplutko
Dziękuję za słowa wsparcia,przydają się,bo człowiekowi różne rzeczy przychodzą do głowy,a odpowiadając na pytanie gwałciciel dostał to na co zasłużył-tylko dopiero po czasie,zajął się nim jego własny brat.Niestety policja-jego koledzy-gwałciciela nie pomogli mi.
Dziękuję za słowa otuchy.Dziś podjęłam jedną z ważniejszych decyzji w moim życiu.Był i jest ktoś kto kochał mnie i dzieci.Odmówił mi czegoś.Dzięki wam dojrzałam do czegoś,do pewnej decyzji.Nigdy nie potrafiłabym żyć z kłamcą,który oszukuje i najzwyczajniej w świecie kłamie.Zaprosiłam go do domu,odrzucił zaproszenie.Poprosiłam,żebyśmy dali sobie szansę i o jakieś zaufanie,kiedyś chciał ze mną wziąść ślub.Moje problemy,nawet te na forum u siebie w pracy porozpowiadał znajomym.Sam też w nieuczciwy sposób naruszył moją prywatność i nawet mnie za to nie przeprosił.Dla mnie to to samo jakby mnie zgwałcił.Miałam być dla niego kobietą i tak miał mnie potraktować-nie jak jedną z ofiar,które u niego w pracy się przewijają,tylko jak kogoś normalnego.Nie potraktował.Żałuję tylko,że dzieci go pokochały i to będzie bardzo trudne,powiedzieć Im,że ten fajny człowiek w gruncie rzeczy jest kimś złym i,że kłamał o tym,że Je kocha tak jak ojciec,ale dzięki temu forum zdałam sobie sprawę,że są uczciwi,normalni ludzie i,że potrafię żyć bez jego łaski,ciepła,którego nigdy nie chciał Nam dać i bez szansy na wybaczenie sobie czegoś.Wpadłabym w łapy takiej samej osoby jak gwałciciel.Dobrze,że otrzeźwiałam.Prosił o szansę i zarzekał się,że jest inną osobą,uczciwą-już wiem,że nie jest.Postanowiłam,że sprawa o naruszenie nietykalności cielesnej,pogwałcenie prywatności i o zwykły stalking zajmie się są.
Witam wszystkie Panie serdecznie.
Nie wiem czy moja opowieść wam w czymś pomoże, bo mam wrażenie że moja historia to kropla w waszym morzu.
Ja osobiście mam wrażenie, że jestem osobą przyciągającą pedofili i gwałcicieli. Całe zajście pamiętam słabo, gdyż byłam małą dziewczynką. Dopiero po latach uświadomiłam sobie, że to było nie zdrowe. Pamiętam jak kuzyn o jakieś 15 lat starszy ode mnie brał mnie często na kolana na imieninach u wujka, bo tam go tylko spotykałam, było ciepło byłam w spódniczce a on mnie trzymał za udo bym mu się nie sunęła z kolan, gdy mnie za każdym razem poprawiał dodykał mnie niechcąco jak wtedy myślałam mojej części intymnej-teraz myślę, że to już coś znaczyło. Potem zakochałam się w koledze brata ode mnie z 4 lata starszy i już ubzdurałam sobie, że to on będzie moim chłopakiem i potem mężem, miałam około 10 lat. Więc gdy zebraliśmy się w grupce i zaproponowali że idziemy się przeiść to chętnie poszłam z nimi. Byłam napewno ja, moja kuzynka mój brat- tylko już nie jestem pewna który, kuzyn i kuzyn przyszywany i ten chłopak. Doszliśmy do lasku i stwierdzili że się zabawimy w dom. Podzieliliśmy się ja poszłam z tym moim wymarzonym i przyszywanym kuzynem, kuzynka z bratem i kolejnym kuzynem i się rozeszliśmy w części lasku. Mi kazali się położyć i czekać, oni się wysikali obok siebie poczym podszedł ten mój wymarzony, nie wiem jak to wytłumaczyć bo ja myślałam chyba, że się na mnie położy a on zdjął mi majtki i zaczął się we mnie pchać, odsuwałam się ale on mnie przytrzymał, dziś jak próbuje sobie to odtworzyć to myśle, że tylko przebił mi błone i się wycofał. Potem próbował podejść do mnie przyszywany kuzyn ale ja wstałam i uciekłam do innych. Oni szli za mną. Płakałam. Doszłam do reszty, tamci już dawno na nas czekali, nie rozumieli czemu płacze- nie pamiętam czy pytali dlaczego płacze-ale myślę, że napewno się nie przyznałam.
Do domu mieliśmy z 500 metrów, gdy doszłam poszłam zaraz do samochodu taty, zajrzałam w majteczki a tam było kilka kropli krwi. Potem mam obecnie wrażenie, że nie odpuściłam mu-nie zniechęcił mnie tym do kontaktów, nigdy więcej z nim nie współżyłam ale chętnie uczestniczyłam w różne gry" chowanego itp. W szkole podstawowej dochodziły mnie plotki, że sypia z Rafałem, wtedy to powinnam powiedzieć, że nie sypiam tylko mnie zgwałcił-ale wstydziłam się. Zauważyłam, również, że szukałam kontaktów seksualnych z innymi- nie wiem czemu tak postępowałam-może myślałam że tak trzeba....najgorzsze jest to, że nie pamiętam żadnej fizyczności, tylko tyle że gdzieś poszłam schyliłam się i on się ruszał jak by mnie rżnął, ale nie wiem czybył we mnie czy był tylko między udami........
Potem historia sie powtórzyła gdy byłam w I klasie liceum, znów się zakochałam, chłopak przyjeżdżał z Białego stoku do kuj-pom do kolegów, poznaliśmy się na dyskotece, bawiliśmy się, umówiliśmy na kolejne spotkanie, byliśmy parą, pisaliśmy listy i nie mogłam się doczekać spotkania. Gdy przyjechał czekałam na niego na peronie, był z tutejszymi znajomymi, kupili jakieś tanie wino i poszliśmy na poczekalnie, to było przed południem. Wypiłam chyba jeden czy dwa kubki i nic nie pamiętam.....
Mam jakieś przebłyski że jestem w jakimś opuszczonym budynku i jestem schylona i ktoś mnie rżnie, potem mam przebłysk że siedze w kącie na poczekalni i komuś robię loda. Około 18-stej wsiadłam w autobus i wróciłam do domu, bolało mnie krocze. Wstydziłam się siebie, być może ludzi którzy byli na poczekalni-może moi znajomi ze szkoły-nie pamiętam.
A najgorsze jest to, że po tym napisałam że go kocham i że wiem że zrobiłam coś co wcześniej się wyrzekałam, że nigdy tego nie zrobie. A on zakończył ze mną kontakt, a ja zastanawiam się tylko czy tam coś w tym winie nie było przypadkiem....i czy to był mój chłopak czy chłopak z dwoma kolegami we mnie i brzydzę się sobą.
To tyle mojej historii.......
Teraz mam 29 lat i jest mi coraz bardziej z tym źle.....
Obecnie mam męża, któremu wyznałam że byłam zgwałcona-wyznałam w liście, gdyż chyba nie potrafiłam bym się wyrazić słowami. Zrozumiał, to bylo w drugiej klasie liceum i od tej pory jesteśmy razem, mamy dwóch synów-może i dobrze, że nie córkę by jej się nie przydarzyło to co mnie. Nasze życie seksualne nie jest udane, leżę jak kłoda i jak zapomnę co było nawet mam orgazm, lecz zdarza się tak że się kochamy a ja cofam się co było. Jak tak dalej będzie -pewno nasze drogi się rozejdą, gdyż ja czuję sie potwornie.
Wizyta tu jest moim debiutem w walce o lepsze samopoczucie, z nikim o tym nie rozmawiałam, nikt prawie o tym nie wie oprócz mojego męża (chociaż w sumie może nie tak dokładnie jak tu wylałam na forum)i sprawców. Myślę, że kolejnym krokiem będzie psychiatra bądź psycholog, bo sama nie dam sobie z tym rady.
Nie wiem, czy to zbieżność ale pierwszy zginął w wypaku motocyklowym, a u drugiego nie wiem.......
Wiesz Danulka dobrze zrobiłaś,że o tym napisałaś tak jak ja,bo jest lżej człowiekowi na duszy,a tak to dusi się w sobie.Po sobie ,po tym co przeżyłam mogę Ci napisać,że Tobie wydaje się tak jak mnie,że przyciąga się takie osoby,prowokuje,ale to nie jest prawda.Ktoś Nas skrzywdził i jest to Nasza reakcja na to co było.Z mężem po prostu porozmawiaj.Tak szczerze,o seksie,żebyś się Go nie bała,bo nie wszyscy są tacy sami.Ze swojego doświadczenia powiem Ci,że wiem co to znaczy kochać się z kimś z miłości,być blisko,tak najbliżej jak się da,i było to już po gwałcie.Myślałam,że nigdy czegoś takiego nie przeżyję,a przeżyłam z fantastyczną osobą i chciałabym,żeby było tak zawsze,tylko,że tak się nie da-życie.Wcześniej,przed gwałtem moje życie seksualne-miałam tylko jednego partnera-jak przedmiot mnie traktował,to jedna wielka ruina,ale różni są panowie.Najważniejsze,że odważyłaś się to komuś powiedzieć,tak jak ja nawet na tym forum,bo nie jesteśmy same i dostałam zwykłą,ludzką pomoc,a to jest najważniejsze.
Dziękuję monika-nowak87 za odpowiedź-masz racje ale mimo to nadal uważam, że to moja wina, że było jak było a teraz mam konsekwencje...
Mój kuzyn wiele lat temu zgwalcił bardzo brutalnie młodziutką dziewczynę- moją koleżankę. Omal nie umarla. Zostawił ją samą sobie z połamanymi rękami, z trawą w ustach i na szczęście nie wydłubanymi oczami ( choć próbował) Niestety w tym roku wyjdzie z więzienia.
Uważam, że tacy ludzie nie powinni nigdy opuszczać murów więziennych!!!
Nie wiem kochane co to znaczy i pewnie nie chciałabym się dowiedzieć, ale bardzo Wam współczuję z całego serca i życzę, aby Nowy Rok przyniósł Wam wiele spokoju, miłości, radości i zrozumienia ![]()
Trzymajcie się :*
Rozumiem że Twój obecny partner nie wie nic o tym zdarzeniu. Myśle że zrobi Ci sie lżej na sercu jak mu o tym opowiesz ale jeszcze nie teraz, na Twoim miejscu dałabym mu do zrozumienia że kiedyś mnie coś złego spotkało ale poprosiłabym o czas. Powiesz mu o tym gdy będziesz Ty gotowa.
Sory,niczego podobnego nie przeżyłam,ogromnie współczuję.Z powyższą wypowiedzią nie zgadam się dlatego piszę.Osoby które nie przeżyły podobnego koszmaru nie powinny się odzywać.Potwierdza to wypowiedz innej osoby która doświadczyła podobnych przeżyć.
Boze,jak to przeczytałam szok!!!!Ja mam do siebie zal tylko za to ze nie uciekłam koleżanka zdarzyła ja nie, zostałam w tyle chociaż wydawało mi sie ze biegnę najszybciej jak umiem, ale zbyt wolno dopadł mnie 42letni wówczas mężczyzna i zrobił to, to było straszne,minelo21 lat a ja wczoraj po prostu ktos na fb wrzucić jakiś link o gwałtach i takie tam,zapomniałam? nie ja wypierałam to z pamięci,nie chciałam pamiętać,dlaczego to mnie tak boli po tylu latach???Kiedyś nie było,tak latwo o dostęp do psychologa a czy teraz jest sens iść,czy on mi pomoże, ja juz nie chce zyc ze świadomością tej gorszej, ze zbyt wolno biegłam,czuje jego odór, jego brudne lapy na sobie i czuje się tak brudna,i co najlepsze żaden moj związek nie przetrwał, ja po prostu nie lubię seksu,jak juz to raz na dwa tyg dla mnie to by wystarczyło dla męża nie..Żebym mial tyle siły ile żalu to bym... no właśnie co bym, pewnie nic
Mariolko, wątków o gwałtach jest kilka na forum.
Tak na szybko podaję Ci link do kolejnego:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=1297 , poczytaj, jak radzą sobie z tym problemem inne, a przynajmniej starają się.
Bardzo namawiam Cię na terapię u psychologa - z NFZ masz nieodpłatnie.
Zgłoś się do najbliższej Przychodni Zdrowia Psychicznego, tam Cię pokierują.
Musisz uwolnić się od tego poczucia winy, które tyle lat 'siedzi' w Tobie i zżera Cię od środka jak robak.
W takim strachu, w ucieczce, niektórym nogi robią się jak 'z waty', przez co wolniej biegną.
To naprawdę, NIE TWOJA WINA, że gwałciciel Cię dopadł.
Odrzuć ten zarzut od Siebie, nie oskarżaj się.
Bo sama się ranisz, każesz za jego grzechy.
Przytulam Cię*
przede wszystkim jest mi strasznie przykro przez to co przezylyscie kobietki. na dobra sprawe nie mam pojecia co Wam doradzic, jaki jest sposob na to, zeby to zostalo daleko za Wami...
ja podczas euro2012, w dniu meczu Polska-Rosja o malo co nie zostalam zgwalcona... "zadziwiajace" jest to, ze osoba ktora chciala to zrobic znakomicie najezdzala mi na psychike, wiedzial co ma mi mowic, zeby strach mnie paralizowal, baaaa on nawet odgadywal moje mysli w danym momencie.. na szczescie mi nie braklo odwagi i w momencie kiedy zlapal mnie za twarz wiedzialam, ze to ode mnie zalezy, nie zareaguje a zrobi mi krzywde... odepchnelam jego lapsko z mojej twarzy i zaczelam na niego krzyczec, ze jeszcze raz mnie ruszy to go zabije itd, itp, na szczescie odpuscil... probowalam zadzwonic do kolegi policjanta jak bieglam do domu, ale strach mnie tak sparalizowal, ze nie bylam w stanie wyjac telefonu z kieszeni. czy zgosilam to na policje? nie... ze strachu, ze strachu przed jego zemsta... najgorsze jest jak mijam go na ulicy a on beszczelnie patrzy mi prosto w oczy... pomimo tego, ze do niczego nie doszlo, strasznie mi sie odbilo to na psychice. nie wiem, chyba tak odreagowywalam, ze przez miesiac po zdarzeniu mialam kilka przygod jednonocnych... teraz strasznie sie tego wstydze i brzydze sie samej siebie, bo zawsze szanowalam siebie... dzis nie umiem wyjsc z domu jak juz jest ciemno na dworze... strach pozostal... strach przed tym, ze mnie znajdzie i zrobi to co zrobic zamierzal...
Tak cię widzą inni, jak sama się czujesz i traktujesz. Wiem, że to wielkie cierpienie, przeżycie, ale co cie nie zabije to cię wzmocni. Jesteś teraz silniejsza od każdej z nas, bo wiesz, że nawet to cię nie zniszczyło.
przeczytalam wszystkie posty i zastygłam w bezruchu...nie wiem co powinnam teraz napisać zebyście dziewczyny poczuły sie lepiej,nie wiem co przezyłyście i mam nadzieję, ze nigdy mnie to nie dotknie.Przede wszystkim nie jesteście winne tego co wam sie przytrafiło i NIE JESTEŚCIE RZECZĄ i osoby,które daja rady co w takich sytuacjach powinno się zrobić, gdzie iść i do jakiego specjalisty niech się lepiej nie wypowiadają.Skąd mozna wiedzieć co jest w takiej sytuacji najlepsze skoro samemu się tego nie przezyło?nie mam zielonego pojęcia co bym zrobiła sama...Nie chcę pisać ze współczuję bo przeciez nie o litość tu chodzi.Jestem z wami i trzymam za was kciuki,tonę kciuków
Dziękuję za te słowa.Nikomu nigdy nie życzę,żeby wiedział co to znaczy i chciałabym,żeby nie było takich osób ,które przeżyły takie rzeczy.Mnie już wydawało się,że wszystko dobrze,że doszłam do siebie w sobie,w środku,że poukładałam pewne sprawy-niestety to tylko głupie marzenia,wszystko się sypie jak domek z kart i zaczynam od nowa i z tego się cieszę,że jeszcze mi się chce znów ,jak od kilku lat odbudowywać w sobie wszystko.Nie wiem jak długo będzie trwał ten okres,że nawet błahostka to dla mnie koniec świata,podcięte skrzydła i kłody pod nogami,ale nie poddaję się i dalej chcę być pełnowartościową kobietą,taką jak byłam kiedyś.
Poszłam do psychologa,po pomoc dla siebie... płakałam cale dwie godziny,nie to nie był płacz to był zal z bezsilności,nie powiedziałam slowa dwie godziny siedziałam i milczałam jak zaklęta a Pani psycholog nie mówiła nie prosiła dawała tylko chusteczki...I dobrze bo gdyby naciskala poszłabym w diabły,zaproponowała mi tylko bym spisala to na kartkę jak przyjde następnym razem,o ile przyjdę,napisałam i poszlam po tygodniu, cholera nie wiedziałam ze tyle zalu we mnie jest ze mam takie wyrzuty sumienia ,ze swój strach przeniosłam na dzieci ,mam dwie corki obie sa w sekcji biegającej,przenieslam swoj strach na nie...nie nie odczytalam tego nie znalazlam w sobie sily,ale podałam jej notatnik i patrzyłam i wiecie co,czekałam na jej reakcje czyli grymas twarzy, ze mną sie brzydzi,to chore ale tak bylo io mialabym powod wyjsc i juz nie wracać, ale ona tylko powiedziała"Jak bedziessz gotowa porozmawiamy"Nie byłam wtedy jeszcze gotowa, ale następnego dnia poszłam i wyrzucialm z siebie TO,będę chodzic na terapie juz nie uratuje swojego związku,ale córki moze bede inaczej traktować,mniej strachu o nie:(
Moje dzieci nie wiedzą,że byłam zgwałcona.Wiedzą o innych aktach przemocy i ukrywałam przed Nimi wszystko.Odepchnęły mnie teraz,nazywają dziwakiem.Ja też miałam taki swój sposób,żeby złość i negatywne emocje wyrzucać z siebie na kartki papieru,miąć i wyrzucać-takie wycie do nikogo,niestety już go nie mam bo ktoś to przeczytał i po wszystkim.Był śmiech,kpina i tyle.Zero szacunku.Zamknęłam się z tym wszystkim i nie ufam,przestałam ufać już dawno ludziom.Jednej osobie zaufałam,rozczarowałam się spróbowałam jeszcze raz i czekam-czy dostrzeże we mnie człowieka,da trochę miłości nie tylko mnie,ale i dzieciom i czy nie będzie miał oporów być z kimś takim-no po takich przejściach.W moim mniemaniu zasługuję na te uczucia a jak będzie czas pokaże.
Moje dzieci nie wiedzą,że byłam zgwałcona.Wiedzą o innych aktach przemocy i ukrywałam przed Nimi wszystko.Odepchnęły mnie teraz,nazywają dziwakiem.Ja też miałam taki swój sposób,żeby złość i negatywne emocje wyrzucać z siebie na kartki papieru,miąć i wyrzucać-takie wycie do nikogo,niestety już go nie mam bo ktoś to przeczytał i po wszystkim.Był śmiech,kpina i tyle.Zero szacunku.Zamknęłam się z tym wszystkim i nie ufam,przestałam ufać już dawno ludziom.Jednej osobie zaufałam,rozczarowałam się spróbowałam jeszcze raz i czekam-czy dostrzeże we mnie człowieka,da trochę miłości nie tylko mnie,ale i dzieciom i czy nie będzie miał oporów być z kimś takim-no po takich przejściach.W moim mniemaniu zasługuję na te uczucia a jak będzie czas pokaże.
to przykre, ze tak sie stało ja wierze ze, my mamy możliwość do szczęśliwego normalnego życia ,szczęście nam się należy również w miłości, ale same tez musimy odrobinę powalczyć o siebie,Moniko ja 21 lat skrywałam ten sekret, on został ukarany,dzieciom nic nie powiedzialam one sa za małe nie zrozumieją ,ale zawsze je uczyłam, ze obcy nie jest zawsze przyjazny,nie nakładałam żelaznej zasady, ze wszyscy są źli ale przestrzegałam, do sekcji biegającej zapisałam obie ze strachu, żeby w razie zagrożenia uciekły, ja zbyt wolno biegłam to mnie gryzie, i myślę,ze gdybym skręciła tam a nie tu może by mi się udało,ale to tylko moje rozważania,teraz wiem ,ze bez pomocy terapeuty nie poradzę sobie ,zbyt długo dusiłam to w sobie,daj szanse sobie i tej znajomości,jestem z Toba
Ja boję się o dzieci-bo mam dwie nastoletnie córki i nawet jak idę wieczorem po jedną z nich,to zapamiętuję rejestracje mijających Nas aut ze strachu.Nic na to nie poradzę.Wiem,że to paranoja,ale mam też gaz i z nim czuję się pewniej,np gdy muszę wyjść jak jest ciemno.Staram się walczyć,bo wiem,że zasługuję na te uczucia mimo wszystko.Nikt nie jest doskonały,a to,że ktoś w przeszłości skrzywdził nie powinno mnie skreślać jako kobiety.To,że mam problemy to też nie powinno mnie skreślać.Taka jestem i już.Jakie ja mam myśli-też obwiniałam siebie,że gdybym się odezwała do niczego by nie doszło-a ja milczałam i to moje milczenie było powodem tego co się stało.
Wiem ze to forum dla kobiet ale chcialbym takze opowiedzec historie mojej obecnej dziewczyny (teraz ma 17lat podaje falszywe imie by nikt nie nie poznal kto :Ada) . Poznalismy sie przez fb jej chlopak (niestety to moj kuzyn teraz bd miec niedlugo 18lat)wtedy ja rzucil nawet nie zrobil tego oficjalne , wyslal jej sms ze zrywa z nia gdzies na koncowce stycznia ubieglego roku . Gdy do mnie on wpadl i powiedzial ze zerwal z dziewczyna przez sms -to mnie strasznie oburzylo i strsznie sie wkurzylem na niego , tlumaczylem mu ze tak nie mozna ze zachowal sie jak tchurz itp. Dziewczyna byla mi znana z szkoly w gim , jestem od niej starszy o dwa lata , kiedys z nia rozmawialem przez tel i nwm dlaczego ale jakbym sie w niej zakochal , lecz wtedy byla jeszcze z nim , i nie mialem zamiaru "krasc dziewczyny " jemu . Kiedy dowiedzialem sie ze jest sama byla to dla mnie jakby lampka iz mam jakies szanse lecz nie mialem zamiaru do niej zarywac wtedy zalezalo mi na niej jak na przyjaciolce . Zaczelismy ze soba pisa i bardzo szybko nawiazalismy dobry kontakt , nie wiem dlaczego powiedziala mi wtedy po paru dniach co sie jej kiedys przydarzylo...Kiedys jakies 2 lata temu gdy byla w 1 gim wybrala sie z grupa znajomych na jakies ognisko z namiotami , znala tam tylko kolezanke ogolem bylo tam jakies 5-8 osob . Gdy nadszedl wieczor wszyscy polozyli sie spac , gdy wszyscy zasneli pewien chlopak(nwm ile dokladnie lat ale chyba o 2 lata starszy) wszedl do namiotu Ady i zaczal ja rozbierac ona sie przebudzila i zaczela krzyczec rozebral ja do bielizny i jez prawie by doknca zerwal ubrania gdy nagla za nim jej kolezanka walnela czym twardym w glowe chyba kamieniem badz twardym drewnem , chlopak stracil przytomnosc to umozliwilo dziewczyna ucieczke , najpierw wyjeli go z namiotu i szybko zabrali swoje rzeczy tylko one wtedy o tym wiedzialy , nikomu tego nie zglaszaly . Dziewczyna przezyla szok wiedzila ze prawie zostala zgwalcona , od tamtej pory strasznie bala sie namiotow . Lecz jakos zyla dalej po jakims czasie ze tak to ujme wrozila do normy koniec tej histori . Mnie znala zaledwie pare dni ale odwazyla mi o tym powiedziec i wtedy zostalismy przyjaciolmi . Pare dni po zerwaniu jej byly chlopak ja za to pszeprosil i obiecywal ze ze bedzie lepszy itp. no i wrocili do siebie . Mnie to sie nie podobalo ale stwierdzilem ze skoro nie moge byc z nia to przynamniej nie bede przeszkadzal im w zwiazku . Pisalismy codziennie zdarzalo sie ze czasem trwalo to ogolem dziennie 10 godz uwielbialem z nia pisac , A tak wogole wtedy byly ferie zimowe.Gdy bawilismy sie w pewna gre prawde wyznala ze komus zrobila kiedys loda i powiedziala ze zrobila to dobrowolnie. Po tyg pierwszy raz sie spotkalismy gdy to on zaprosil Ade by towarzyszyla mu umnie w domu . Siedzieli w moim pokoju , ja pracowalem na komputerze wtedy wiec nie bardzo przygladalem sie parze lecz moi bracia tak i oczywiscie rozmawialem z nimi ale nie zbyt duzo wtedy troche cierpialem bo myslalem ze uda mi sie z nia itp. , no ale niestety bywa roznie. gdywrocili do siebie , Ada znow ze mna pisala , i nmg uwierzyc co mi napisala , na oczach moich braci dobieral sie do niej najpierw do piersi o pozniej nizej , oczywiscie nie rozbieral jej , ale samo to okropnie wygladalo ...no gdy pozniej spytalem sie braci co widzieli potwierdzili slowa Ady . Gdy wrocilismy do szkoly Ada miala pewien problem zakochala sie w kims wiec ja probowalem jej pomoc co jak sie pozniej okazalo zakochala sie we mnie...To odwrocilo moje zycie do gory nogami , wyznala ze mnie kocha i od kiedy to zauwazyla , po dniu zerwala z chlopakiem a pozniej po jakims czasie my zaczelismy sie umawiac . nbd opisywac tu naszego zycia . PO paru miesiacach wyznala mi ze jej byly chlopak (moj kuzyn) od poczatku znajomosci sie do niej dobieral ,w koncu zaczal chciec czegos wiecej ...ona nie chciala bylo to w jej domu w domu byli rodzice a ten gdy lezeli na lozku nagle zsunal jej spodnie i majtki ,ona chciala wyjsc z lozka bala sie go , byl od niej silniejszy i o wiele wiekszy , jedna reka zlapal ja za klatke piersiowa druga zdjal swoje spodnie i gacie i ja ...zgwalcil. Ona plakala przez caly czas probowala sie bronic lecz do niego nic nie docieralo , Ada jakby jej sparalizowalo nie mogla krzyczec strasznie sie bala . Po tym wszystkim uslyszala od niego "musialem to zrobic bo bys sie nigdy nie przelamala " strasznie sie bala ,w ciagu miesiaca zrobil jej to 4 razy ona tak sie jego bala ze nikomu nie mowila o tym co sie dzialo . Boje sie pomyslec co by sie dzialo gdyby nie Ja . Ja chcialem go za to wszystko co jej zrobil zabic , lecz zmusial mnie do przysiegi bym tego nie robil , nie chciala bym poszedl do wiezienia wiec odpuscilem . Po jakims czasie ja bylem bardzo ciekaw jak to bylo z tym zrobieniem loda chlopakowi niestety nie powiedziala calej prawdy powiedziala tylko ze ktos ja do tego zmusil , po jakims dluzszym czasie pare miesiacy rozmawialismy o naszych pierwszych seksach. Ja szczerze powiedzialem ze czekalem z tym na odp osobe ktora to wlasnie byla Ada , ona Opowiedziala mi o swoim pierwszym razie , zaprosil ja jej jakby chlopak(ona wyznala mu milosc a on tez jakby) jej bliski przyjaciel(tyle lat co Ada i w dodatku ta sama szkola) na impreze w jego domu (ona nie mogla chodzic na imprezy bo jej rodzice zabraniali lecz ona zmyslila ze pojdzie do jej przyjaciolki na noc), jego rodzicow nie bylo . kiedy wszyscy goscie wyszli on zaprosil ja do pokoju i tam zaczeli gadac a pozniej calowac ,a nastepnie akt seksualny wszystko bylo w miare ok tylko on byl troche za ostry dla niej i malo czuly , chodzilo mu tylko o seks ale jej sie podobalo , po tym on zapragnal czegos wiecej ...chcial by zrobila mu loda Ona stanowczo sie nie zgodzila , on nie mial zamiary jej tego odpuscic ... zamknal dzwi na klucz , byl od niej silniejszy zwiazal jej rece i nogi mocnymi sznurami do rogow lozka , gdy krzyczala ja dusil , gdy sie szarpala z rak zaczela kapac krew , przyciskal ja calym cialem na ramiona nogi brzych , bil , klul jakims ostrym przedmiotem po ciele ale w miejscach normalnie nie widocznych , w pokoju mial jeszcze duzy noz ale nie uzlyl go , bronila sie przez jakies pol moze godz nie wiedziala dokladnie ile to trwalo poddala sie byla zmeczona potargana maila na rekach slady od sznorow i trche krwi miala cale obolale cialo drobne rany na ciele i siniaki prawie wszedzie . zgodzila zrobila to . Po tej sytuacji gdy sie ubierala on byl z siebie zadowolony i powiedzial patrzac na rece "i po co sie tak szarpalas ?" ona wybiegla z jego domu , nie wiedziala gdzie isc lecz jej kolezanka ktora juz jej pomogla przenocowala , gdy sie pytala "co sie stalo ?" Ada odpowiedziala ze jakis typ sie do niej chcial dobrac ale mu uciekla .Nie poszla na poliscje nie chciala nikomu o ty mowic slady na rekach zakryla bransoletkami . Gdy widziel sie w szkole on zachowywal sie jak gdyby nigdy nic ale juz nigdy nie rozmawiali . Te sytuacje tylko Mi opowiedziala bylem wstrzasniety ,wiedzialem ze nie byla dziewica i ze zrobila to z swoim chlopakiem(wczesniej przyjaciel) nie robilem jej wyrzutow sumienia o to Ale gdy to wszystko uslyszalem strasznie sie balem o nia serce bilo mi tak mocno ze gdy jej glowa byla przy mojej klatce poruszala sie az ona sie zdziwila (moje tetno strasznie ciezko uslyszec i poczuc )prawie sie poplakalem , Gdy to mi wszystko opowiadla byla cala zalana lzami caly czas bylem przy niej i ja wspieralem wczesniej nie naciskalem by mi cokolwiek mowila na ten temat. Ale teraz znam cala prawde , niestety ten chlopak wyjechal i nie wiem kto to niestety , nie chcialem drazyc tematu wiec odpscilem . Po tym co mi powiedziala czula sie nieco lzej lecz znow miala koszmarnego dola ,na szczescie ma miala mnie i dalej jestesmy razem . Sory za interpunkcje komp nawala . Wspolczuje wszystkim ktorzy przeszli pieklo i mam nadzieje ze kazda znajdzie oparcie w najblizszych jej osobach .
ty jesteś wartościową osoba a twój partner nie zasłużył na ciebie. dla mnie okazał się wielkim gnojkiem. ale w naszym społeczenstwie niestety często się spotykamy z taką sytuacją
Wiem ze to forum dla kobiet ale chcialbym takze opowiedzec historie mojej obecnej dziewczyny (teraz ma 17lat podaje falszywe imie by nikt nie nie poznal kto :Ada) . Poznalismy sie przez fb jej chlopak (niestety to moj kuzyn teraz bd miec niedlugo 18lat)wtedy ja rzucil nawet nie zrobil tego oficjalne , wyslal jej sms ze zrywa z nia gdzies na koncowce stycznia ubieglego roku . Gdy do mnie on wpadl i powiedzial ze zerwal z dziewczyna przez sms -to mnie strasznie oburzylo i strsznie sie wkurzylem na niego , tlumaczylem mu ze tak nie mozna ze zachowal sie jak tchurz itp. Dziewczyna byla mi znana z szkoly w gim , jestem od niej starszy o dwa lata , kiedys z nia rozmawialem przez tel i nwm dlaczego ale jakbym sie w niej zakochal , lecz wtedy byla jeszcze z nim , i nie mialem zamiaru "krasc dziewczyny " jemu . Kiedy dowiedzialem sie ze jest sama byla to dla mnie jakby lampka iz mam jakies szanse lecz nie mialem zamiaru do niej zarywac wtedy zalezalo mi na niej jak na przyjaciolce . Zaczelismy ze soba pisa i bardzo szybko nawiazalismy dobry kontakt , nie wiem dlaczego powiedziala mi wtedy po paru dniach co sie jej kiedys przydarzylo...Kiedys jakies 2 lata temu gdy byla w 1 gim wybrala sie z grupa znajomych na jakies ognisko z namiotami , znala tam tylko kolezanke ogolem bylo tam jakies 5-8 osob . Gdy nadszedl wieczor wszyscy polozyli sie spac , gdy wszyscy zasneli pewien chlopak(nwm ile dokladnie lat ale chyba o 2 lata starszy) wszedl do namiotu Ady i zaczal ja rozbierac ona sie przebudzila i zaczela krzyczec rozebral ja do bielizny i jez prawie by doknca zerwal ubrania gdy nagla za nim jej kolezanka walnela czym twardym w glowe chyba kamieniem badz twardym drewnem , chlopak stracil przytomnosc to umozliwilo dziewczyna ucieczke , najpierw wyjeli go z namiotu i szybko zabrali swoje rzeczy tylko one wtedy o tym wiedzialy , nikomu tego nie zglaszaly . Dziewczyna przezyla szok wiedzila ze prawie zostala zgwalcona , od tamtej pory strasznie bala sie namiotow . Lecz jakos zyla dalej po jakims czasie ze tak to ujme wrozila do normy koniec tej histori . Mnie znala zaledwie pare dni ale odwazyla mi o tym powiedziec i wtedy zostalismy przyjaciolmi . Pare dni po zerwaniu jej byly chlopak ja za to pszeprosil i obiecywal ze ze bedzie lepszy itp. no i wrocili do siebie . Mnie to sie nie podobalo ale stwierdzilem ze skoro nie moge byc z nia to przynamniej nie bede przeszkadzal im w zwiazku . Pisalismy codziennie zdarzalo sie ze czasem trwalo to ogolem dziennie 10 godz uwielbialem z nia pisac , A tak wogole wtedy byly ferie zimowe.Gdy bawilismy sie w pewna gre prawde wyznala ze komus zrobila kiedys loda i powiedziala ze zrobila to dobrowolnie. Po tyg pierwszy raz sie spotkalismy gdy to on zaprosil Ade by towarzyszyla mu umnie w domu . Siedzieli w moim pokoju , ja pracowalem na komputerze wtedy wiec nie bardzo przygladalem sie parze lecz moi bracia tak i oczywiscie rozmawialem z nimi ale nie zbyt duzo wtedy troche cierpialem bo myslalem ze uda mi sie z nia itp. , no ale niestety bywa roznie. gdywrocili do siebie , Ada znow ze mna pisala , i nmg uwierzyc co mi napisala , na oczach moich braci dobieral sie do niej najpierw do piersi o pozniej nizej , oczywiscie nie rozbieral jej , ale samo to okropnie wygladalo ...no gdy pozniej spytalem sie braci co widzieli potwierdzili slowa Ady . Gdy wrocilismy do szkoly Ada miala pewien problem zakochala sie w kims wiec ja probowalem jej pomoc co jak sie pozniej okazalo zakochala sie we mnie...To odwrocilo moje zycie do gory nogami , wyznala ze mnie kocha i od kiedy to zauwazyla , po dniu zerwala z chlopakiem a pozniej po jakims czasie my zaczelismy sie umawiac . nbd opisywac tu naszego zycia . PO paru miesiacach wyznala mi ze jej byly chlopak (moj kuzyn) od poczatku znajomosci sie do niej dobieral ,w koncu zaczal chciec czegos wiecej ...ona nie chciala bylo to w jej domu w domu byli rodzice a ten gdy lezeli na lozku nagle zsunal jej spodnie i majtki ,ona chciala wyjsc z lozka bala sie go , byl od niej silniejszy i o wiele wiekszy , jedna reka zlapal ja za klatke piersiowa druga zdjal swoje spodnie i gacie i ja ...zgwalcil. Ona plakala przez caly czas probowala sie bronic lecz do niego nic nie docieralo , Ada jakby jej sparalizowalo nie mogla krzyczec strasznie sie bala . Po tym wszystkim uslyszala od niego "musialem to zrobic bo bys sie nigdy nie przelamala " strasznie sie bala ,w ciagu miesiaca zrobil jej to 4 razy ona tak sie jego bala ze nikomu nie mowila o tym co sie dzialo . Boje sie pomyslec co by sie dzialo gdyby nie Ja . Ja chcialem go za to wszystko co jej zrobil zabic , lecz zmusial mnie do przysiegi bym tego nie robil , nie chciala bym poszedl do wiezienia wiec odpuscilem . Po jakims czasie ja bylem bardzo ciekaw jak to bylo z tym zrobieniem loda chlopakowi niestety nie powiedziala calej prawdy powiedziala tylko ze ktos ja do tego zmusil , po jakims dluzszym czasie pare miesiacy rozmawialismy o naszych pierwszych seksach. Ja szczerze powiedzialem ze czekalem z tym na odp osobe ktora to wlasnie byla Ada , ona Opowiedziala mi o swoim pierwszym razie , zaprosil ja jej jakby chlopak(ona wyznala mu milosc a on tez jakby) jej bliski przyjaciel(tyle lat co Ada i w dodatku ta sama szkola) na impreze w jego domu (ona nie mogla chodzic na imprezy bo jej rodzice zabraniali lecz ona zmyslila ze pojdzie do jej przyjaciolki na noc), jego rodzicow nie bylo . kiedy wszyscy goscie wyszli on zaprosil ja do pokoju i tam zaczeli gadac a pozniej calowac ,a nastepnie akt seksualny wszystko bylo w miare ok tylko on byl troche za ostry dla niej i malo czuly , chodzilo mu tylko o seks ale jej sie podobalo , po tym on zapragnal czegos wiecej ...chcial by zrobila mu loda Ona stanowczo sie nie zgodzila , on nie mial zamiary jej tego odpuscic ... zamknal dzwi na klucz , byl od niej silniejszy zwiazal jej rece i nogi mocnymi sznurami do rogow lozka , gdy krzyczala ja dusil , gdy sie szarpala z rak zaczela kapac krew , przyciskal ja calym cialem na ramiona nogi brzych , bil , klul jakims ostrym przedmiotem po ciele ale w miejscach normalnie nie widocznych , w pokoju mial jeszcze duzy noz ale nie uzlyl go , bronila sie przez jakies pol moze godz nie wiedziala dokladnie ile to trwalo poddala sie byla zmeczona potargana maila na rekach slady od sznorow i trche krwi miala cale obolale cialo drobne rany na ciele i siniaki prawie wszedzie . zgodzila zrobila to . Po tej sytuacji gdy sie ubierala on byl z siebie zadowolony i powiedzial patrzac na rece "i po co sie tak szarpalas ?" ona wybiegla z jego domu , nie wiedziala gdzie isc lecz jej kolezanka ktora juz jej pomogla przenocowala , gdy sie pytala "co sie stalo ?" Ada odpowiedziala ze jakis typ sie do niej chcial dobrac ale mu uciekla .Nie poszla na poliscje nie chciala nikomu o ty mowic slady na rekach zakryla bransoletkami . Gdy widziel sie w szkole on zachowywal sie jak gdyby nigdy nic ale juz nigdy nie rozmawiali . Te sytuacje tylko Mi opowiedziala bylem wstrzasniety ,wiedzialem ze nie byla dziewica i ze zrobila to z swoim chlopakiem(wczesniej przyjaciel) nie robilem jej wyrzutow sumienia o to Ale gdy to wszystko uslyszalem strasznie sie balem o nia serce bilo mi tak mocno ze gdy jej glowa byla przy mojej klatce poruszala sie az ona sie zdziwila (moje tetno strasznie ciezko uslyszec i poczuc )prawie sie poplakalem , Gdy to mi wszystko opowiadla byla cala zalana lzami caly czas bylem przy niej i ja wspieralem wczesniej nie naciskalem by mi cokolwiek mowila na ten temat. Ale teraz znam cala prawde , niestety ten chlopak wyjechal i nie wiem kto to niestety , nie chcialem drazyc tematu wiec odpscilem . Po tym co mi powiedziala czula sie nieco lzej lecz znow miala koszmarnego dola ,na szczescie ma miala mnie i dalej jestesmy razem . Sory za interpunkcje komp nawala . Wspolczuje wszystkim ktorzy przeszli pieklo i mam nadzieje ze kazda znajdzie oparcie w najblizszych jej osobach .
Dla mnie ten post to jedynie wielki bełkot.
41 2014-07-25 12:21:56 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-07-25 12:22:59)
Przeczytałem ten wątek i jestem w***wiony, że takie łajzy chodzą po ziemii.
Dziewczyny, bardzo wam współczuję i wierzcie mi, że dla mnie jesteście naprawdę pięknymi i wartościwymi kobietami.
Wielki szacun dla Was 
Nie jesteście gorsze od innych.
Po prostu miałyście pecha, bo byłyście w nie właściwym miejscu o nie właściwym czasie.