Proponuję rozpocząć pozytywny temat. Co lubicie najbardziej w tym, że jesteście w związku?
2 2020-10-09 17:26:10 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-09 17:44:33)
Jejku... wszystko ![]()
Kochanie i bycie kochaną ![]()
Świadomość ze dla kogoś jestem ważna, czułość i troskę, to ze ktoś o mnie dba, wsparcie w trudnych chwilach i możliwość dzielenia się radościami, wspólne przeżywanie otaczającego nas świata, jest z kim pogadać, pośmiać się, powygłupiać, nie wraca sie do pustego domu, jest do kogo sie przytulić, seks z miłości to inny wymiar i wiele więcej
ktoś powie ok, większość tych rzeczy można mieć bez związku, pewnie i tak, ale w związku jest dla mnie inaczej ![]()
5 2020-10-09 18:32:29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-09 18:33:20)
Nie wiem (bo nie byłem)
A z pozycji singla wolę się nie wypowiadać
Na pewno większość rzeczy można robić zarówno razem jak i osobno, ale wierzę, że w związku ma to specyficzny charakter ![]()
6 2020-10-09 18:36:58 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-10-09 19:45:29)
Właśnie to poczucie wspólnoty lubię,wspólne sprawy ,nasze dziecko już dorosłe ( a na pewno pełnoletnie
) ,nasze rodziny,radości i wspólne pokonywanie trudności, cięższych okresów .Uwielbiam przytulne domowe "drobnomieszczańskie " ciepło ,poufałość,zażyłość i żarty mojej żony o mnie.Wspólne śniadania zasypianie i budzenie się obok i różne inne oczywistości przyzwyczajenia,codzienność i to co nowe przychodzi i się zmienia .Lubię to że mogę wiedzieć,wierzyć i ufać oraz to że mi zaufała uwierzyła w nas .Lubie to że jeszcze potrafię ją rozśmieszać a ona mnie zainteresować albo nie.
Lubię tez w związku to że moja żona chodzi sobie po domu swobodnie,szanuje moją przestrzeń i rozwija swoją,stara się ze mną o naszą wspólną, albo wygłupia się z kotem,lubię patrzeć na kogoś kogo kocham,jej zapach i widok
i to że nie musi być silna czy słaba przede mną,lubię też to czym się różnimy,bo to przypomina mi o wolności,o,tym że nie jestem ideałem i doskonałym i o tym że jak jestem w związku mam więcej możliwości wyborów wobec bliskiej osoby i osób z nią związanych to bywa trudne,do pokonania jednak w miłości,lubię zrozumienie i akceptacje i wszystko co się wiąże z tym i dochodzeniem do tego,bo to jest przygoda w zmiennych warunkach jak z pogodą raz burza raz słonecznie ,no i lubię podsumowanie ,które jeszcze nie ma końca bo najciekawsze być może przed nami .
To, żę nie jestem samotny.
8 2020-10-09 19:33:12 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-09 19:36:43)
Radość, szczęście, piękno, nawet miłość - to wszystko mogę mieć bez związku, ale w związku się pomnaża i uwydatnia. i smakuje niepowtarzalnie.
Paslawek, bardzo ładnie napisałeś i chyba zgadzam się z każdym Twoim słowem.
Właśnie to poczucie wspólnoty lubię,wspólne sprawy ,nasze dziecko już dorosłe ( a na pewno pełnoletnie
) ,nasze rodziny,radości i wspólne pokonywanie trudności, cięższych okresów .Uwielbiam przytulne domowe "drobnomieszczańskie " ciepło ,poufałość,zażyłość i żarty mojej żony o mnie.Wspólne śniadania zasypianie i budzenie się obok i różne inne oczywistości przyzwyczajenia,codzienność i to co nowe przychodzi i się zmienia .Lubię to że mogę wiedzieć,wierzyć i ufać oraz to że mi zaufała uwierzyła w nas .Lubie to że jeszcze potrafię ją rozśmieszać a ona mnie zainteresować albo nie.
Lubię tez w związku to że moja żona chodzi sobie po domu swobodnie,szanuje moją przestrzeń i rozwija swoją,stara się ze mną o naszą wspólną, albo wygłupia się z kotem,lubię patrzeć na kogoś kogo kocham,jej zapach i widok
i to że nie musi być silna czy słaba przede mną,lubię też to czym się różnimy,bo to przypomina mi o wolności,o,tym że nie jestem ideałem i doskonałym i o tym że jak jestem w związku mam więcej możliwości wyborów wobec bliskiej osoby i osób z nią związanych to bywa trudne,do pokonania jednak w miłości,lubię zrozumienie i akceptacje i wszystko co się wiąże z tym i dochodzeniem do tego,bo to jest przygoda w zmiennych warunkach jak z pogodą raz burza raz słonecznie ,no i lubię podsumowanie ,które jeszcze nie ma końca bo najciekawsze być może przed nami .
![]()
Jest tylko jeden warunek: mówimy o udanym, dobrym związku.
tak...
tez jestem singielką, do teraz myśłąłam ze szczęśliwą ale jednak nie do końca
przeczytałam post PASŁAWKA to mi sie tak tęskno zrobiło
Ja jestem szczęśliwa, bo mnie cieszy byle co, ale to nie znaczy że nie mam ochoty na jeszcze więcej szczęścia ![]()
A że nie każdy związek szczęście daje, o tym też przekonałam się na własnej skórze. Od takiego nieszczęśliwego związku stokroć wolę singielstwo.
Zapomniałem.
Jeszcze sobie przypomnisz ![]()
Lubię to że mogę wiedzieć,wierzyć i ufać oraz to że mi zaufała uwierzyła w nas.
Piękne zdanie pokazujące o co w tym wszystkim chodzi
brawo ![]()
Post Pasławka opisuje większość rzeczy jakie spotyka się w związku, a ostatnim czego był teraz chciał, to właśnie być samotnym i żyć bez dobrodziejstw bycia w związku.
Często mnie nachodzi takie uczucie, gdy siedzę na urlopie sam w domu. Ta przejmująca cisza. To już nie dla mnie.
17 2020-10-09 21:14:47 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-09 21:16:39)
Związki są fajne ale ja chyba już na zawsze mam wryte w beret, że w każdym momencie można zostać z tą przejmującą ciszą i trzeba być na to przygotowanym.
18 2020-10-09 21:26:38 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-09 22:30:32)
Związki są fajne ale ja chyba już na zawsze mam wyryte w beret, że w każdym momencie można zostać z tą przejmującą ciszą i trzeba być na to przygotowanym.
W tym momencie zdaje sobie sprawę z jednej rzeczy: ta cisza sprawia mi ogromną przyjemność a do tego nigdy nie miałem potrzeby zbyt intensywnych i długich rozmów, nawet mnie zaczyna irytować, kiedy niektórzy znajomi czy przyjaciele zaczynają do mnie zbyt często dzwonić i się zwierzać. Ponadto takie rozmowy niby o niczym, gry i aluzje słowne są dobre, ale w bardzo umiarkowanym stopniu. Od zawsze miałem satysfakcję jak sam ze wszystkim sobie radziłem, kiedy mi coś wychodziło i osiągałem sukces to jakoś nigdy nie potrafiłem jakoś specjalnie teog przekazać światu, przeżywałem to w sobie
Myślę, że większość korzyści, o jakich wspomniał pasławek, widać dopiero W TRAKCIE trwania udanego związku. Dlatego może ja widzę w swoim obecnym etapie stan idealny ![]()
Jeszcze sobie przypomnisz
Coraz gorzej mam z pamięcią ![]()
Tak ogolnie w byciu w zwiazku? Nie wiem, ale chyba nic. Nic nie przychodzi mi do glowy, co jest lepsze w zwiazku niz samemu.
Tak ogolnie w byciu w zwiazku? Nie wiem, ale chyba nic. Nic nie przychodzi mi do glowy, co jest lepsze w zwiazku niz samemu.
No seks się zdecydowanie różni. Choć to kwestia subiektywna, kto jaki uważa za lepszy ![]()
Winter.Kween napisał/a:Tak ogolnie w byciu w zwiazku? Nie wiem, ale chyba nic. Nic nie przychodzi mi do glowy, co jest lepsze w zwiazku niz samemu.
No seks się zdecydowanie różni. Choć to kwestia subiektywna, kto jaki uważa za lepszy
Seks mozna miec bez zwiazku.
Co lubicie najbardziej w tym, że jesteście w związku?
Partnerkę ![]()
Misinx napisał/a:Winter.Kween napisał/a:Tak ogolnie w byciu w zwiazku? Nie wiem, ale chyba nic. Nic nie przychodzi mi do glowy, co jest lepsze w zwiazku niz samemu.
No seks się zdecydowanie różni. Choć to kwestia subiektywna, kto jaki uważa za lepszy
Seks mozna miec bez zwiazku.
Oczywiście. Ale jakościowo trochę się może różnić ![]()
25 2020-10-10 08:13:51 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-10 08:14:58)
Intymność, ale to można mieć i w długim romansie, i nadbudowę.. A ta jest związana że zwyczajami w domu, dziećmi, historią przezyć wspólnych, miliona wspomnień, wspólnych znajomych, przyjaciół, spraw.
I czegoś co uważałam za pewnik, a czego w związkach z racji związku nie ma: pewności że jest ktoś na zawsze. Że ktoś uważa za cenne to samo.
Tak jak Piegowata, myślę, że nie ma się co przywiązywać do trwalosci związkow i budować drogich domów na grząskim gruncie, a zycie pokazuje, ze nie jestesmy w stanie tego gruntu ocenić. Więc też zaczynam od dymu z komina
jest bardziej realny, chociaż nietrwaly. Może jak w "Incepcji" trzeba mieć te pinezki:)
ja tak samo lubię być w związku jak nie być. i to i to ma plusy i minusy.
ale skoro temat dotyczy tego co lubię akurat w związku to te wszystkie około-związkowe zachowania.
najbardziej chyba w związku lubię to, że kiedy jestem z fajną osobą (a zawsze jestem z fajnymi facetami) to mnie te związki rozwijają.
każdy partner wnosi coś do mojego życia, uczy mnie czegoś (nie mówię tu o jakimś mentalnym samorozwoju ale o praktycznych rzeczach np. nauka jakiegoś sportu, dziedziny naukowej, budownictwo itp.)
poza tym co lubię w związkach:
przytulanie w każdej chwili kiedy chce, ciekawe rozmowy & dyskusje, partner do wspólnych aktywnosci fizycznych i wycieczek, to, że ktoś mi zrobi kawę/ sniadanie/obiad, to że wniesie mi ciężkie rzeczy albo załatwi jakąs sprawe której mi się nie chce robić (mycie auta), lubię to, że ktoś mnie adoruje, troszczy się. lubię też, że mogę dać coś pozytywnego od siebie tej drugiej stronie (np kiedy ktoś ma gorsze chwile).
chyba też dobrą odpowiedzią co lubię w związku jest to, że lubię po prostu mojego partnera.
Mozliwosc dzielenia sie swoimi przezyciami wewnetrznymi, przegladania sie w czyichs oczach, tworzenia wlasnej historii.
28 2020-10-10 11:56:46 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2020-10-10 11:59:46)
Wspólne oglądanie filmów, budzenie się obok partnera, wspólne żarty i podróże, ciepło, bliskość i intymność, wymianę poglądów i doświadczeń, wspólne gotowanie, dużo przytulania i poczucie, że jest ktoś na kim można polegać, nieustanne poznawanie się - odkrywanie kolejnych warstw drugiego człowieka i swoich własnych, uczenie się miłości, szacunku do drugiego człowieka, do jego potrzeb i do swoich własnych też Świadomość, że jest ktoś, kto zna mnie, a mimo to lubi ![]()
Lubię czuć jego zapach w pościeli i na swoich ubraniach, lubię tembr jego głosu, ciepło jego ciała.
Seks, który z upływem czasu jest coraz przyjemniejszy, daje coraz więcej nowych doznań. W dobrym związku czuję, że mogę rozwijać się, partner jest dla mnie inspiracją, takim trochę też kibicem. Możnaby długo wymieniać ![]()
Uwielbiam tą świadomość że mam swoje dopełnienie. Lubię przy niej pomilczeć, uwielbiam z nią rozmawiać. Motywuje mnie tam gdzie mi brakuje entuzjazmu, ja ją wtedy gdy ona się wypali. Teraz więcej jesteśmy osobno niż razem, ale mimo wszystko to poczucie wspólnoty dusz jest nadal.
W mojej żonie uwielbiam jej zapach, ma cudowna w dotyku skórę. Kocham na nią patrzeć. Kocham jej niesforne włosy które kwadrans po starannym wymodelowaniu wybierają własną formę.
Jest dla mnie jak akumulator. Sam jestem leniwy i ospały. Ona sprawia że mam energię do dalszego życia. Mógłbym wstawać o siódmej, ale że ona musi wstać o 5:15, to codziennie dzwonię z pobudka, bo uwielbiam słyszeć jej zaspany głos w słuchawce.
Ma cudowne, zielono-bursztyniwe oczy w których utonąłem ponad trzydzieści lat temu. Z biegiem lat się zmieniła, ale dla mnie nadal jest tą nieśmiałą dziewczyna sprzed lat. Przy niej czuje że nic mnie nie powstrzyma, bo to co najlepsze jeszcze przed nami.
Generalnie jestem raczej ponurakiem, ale przy niej potrafię się śmiać do rozpuku. Jest jedynym człowiekiem na świecie z którym umiem i lubię tańczyć.
Lubię określenie że jesteśmy jak dwie połówki jednego jabłka. Jedno bez drugiego nie istnieje. Wiele osób tu pisało że można być szczęśliwym singlem. Być może, ale ja już nie potrafię sobie wyobrazić życia bez mojej żony.
GŁUPI temat i czemu niby ma służyć?
A spróbuj tylko napisać, że chcesz być w związku, to zaraz następuje szereg rad, że samemu też można być szczęśliwym, że związek to nie wszystko, że druga osoba nie jest do wypelniania twoich potrzeb i że wcale nie jest tak różowo.
To jest najbardziej depresyjny temat jaki tu powstal. Dobiło mnie czytanie tych odpowiedzi..
A czemu depersyjny? Dobrze wiedzieć, że jedni wolą to a inni tamto
Fajnei przeczytać też, co ludzie sobie w związku cenią ![]()
GŁUPI temat i czemu niby ma służyć?
A spróbuj tylko napisać, że chcesz być w związku, to zaraz następuje szereg rad, że samemu też można być szczęśliwym, że związek to nie wszystko, że druga osoba nie jest do wypelniania twoich potrzeb i że wcale nie jest tak różowo.
To jest najbardziej depresyjny temat jaki tu powstal. Dobiło mnie czytanie tych odpowiedzi..
I feel you sis'
33 2020-10-10 23:35:01 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-10-10 23:40:10)
Wczoraj rozmawialam o tym temacie z moim mezem, w kontekscie tego, ze niektorzy ludzie sa w zwiazku bo nie chca byc sami.
Moj maz mowil, ze relacja ze mna jest calkiem inna od wszelkich relacji jakie mial kiedykolwiek bo w tej relacji jest on caly obecny, a nie tylko czesc jego. Czuje sie zwiazany ze mna jak z nikim nigdy.
Co lubie w byciu akurat z nim?
To, ze mam kogos do rozmowy kto mysli samodzielnie i mi we wszystkim dorownuje.
To, ze on jest lojalny do mojego szczescia. Czasem bardziej lojalny niz ja i czasem kloci sie ze mna o to. Popycha mnie do brania tego czego ja chce, nawet jezeli to oznaczaloby rozstanie nasze.
To, ze zepchnal mnie emocjonalnie z klifu i zaczal moja koszmarna wycieczke po mojej glowie.
To, ze powiedzialam mu swoj najwiekszy najgorszy sekret.
To, ze codziennie robi mi kawe i jedzenie.
To, ze kocha nasze koty i uratowal zycie naszej koteczki. Wybral przyniesc ja z ulicy zamiast pojsc do pracy na czas.
To, ze nie wsciekal sie na ta kotke jak sikala wszedzie i nasikala nawet na niego.
To, ze moge plakac z nim razem nad czyms smutnym.
To, ze mowi prawde nawet jezeli konsekwencje sa negatywne.
To, ze nie lubi innych ludzi (poza mna) i jest introwertykiem.
To, ze ma czarne poczucie humoru.
To, ze umie wszystko zrobic.
To, ze tez lubi deszcz i ponura pogode.
To, ze ma imie z Pottera
Wszystko to ma obie strony. Zalety i wady. Poniewaz posiadanie takiego wspolnika jednoczesnie usypia czesc moich talentow.
Czesciowo zawsze jestem jedna noga w tym malzenstwie i jedna na zewnatrz. Nigdy nie wiem czy rzeczywiscie chce byc tutaj czy byc sama.
Jak jestem sama to mam wiecej sily i czuje sie prawie caly czas w dobrym nastroju. Moze ostatecznie to jakos sie samo ulozy w jeden swiat.
rossanka bo to prawda, samemu mozna byc szczesliwym.
34 2020-10-10 23:40:11 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-10 23:41:26)
No cóż, Rossanko, uparcie trzymasz się swoich interpretacji Ale to Twój wybór.
Nikt Ci na złość nie pisze, że koniecznie masz zostać sama. Czasem jednak tak bywa mimo najszczerszych chęci zmiany tego stanu i ludzie Ci piszą, jak sobie z tym dawać radę.
Ja bardzo lubiłam być w związku z PP, ale życie w pojedynkę też lubię. Nie mam żadnego problemu z wymienieniem co w takim życiu mnie cieszy.
Wczoraj rozmawialam o tym temacie z moim mezem, w kontekscie tego, ze niektorzy ludzie sa w zwiazku bo nie chca byc sami.
Moj maz mowil, ze relacja ze mna jest calkiem inna od wszelkich relacji jakie mial kiedykolwiek bo w tej relacji jest on caly obecny, a nie tylko czesc jego. Czuje sie zwiazany ze mna jak z nikim nigdy.Co lubie w byciu akurat z nim?
To, ze mam kogos do rozmowy kto mysli samodzielnie i mi we wszystkim dorownuje.
To, ze on jest lojalny do mojego szczescia. Czasem bardziej lojalny niz ja i czasem kloci sie ze mna o to. Popycha mnie do brania tego czego ja chce, nawet jezeli to oznaczaloby rozstanie nasze.
To, ze zepchnal mnie emocjonalnie z klifu i zaczal moja koszmarna wycieczke po mojej glowie.
To, ze powiedzialam mu swoj najwiekszy najgorszy sekret.
To, ze codziennie robi mi kawe i jedzenie.
To, ze kocha nasze koty i uratowal zycie naszej koteczki. Wybral przyniesc ja z ulicy zamiast pojsc do pracy na czas.
To, ze nie wsciekal sie na ta kotke jak sikala wszedzie i nasikala nawet na niego.
To, ze moge plakac z nim razem nad czyms smutnym.
To, ze mowi prawde nawet jezeli konsekwencje sa negatywne.
To, ze nie lubi innych ludzi (poza mna) i jest introwertykiem.
To, ze ma czarne poczucie humoru.
To, ze umie wszystko zrobic.
To, ze tez lubi deszcz i ponura pogode.
To, ze ma imie z Pottera![]()
Wszystko to ma obie strony. Zalety i wady. Poniewaz posiadanie takiego wspolnika jednoczesnie usypia czesc moich talentow.
Czesciowo zawsze jestem jedna noga w tym malzenstwie i jedna na zewnatrz. Nigdy nie wiem czy rzeczywiscie chce byc tutaj czy byc sama.
Jak jestem sama to mam wiecej sily i czuje sie prawie caly czas w dobrym nastroju. Moze ostatecznie to jakos sie samo ulozy w jeden swiat.rossanka bo to prawda, samemu mozna byc szczesliwym.
Jestem pod wrażeniem, bo z doświadczenia mam wrażenie, że introwertyków się ciężko lubi. Ekstrawertycy są bardziej popularni.
36 2020-10-11 00:15:05 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-11 00:18:57)
Piegowata'76 napisał/a:Jeszcze sobie przypomnisz
Coraz gorzej mam z pamięcią
Tym lepiej: będziesz miał czyste konto i wszystko przeżywał na świeżo ![]()
Winter.Kween napisał/a:Wczoraj rozmawialam o tym temacie z moim mezem, w kontekscie tego, ze niektorzy ludzie sa w zwiazku bo nie chca byc sami.
Moj maz mowil, ze relacja ze mna jest calkiem inna od wszelkich relacji jakie mial kiedykolwiek bo w tej relacji jest on caly obecny, a nie tylko czesc jego. Czuje sie zwiazany ze mna jak z nikim nigdy.Co lubie w byciu akurat z nim?
To, ze mam kogos do rozmowy kto mysli samodzielnie i mi we wszystkim dorownuje.
To, ze on jest lojalny do mojego szczescia. Czasem bardziej lojalny niz ja i czasem kloci sie ze mna o to. Popycha mnie do brania tego czego ja chce, nawet jezeli to oznaczaloby rozstanie nasze.
To, ze zepchnal mnie emocjonalnie z klifu i zaczal moja koszmarna wycieczke po mojej glowie.
To, ze powiedzialam mu swoj najwiekszy najgorszy sekret.
To, ze codziennie robi mi kawe i jedzenie.
To, ze kocha nasze koty i uratowal zycie naszej koteczki. Wybral przyniesc ja z ulicy zamiast pojsc do pracy na czas.
To, ze nie wsciekal sie na ta kotke jak sikala wszedzie i nasikala nawet na niego.
To, ze moge plakac z nim razem nad czyms smutnym.
To, ze mowi prawde nawet jezeli konsekwencje sa negatywne.
To, ze nie lubi innych ludzi (poza mna) i jest introwertykiem.
To, ze ma czarne poczucie humoru.
To, ze umie wszystko zrobic.
To, ze tez lubi deszcz i ponura pogode.
To, ze ma imie z Pottera![]()
Wszystko to ma obie strony. Zalety i wady. Poniewaz posiadanie takiego wspolnika jednoczesnie usypia czesc moich talentow.
Czesciowo zawsze jestem jedna noga w tym malzenstwie i jedna na zewnatrz. Nigdy nie wiem czy rzeczywiscie chce byc tutaj czy byc sama.
Jak jestem sama to mam wiecej sily i czuje sie prawie caly czas w dobrym nastroju. Moze ostatecznie to jakos sie samo ulozy w jeden swiat.rossanka bo to prawda, samemu mozna byc szczesliwym.
Jestem pod wrażeniem, bo z doświadczenia mam wrażenie, że introwertyków się ciężko lubi. Ekstrawertycy są bardziej popularni.
Sama jestem introwertyczka. Poza tym co tutaj nie lubic? Maz lubi mnie i tylko ja sie dla niego licze to chyba dobrze, nie? ![]()
Misinx napisał/a:Piegowata'76 napisał/a:Jeszcze sobie przypomnisz
Coraz gorzej mam z pamięcią
Tym lepiej: będziesz miał czyste konto i wszystko przeżywał na świeżo
Chyba już nie w tym wcieleniu ![]()
39 2020-10-11 07:13:29 Ostatnio edytowany przez IndygoWoman (2020-10-11 07:15:26)
Gdy byłam sama miałam depresyjne poranki, teraz cieszy mnie poranne przytulanie. Wspólne wycieczki, zwiedzanie, zakupy . Powroty do domu, gdzie ktos na mnie czeka i ja czekam na niego, ....czuły seks też jest fajny ![]()
40 2020-10-11 08:11:08 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-11 08:11:40)
Mnie jakoś nigdy nie zależało na byciu popularną. Lubię być lubiana przez ludzi których sama lubię i raczej nie wątpię, że jestem.
Uwielbiam wracać do domu wiedząc, że on na mnie czeka. Jeszcze bardziej cieszę się gdy czeka na mnie pod pracą. Z nikim innym nie lubię jadać, a kawa w jego towarzystwie zawsze nabierała niepowtarzalnego smaku. Mimo kilkunastu lat razem, wciąż podziwiam go gdy pracuje z laptopem w łóżku, przybyło mu kilka siwych włosów i dorobił się okularów, on nazywa to starością a ja najlepszym czasem w życiu mężczyzny. Z nikogo nigdy się tak nie śmiałam jak z niego. Poranne walki z krawatem i jak zawsze wraca się po aktówkę są wciąż dla mnie urocze. Nie sposób zapomnieć , że w pełni akceptuje moje dziwactwa i nie przeszkadza mu mój tryb pracy. Zawsze jest dla mnie wsparciem i nigdy w życiu nawet na mnie nie nakrzyczal. Jestem zawsze pełna podziwu, jak bardzo honorowo się zachowuje nawet w sytuacjach, w których coś zawalił. Mogłabym wymieniać jeszcze mnóstwo takich elementów naszego związku, natomiast fakt, że czuję się jak księżniczka to sprawka mojego partnera.
Uwielbiam wracać do domu wiedząc, że on na mnie czeka. Jeszcze bardziej cieszę się gdy czeka na mnie pod pracą. Z nikim innym nie lubię jadać, a kawa w jego towarzystwie zawsze nabierała niepowtarzalnego smaku. Mimo kilkunastu lat razem, wciąż podziwiam go gdy pracuje z laptopem w łóżku, przybyło mu kilka siwych włosów i dorobił się okularów, on nazywa to starością a ja najlepszym czasem w życiu mężczyzny. Z nikogo nigdy się tak nie śmiałam jak z niego. Poranne walki z krawatem i jak zawsze wraca się po aktówkę są wciąż dla mnie urocze. Nie sposób zapomnieć , że w pełni akceptuje moje dziwactwa i nie przeszkadza mu mój tryb pracy. Zawsze jest dla mnie wsparciem i nigdy w życiu nawet na mnie nie nakrzyczal. Jestem zawsze pełna podziwu, jak bardzo honorowo się zachowuje nawet w sytuacjach, w których coś zawalił. Mogłabym wymieniać jeszcze mnóstwo takich elementów naszego związku, natomiast fakt, że czuję się jak księżniczka to sprawka mojego partnera.
No ja pierdziu... Aż zazdroszczę mu, że tak ktoś o nim napisał ![]()
GŁUPI temat i czemu niby ma służyć?
A spróbuj tylko napisać, że chcesz być w związku, to zaraz następuje szereg rad, że samemu też można być szczęśliwym, że związek to nie wszystko, że druga osoba nie jest do wypelniania twoich potrzeb i że wcale nie jest tak różowo.
To jest najbardziej depresyjny temat jaki tu powstal. Dobiło mnie czytanie tych odpowiedzi..
Przykro mi, że masz takie odczucia. Mnie nie dobija czytanie o tym jak inni są szczęśliwi. Wręcz przeciwnie miło się czyta coś takiego.
Trochę mnie nie było, dużo w tym czasie się zmieniło.
Sprawy zawodowe uspokoiły się, albo stałam się na nie obojętna.
W czasie kiedy mój umysł zajęty był całkowicie pracą, pojawił się ktoś.
Miał być na jedną kawę, taka odskocznia. A jest do dziś.
Dopiero teraz rozumiem to, czego nie pojmowałam przez całe życie.
Lubię być z Nim, bo jest mi oddany. Nie muszę starać się, zabiegać.
Lubię być z Nim, bo czuję spokój.
Zawsze mówiłam, że mogę być z kimś, z kim będzie mi lepiej niż w mojej odzyskanej niezależności która jest cudowna.
I lubię być z Nim, bo tą rzeczywistość mi upiększa, nic z niej nie zabierając.
Czuję się szanowaną i szanuję też Jego.
Pomogłaś mi w moim temacie, a ja zbłądziłam na Twój profil i znalazłam ten przemiły wątek. Moje związki to nie wieloletnie małżeństwa, tylko dziecięce zabawy, ale chętnie podzielę się moimi faworytami.
Uwielbiam budzić się koło tego człowieka i jeść z nim śniadanie, to najlepszy sposób na rozpoczęcie dnia, mam wtedy power do wieczora.
Do tego wspaniale jest móc podzielić się wszystkim z tą osobą, od śmiesznego mema po najtrudniejsze przeżycia, zawsze mogę opowiedzieć o moich przygodach i opisać emocje.
Lubię bycie zmotywowaną. Zawsze spotykałam się z chłopakami, którzy byli bardzo pracowici i ambitni, co mi samej dawało kopa do rozwijania się i poszerzania horyzontów.
Wiele radości sprawia mi opiekowanie się nim. To, że mam komu upiec pyszne ciacho, ugotować obiad i otrzeć łzy, kiedy wszystko jest przeciwko niemu.
I na koniec wspólna jazda samochodem i spacery z psem. Takie dwie proste, codzienne czynności, które razem stają się 1000 razy lepsze.
46 2020-10-17 16:46:54 Ostatnio edytowany przez letniamżawka (2020-10-17 16:49:20)
Hmm...Rossanko, chyba Cię rozumiem, też tak mam, ale......ale ja wiem dlaczego.
Pasławek, Lagrange, Emilia, pięknie się to czyta.